Krzysztof Król – Reprodukcja siły roboczej w kapitalizmie

Abstrakt: W niniejszym artykule autor analizuje stosunki występujące między pracą reprodukcyjną a kapitałem. Bada również możliwości ich zerwania.

Słowa kluczowe: praca reprodukcyjna, kapitał, wartość, wyzysk, ruch okrężny kapitału.

Warunkiem przywłaszczania nadwyżki gospodarczej w kapitalizmie, czyli wyzysku pracy, jest posiadanie przez klasę kapitalistyczną monopolu na używanie środków produkcji, niezbędnych do wytworzenia środków utrzymania. Kapitalistyczna kontrola środków produkcji sprawia, że ludność robotnicza nie może samodzielnie zrealizować swoich potrzeb życiowych. Jej przetrwanie, w mniejszym bądź w większym stopniu, zależy od zakupu środków utrzymania. Robotnicy są więc zmuszeni sprzedawać swoją zdolność do pracy w zamian za płacę, która z kolei umożliwia im nabycie środków utrzymania, przyjmujących formę towarową. Co za tym idzie w kapitalizmie również ludzka zdolność do pracy, czyli siła robocza robotnika, przyjmuje formę towarową i wymieniana jest za płacę na rynku pracy.

Wysokość płacy nie pozwala jednak na zakup wszelkich towarów niezbędnych do całkowitego i ciągłego odtwarzania siły roboczej robotnika. Musi on dodatkowo wykonywać pracę związaną ze zorganizowaniem części warunków własnego utrzymania poza obrębem stosunków kapitalistycznych. Natomiast kapitalista, sprawując kontrolę nad środkami produkcji, nie podlega przymusowi odtwarzania swojej siły roboczej, gdyż utrzymuje się przez wywłaszczanie robotników z wytworów ich pracy. Tym samym w kapitalizmie we wszystkich gospodarstwach domowych zachodzi reprodukcja potencjału życiowego wchodzących w ich skład osób, lecz nie we wszystkich gospodarstwach przebiega proces pracy, polegający na przekształcaniu życia ludzkiego w towar. Tym, co odróżnia proletariackie gospodarstwo domowe od burżuazyjnego, jest konieczność reprodukcji siły roboczej w tym pierwszym celem jej sprzedaży w zamian za dostęp do środków utrzymania. Osoby z gospodarstw burżuazyjnych nie muszą reprodukować swojej zdolności do pracy w formie towarowej, gdyż nie muszą jej sprzedawać, aby zdobyć środki utrzymania. Uzyskiwaniu płacy przez ludność robotniczą towarzyszy zatem spożycie produkcyjne środków utrzymania, którego efektem jest reprodukcja siły roboczej. Tymczasem osiąganiu zysku przez kapitalistów towarzyszy spożycie indywidualne, które nie służy reprodukcji siły roboczej.

W okresie feudalizmu, kiedy ludzka zdolność do pracy nie przybierała powszechnie formy towarowej, działalność służąca jej odtwarzaniu wchodziła w skład całokształtu produkcji społecznej. Działalność ta nie była odseparowana pod względem materialnym i społecznym od produkcji wszelkich innych dóbr. Wówczas wytwórca dysponował środkami produkcji, na mocy których sprawował, inaczej niż robotnik najemny, kontrolę nad procesem reprodukcji własnego potencjału życiowego i własnej zdolności do pracy. Z chwilą oddzielenia wytwórcy od środków produkcji jako cudzej własności i z rozwojem nowoczesnego przemysłu nastąpiła fizyczna separacja procesu produkcji towarowej od procesu reprodukcji siły roboczej, przedsiębiorstwa kapitalistycznego od gospodarstwa domowego i innych sfer, w których odtwarzany jest potencjał do pracy. Równocześnie stosunki pracy odbywającej w sferze reprodukcji także uległy zmianie. Praca reprodukcyjna w znaczniej mierze została wyłączona z procesu produkcji towarowej, który zaczął być traktowany jako wyłączna dziedzina produkcji społecznej. Proces ten wiąże się z podziałem ogółu robotników. Część z nich sprzedaje swoją siłę roboczą, konsumowaną przez kapitalistę w procesie produkcji towarowej. Tym samym wysiłki produkcyjne tej części robotników są traktowane jako rzeczywisty wkład w działalność gospodarczą. Inna część ludności robotniczej bierze udział w procesie pracy, umożliwiającej reprodukcję siły roboczej, i nawiązuje stosunki pracy, które wyłączone są poza ramy produkcji towarowej.

Z biegiem czasu oblicze tej pracy nie pozostaje jednak bez zmian. Kapitał przemysłowy, poprzez masowe narzucenie pracy fabrycznej, ograniczył działalność prowadzoną w ramach proletariackiego gospodarstwa domowego. Powodem zredukowania odbywającej się w nim pracy reprodukcyjnej było wydłużenie dnia roboczego. Skutkiem walk robotniczych toczonych o skrócenie dnia roboczego, a także przeciwko zatrudnianiu dzieci i kobiet, państwo przyjęło rolę organizatora reprodukcji siły roboczej, ustawowo ograniczyło długość dnia roboczego i podwyższyło granicę wieku zatrudnienia. To z kolei przygotowało grunt pod rozwój pracy reprodukującej siłę roboczą zarówno w obrębie gospodarstwa domowego, jak i poza nim. Konflikt klasowy, uprzednio w większym stopniu ograniczony do ram procesu produkcji, rozszerzył się tym samym na inne sfery życia społecznego, w których zachodzi bądź potencjalnie może zachodzić odtwarzanie siły roboczej.

Pomimo że praca reprodukującą siłę roboczą i praca wytwarzająca towary różnią się pod względem swojej formy, to obie podlegają wyzyskowi. W związku z tym działalność człowieka, polegająca na reprodukcji jego zdolności do pracy, wiąże się z całokształtem kapitalistycznych antagonizmów klasowych. Uchwycenie sposobu wyzyskiwania pracy reprodukcyjnej przez kapitał i stosunków walki pomiędzy tymi dwiema przeciwstawnymi stronami umożliwiają kategorie teorii wartości opartej na pracy.

Teoria wartości

Teoria wartości opartej na pracy wyjaśnia, jaką wartość dla kapitału posiada praca i jakie ma ona znaczenie w utrzymywaniu dominacji klasowej. Ze względu na miarę wartości (społecznie niezbędny czas pracy) i jej formę (pieniądz) w perspektywie kapitału tylko taka praca znajduje wyraz w wartości, która została uprzedmiotowiona w towarach. Chociaż sama praca nie ma wartości, to stanowi jej jedyne źródło, jest substancją wartości. Natomiast wytwory pracy, przyjmujące formę towarów, wartości nie wytwarzają, lecz są niezbędne do jej wytwarzania. W swoim aspekcie jakościowym wartość to stosunek walki pomiędzy klasami (klasą robotniczą a burżuazją) o narzucenie społecznej kontroli poprzez pracę. Natomiast wartość postrzegana od strony ilościowej jest uniwersalną miarą wszelkich rodzajów narzuconej pracy, wytwarzającej kapitalistyczne bogactwo w formie towarowej.

Praca posiada dla kapitału wartość, ponieważ umożliwia utrzymanie porządku społecznego. Konkretna postać pracy (wykwalifikowana, niewykwalifikowana, fizyczna, umysłowa itp.) nie ma znaczenia, gdyż „pojęcie pracy w kapitalizmie oznacza nie tyle po prostu proces pracy, ale nieustanne podporządkowanie coraz większej części ludzkich działań produkcji towarowej i tym samym organizacji społeczeństwa poprzez pracę” (Cleaver 2007, 28). Tendencja do nieograniczonego rozszerzenia kontroli społecznej za pomocą pracy, czyli akumulacja kapitału, jest zarazem nieograniczoną akumulacją siły roboczej. Toteż „bogactwo społeczeństw jest proporcjonalne do ilości robotników” (Federici 2009, 46), których kapitał zdoła zaprząc do pracy.

Rozszerzenie stosunków kapitalistycznych ograniczone jest jednak stopniem podporządkowania siły roboczej kapitałowi, czyli ilością pracy, którą zdoła on wydobyć z robotników w ramach procesu produkcji. Każda ze stron tego układu sił dokłada starań, aby wchłonąć większą partię bogactwa wytworzonego podczas dnia roboczego. Wzrost zysku osiąganego z danego kapitału wynika z większego wyzysku pracy albo ze wzrostu jej wydajności. Spadek zysku z kolei wiąże się z ograniczeniem kontroli społecznej poprzez pracę. Posiadacz kapitału zabiega więc o zagarnięcie większej części wartości wytworzonej przez narzuconą pracę, jednakowoż robotnicy walczą przeciwko pracy, która przekształca ich życie w towar. Sprzeczne perspektywy klasowe przejawiają się również w różnym odniesieniu klas do dwojakiego charakteru formy towarowej. Wartością użytkową, towarem jako wytworem pracy konkretnej, w pierwszym rzędzie zainteresowana jest klasa robotnicza, realizująca za jej pomocą swoje własne potrzeby. Niewątpliwie dla robotników każda praca w pierwszej kolejności jest konkretna, gdyż jej wykonanie zawsze wiąże się z określonymi umiejętnościami czy wytrzymałością. Tymczasem kapitał zainteresowany jest przede wszystkim towarem jako wartością, czyli zmaterializowaną pracą abstrakcyjną, której treścią jest kontrola społeczna. Kontrola ta nigdy nie jest jednak całkowita i ostateczna, gdyż siła robocza ma to do siebie, że z pasywnego czynnika produkcji może przekształcić się w aktywny czynnik walki klas. Sprzedaż zdolności do pracy nie jest więc równoznaczna z jej wykonaniem.

Ponieważ substancją wartości jest praca, a nośnikami zdolności do pracy są robotnicy, to zawsze występuje możliwość, że nabędą oni zdolność do odmowy. Oznacza to, że kapitał faktycznie nie jest w stanie istnieć bez robotników, którzy są zasadniczym ograniczeniem rozszerzania stosunków kapitalistycznych. Wartość powstaje więc w rezultacie walki pomiędzy klasami, która toczy się o to, czy, na jak długo i za jaką cenę kapitał zdoła narzucić pracę uprzedmiotowioną w formie towarowej. Toteż teorię wartości można uznać za teorię wartości opartej na walce klas. To teoria robotniczej walki przeciwko pracy narzuconej przez kapitał.

Wyjaśnia ona sposób wyzysku pracy, u którego podstaw leży przywłaszczenie przez kapitalistę wartości dodatkowej wytworzonej w procesie produkcji i określa stopień rozszerzenia stosunków kapitalistycznych. Ponadto ujawnia, że robotnicy jako wytwórcy wartości zdolni są znieść stosunki wyzysku. W konsekwencji uzasadnia też, że są oni w stanie stworzyć świat poza kapitalizmem, samodzielnie określając treść bogactwa społecznego[1]. Tym tłumaczy się fakt, że teoria wartości może uwzględniać robotniczy punkt widzenia, służąc walce z panowaniem kapitału, a jej założenia mogą wyjaśniać zasady tej walki.

Narzucenie stosunków pracy, które zostają wyrażone w wartości, pociąga za sobą odrzucenie wszelkich innych wartości powszechnie szanowanych w społeczeństwie. W związku z tym ludzka działalność, która reprodukuje siłę roboczą i nie przyjmuje formy wartości, dla kapitału nie posiada znamion pracy jako takiej. Niemniej działalność ta jako „konsumpcja robotnika pozostaje […] momentem produkcji i reprodukcji kapitału” (Marks 1951, 616).

Wartość siły roboczej

Wartość siły roboczej określana jest „wartością środków niezbędnych do utrzymania jej posiadacza” (Marks 1951, 181). Nie znaczy to, że wartość ta reprezentuje łączną wartość wytworzoną przez robotnika w trakcie dnia roboczego. Wartość użytkowa siły roboczej w perspektywie kapitału polega na tym, że posiadacz siły roboczej może wytworzyć więcej wartości, niż potrzebuje do własnego utrzymania. Poza wartością środków utrzymania wytwarza on nadwyżkę wartości, czyli dostarcza kapitaliście pracę dodatkową. Owa nadwyżka przyjmuje formę wartości dodatkowej.

Ponadto: „W przeciwstawieniu do innych towarów określenie wartości siły roboczej zawiera pierwiastki historyczne i moralne” (Marks 1951, 182). Niezbędność w tym wypadku ma charakter społeczny, a pierwiastki historyczne i moralne nie tylko odnoszą się do towarów nabywanych na rynku, ale również uwzględniają szersze zaplecze reprodukcji siły roboczej, gdyż: „Wartość siły roboczej określał nie tylko czas pracy potrzebny do utrzymania indywidualnego robotnika dorosłego, lecz czas pracy potrzebny do utrzymania rodziny robotniczej” (Marks 1951, 425). Historyczny i moralny standard wartości siły roboczej zakłada więc ustalony wolumen towarów jako przedmiotów użytku codziennego i proporcjonalną do niego normę nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Zmiany tego standardu odbijają się na wysokości płacy roboczej, która, stosownie do intensywności walk pomiędzy klasami, przyjmuje poziom płacy rodzinnej lub płacy, która pozwala wyłącznie na utrzymanie pojedynczej jednostki wchodzącej w skład gospodarstwa domowego. W ten sposób wielkość wartości siły roboczej zależy również od zaplecza reprodukcyjnego, którego części składowe w danym okresie pozostają do dyspozycji robotników i nie przyjmują formy towarowej[2].

Płaca robocza

Wartość siły roboczej wyraża natomiast płaca, która jest jednym z narzędzi wykorzystywanych w walce o wysokość wartości siły roboczej. Płaca przejawia się jako ekwiwalent wartości wytworzonej przez robotnika, dzięki czemu ukrywa właściwy kapitalizmowi stosunek wyzysku. W rzeczywistości opłacona zostaje jedynie praca niezbędna, odpowiadająca wartości środków utrzymania robotnika, podczas gdy wartość dodatkowa wytworzona przez pracę dodatkową zostaje przywłaszczona przez kapitalistę.

Dzięki płacy możliwe jest również utrzymanie pozoru, że prawdziwa praca to taka działalność człowieka, za którą otrzymuje on płacę roboczą. Toteż wszelka praca, wykonywana poza obrębem stosunków pracy najemnej, uznawana jest przez posiadacza kapitału za bezwartościową, gdyż nie jest ona źródłem wartości w znaczeniu ekonomicznym. Przeznaczony na nią czas jest w optyce kapitalistycznej czasem bezwartościowym, formalnie wolnym od kontroli kapitalistycznej. Z racji tego, że wykonywana w „czasie wolnym” praca nienajemna nie znajduje wyrazu w płacy roboczej, to zostaje ona ukryta, podobnie jak część dnia roboczego, na którą przypada praca dodatkowa.

Podział pracy na tę bezpośrednio opłaconą i bezpośrednio nieopłaconą idzie w parze z podziałem na robotników najemnych i nienajemnych. Drugą grupę zwyczajowo uznaje się za bezrobotnych, w przeciwieństwie do tych, którzy w danym czasie są zatrudnieni. W ramach płacowego podziału pracy robotnicy najemni nawiązują bezpośredni stosunek z kapitałem, pozyskując od niego środki pieniężne umożliwiające przeżycie, które transferują do rąk robotników nienajemnych. Ci uzyskujący płacę posiadają większą siłę niż robotnicy nienajemni. Występowanie tych drugich wywiera jednak nacisk na obniżenie funduszu płac i powoduje wzmożone podporządkowanie czynnych zawodowo. Kapitalistyczne zastosowanie podziału płacowego wzmaga więc antagonizm w obrębie całości świata pracy, osłabiając jego siłę przetargową w zderzeniu z samym kapitałem.

Doświadczenie słabszych ukazuje, że z chwilą, gdy robotnicy o lepszej pozycji (czyli mężczyźni uzyskujący płacę, gdy kobiety są jej pozbawione, lub biali zarabiający więcej niż czarni) zwyciężają, nie musi to dla słabszych oznaczać zwycięstwa, może nawet oznaczać porażkę obu grup. Ponieważ nierówność sił w łonie klasy stanowi o sile kapitału (Lotta Femminista, International Feminist Collective 1972, 18–19).

W perspektywie kapitału płaca jest niezbędnym narzędziem zarządzania siłą roboczą, które sankcjonuje zagarnięcie wartości dodatkowej. Ewentualny wzrost płacy uzależnia on od wzrostu wydajności pracy w procesie produkcji. Natomiast z punktu widzenia robotników płaca określa stopień ich panowania nad własnym życiem i poziom konsumpcji, stanowi ona broń, która wyznacza własną siłę. Strona robotnicza za pomocą płacy zaspokaja własne potrzeby, kładąc nacisk na rozszerzenie swojego dostępu do formy towarowej. Jeżeli uda jej się związać wysokość płac z samodzielnie określonymi potrzebami, a nie ze wzrostem zysku, to poszerza ona swoją autonomię względem porządku kapitalistycznego, czego wyrazem jest żądanie wzrostu płac niezależnie od wzrostu wydajności pracy, wzrostu płac przy ograniczeniu pracy. Podobnie udane walki o zrównanie płac, niezależnie od konkretnej pracy wykonywanej w procesie produkcji towarowej, skutkują ograniczeniem kapitalistycznego stosowania płacy jako narzędzia hierarchizacji robotników najemnych i indywidualizacji ich stosunku z kapitałem. Analogicznie walki o opłacanie pracy bezpośrednio nieopłacanej znoszą segmentację świata pracy na część najemną i nienajemną.

Nienajemna praca reprodukcyjna

Praca reprodukcyjna jest celową działalnością człowieka polegającą na wytwarzaniu wartości użytkowych, umożliwiających produkcję i reprodukcję siły roboczej w celu jej sprzedaży na rynku. Praca ta jest wykonywana przy użyciu środków utrzymania, które wówczas spełniają funkcję środków produkcji i reprodukcji siły roboczej. W skład rzeczowych czynników reprodukcji siły roboczej wchodzą środki pracy reprodukcyjnej (np. wyposażenie kuchni), które umożliwiają przekształcanie przedmiotów pracy reprodukcyjnej (np. produkty spożywcze). Produktami procesu pracy reprodukcyjnej są gotowe do spożycia środki utrzymania (np. gotowy do spożycia posiłek), w których zostaje ona uprzedmiotowiona. Produktem ich spożycia z kolei jest siła robocza. Spożycie gotowych środków utrzymania jest możliwe dzięki wykorzystaniu przez robotnika jego własnych funkcji życiowych. Jeżeli spożywa je produkcyjnie, odtwarzając, gromadząc i przekazując uzdolnienia, których wykorzystanie jest niezbędne w procesie produkcji towarowej, to wówczas odtwarza swój potencjał życiowy w formie towaru. W przeciwieństwie do produkcji towarowej reprodukcję klasy robotniczej kapitalista „może śmiało powierzyć samozachowawczemu i rozrodczemu instynktowi robotników” (Marks 1951, 617), o ile dzięki działaniu tego instynktu będą odtwarzali własne zdolności wymagane w procesie produkcji, stając się w ten sposób potencjalnie osobowymi czynnikami produkcji.

Produkcja siły roboczej dotyczy generacyjnej zastępowalności robotników i ma charakter okresowy, natomiast reprodukcja wiąże się z odtwarzaniem zdolności i chęci do pracy w wymiarze codziennym. Gospodarstwo domowe to podstawowa sfera pracy reprodukcyjnej, chociaż ta ma miejsce również w innych obszarach: edukacji, opieki zdrowotnej, gospodarki naturalnej, prostytucji itp. Pracę najemną można również włączyć w ramy pracy reprodukcyjnej, ponieważ umożliwia otrzymanie płacy roboczej, która jest niezbędnym środkiem utrzymania w kapitalizmie[3]. Niemniej przyjmuje się, że praca reprodukcyjna dotyczy tych, którzy świadczą opiekę, pomoc domową i edukację, co umożliwia odtworzenie ich własnej lub też innych zdolności do pracy.

Wszelkie rodzaje pracy przyczyniającej się do reprodukcji kapitalistycznych stosunków klasowych, nie tylko reprodukcji siły roboczej, które nie są wyrażone w płacy roboczej, zdefiniować można natomiast jako prace nienajemne. „Nienajemna praca nie jest nieopłacana, jest raczej przynajmniej częściowo sprzedawana kapitałowi w zamian za pozapłacowy dochód” (Cleaver 2011b, 114). Kapitał czerpie korzyści z pracy nienajemnej, a okolicznością warunkującą jej wykonanie jest uzyskanie części płacy innej osoby, świadczeń społecznych czy innych pozapłacowych form dochodu. Podczas gdy praca najemna w całości służy kapitałowi i pozornie jest w całości przezeń opłacona, to jeśli chodzi o pracę nienajemną, w większości przypadków pozornie żadna jej część nie jest wykonywana na rzecz kapitału, lecz w interesie osoby ją podejmującej i pozornie pozostaje całkowicie nieopłacona. Pod kategorię pracy nienajemnej podlegają m.in.: wytwórczość na własne potrzeby, poszukiwanie pracy, praca uczniowska w szkole i w domu, wymiana pozarynkowa, zakupy samoobsługowe, praca domowa, praca niewolnicza, praca więźniów czy też wolontariat. Robotnicy nienajemni nie posiadają bezpośredniej kontroli nad pieniądzem, co znaczy, że w porównaniu z robotnikami najemnymi ich dostęp do towarów i kontrola nad ich własnym życiem są ograniczone. Brak dostępu do płacy powoduje, że ich udział w podziale kapitalistycznego bogactwa przyjmuje charakter pośredni. Kapitał poprzez narzucenie formy towarowej przykuwa robotników nienajemnych do pracy i pośredniej zależności od innych robotników najemnych bądź instytucji państwowych. Zależni są oni od różnych form redystrybucji dóbr, częściej niż robotnicy najemni zaspokajają swoje indywidualne potrzeby konsumpcyjne na drodze produkcji i wymiany pozarynkowej. Bezpośrednie uzyskiwanie płacy od kapitalisty przez pojedynczego robotnika nie zwalnia go jednak z wykonywania pracy nienajemnej, polegającej chociażby na dojazdach do pracy, doszkalaniu się czy na samodzielnym przygotowywaniu niezbędnych posiłków. Każdy robotnik w ciągu swojego życia wykonuje więc różne rodzaje pracy nienajemnej, lecz nie każdy jest zaprzęgnięty do pracy najemnej. Innymi słowy, każdy robotnik jest częściowo uzależniony od przedmiotów pierwszej potrzeby w formie towarowej, lecz nie każdy otrzymuje płacę, która umożliwia ich nabycie.

Chociaż praca reprodukcyjna nie zawsze przybiera formę nienajemną[4], a u podstawy pracy nienajemnej nie zawsze leży reprodukcja siły roboczej[5], to jednak praca, która ma miejsce poza obrębem kapitalistycznej produkcji i cyrkulacji, szczególnie w proletariackim gospodarstwie domowym, przeważnie ma postać nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Tym samym przyjmuje się tu, że praca reprodukcyjna występuje w formie nienajemnej.

Proces produkcji i proces nienajemnej pracy reprodukcyjnej

Rzeczowe i osobowe czynniki procesu produkcji należą do kapitalisty. Dzięki temu sprawuje on nad nią bezpośrednią kontrolę – narzuca dyscyplinę pracy, reguluje jej długość, intensywność i wydajność. Natomiast nienajemna praca reprodukcyjna nie podlega bezpośredniej kontroli kapitału. Nie ma sztywno ustalonego początku i końca, w jej przebiegu następuje ciągłe przechodzenie od jednej czynności do drugiej, związane z wytwarzaniem różnych wartości użytkowych. Na tle produkcji kapitalistycznej praca reprodukcyjna wyróżnia się brakiem rozwiniętej kooperacji, brakiem rozwiniętego podziału pracy i technicznym zacofaniem.

Również wytwory procesu produkcji towarowej należą do kapitalisty. Dąży on do skracania czasu przeznaczonego na ich wytwarzanie, gdyż celem, któremu podporządkowuje organizację procesu produkcji, jest nieograniczone pomnażanie wartości urzeczowionej w towarach. Z kolei robotnik kontrolujący swoją pracę reprodukcyjną dąży do skracania czasu pracy przeznaczonego na wytwarzanie dóbr konsumpcyjnych, których ilość jest ograniczona jego potrzebami reprodukcyjnymi. Z charakteru tej pracy nie wynika potrzeba bezgranicznej pracy dodatkowej, wytwarzającej produkt dodatkowy. Ponadto realizacja własnych potrzeb może przybierać niestandardową, subiektywnie określoną postać.

Bez wątpienia nienajemna praca reprodukcyjna jest więc pracą konkretną wytwarzającą wartości użytkowe, które nie są przeznaczone na sprzedaż i nie należą do kapitalisty. Zdolność do jej wykonywania także nie jest sprzedawana na rynku za pieniądze, nie przybiera formy towarowej. W tym wypadku wartości użytkowe nie są wytwarzane dzięki połączeniu kapitału zmiennego z kapitałem stałym, nie ma tu mowy o jedności procesu pracy i procesu pomnażania wartości. Pozapieniężny stosunek pomiędzy pracą nienajemną a kapitałem jest zapośredniczony, np. przez innych robotników najemnych lub instytucje państwowe. Społeczne stosunki nienajemnej pracy reprodukcyjnej nie wyrażają się w formie towarowej, mimo to odciska ona swoje piętno na procesie wytwarzania i pomnażania wartości.

Obniżanie wartości siły roboczej z udziałem nienajemnej pracy reprodukcyjnej

Istnienie nienajemnej pracy reprodukcyjnej wynika z ograniczonej wysokości płacy, której wielkość uniemożliwia nabycie wszystkich przedmiotów użytku codziennego wymaganych do reperacji szkód poniesionych przez robotnika w pracy. Wbrew „wartościowej perspektywie” posiadacza środków produkcji problem reprodukcji siły roboczej nie zawęża się do uzyskania płacy przez jednostkę. Część nabytych za płacę surowych środków utrzymania, czyli nośników wartości wymiennej, nabiera wartości użytkowej, zawartej w nich jedynie potencjalnie, dopiero po odpowiednim przekształceniu ich za sprawą nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Ta „inna” praca zmienia zakupione na rynku produkty w środki zdatne do konsumpcji, a także wytwarza środki konsumpcji z surowców pozyskanych poza wymianą towarową (rzeczowe czynniki reprodukcji nie zawsze składają się z towarów). W ten sposób konsumpcja ludności robotniczej zostaje podniesiona powyżej progu zdefiniowanego na podstawie płacy. Z punktu widzenia robotnika jego własna reprodukcja obejmuje więc dwa elementy: konsumpcję towarów, które są środkami utrzymania, i nienajemną pracę reprodukcyjną, która uzdatnia je do spożycia, a także kompensuje ich niedobory. Odpowiednio siła robocza faktycznie nie jest w pełni wytworem kapitału, gdyż w jej skład nie wchodzą jedynie towary. Jest ona nośnikiem określonych proporcji między pracą niezbędną uprzedmiotowioną w spożywanych przez nią towarach i dodatkową nienajemną pracą reprodukcyjną.

Skoro wartość środków utrzymania zależy od ucieleśnionej w nich pracy najemnej, to praca nienajemna, polepszając wartość użytkową środków utrzymania, powoduje jednocześnie obniżenie ich wartości. Wielkość wartości siły roboczej zmienia się więc w prostym stosunku do ilości pracy najemnej ucieleśnionej w spożywanych środkach utrzymania, a w odwrotnym stosunku do ucieleśnionej w nich ilości nienajemnej pracy reprodukcyjnej, która nie jest wyrażona w wartości.

Stąd ograniczenie długości dnia roboczego, przy stałym poziomie wydajności pracy (stałej wartości środków utrzymania), nie musi powodować ograniczenia pracy dodatkowej i wartości dodatkowej. Nie dojdzie do tego, jeżeli ograniczeniu długości dnia roboczego towarzyszyć będzie zwiększenie nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Wówczas stratę pracy dodatkowej, wynikającą ze skrócenia dnia roboczego, zrekompensuje praca reprodukcyjna, która obniży wartość środków utrzymania, a co za tym idzie obniży wartość siły roboczej i skróci pracę niezbędną. Pomimo że nienajemna praca reprodukcyjna nie wytwarza wartości dodatkowej, to posiada znamiona pracy dodatkowej niewyrażonej w wartości. Wprawdzie nie sposób zeń wydobyć wartości dodatkowej, lecz obniżając wartość siły roboczej, umożliwia ona wzrost wartości dodatkowej.

Ilekroć w wyniku spadku koniunktury spada dostępność artykułów żywnościowych, mieszkań czy opieki medycznej, kapitał stosownie do tego procesu zmusza robotników, aby pracą nienajemną wypełnili braki środków utrzymania. Kiedy spadkowi płacy realnej i wzrostowi cen pożywienia towarzyszy wzrost bezrobocia, robotnicy częściej zaczynają samodzielnie przygotowywać posiłki czy uprawiać spożywane warzywa. To z kolei powoduje wzmożone zapotrzebowanie na nieprzetworzone środki i przedmioty pracy reprodukcyjnej. Równocześnie następuje spadek produkcji gotowych środków utrzymania wytwarzanych uprzednio przez wyspecjalizowane działy gospodarki[6].

W grę wchodzi również przeciwna tendencja – do wzrostu zatrudnienia i ograniczenia nakładu nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Jej okrojona ilość musi zostać zrekompensowana zwiększonym dostępem do towarowych środków utrzymania (Cleaver 2011a). Podjęcie zatrudnienia wiąże się ze skróceniem czasu przeznaczonego chociażby na samodzielne przyrządzanie posiłków, co oznacza konieczność ich zakupu na rynku. W fazie wzrostowej cyklu gospodarczego produkcja towarowa wypiera pracę nienajemną, która częściej przybiera formę pracy najemnej. Wejście na rynek osób uprzednio świadczących nienajemną pracę reprodukcyjną wiąże się ze zwyżkowym ruchem płac realnych i rozszerzeniem produkcji towarowej. Opieka czy nauka przestają przybierać postać nienajemną i zostają przekształcone w kapitalistyczne gałęzie produkcji. Równocześnie zachodzi technologiczne doskonalenie środków i przedmiotów pracy reprodukcyjnej, wdrażanie nowych gotowych środków utrzymania. Nowe dobra konsumpcyjne warunkują narzucenie nowych i zanik starych form pracy w domu czy w szkole. Przykładowo wraz z informatyzacją tradycyjne zakupy w sklepie zostają zastąpione przez zakupy on-line, co znaczy, że podróż do i ze sklepu zostaje zastąpiona przez opłaconą dostawę do domu.

Utowarowienie pracy reprodukcyjnej ma zatem charakter cykliczny, uzależnione jest od wzrostu i spadku koniunktury gospodarczej. Kapitał dąży do zachowania poza obrębem gospodarki tej działalności reprodukcyjnej, która przyczynia się do zachowania niskiej wartości siły roboczej i której utowarowienie w danej sytuacji nie przyniesie zwiększenia skali akumulacji.

Ruch okrężny reprodukcji siły roboczej

Akumulacja ta polega na realizacji kolejnych stadiów ruchu okrężnego kapitału indywidualnego. Kapitał w ramach ruchu okrężnego zmienia swoją rzeczową postać, wyrażając w ten sposób określone stosunki klasowe. Funkcją kapitału pieniężnego (P) jest połączenie środków produkcji (Śp) z siłą roboczą (Sr). Kapitalista posiada monopol na użycie środków produkcji (Śp), przez co zmusza klasę robotniczą do sprzedaży swojej siły roboczej (Sr). Kapitał w formie produkcyjnej (…Pr…) tworzy nową wartość użytkową i wartość dodatkową. Siła robocza w procesie produkcji (…Pr…) wytwarza towar (T’) o wartości przewyższającej sumę wartości samej siły roboczej i środków produkcji. Kapitał w formie towarowej (T’) realizuje wartość i dostarcza dobra konsumpcyjne. Środki utrzymania lub środki produkcji (T’) zostają wymienione za pieniądz (P’) z innymi kapitalistami i z klasą robotniczą. Realizacja kolejnych stadiów owego procesu umożliwia osiągnięcie wartości dodatkowej wytworzonej przez pracę dodatkową, która zostaje uprzedmiotowiona w towarach (Marks 1955, 25–62).

                   Sr                                 Sr

                  /                                    /

          P – T … Pr … T ‚ – P ‚. P – T … Pr … T ‚ – P ‚ itd.

           l      \        l      l      l             \       l        l

           l       Śp    l      l      l              Śp   l        l

 1        l_____ l___l__l                      l        l

 2                       l___l___________l       l

 3                                l______________l

 

  1. ruch okrężny kapitału pieniężnego, 2. ruch okrężny kapitału produkcyjnego, 3. ruch okrężny kapitału towarowego

Nienajemna praca reprodukcyjna jako „inna” praca dodatkowa, która tworzy nadwyżkę wartości użytkowej, zostaje natomiast wchłonięta przez siłę roboczą, co następuje w ramach ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej (Cleaver 2011b, 158–159). Pierwsze stadium tego ruchu splata się z ruchem okrężnym kapitału indywidualnego, kiedy dochodzi do wymiany siły roboczej (Sr) za płacę w formie pieniężnej (P). Drugie stadium, w którym następuje wymiana płacy (P) na środki utrzymania (Śu) nabywane od kapitalistów, nie wchodzi do ruchu okrężnego kapitału indywidualnego, choć ma w nim swój początek. W trzecim stadium (Pr) wkład pracy reprodukcyjnej sprawia, że surowe środki utrzymania nabierają dodatkowej wartości użytkowej i jako gotowe do spożycia środki utrzymania zostają wchłonięte przez siłę roboczą (Śr*). W sile roboczej zostaje uprzedmiotowiona określona ilość pracy najemnej i dodatkowej pracy reprodukcyjnej, która tworzy nadwyżkę wartości użytkowej. Pod koniec całego procesu wartość siły roboczej ulega obniżeniu (Śr*).

Sr – P – T(Śu) …Pr… Sr*. Sr – P – T (Śu) …Pr… Sr* itd.

Ruch okrężny reprodukcji siły roboczej

Siła robocza na drodze wymiany ponownie wiąże się z ruchem okrężnym kapitału, stając się jego elementem. Jej wartość wymienna zostaje zrealizowana w akcie sprzedaży kapitałowi (P – Sr), a jej wartości użytkowa realizuje się poprzez spożycie w procesie produkcji towarowej (…Pr…).             

                    Sr – P – T(Śu) … Pr … Sr*. Sr – P – T(Śu) … Pr … Sr* itd.

                           ^                                              ^                

                            I                                              I                   

                            I       Sr                                   I      Sr           

                            I      /                                      I     /            

                           P – T … Pr … T ‚ – P ‚ .  P – T … Pr … T ‚ – P ‚ itd.

                                   \                                             \

                                   Śp                                           Śp

Wytworzony przez pracę reprodukcyjną produkt dodatkowy, który wchłania robotnik, dzięki cyrkulacji kapitalistycznej zostaje włączony do procesu produkcji. Robotnik najemny pośredniczy zatem w stosunku pomiędzy robotnikiem nienajemnym a kapitałem. Tym sposobem przy opłacaniu jednego zatrudnionego kapitał może wyzyskiwać pracę kilku bezrobotnych.

Siła robocza jest jedynym elementem ruchu okrężnego kapitału indywidualnego, który nie powstaje w ramach innych ruchów okrężnych kapitału. Jej istnienie zależy od zachowania ciągłości odrębnego ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej. Przyczyna przerwania procesów produkcji i cyrkulacji kapitału może więc występować poza ramami samego ruchu okrężnego kapitału.

Reprodukcyjna siła przetargowa robotników

W ramach dwóch stadiów wymiany i jednego stadium pracy ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej ma miejsce walka dwóch klas o wartość siły roboczej. Dotyczy ona wszystkich elementów ruchu związanych z procesami wymiany i pracy (pieniądz, siła robocza, środki utrzymania, praca reprodukcyjna). Kolejne stadia muszą zostać zrealizowane, a udana realizacja jednego z nich nie zapewnia zrealizowania kolejnego. Istnieje możliwość, że płynne przechodzenie od jednego do drugiego stadium ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej zostanie przerwane, co następnie spowoduje przerwanie reprodukcji ruchu okrężnego kapitału.

a) Stadium Sr – P

W stadium wymiany siły roboczej na płacę walka dotyczy tego, czy kapitał zdoła zmusić robotników do sprzedaży ich siły roboczej i jaka będzie jej cena. Z jednej strony kapitał wykazuje tendencję do zawierania stosunku z ludnością, która wciąż dysponuje zróżnicowanymi źródłami utrzymania, gdyż niepełna proletaryzacja gospodarstwa domowego[7] umożliwia utrzymanie niskiej wartości siły roboczej. Z drugiej strony, tendencja do nieograniczonego rozszerzenia stosunku wyzysku sprzyja pełnej proletaryzacji gospodarstwa, czyli sytuacji, w której płaca stanowi główne lub w rzadkich przypadkach jedyne źródło dochodu należących do niego osób. Postępująca proletaryzacja wzmaga z kolei zależność reprodukcji siły roboczej od nakładów towarowych (Wallerstein i Smith 2012, 45). Razem z utowarowieniem źródeł utrzymania, typowym dla rozwiniętych obszarów gospodarki kapitalistycznej, następuje również wzrost standaryzacji procesu pracy reprodukcyjnej. Wzmożona zależność gospodarstwa domowego od dostaw wody, energii, utylizacji śmieci itd. oznacza, że o ilości rąk do pracy w coraz większym stopniu decyduje wysokość płacy i świadczeń socjalnych, a nie praca nienajemna. Wzrost proletaryzacji gospodarstwa domowego, wzmagający kapitałochłonność reprodukcji siły roboczej, podnosi więc próg, poniżej którego nie może spaść płaca. Stan ten zwiększa możliwości załamania stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału.

Na podaż siły roboczej wpływa również cykliczność procesu rozszerzania stosunków pieniężnych. Podczas okresów wzrostu gospodarczego wielkości akumulacji kapitału stałego nie musi odpowiadać akumulacja kapitału zmiennego, co znaczy, że popyt na siłę roboczą będzie wzrastał szybciej niż jej podaż. Wówczas niepełne wykorzystanie środków produkcji ograniczy kapitalistyczną zdolność do rozszerzania produkcji. Wzrost popytu na zdyscyplinowanych robotników, przy spadku wielkości rezerwowej armii pracy, powoduje załamanie stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału (Bell i Cleaver 2017, 111). Robotnicza migracja z gorszych rynków pracy na lepsze lub migracja dająca szansę na pozyskanie źródeł utrzymania poza rynkiem pracy jest kolejną przyczyną kurczenia się podaży siły roboczej.

Załamaniu omawianego stadium wymiany sprzyja także walka robotników nienajemnych o uzyskanie płacy roboczej lub dostępu do środków utrzymania w sytuacji, kiedy owoce ich pracy są przejmowane przez kapitał. Żądania darmowego mieszkania zamiast mieszkania czynszowego, opłacania pracy związanej z nauką w szkole zamiast pobierania za nią czesnego, dostępu do darmowego transportu publicznego zamiast transportu biletowanego, powszechnego dostępu do opieki medycznej zamiast domowych sposobów leczenia, opłacania opieki nad dziećmi sprawowanej przez rodziców itd. wzmagają presję zwiększenia wydatków kapitałowych na opłacanie pracy nienajemnej.

b) Stadium P – T(Śu)

W przypadku wymiany pieniądza (płacy) na środki utrzymania problem dotyczy zdolności kapitału do ograniczania dostępności środków utrzymania za pomocą ceny pieniężnej. Robotnicy mogą podnieść cenę swojej siły roboczej, co umożliwi im wzrost spożycia artykułów pierwszej potrzeby. Kapitał, wykorzystując pieniężne zapośredniczenie dostępu do dóbr konsumpcyjnych, może jednak odzyskać utraconą wartość w sferze cyrkulacji. Aby narzucić korzystny dla siebie stosunek wymiany płacy za środki utrzymania, stosuje wówczas rządową politykę finansową sprzyjającą inflacji, zorientowaną na wywołanie wzrostu cen towarów. Wzrost ten, przy niezmiennej płacy nominalnej, ponownie ograniczy dostęp do środków utrzymana oraz umożliwi transfer realnych dochodów klasy robotniczej do kieszeni kapitalistów posiadających towary.

Stopień, w jakim forma ceny zostanie narzucona, powodując ograniczenie dostępu do środków utrzymania, podlega jednak zmianom, gdyż jednostki zaspokajają swoje indywidualne i grupowe potrzeby, wykorzystując również pozapłacowe i pozapieniężne formy dochodów. Codziennie szacują korzyści wynikające z utowarowienia własnego życia w zamian za płacę lub z jego odtowarowiena. Przykładowo wywłaszczenie kapitalistów daje szansę na pominięcie formy pieniężnej w dostępie do bogactwa. Ma ono miejsce w przypadku samoredukcji czynszów, opłat za dostawy prądu czy bieżącą wodę, kradzieży w zakładach pracy lub w sklepach. Uwalnianie dostępu do dóbr konsumpcyjnych na drodze kwestionowania cen i własności prywatnej dotyczyć może także zajmowania pustostanów czy samowoli budowlanej. Ilekroć robotnicy zdobywają kontrolę nad przedmiotami użytku codziennego, unikając zawarcia stosunku pracy najemnej, pieniądz przestaje być narzędziem ograniczania dostępu do dóbr warunkujących ich przeżycie. Odrzucenie pieniężnego zapośredniczenia w dostępie do środków utrzymania powoduje załamanie stadium wymiany towaru za pieniądz (T’ – P’) w ramach ruchu okrężnego kapitału (Bell i Cleaver 2017, 151).

Załamania omawianego stadium ruchu okrężnego reprodukcji wywołuje również spadek popytu efektywnego spowodowany zbyt niskimi płacami. W takich okolicznościach nie dojdzie do realizacji wartości T’ poprzez wymianę za P’, gdyż robotnicy nie będą dysponowali pieniężnym ekwiwalentem odpowiadającym wartości T’. Jednym ze sposobów znoszenia tej bariery przez kapitał jest rozpowszechnienie kredytu konsumpcyjnego, który pozwala utrzymać niezbędną wielkość siły nabywczej robotników (Bell, Cleaver 2017, 117-118). Utrzymanie niskich płac poprzez zadłużenie zależy z kolei od ich zdolności kredytowej. Każdy udzielony kredyt niesie ze sobą ryzyko podjęcia walki przez dłużnika o poprawienie warunków spłaty i obniżenie wysokości odsetek, występuje również prawdopodobieństwo jego niespłacenia. Niewypłacalność dłużnika może wiązać się z przejęciem przez wierzyciela pewnych środków utrzymania, lecz wierzyciel staje wtedy przed problemem odzyskania części ich wartości użytkowej, skonsumowanej przez dłużnika przed egzekucją długu.

c) Stadium …Pr…

W niniejszym stadium problem sprowadza się do tego, czy nienajemna praca reprodukcyjna zostanie wykonana, wytwarzając nadwyżkę uprzedmiotowioną w sile roboczej. Kapitał narzucając klasie robotniczej określony standard reprodukcji siły roboczej, zabiega o narzucenie takiej organizacji „czasu wolnego”, która zapobiegałaby jego „trwonieniu” na zaspokajanie potrzeb innych niż reprodukcyjne. Jeżeli czas rozporządzalny nie zostanie przekształcony w czas dodatkowej pracy reprodukcyjnej, to będzie on dla kapitalisty czasem straconym. Odpowiednio do tego dzień roboczy powinien składać się z pracy niezbędnej i dodatkowej urzeczowionej w towarach, jak również z dodatkowej pracy reprodukcyjnej urzeczowionej w gotowych do spożycia środkach utrzymania. Praca najemna musi być tym fragmentem dnia, w przebiegu którego nie wykonuje się pracy reprodukcyjnej i vice versa, powinna być też ona zsynchronizowana z rytmem produkcji towarowej.

Kapitał kształtuje więc rzeczowe czynniki reprodukcji i pośrednio wpływa na organizację procesu ich przetwarzania tak, aby umożliwiał on jedynie reprodukcję człowieka jako towaru, a nie realizację jego samodzielnie określonych potrzeb. Jednym ze sposobów takiej racjonalizacji zastosowania środków utrzymania jest wdrażanie naukowej organizacji pracy reprodukcyjnej zorientowanej na pomiar jej skali, złożoności i czasu trwania. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku określenie zestawu niezbędnych dóbr reprodukcyjnych. Przykładowo mieszkanie, zorganizowane na kształt oddzielnego warsztatu produkcyjnego, zawiera stanowiska pracy w kuchni i łazience. Ich standardowym wyposażeniem są szafy i lodówka wykorzystywane jako zasobniki do magazynowania, a także zmywarka i pralka – maszyny, których zastosowanie zgodne z instrukcją obsługi reguluje czas pracy w domu. Usytuowanie mieszkania powiązane jest z infrastrukturą transportu zbiorowego bądź indywidualnego, która określa czas poświęcony na podróż do zakładu pracy, szkoły bądź na zakupy. Kapitalistyczne standardy reprodukcji narzucają również instytucje państwowe, zdolne regulować ilość i jakość dostępnych środków utrzymania. Dostępność antykoncepcji i aborcji określa czas poświęcony na opiekę nad potencjalnym potomstwem, program nauczania określa czas nauki w szkole i odrabiania zadań domowych, polityka planowania przestrzennego wpływa na czasochłonność transportu.

Wartość użytkowa środków utrzymania jest kształtowana przez kapitał zgodnie z jego potrzebami. Nie sprawuje on jednak bezpośredniej kontroli nad sposobem ich użycia. Zakup towarów o normalnej wartości użytkowej, nie gwarantuje zatem ich celowego spożycia, którego efektem będzie odtworzenie potencjału do pracy. Robotnicy są w stanie pokonywać stawiane przed nimi przeszkody i unikać spożycia wartości użytkowych z pierwotnie nadanym im przeznaczeniem. Robotnicze zastosowanie środków i przedmiotów pracy reprodukcyjnej może wiązać się z indywidualnymi i zbiorowymi formami protestu, kiedy samochody służą do organizacji ulicznej blokady a nie do stawiania się w pracy, komputery są narzędziem rozszerzania informacji o zamieszkach lub nawiązywania relacji towarzyskich, a nie narzędziem polowania na oferty pracy, urządzenia służące do pomiaru energii po przerobieniu przestają naliczać jej pobór, ograniczając wysokość rachunków. Do opuszczania dni roboczych, przedłużania okresu wakacyjnego czy unikania zatrudnienia robotnicy wykorzystują służbę zdrowia, która wystawia lekarskie zwolnienia z pracy. Dzięki instytucjom edukacyjnym mogą oni zdobywać umiejętności przydatne do samodzielnego rozwoju, a nie do rozwoju przedsiębiorstw kapitalistycznych. Takie kreatywne wykorzystanie wartości użytkowej w swojej różnorodności pozwala na zaspokojenie subiektywnych potrzeb i nie służy utrzymaniu zdolności do podjęcia pracy, a wręcz przeciwnie, umożliwia jej unikanie. Praktyki w czasie wolnym, które nie zawężają się do polepszenia wartości użytkowej siły roboczej i obniżania jej wartości, sprzyjają ograniczeniu możliwości powtórnego zawarcia stosunku klasowego (P – Sr) a także ograniczeniu wydajności i długości pracy w stadium produkcji (…Pr…).

Robotnicy przekształcając pracę choćby w wypoczynek, wykorzystują określoną technologię i organizację pracy reprodukcyjnej. Z tej przyczyny kapitał zmuszony jest wciąż przekształcać rzeczowe czynniki reprodukcji, gdyż w innym wypadku utraci swoją kontrolę nad pracą. Unowocześnianie środków, przedmiotów i organizacji pracy reprodukcyjnej wynika ze stałego wzrostu wydajności w produkcji. Niemniej tak jak wzrost wydajności pracy w produkcji nie oznacza powszechnego skrócenia dnia roboczego, podobnie wzrost wydajności opieki, nauki czy sprzątania, nie jest równoznaczny z ich skróceniem. Łącznie z rewolucjonizowaniem technicznej podstawy pracy reprodukcyjnej kapitał stara się podwyższać poziom standardu reprodukcji siły roboczej. Nowym środkom utrzymania przypisuje określoną ilość pracy, zmuszając robotników do rozwijania nowych umiejętności reprodukcyjnych. Przykładowo dostęp do bieżącej wody, pralki i detergentów wywołuje podniesienie wymogów higieny osobistej robotnika i czystości jego mieszkania. Niezniszczona garderoba, którą pracownik biurowy, kelner czy przedstawiciel handlowy przywdziewa do pracy, powinna być świeżo wyprana, poddana działaniu płynu do płukania, a także wyprasowana, co wymaga określonego nakładu pracy.

Wzrost wydajności pracy reprodukcyjnej, ograniczając jej zapotrzebowanie, tworzy jednak materialną podstawę do jej ograniczenia. Tendencji do wzrostu wydajności pracy, towarzyszy spotęgowanie robotniczych dążeń do wykorzystania jej owoców i przekształcania czasu pracy w czas wolny od niej. Obniżenie wartości i zwiększenie dostępności środków utrzymania mogą oni wykorzystać do rozszerzenia samodzielnie określonych potrzeb, których zaspokajanie z punktu widzenia kapitału pierwotnie nie miało znaczenia reprodukcyjnego. Dobra wcześniej uważane za luksusowe stają się wówczas niezbędne, nabierają cech historycznych pierwiastków określających wartość siły roboczej. Wzrost konsumpcji wraz z tendencją do całkowitego ograniczenia pracy reprodukcyjnej znosi zubożenie, które jest warunkiem ponownego zawarcia stosunku kapitałowego w stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału.

Pomiędzy kapitałem a ludnością robotniczą rozgrywa się więc ustawiczny konflikt o ilość pracy narzuconej w „czasie wolnym”, o kontrolę nad środkami utrzymania i sposobami ich stosowania. Działalność poza przedsiębiorstwem może polegać na wytwarzaniu wartości użytkowej niezbędnej do reprodukcji siły roboczej lub przeciwnie – może hamować proces reprodukowania ludzkiego życia jako siły roboczej. Jeżeli rzeczowe czynniki reprodukcji nie zostaną przetworzone i wchłonięte przez człowieka, utrzymując jego zdolności do pracy, wtedy nie ma mowy o występowaniu pracy reprodukcyjnej. Skrócenie jej długości i intensywności umożliwia rozwój praktyk odbywających się poza obrębem kapitalistycznych stosunków społecznych. W perspektywie robotniczej mamy wtedy do czynienia ze spożyciem produkcyjnym umożliwiającym samorozwój, lecz z perspektywy kapitału jest to spożycie nieprodukcyjne, gdyż u jego podstaw leży utrata wartości przeznaczonej na środki utrzymania.

W przypadku następujących kolejno stadiów ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej kapitał dąży do wzrostu podaży siły roboczej (Sr – P) przy ograniczaniu dostępu do środków utrzymania (P – Śu), którym przypisuje maksymalną ilość pracy reprodukcyjnej (…Pr…). Tak jak dany poziom rozwoju technologii, organizacja produkcji i stworzony na ich podstawie podział robotników mogą zostać przez nich przezwyciężone i wykorzystane w imię realizacji ich własnych potrzeb, tak warunki reprodukcji są źródłem robotniczej siły i wpływają na kierunki jej rozwoju. Walki związane z kolejnymi stadiami reprodukcji siły roboczej z perspektywy zaangażowanych w nie robotników dotyczą obniżenia podaży siły roboczej i podwyższenia jej wartości (Sr – P), zwiększenia dostępu do środków utrzymania (P – Śu) i obniżenia nakładu nienajemnej pracy reprodukcyjnej (…Pr…). „Na poziomie społecznie rozwiniętego kapitału rozwój kapitalistyczny podporządkowany jest walkom robotniczym” (Tronti 1977, 89) toczonym w ramach procesów reprodukcji kapitału i reprodukcji siły roboczej. Jeżeli proletariat nie reprodukuje się w sposób ciągły na coraz większą skalę, wówczas następuje załamanie płynnej akumulacji kapitału.

Podstawowy warunek produkcji

Kapitał dokłada starań, aby wszelką ludzką działalność przekształcić w pracę wytwarzającą towary lub reprodukującą człowieka jako towar. Kapitalistyczne stosunki narzuconej pracy nie przybierają jednak jedynie postaci stosunków pieniężnych. Jak dotąd rozwój kapitalizmu nie osiągnął poziomu, na którym cała praca sproletaryzowanej ludności zostałaby wchłonięta przez produkcję towarową. Siła robocza owej ludności wciąż częściowo odtwarzana jest poza stosunkami wymiany towarowej. Wykonanie nienajemnej pracy reprodukcyjnej pozostaje więc podstawowym warunkiem pojawienia się na rynku siły roboczej, która jest jedynym czynnikiem produkcji wytwarzającym wartość i wartość dodatkową. Na wszystkich dotychczasowych szczeblach rozwoju kapitalizmu akumulacji pracy najemnej odpowiadała akumulacja pracy nienajemnej (Dalla Costa 1975). Stan ten przekłada się na dwoisty charakter robotników. Są oni właścicielami tylko jednego towaru, a ponadto istnieją jako „naturalna” siła reprodukcyjna. „Niewidzialność pracy domowej skrywa sekret całego kapitalistycznego świata: źródło społecznej nadwyżki, czyli praca nienajemna, musi zostać zdegradowana, znaturalizowana, zepchnięta na margines systemu, tak by osoby biorące w niej udział mogły podlegać większej kontroli i wyzyskowi” (Caffentzis 2002, 14).

Stosunki walki

Pod pewnymi względami położenie robotników sektora najemnego i nienajemnego jest porównywalne. Obie grupy są od siebie wzajemnie zależne i podlegają wyzyskowi. Bez względu na płeć, wiek i umiejętności ich celowa działalność przyczynia się do akumulacji kapitału. W obu przypadkach proletariackie doświadczenie nie zawęża się do zawarcia pieniężnego stosunku z kapitałem, lecz dotyczy całokształtu życia robotników i ich źródeł utrzymania. Występuje tu wspólny interes właściwy wszystkim wywłaszczonym ze środków produkcji, których przeżycie zależy od walki z kapitałem o dostęp do środków utrzymania.

Niemniej rozwojowi produkcji kapitalistycznej towarzyszy proces koncentracji zaangażowanej w nią ludności. Tymczasem nienajemna praca reprodukcyjna zwykle pozostaje odosobniona. Przykładowo proces pracy przebiegający w obrębie pojedynczego gospodarstwa domowego jest pod względem organizacyjnym – w dużej mierze – ograniczony do jego ram. Potencjalna współpraca gospodarstw domowych w zakresie realizacji potrzeb reprodukcyjnych ma więc stosunkowo ograniczoną podstawę materialną. Inaczej jest w przypadku procesu produkcji, który rozwija się dzięki kooperacji budującej intensywne więzi społeczne pomiędzy robotnikami w skali globalnej.

Kolejnym elementem łączącym ze sobą pracowników najemnych jest płaca. Do pewnego stopnia stanowi ona wspólny mianownik zrównujący zróżnicowane wysiłki produkcyjne. Określa udział w procesie produkcji i położenie względem innych klas, umożliwiając własną identyfikację i zrozumienie grupowego interesu. Świadomość tego interesu rozwija się między innymi wskutek walk płacowych. Stosunek pracy nienajemnej nie jest natomiast stosunkiem, który zostaje wyrażony w wartości i w związku z tym nie posiada on swojego rzeczowego wyrazu w płacy. Brak płacy utrudnia z kolei pracownikom nienajemnym identyfikację z ogółem świata pracy.

Przezwyciężenie izolacji związanej z własnym położeniem społecznym w przypadku pracy nienajemnej często wiąże się z pominięciem pośrednictwa, np. robotnika najemnego czy instytucji państwa, w dostępie do pieniądza. Dopiero zniesienie takiej formy zapośredniczenia pozwala na bezpośredni dostęp do systemu wartości wymiennej. W ten sposób przekształcony stosunek z kapitałem pozwala na otwartą konfrontację z nim samym.

W przypadku niezatrudnionych ich posiłkowanie się organizacją pracy nienajemnej celem wzmocnienia własnej siły posiada szczególną dynamikę. Jeżeli robotnik jako przedmiot wyzysku ma znaleźć się na rynku pracy, w pierwszej kolejności musi być żywy. Utrzymanie przy życiu wchodzi w skład pracy reprodukcyjnej, ale na tym sprawa się nie kończy. Samo ludzkie życie nie jest odtwarzane w celu sprzedaży na rynku pracy i nie ma ono dla kapitału wartości użytkowej. Dopiero w dalszej kolejności praca reprodukcyjna, jako praca konkretna, tworzy warunki umożliwiające przekształcenie życia w osobowy czynnik produkcji, jakim jest siła robocza. Bywa, że reprodukcja życia jako takiego i reprodukcja życia jako towaru są ze sobą zbieżne. Odmowa pracy reprodukcyjnej oznaczać może wówczas zniszczenie własnego potencjału biologicznego. Praca najemna natomiast nie jest dla robotnika bezpośrednim warunkiem zachowania własnego życia, a jej zaprzestanie w pierwszym rzędzie uderza w kapitał, a nie w niego samego.

Zwalczając robotniczy opór powstały w procesie wytwarzania towarów i reprodukcji siły roboczej, kapitał musi nieustannie zmieniać wdrażane przez siebie podziały. Dotyczą one stosunku ilości robotników nienajemnych względem najemnych, kształtowania podziału płacowego w obrębie całości świata pracy i hierarchii płac w obrębie grupy najemnej, powiązania podziałów płacowych z innymi podziałami narodowymi lub płciowymi występującymi w obrębie klasy, organizacji pracy w przedsiębiorstwie, w domu czy w szkole. Czynniki te decydują o zmianach układu sił w łonie samej klasy robotniczej, jak również w jej stosunkach z kapitałem, a co za tym idzie określają bieżący charakter walk z wyzyskiem, ich rozwój i cyrkulację.

Wykaz literatury

Bell, Peter i Harry Cleaver. 2017. Teoria kryzysu jako teoria walki klas. Tłum. Krzysztof Król. Poznań: A+

Caffentzis, George. 2002. „On the Notion of a Crisis of Social reproduction. A Theoretical Review.” The Commoner 5, Autumn: 1–22. www.commoner.org.uk.

Caffentzis, George. 2005. „Immesurable Value? An Essay on Marx’s Legacy.” The Commoner 10, Spring/Summer: 87–104. www.commoner.org.uk.

Cleaver, Harry. 2007. „Praca wciąż jest centralną kwestią”. Tłum. Jakub Maciejczyk. Recykling Idei 9: 23–30.

Cleaver, Harry. 2011a. „On Domestic Labor and Value in Mariarosa Dalla Costaʼs »Women and the Subversion of the Community«”. https://caringlabor.wordpress.com/2011/01/16/harry-cleaver-on-self-valorization-in-mariarosa-dalla-costa’s-women-and-the-subversion-of-the-community/.

Cleaver, Harry. 2011b. Polityczne czytanie Kapitału. Tłum. Iwo Czyż. Poznań: Oficyna Wydawnicza Bractwa „Trojka”.

Dalla Costa, Mariarosa. 1975. „Women and the Subversion of the Community”. W Mariarosa Dalla Costa i Selma James. The Power of Women and the Subversion of the Community. Bristol: Falling Wall Press.

Federici, Silvia. 2009. „The Devaluation of Womenʼs Labour.” W Eco-Sufficiency and Global Justice. Women Write Political Ecology. Red. Ariel Salleh. London–New York: Pluto Press.

Lotta Femminista, International Feminist Collective. 1972. List. Przedruk w L’Offensiva. Turin: Musolini: 18–19. Cyt. za: Selma James. 2012. „Sex, Race, and Class.” W Sex, Race, and Class – The Perspective of Winning: A Selection of Writings, 1952–2011. Oakland: Pm Press.

Marks, Karol. 1951. Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. 1. Tłum. zbiorowe. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1955. Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. 2. Tłum. Julian Maliniak. Warszawa: Książka i Wiedza.

Tronti, Mario. 1977. Operai e capitale. Torino: Einaudi.

Wallerstein, Immanuel i Joan Smith. 2012. „Gospodarstwo domowe jako instytucja gospodarki świata”. Tłum. Jakub Maciejczyk. Recykling idei 13: 36–48.

Wallerstein, Immanuel. 2007. Analiza systemów-światów. Wprowadzenie. Tłum. Katarzyna Gawlicz i Marcin Starnawski. Warszawa: Dialog.

 

Krzysztof Król – tłumacz i działacz OZZ Inicjatywa Pracownicza.

 

DANE ADRESOWE:

OZZ Inicjatywa Pracownicza

Kościelna 4/1a

60-538, Poznań

CYTOWANIE: Król, Krzysztof. 2017. Reprodukcja siły roboczej w kapitalizmie. Praktyka Teoretyczna 3(25): 265-288.

DOI: 10.14746/prt.2017.3.11

 

AUTHOR: Krzysztof Król

TITLE: The Reproduction of Labour Power in Capitalism

ABSTRACT: The article focuses on the reproductive labour’s role in capitalism and its political implications. It constitutes a part in the discussion on the reproductive labour.

KEYWORDS: Karl Marx, capitalism, politics, reproductive labour, feminism.

[1]   Jak twierdzi George Caffentzis, Marksowskie zastosowanie teorii wartości służyło rozwiązaniu problemów stojących przed ruchami antykapitalistycznymi w dziewiętnastym wieku, gdyż dyskurs ten miał równocześnie charakter analityczny, krytyczny i rewolucyjny (Caffentzis 2005, 94). Więcej na temat strategicznej interpretacji teorii wartości z perspektywy klasy robotniczej zob. Cleaver 2011b.

[2]   Immanuel Wallerstein i Joan Smith wyróżniają pięć rodzajów dochodów (rozumianych w szerszym sensie) gospodarstwa domowego: „płace, dochody ze sprzedaży na rynku (lub zysk), renta, transfery oraz wytwórczość na własne potrzeby (czyli bezpośredni wkład pracy)” (Wallerstein i Smith 2012).

[3]   Przykładowo, towary produkowane przez robotników przemysłu zbrojeniowego nie służą reprodukcji siły roboczej, wręcz przeciwnie, realizacja wartości użytkowej uzbrojenia pociąga za sobą wyniszczenie ludności. Niemniej płace robotników owego przemysłu są źródłem ich utrzymania, umożliwiającym reprodukcję ich potencjału do pracy.

[4]   Najemną pracą reprodukcyjną może być praca pielęgniarki, lekarki, nauczycielki, opiekunki, pomocy domowej itp.

[5]   Jak np. w przypadku nieopłaconej pracy więźniów, żołnierzy czy wolontariuszy itp.

[6]   Zastępowalność produkcji towarowej wytworami nienajemnej pracy reprodukcyjnej nigdy nie może być całkowita ze względu na jej ograniczone „uzbrojenie” techniczne. Natomiast zastępowalność nienajemnej pracy reprodukcyjnej produkcją towarową jest potencjalnie całościowa (lecz w przypadku proletariackich gospodarstw domowych stan taki należy do rzadkości).

[7]   „Rozróżnijmy dwie podstawowe możliwości: gospodarstwa domowe, w których wynagrodzenie za pracę zarobkową stanowi pięćdziesiąt procent lub więcej całkowitego dochodu w ciągu trwania życia, oraz gospodarstwa, w których stanowi ono mniejszą część. Nazwijmy pierwsze z nich »proletariackimi gospodarstwami domowymi« (ze względu na to, iż wydają one się być tak bardzo uzależnione od dochodów z pracy zarobkowej, do czego termin »proletariacki« ma się odwoływać), a drugie »półproletariackimi gospodarstwami domowymi« (ponieważ bez wątpienia większość ich członków otrzymuje przynajmniej jakieś wynagrodzenie za pracę)” (Wallerstein 2007, 56). W myśl powyższych założeń na obszarach peryferyjnych gospodarki kapitalistycznej przeważają półproletariackie gospodarstwa domowe, natomiast w centrach przeważają proletariackie gospodarstwa domowe.

Michael A. Lebowitz – Polityczność założenia, założenie polityczności

Przełożyły Anna Piekarska i Jakub Krzeski

Abstrakt: Celem niniejszego artykułu jest przedstawienie konsekwencji, jakie dla polityki i teorii mają przyjęte przez Marksa założenia. Szczególną uwagę poświęca autor znaczeniu założenia o stałym poziomie potrzeb życiowych klasy robotniczej. W odpowiedzi na braki Kapitału, a także by postawić tezę o  nie-neutralności tego założenia, proponuje uwzględnienie własnej zmiennej x, to jest zmiennej oznaczającej stopień separacji klasy robotniczej. Owa zmienna stanowi podstawę autorskiej lektury Kapitału. Tekst jest zapisem wykładu wygłoszonego z okazji otrzymania nagrody Deutscherów za książkę Beyond Capital, w którym autor streszcza przedstawioną w niej koncepcję.

Słowa kluczowe: marksizm, Michael Lebowitz, kapitał, robotnicy, interpretacja, teoria, polityka

 

Jest mi niezmiernie miło z powodu otrzymania tej nagrody ze względu na osoby, których upamiętnianiu ma się ona przysłużyć (zwłaszcza Isaaca Deutschera, od którego nauczyłem się wiele podczas wczesnych lektur i którego pochwała Kapitału w BBC stanowiła zawsze część mojego wykładu otwierającego cykl zajęć o Marksie)[1]. Zaszczyca mnie również to, że wraz z otrzymaniem niniejszej nagrody dołączam do grupy niezwykłych osób wcześniej nią uhonorowanych, w tym Istvána Mészárosa, który w  35 lat po wygłoszeniu pierwszego odczytu po otrzymaniu Nagrody Deutscherów wciąż przypomina nam, na czym polega nasze zadanie. Mam nadzieję, że moje refleksje okażą się pomocne.

Załóżmy idealnie konkurencyjną gospodarkę kapitalistyczną, w której nie ma kosztu wejścia ani wyjścia, a próba opodatkowania kapitału na jednym obszarze powoduje, że przechodzi on do innego. Tym samym dojdziemy do wniosku, że nie ma sensu opodatkowywać kapitału.

Załóżmy, że układ produktywnych stosunków istnieje tak długo, aż nie ogranicza rozwoju sił wytwórczych. Tym samym dochodzimy do wniosku, że przyczyną ciągłego istnienia kapitalizmu jest to, że pozostaje „optymalny dla dalszego rozwoju sił wytwórczych” (Cohen 1978, 206).

Załóżmy identyczne funkcje produkcji na wyspie z rynkiem kredytowym i na wyspie z rynkiem pracy najemnej, gdzie otrzymanie pracy w zamian za płacę jest „transakcją tak prostą i wykonalną, jak otrzymanie monety za jabłko” (Roemer 1986, 269; Lebowitz 1988). Tym samym, na podstawie identycznych obliczeń matematycznych dla tych dwóch wysp, dochodzimy do wniosku, że wyzysk kapitalistyczny nie wymaga dominacji na poziomie produkcji, ale bierze się po prostu z nierówności w rozkładzie własności.

W każdym z tych przypadków wniosek obecny jest już w przesłance. Udowodnione zostaje to, co zawiera się już w założeniach. Przykłady te zwracają uwagę na konieczność badania naszych wniosków pod kątem tego, czy biorą się z naszych założeń.

A zatem – jeśli zgadzamy się z powyższym prostym stwierdzeniem – jakie wnioski obecne są w założeniu, że „w określonym kraju i określonym okresie” (Marks 1951, 182) ilość środków utrzymania potrzebnych robotnikom jest dana i „dlatego należy ją rozpatrywać jako wielkość stałą” (Marks 1951, 558)? Czy założenie to oznacza, że na wzroście wydajności pracy (productivity) jako takim nie skorzystają sami robotnicy? 

Wprowadzenie założenia

Gdy podjąłem pierwsze próby zrozumienia Zarysu krytyki ekonomii politycznej, zaniepokoiło mnie czynione przez Marksa założenie, że norma potrzeb życiowych jest stałą. Po pierwsze, w Zarysie Marks podkreśla tendencję kapitału do wytwarzania kolejnych potrzeb robotników, na której „opiera się […] obecna potęga kapitału” (Marks 1986, 210–211). W Kapitale nie znajdujemy o tym żadnej wzmianki. Jak można pogodzić ze sobą to niezwykle istotne źródło władzy kapitału i założenie, że życiowe potrzeby robotników są stałe? Wiele lat temu doszedłem do wniosku, że to rozstrzygające założenie miało zostać usunięte w zapowiadanej przez Marksa „Księdze o pracy najemnej” (Lebowitz 1977–1978).

Jeszcze inny aspekt Zarysu nie dawał mi spokoju. W pracy tej ujawnia się związek między ogólnym omówieniem kapitału, analizą jego wnętrza u Marksa, a konieczną formą istnienia kapitału jako wielu konkurujących ze sobą kapitałów. Raz po raz widzimy, jak Marks zastrzega, że konkurencja nie wytwarza wewnętrznych praw kapitału, a tylko je uwidacznia (Marks 1986, 310, 431; zob. Lebowitz 2009). Wspominał o tym na tyle często, że nie możemy tego zbyć jako niezobowiązującego spostrzeżenia. A w momencie, w którym zrozumiemy relację między istotą a pozorem kapitału, dostrzeżemy ją również wyraźnie w Kapitale, gdzie Marks wprost mówi: „należy odróżniać ogólne i konieczne tendencje kapitału od form ich przejawiania się” (Marks 1951, 340).

Jeżeli jednak konkurencja między kapitałami realizuje i ukazuje wewnętrzne prawa kapitału, powinniśmy móc otrzymać te same wyniki na obydwu poziomach analizy. Czasami jest to bardzo łatwe. Przykładowo, w toku swojego badania kapitału w ogóle Marks wyjaśnia, że dążenie kapitału do ekspansji prowadzi do prób przedłużania i intensyfikacji dnia roboczego oraz zwiększania wydajności pracy. Spójrzmy teraz na walkę pomiędzy indywidualnymi kapitałami – zobaczymy, że ich próby ekspansji doprowadzą do sięgnięcia po wszystkie dostępne środki w celu zmniejszenia kosztów produkcji i że konkurencja będzie nimi kierować dokładnie ku tym samym rozwiązaniom. Mówiąc krótko, możemy udowodnić, że „immanentne prawa produkcji kapitalistycznej przejawiają się w zewnętrznym ruchu kapitałów, działają jako przymusowe prawa konkurencji” (Marks 1951, 340).

Co wydarza się zatem na każdym z poziomów, gdy następuje wzrost wydajności pracy? Na poziomie wielu kapitałów w świecie rzeczywistym wzrost tej wydajności, przy stałej wielkości innych czynników, oznacza wzrost nakładów, spadek cen i co za tym idzie wzrost płac realnych. Na poziomie kapitału w ogóle wzrost wydajności niesie za sobą jednak nie tyle wzrost płac realnych, ale wartości dodatkowej względnej – jest to oczywiście rozumowanie, które w pierwszym tomie Kapitału, a dokładnie w rozdziale dziesiątym, przedstawia sam Marks. Jeśli jednak konkurencja odsłania wewnętrzne prawa kapitału, jak to się dzieje, że w jednym przypadku na wzroście wydajności pracy korzystają robotnicy, a w innym korzysta kapitał? Oto stojąca przed nami łamigłówka.

Wyjaśnienie znajdujemy oczywiście w założeniu, które Marks wprowadził na poziomie analizy kapitału w ogóle – przesłance mówiącej, że ilość środków utrzymania dla robotników należy traktować jako stałą dla danego okresu w danym kraju. Początkowo bronił tego założenia, podkreślając konieczność upraszczania – przyjmowania niektórych rzeczy jako stałych w punkcie wyjścia, a następnie usuwania tych założeń. „Tylko w ten sposób można przy badaniu każdego z tych stosunków nie mówić za każdym razem o wszystkich” (Marks 1972, 371). Podobnie, w tym samym czasie w rękopisach opublikowanych później jako Zarys krytyki ekonomii politycznej, podkreślał, że wprowadzanie tych stałych założeń jest niezbędne, by uniknąć „confounding everything” (Marks 1986, 677; Lebowitz 2003, 46). Czy jednak utrzymywanie tej normy potrzeb jako stałej było jedynym sposobem jego uniknięcia?

W ciągu zaledwie kilku lat, w swoich Rękopisach ekonomicznych z lat 1861-1863 Marks podał kolejną rację przemawiającą za tym założeniem. Zauważył, że fizjokraci rozpoczęli właśnie od założenia utrzymania robotnika jako stałej wielkości, co spowodowało, że prawidłowo umieścili źródło wartości dodatkowej w sferze produkcji. Marks przekonywał, że ta koncepcja płacy umożliwiającej utrzymanie stanowiła podstawę nowoczesnej ekonomii politycznej – a Adam Smith podążył w ich ślady „jak wszyscy ekonomiści godni tego miana” (Lebowitz 2003; 45).

To założenie nie ma rzecz jasna nic wspólnego z naturalnym czy fizjologicznym utrzymaniem się w istnieniu (fizjokraci skłonni byli popełniać ten błąd) – mimo że płaca umożliwiająca utrzymanie mogła być wysoka lub niska:

Jedyną istotną kwestią pozostaje, że powinna być postrzegana jako dana, z góry określona. Wszelkie problemy związane z nią jako zmienną wielkością, a nie daną, przynależą do badań pracy najemnej w szczególnym ujęciu i nie wpływają na jej ogólny związek z kapitałem (Marks 1988, 44–45).

Najistotniejszy jest zatem właśnie ten wgląd w naturę kapitału, jakiego dostarcza założenie określonej normy potrzeb życiowych. Pozwala nam uchwycić koncepcję pracy niezbędnej i wartości siły roboczej (a tym samym koncepcję pracy dodatkowej i wartości dodatkowej). Marks obstawał ponadto przy tym, że umiejętność określenia podstawy wartości siły roboczej jest „sprawą najwyższej wagi dla uchwycenia stosunku kapitalistycznego”. Dlatego też, choć wprost stwierdził, że norma potrzeb życiowych jest zmienna, to oddelegował tę kwestię do swoich szczegółowych badań nad pracą najemną:

W naszych analizach powinniśmy jednak w każdym wypadku przyjmować, że ilość i jakość środków utrzymania, a tym samym zakres potrzeb przy danym poziomie cywilizacyjnym nie jest nigdy obniżany, ponieważ to badanie spadków i wzrostów samego poziomu (a przede wszystkim jego sztucznego zaniżania) nie zmienia nic w rozumieniu ogólnego stosunku (Marks 1988, 45–47)

Nietrudno więc zrozumieć, dlaczego Marks uznał poziom potrzeb życiowych za dany: (a.) upraszczające założenie było pożądane; (b.) było to założenie już upowszechnione w klasycznej ekonomii politycznej (utrzymując rozróżnienie tej szkoły od wulgarnej ekonomii); i wreszcie (c.) właśnie to założenie naświetliło naturę kapitału jako owocu wyzysku robotników. Marks mówił zatem wprost, że „poziom potrzeb życiowych, których całkowita wartość, stanowiąca wartość siły roboczej samej w sobie, może ulegać podwyższeniu lub obniżeniu” będzie kwestią, do której odniesie się później – „analiza tych różnic nie przynależy jednak tutaj, ale do teorii płac” (Marks 1977, 1068–1069)[2].

Czy jednak założenie to było neutralne? Czy naświetliło niektóre aspekty natury kapitału kosztem innych? I wreszcie, skoro wiemy, że Marks nigdy nie usunął tego założenia, czy wnioski były już obecne w nim samym?

A-neutralność założenia Marksa

Pomyślmy o konsekwencjach przyjęcia założenia o niezmienności normy potrzeb życiowych. W takim wypadku jedynym sposobem, by praca niezbędna (a także jej forma wartości, wartość siły roboczej) mogła się zmniejszyć, jest zmniejszenie się wartości danego zestawu potrzeb życiowych. „W naszych dociekaniach” – wskazywał Marks – „płace ulegają pomniejszeniu tylko przez OBNIŻENIE WARTOŚCI tej zdolności do pracy, czy też, co jest z nim równoważne, przez potanienie środków utrzymania podlegających konsumpcji robotnika” (Marks 1994, 23).

Pokrótce –jedyną zmianą płacy, jaką należy rozważać, by zrozumieć naturę kapitału, jest ta wynikająca z przekształceń warunków produkcji towarów spożywanych przez robotników. Z pola widzenia zupełnie znika jakakolwiek zmiana związana z rynkiem siły roboczej. Marks stwierdził to dość jasno:

Stopień, w jakim maszyneria doprowadza do bezpośredniego obniżenia płac zatrudnianych przy niej robotników, przykładowo przez wykorzystanie zapotrzebowania [na pracę] tych, którzy stracili zatrudnienie w celu wymuszenia obniżenia płac zatrudnionych, jest PRZYPADKIEM, którego nie obejmuje nasze zadanie. Jest przedmiotem teorii płac (Marks 1994, 23).

Wróćmy do koncepcji wartości dodatkowej względnej. Przyjmując założenie Marksa, „zmiana wartości dodatkowej zakłada ruch wartości siły roboczej spowodowany przez zmianę siły produkcyjnej pracy”. Mamy przed sobą podstawową zależność, którą, według Marksa, po raz pierwszy trafnie sformułował Ricardo (Marks 1951, 562). Tym samym, opowieść o wzroście wartości dodatkowej staje się zwykłą dykteryjką o rozwoju sił wytwórczych. To stwierdzenie Marks nieustannie powtarza w swoich omówieniach „pojęcia wartości dodatkowej względnej” (Marks 1951, 336): „immanentnym dążeniem”, stałą tendencją kapitału jest „Wzmagać siłę produkcyjną pracy, aby potanić towary i przez potanienie towarów uczynić tańszym samego robotnika (Marks 1951, 344)”.

Co jest zatem istotne w przypadku kooperacji robotników? Społeczna siła produkcyjna kombinowanej pracy przekracza sumę jednostkowych sił produkcyjnych. Wydajność wzrasta, ale to nie robotnicy, a kapitał na tym zyskuje. Co zachodzi w manufakturach? Wzrost wydajności, kapitał zyskuje. Co zachodzi w produkcji maszynowej? Wzrost wydajności, kapitał zyskuje. Morał z tej historii jest taki, że rozwój sił produkcyjnych służy kapitałowi, ponieważ dostarcza wartości dodatkowej względnej, skracając pracę niezbędną wskutek wzrostu wydajności: „ma ono na celu jedynie skrócenie czasu pracy niezbędnego do wytworzenia określonej ilości towarów” (Marks 1951, 345–346). Rzeczywiście, pojedynczy kapitaliści mogą dążyć do zniszczenia związków zawodowych, mogą wykorzystywać maszynerię, by przezwyciężyć strajki, ale kapitał jako całość, kapitał w ogóle, gra o stawkę, jaką jest „potanienie towarów spożywanych przez robotnika”.

Co w takim razie napędza rozwój kapitalizmu? Kapitał pragnie wzrostu, napędza go pragnienie wartości dodatkowej – i tylko i wyłącznie ono. Kapitał jest aktorem. Kapitał tworzy historię (choć nie w wybranych przez siebie okolicznościach). W skrócie, wyłaniający się obraz przedstawia samonapędzający się kapitał, dążący do rozwinięcia sił wytwórczych, a więc taki system, który dostarcza coraz lepszych sił wytwórczych. Gdy kapitał nie jest już w stanie rozwinąć sił wytwórczych, na horyzoncie pojawia się rewolucja. „Funkcją rewolucyjnej zmiany społecznej” – wnioskował Cohen – „jest odbezpieczenie sił wytwórczych” (Cohen 1978, 150). Skoro kapitał wytworzył lepsze, bardziej wydajne (i rzecz jasna neutralne) siły wytwórcze, zadanie polega zarówno na przejęciu tych osiągnięć i oddaniu robotnikom wynikających z nich korzyści – największe osiągnięcie kapitalizmu obok przejęcia władzy w ręce rad – jak i budowaniu w oparciu o nie.

Jak duża część tej właśnie narracji wynika z założenia stałej normy potrzeb życiowych? Jeśli przyjmiemy inne założenie – stałej stopy wartości dodatkowej (trzeci tom Kapitału, rozdział13, założenie będące podstawą tendencji spadającej stopy zysku) – efektem wzrostu wydajności, który zmniejsza wartość środków utrzymania, byłby wzrost płac realnych w tym samym tempie, co wydajności. „W tym przypadku, wskutek wzrostu wydajność pracy”, tłumaczył Marks w rękopisach z lat 1861–1863, „wielkość wartości użytkowej, którą otrzymuje, jego płaca realna wzrasta, lecz jej wartość pozostaje stała, ponieważ wciąż stanowi tę samą wielkość wydatkowanego czasu pracy jak wcześniej” (Marks 1994, 65-66; zob. Lebowitz 2003, 114–115).

Mówiąc krótko, przy tym alternatywnym założeniu o stałej stopie wartości dodatkowej, to robotnicy zyskują na wzroście wydajności pracy. Wysokość płacy pieniężnej pozostałaby niezmieniona, ale, wraz z podwojeniem sił produkcyjnych, będzie się „obecnie wyrażała w wartościach użytkowych ilościowo podwojonych, lecz stosunkowo tańszych” (Marks 1951, 562). Zgodnie z tym założeniem nie dochodziłoby rzecz jasna do wytwarzania wartości dodatkowej względnej. W następstwie doszłoby do zerwania bezpośredniego związku między wzrostem wydajności a wartością dodatkową względną.

Trzeba jednak zrozumieć, że eksplicytne wprowadzenie stopy wartości dodatkowej nie jest wcale niezbędne dla osiągnięcia następującego wyniku: płace realne rosną wraz z wydajnością. Wystarczy porzucić narzucone założenie stałej normy potrzeb życiowych. Wtedy, wraz ze spadającą wartością środków utrzymania wskutek wzrostu wydajności, przy jednoczesnym stałym poziomie innych elementów, realna wartość pieniężnej płacy robotnika wzrośnie. Podwojenie wydajności doprowadzi do spadku o połowę wartości towarów, a tym samym do podwojenia płac realnych. Gdy nie będziemy już narzucać wymogu „określonej ilości towarów” konsumowanych przez robotników, stała stopa wartości dodatkowej, przy jednoczesnym stałym poziomie innych zmiennych, wyłania się jako rezultat towarzyszący wzrostowi wydajności. To wnioskowanie na poziomie kapitału w ogóle odpowiada w tym przypadku temu, co zachodzi na poziomie konkurencji między kapitałami, przy jednoczesnym stałym poziomie innych zmiennych – lub przy tym, że zmiany wydajności wezmą się znikąd. 

Podstawą wartości dodatkowej względnej nie jest zatem, jak to zostało przedstawione w rozdziale 10 tomu 1, wzrost sił produkcyjnych. Musimy zrozumieć, że założenie Marksa nie jest neutralne. Prowadzi nas bowiem do ustanowienia dokładnie tego związku między wzrostem sił produkcyjnych a zwiększeniem wartości dodatkowej względnej. Jeżeli jednak wzrost społecznych sił produkcyjnych brałby się znikąd, przy zachowaniu wszystkich innych zmiennych, to robotnicy by na tym zyskali i nie istniałaby wartość dodatkowa względna. Dla tej wartości niezbędne jest coś innego. Czegoś brakuje w tej narracji, jaką Marks prowadzi w rozdziale dziesiątym. Pytanie brzmi: skoro brakuje tego tutaj, to czy znajdziemy to gdziekolwiek indziej?

Kolejna zmienna, kolejne założenie

By uchwycić czego brakuje, Beyond »Capital« wprowadza na poziomie wnętrza kapitalizmu specyficzne pojęcie i nową zmienną – stopień rozproszenia robotników.

Pojęcie to odzwierciedla fakt, że kapitalizmem nie powodują tylko i wyłącznie cele kapitału. Istotne są także cele robotników. Naczelnym celem kapitału jest wzrost wartości dodatkowej. Jednak robotnicy również posiadają swoje naczelne cele: walczą o czas dla siebie (nie tylko po to by odpocząć, nabrać sił, ale, jak zauważył Marks, „robotnik potrzebuje czasu na zaspokojenie swoich potrzeb intelektualnych i społecznych”); walczą o zmniejszenie intensywności dnia roboczego, by zachować odrobinę energii dla siebie; walczą także o zachowanie wartości użytkowych, które w tym momencie odpowiadają „ich potrzebom społecznym, potrzebom społecznie rozwiniętego człowieka”. U podstaw tych wszystkich potrzeb leży to, co Marks opisał w Kapitale jako „potrzebę rozwoju robotnika” (Marks 1951, 670).

W kapitalizmie istnieją zatem dwie „powinności”: „kapitalista usiłuje stale zepchnąć płacę do jej fizycznego minimum i przedłużyć dzień roboczy do jego fizycznego maksimum, podczas gdy robotnik prze stale w przeciwnym kierunku” (Marks 2005, 28). Co stanowi w takim razie o „potędze każdej ze ścierających się sił”?

Proponuję, abyśmy wyobrazili sobie zmienną (x), która przedstawiać będzie stopień rozproszenia robotników. Marks wskazuje: wraz „z rozproszeniem robotników zmniejsza się ich zdolność oporu” (Marks 1951, 499); a my możemy dopowiedzieć, że to ta zmienna x będzie determinowała zdolność robotników do walki o płacę, długość i intensywność dnia roboczego, a także – przeciwko kapitałowi w ogóle.

Wróćmy do przykładu wytwarzania wartości dodatkowej względnej. Warunkiem możliwości jej wytwarzania jest zmniejszenie pracy niezbędnej, który zostaje spełniony, gdy wydajność (q) wzrośnie bardziej niż płace realne (U). Co w takim razie determinuje losy płac realnych? Możemy je przedstawić jako funkcję stosunku wydajności do stopnia rozproszenia (q/x). Da się z tego wyprowadzić następujące przypadki:

(a.) jeżeli wydajność wzrasta, a stopień rozproszenia robotników pozostaje niezmieniony, to płace realne wzrastają w tym samym stopniu, co wydajność. W tym wypadku praca niezbędna i stopa wartości dodatkowej są stałe; robotnik zyskuje na wzroście sił produkcyjnych;

(b.) jeżeli wydajność wzrasta, a stopień rozproszenia robotników wzrasta w tym samym stopniu, to płace realne są niezmienione. W tym wypadku kapitał przechwytuje wszelkie korzyści ze wzrostu wydajności jako wartość dodatkową względną;

(c.) jeżeli wydajność wzrasta, a stopień rozproszenia robotników wzrasta, ale w mniejszym stopniu, obok siebie istnieją tak wartość dodatkowa względna i rosnąca stopa wartości dodatkowej, jak i wzrost płac realnych.

Z tej perspektywy niezbędnym warunkiem wartości dodatkowej względnej jest zatem wzrost stopnia rozproszenia robotników (czy też, od drugiej strony, spadek stopnia jedności robotników). Wzrosty wydajności nie są w stanie same w sobie objaśnić wzrostu względnej wartości dodatkowej. Jak jednak możemy coś takiego stwierdzić, skoro wiemy, że kapitał, jako właściciel produktów pracy, jest bezpośrednim beneficjentem każdego wzrostu wydajności (abstrahując od jego źródła)? Odpowiedź jest prosta: wzrost zmiennej x jest niezbędny dla wzrostu wartości dodatkowej względnej, ponieważ jeśli kapitał bezpośrednio korzysta ze wzrostów wydajności, niewiadomą pozostaje, dlaczego robotnikowi nie udaje się odnieść korzyści, skoro „mierzy swoje żądania w oparciu o zysk kapitalisty i domaga się udziału w wartości dodatkowej, którą sam stworzył” (Lebowitz 2003, 91).

Skąd zatem taki zamęt w kwestii koniecznych warunków wartości dodatkowej względnej? Właśnie dlatego, że wzrosty wydajności są przeważnie związane ze zmianami zapoczątkowanymi przez kapitał w procesie pracy, skutki wzrostu wydajności i zwiększenia się stopnia rozproszenia robotników, istnieje skłonność do nierozdzielania ich. Weźmy za przykład zastępowanie robotników maszynami, przypadek, w którym produkt mózgu społecznego z pewnością sprzyja rozwojowi społecznych sił produkcyjnych. Pytanie domagające się odpowiedzi, brzmi: czemu to nie robotnicy na tym zyskują, czemu nie są zdolni do przejęcia wzrostu w postaci płac realnych, rosnących w tym samym tempie, co wzrost wydajności. Rozdział 10 tomu 1 Kapitału nie udziela na nie odpowiedzi.

Przypomnijmy sobie jednak, że Marks wyklucza za swojego omówienia wartości dodatkowej względnej przypadek, w którym „maszyneria doprowadza do bezpośredniego obniżenia płac zatrudnianych przy niej robotników, przykładowo przez wykorzystanie zapotrzebowania [na pracę] tych, którzy stracili zatrudnienie w celu wymuszenia obniżenia płac zatrudnionych”. To właśnie tu kryje się brakujące wyjaśnienie. Przy stałej wielkości innych zmiennych, zastąpienie robotników zwiększa stopień ich rozproszenia. W efekcie wydajność rośnie szybciej niż płace realne, a powstały w ten sposób spadek pracy niezbędnej przynosi wzrost wartości dodatkowej. Co więcej, widzimy tę wewnętrzną tendencję ujawniającą się w konkurencji, w prawdziwym świecie wielu kapitałów i robotników najemnych. To w nim, przy stałej wielkości innych zmiennych, osłabiona pozycja robotników na rynku pracy powoduje nacisk na obniżanie płac pieniężnych, a więc wytwarza warunek mniejszego wzrostu płac realnych niż wydajności.

Rzecz jasna, nie zawsze wszystkie inne czynniki pozostają niezmienione. Podczas gdy kapitał usiłuje podnieść stopień rozproszenia do maksimum, „robotnik prze stale w przeciwnym kierunku”. W skrócie, nie możemy pominąć możliwości, w której robotnicy, poprzez organizację i uzwiązkowienie, zdolni są do przeciwdziałania tendencji kapitału. Podsumowując, usunięcie założenia danej normy potrzeb życiowych i uwzględnienie zmiennej x, stopnia rozproszenia robotników, ewidentnie stawia walkę klas w samym sercu dyskusji nad rozwojem kapitalizmu. 

Założenie walki klas

Walka klas nie jest, oczywiście, nieobecna w Kapitale. Gdy Marks oddelegowuje kwestię zmian w „założonej ilości” środków utrzymania do swojej „Księgi o pracy najemnej”, nie porzuca wcale omówienia walki klas. Unieruchomił jednak jedną ze stron tej walki – robotników. Jaką inną przyczynę mogło mieć uznanie płac realnych za niezmienne w kontekście wzrostu sił produkcyjnych? W Kapitale robotnicy nie napierają w przeciwnym kierunku, by podnieść swoje płace. To raczej stopień rozproszenia robotników wzrasta, by uniemożliwić im udział w zyskach z rozwoju społecznych sił produkcyjnych (Lebowitz 2003, 89–91, 117–119).

Gdy dostrzeżemy jednak, że robotnicy maja własne cele i jednoczą się w celu skutecznego prowadzenia walki, nie możemy już dłużej zakładać, że związek między wzrostem wydajności a wartością dodatkową występuje sam z siebie. Nie możemy również zakładać, że kapitał działa tak, jakby wzrosty wydajności przekładały się automatycznie na wartość dodatkową względną. Kapitał musi zanegować własną negację, by sam się ustanowić. Dzielenie i rozpraszanie robotników jest warunkiem koniecznym jego istnienia.

Zmienna x pozwala nam natychmiastowo zobaczyć część istoty kapitału, powiem więcej, nieodłączny element logiki kapitału – tendencję do separacji robotników przez przekształcanie dzielących ich różnic w antagonizm i wrogość. Marks również ją dostrzega w swoim omówieniu konfliktu między irlandzkimi a angielskimi robotnikami. Jak zauważył, ten antagonizm stanowi „tajemnicę niemocy angielskiej klasy robotniczej, pomimo jej sprawnej organizacji. Oto sekret utrzymywania się władzy klasy kapitalistycznej. Sama ta klasa natomiast jest tego w pełni świadoma” (Lebowitz 2003, 159–160). Wykorzystanie rasizmu i seksizmu nie pojawia się jednak jako część istoty kapitału w Kapitale Marksa – i nie jest to przypadek.

Podobnie, gdy zdamy sobie sprawę z istotności rozproszenia robotników dla kapitału, nie możemy dłużej postrzegać tendencji kapitału po prostu jako czegoś, co nieustannie przynosi rozrost przemysłu fabrycznego na coraz większą skalę (czego niezamierzoną konsekwencją jest centralizacja, jednoczenie i organizacja klasy robotniczej). Pragnienie wartości dodatkowej kapitału może doprowadzić do modyfikacji w sposobie produkcji, które obniżą wydajność jako taką – tak długo, jak dzielą robotników. W końcu dla kapitału istotna jest nie wydajność, ale stosunek między wydajnością a stopniem rozproszenia (q/x).

Zaiste, część kapitalistycznej globalizacji może być powodowana pragnieniem osłabienia robotników – stanowić próbę zdecentralizowania, rozbicia jedności i organizacji robotników. Czy założenie o stałej normie potrzeb życiowych pomaga nam w jakimkolwiek stopniu zrozumieć fenomen nowoczesnej globalizacji kapitalistycznej albo dążenie kapitału do wypchnięcia pracy na zewnątrz?

Dotykamy tu całego problemu natury zmian w siłach produkcyjnych opłacanych przez kapitał. Wiemy, że kapitał ma tendencję do ożywiania kooperacji między robotnikami w procesie produkcji. Jak prawdopodobne jest jednak by kapitał, dobierając formy kooperacji, wprowadził te, które wzmocnią jedność i samoświadomość robotników? Kapitał wspiera rozwój robotnika kombinowanego samego w sobie, lecz nie ma żadnego interesu w pojawieniu się robotnika kombinowanego dla siebie.

Biorąc pod uwagę, że celem kapitału jest pomnażanie wartości, a nie rozwój sił wytwórczych jako takich, stosunek wydajności do stopnia rozproszenia robotników musi być brany pod uwagę przez kapitał, gdy ten inicjuje zmiany w procesie pracy. Jednocześnie logika kapitału sprawia, że zmiany sił produkcyjnych, wprowadzane przez kapitał, nie mogą być neutralne. Owe siły wytwórcze w każdym momencie odzwierciedlają cel kapitału w obrębie kapitalistycznych stosunków produkcji; i dopóki tym celem jest wartość dodatkowa względna, dopóty siły wytwórcze muszą funkcjonować w oparciu o osłabianie jedności robotniczej.

A-neutralność dokonań kapitału, której nie da się dostrzec na podstawie Marksowskiego rozdziału 10, oznacza, że społeczeństwo, które chce wykroczyć poza kapitalizm, nie może po prostu przechwycić dokonań kapitału i przekierować zysków na rzecz robotników w miejsce kapitału. Jak proponowałem w Beyond «Capital«:

Właśnie dlatego, że celem kapitału nie jest rozwój sił wytwórczych sam w sobie, ale pomnażanie wartości, charakter narzędzi produkcji i organizacji kapitalistycznego procesu produkcji w każdym momencie wyraża cele kapitału w odniesieniu do dwustronnej walki klas. Krótko mówiąc, dopóki postępowanie kapitału jest rozważane w kontekście pracy najemnej dla siebie, a nie tylko samej w sobie, dopóty wyraźną skłonnością jest myślenie w kategoriach autonomii rozwoju sił wytwórczych i neutralności technologii. Obie te koncepcje są charakterystyczne dla ekonomizmu (Lebowitz 2003, 123).

Nie ma lepszego sposobu na uchwycenie klasowego charakteru sił wytwórczych niż przypomnienie sobie o tym, czego Marks nauczył się na temat natury państwa robotniczego jako owocu wysiłku robotników podczas walk Komuny Paryskiej. Podobieństwa są uderzające. Tak jak klasa robotnicza nie może posłużyć się „zastaną” maszyną państwową dla własnych celów, tak też nie może wykorzystać zastanej maszynerii produkcyjnej dla własnych celów. Podobnie jak w przypadku państwa kapitalistycznego, również istniejące siły wytwórcze, stworzone przez kapitał, są zainfekowane. W ich naturze leży bowiem „systematyczny i hierarchiczny podział pracy”, a produkcja kapitalistyczna przyjmuje postać „władzy publicznej zorganizowanej wokół celu społecznego zniewolenia, silnika klasowego despotyzmu” (Lebowitz 2003, 194). Nie można powiedzieć, by Marks nie dostrzegał tego despotyzmu kapitalistycznego miejsca pracy wraz z jego „koszarową dyscypliną” (Marks 1951, 457). Jak można mimo to uważać, że źródłem owej abominacji jest tylko dążenie do zwiększenia sił wytwórczych?

Zrozumienie istotności zmiennej x, czyli utrzymującego się charakteru walki klasowej, oznacza przyznanie tego, że budowa społeczeństwa zjednoczonych wytwórców wymaga od nas bezwzględnego wykroczenia poza przechwycenie państwa kapitalistycznego i poza przejęcie kapitalistycznych przedsiębiorstw produkcyjnych. Zjednoczeni wytwórcy dziedziczą je, ale muszą przekształcić je tak, by odpowiadały ich istocie: samorządności wytwórców, tej formie, która umożliwia im zmianę nie tylko czynników zewnętrznych, ale także ich samych, która wzmaga, a nie zdusza rozwój ich zdolności.

Gdy rozpoczniemy bez Marksowskiego założenia, bez unieruchamiania strony robotniczej w walce klas, nie tylko lepiej zrozumiemy kapitalizm, ale i zyskamy wgląd w proces wykraczania poza niego.

Polityczność założeń i zmiennych

Czy zaakceptowanie zła w tak różnych postaciach – ekonomizmu, determinizmu i etatyzmu – można zatem wywodzić od przyjęcia prostego założenia dotyczącego normy potrzeb życiowych? Musimy wziąć pod uwagę znaczenie wskazywania zmiennych, a także założeń przez nas poczynionych. Od Marksa powinniśmy się nauczyć, że nasze zmienne, nasze założenia, sposób, w jaki wyrażamy wzory, skupiają nasze spojrzenie na tym, co musi zostać zrozumiane.

Rozważmy zmienną, jaką jest siła robocza, zdolność do wykonywania pracy. Poprzez jej artykulację Marks umożliwił nam wyraźne odróżnienie pracy niezbędnej do reprodukcji robotnika od pracy wykonywanej przez samego robotnika w ogóle. Rzuca światło na znaczenie reprodukcji klasy robotniczej, warunek niezbędny istnienia reprodukcji kapitału, centralne pojęcie, którego nie znajdziemy w wulgarnej (czy neoklasycznej) ekonomii. Podobnie, istnieją w niej inne pojęcia, których artykulacja była dla niego tak istotna: wartość dodatkowa (niezależnie od jej rozróżnień) i praca abstrakcyjna, będąca kluczem do rozwikłania zagadki pieniądza. Czym byłby Marksowski Kapitał bez tych nowych pojęć i zmiennych, które wprowadził?

Widzimy także znaczenie, jakie dla Marksa miały założenia o zmiennych. Przypomnijmy sobie argument za przyjęciem stałej normy potrzeb życiowych. Fizjokraci dokonali milowego kroku naprzód dzięki zrównaniu płacy umożliwiającej utrzymanie z „niezbędnymi środkami utrzymania”, co stanowi też sedno ich teorii. Choć popełnili błąd, twierdząc, że tę „niezmienną wielkość” w całości determinuje natura, „przenieśli badania źródeł wartości dodatkowej ze sfery cyrkulacji do sfery produkcji bezpośredniej”. W ten sposób „położyli fundamenty pod analizę produkcji kapitalistycznej” (Lebowitz 2003, 44–45). Widzimy więc, że Marks zachował to założenie by posunąć naprzód owo „badanie źródeł wartości dodatkowej”. By pojąć naturę kapitału, podkreślał, „jedyną istotną kwestią” w przypadku normy potrzeb życiowych jest to, że „powinna być postrzegana jako dana, z góry określona”.

Pamiętamy wreszcie, że Marks rozumiał, że sposób, w jaki wzór przedstawia stosunek, może, paradoksalnie, przesłaniać specyfikę natury tego stosunku. Zauważył, że wzory stopy wyzysku i stopy wartości dodatkowej w wersji zaproponowanej przez klasyczną ekonomię polityczną są właściwe „o ile idzie o samą istotę rzeczy, ale nie opracowane świadomie” (Marks 1951, 571). Marks był jednak bardzo krytyczny wobec sposobów, w jakie wzory te przedstawiały zależności. Przekonywał, że przez odniesienie pracy dodatkowej do całości dnia roboczego i wyrażenie wartości dodatkowej jako ułamkowej części całej wartości wytworzonej, klasyczna ekonomia polityczna maskowała istotę stosunku kapitalistycznego jako stosunku wyzysku, proponując w to miejsce „fałszywy pozór stosunku stowarzyszenia” (Marks 1951, 573).

Gdzie leży problem? Z pewnością nie w fałszywości wzorów klasycznej ekonomii politycznej. W końcu wzory te zasadniczo się nie różniły – były po prostu wzorami „pochodnymi”. Problem polega na tym, że permisywizm tych wzorów pochodnych pozwolił wkraść się do nich błędnych koncepcjom, nie tylko tej, że „robotnik i kapitalista dzielą się produktem według stosunku udziałów każdego z nich w jego wytworzeniu” (Marks 1951, 573). Istniały również założenia, które można było wprowadzić bez świadomego ich sformułowania. Przez odniesienie pracy dodatkowej do całego dnia roboczego, Marks wskazywał, że:

Właściwa ekonomii politycznej metoda, polegająca na tym, żeby dzień roboczy traktować jako wielkość stałą, została wzmocniona przez stosowanie wzorów II, gdyż w nich stale porównujemy pracę dodatkową z dniem roboczym danej wielkości (Marks 1951, 573).

Jak wiemy, podejście do dnia roboczego jako danej wielkości (a więc wykluczenie go jako zmiennej) oznaczało, że klasycznej ekonomii politycznej (i niestety niektórym późniejszym interpretatorom Marksa) umykała zniewalająca natura dnia roboczego. Przez przesłonięcie przymusu wykonywania pracy dodatkowej, tak istotnej dla wartości dodatkowej bezwzględnej, źródło tej wartości ulegało mistyfikacji – czyniąc wyzysk robotnika równie przekonującym uzasadnieniem dla nadwyżki jak wyzysk kukurydzy, stali czy orzeszków.

Założenia i formy wyrazu, które otwierają drogę dla mistyfikacji, muszą zostać podważone. To coś więcej niż czysto akademicka czy naukowa kwestia. Nie bez przyczyny Marks był bardzo wrażliwy na polityczne konsekwencje założeń i wzorów. Choć z całą pewnością był człowiekiem nauki, pozostawał (jak stwierdził Engels nad jego grobem) przede wszystkim rewolucjonistą, dla którego „przyczynić się w ten lub inny sposób do obalenia społeczeństwa kapitalistycznego […] było prawdziwym powołaniem jego życia” (Engels 1949, 156).

Co w takim razie powinien sądzić ów rewolucjonista (a w istocie wszyscy rewolucjoniści) o podtrzymywaniu założenia, które traktuje obniżenie wartości towarów spożywanych przez robotnika jako immanentną tendencję, przysłaniającą dążenie kapitału do dzielenia robotników? Co myśleć o założeniu, które uniemożliwia nam dostrzeżenie, że dzieje pomnażania wartości dodatkowej to nie opowieść o rozwoju sił wytwórczych, ale – w rzeczywistości – o nieustannej zdolności kapitału do dzielenia robotników w obliczu rozwoju społecznych sił produkcyjnych? Jak powinniśmy oceniać założenie, które jako neutralne przedstawia siły wytwórcze wprowadzane przez kapitał? Ekonomizm, jaki wypływa z tego założenia, które Marks zamierzał usunąć, powinien być widoczny gołym okiem.

Teoria i historia

Kiedy jednak należy odrzucić to założenie? W Beyond »Capital« zgodziłem się z propozycją Marksa, by usunąć je w „Księdze o pracy najemnej”. Czy mimo to owo założenie nie powinno zniknąć, zanim nastąpi historyczne przedstawienie rozwoju sił wytwórczych pod panowaniem kapitalistycznych stosunków produkcji? Bądź co bądź opis manufaktury i nowoczesnego przemysłu w Kapitale służy tylko przetestowaniu teorii wartości dodatkowej względnej tak, jak została ukazana w rozdziale dziesiątym.

„Sprawdzanie przez fakty respective”, komentował Lenin odnośnie Kapitału, „jest tutaj w każdym kroku analizy” (Lenin 1988, 276). Również my wiemy, że dowodzenie prawidłowości abstrakcyjnych myśli było dla Marksa kluczowe. Jak pisał w 1867 roku do Engelsa:

Co się zaś tyczy chapter IV, to musiałem się bardzo napracować, zanim udało mi się ustalić same te rzeczy, tj. ich wzajemny związek. A gdy mi się to już udało, zaczęły się podczas ostatecznej obróbki sypać jedna po drugiej blue books i ku mojemu zachwytowi facts potwierdziły w całej rozciągłości moje wyniki teoretyczne (Marks , 398).

Marks w rzeczy samej podkreślał, że tylko po tym, jak odkryte zostaną wewnętrzne więzi (za pomocą „mocy abstrakcji”), „może być właściwie przedstawiony rzeczywisty ruch” (Marks 1951, 16)[3]. Niemniej ja argumentowałem, że Marks nie wyjaśnił wszystkich wewnętrznych więzi. Skupiając się wyłącznie na „immanentnym dążeniu” kapitału do potaniania towarów w celu potaniania samej robotnicy i ignorując immanentne dążenie kapitału do rozproszenia robotników, Marks przedstawił „ogólne i konieczne tendencje kapitału” tylko częściowo, wyłącznie jednostronnie. Czy weryfikująca samą siebie teoria nie powinna być teorią skupiającą się zarówno na wydajności, jak i zmiennej x? Na stosunku wydajności do stopnia rozproszenia robotników?

Uważam, że odpowiedź jest oczywista. Jaki opis historyczny rozwoju kapitalizmu może powstać w oparciu o założenie, wskutek którego dochodzi do petryfikacji klasy robotniczej w walce klas? Teoria, którą należałoby sprawdzić poprzez zestawienie z ilustracją historyczną, to ta rozpoczynająca się od dwustronnej walki klas, wprost uznająca walkę o stopień rozproszenia.

Pomyślmy jednak o tym opisie historycznym. Zawiera się w nim więcej niż sprawozdanie z korzyści, jakie wzrost wydajności przynosi dla tańszego wytwarzania określonej ilości towarów. Zobaczymy w nim również chociażby to, jak konkurencja ze strony kobiet i dzieci w fabrykach przełamuje opór robotników, jak robotnicy musieli rywalizować z maszynami i czemu maszyny stały się bronią przeciw strajkom, „najpotężniejszym środkiem wojennym do poskramiania buntów robotniczych” (Marks 1951, 470). Te spostrzeżenia historyczne są jednak nieliczne i rozproszone. Co najważniejsze, nie są skonceptualizowane – ich podstawa nie została opracowana w ramach wewnętrznych więzi.

W tym sensie zaprezentowana historia nie jest po prostu potwierdzeniem teorii wartości dodatkowej względnej przez „FAKTY”, przez rzeczywisty ruch”. Gdy dochodzimy do weryfikacji opisanej przez Marksa w rozdziale 10 teorii, w historycznym procesie powstawania manufaktur i nowoczesnego przemysłu pojawiają się „niewytłumaczalne odchylenia”. Dają się one jednak wyjaśnić za pomocą teorii, która uwzględnia cel kapitału w postaci osłabiania robotników i zwiększania stopnia ich rozproszenia.

By wykazać, że kapitał jest wytworem wartości dodatkowej, Marks wprost odkłada kluczowe problemy do momentu podjęcia swoich „szczegółowych badań nad pracą najemną”. Niemniej decyzja Marksa o wyłączeniu z opracowywanej teorii strony pracy najemnej i powiązanej z nią walki o stopień rozproszenia robotników, poprzedzająca przedstawienie historycznego rozwoju kapitalizmu, osłabiła zarówno jego teorię, jak i sposób postrzegania jej przez kolejne pokolenia.

Czy zdał sobie z tego sprawę? Z przedmowy Engelsa do trzeciego wydania pierwszego tomu Kapitału wiemy, że Marks „zamierzał z początku przerobić większą część tekstu tomu pierwszego, wiele zagadnień teoretycznych potraktować wyraziściej, dołączyć nowe, uzupełnić materiał historyczny i statystyczny aż do ostatniej chwili” (Engels 1951, 20). Czy kwestie teoretyczne dotyczące stopnia rozproszenia robotników, podniesione w tym tekście, znalazłyby się pośród tych sformułowanych wyraziściej czy dodanych do pierwszego tomu zagadnień teoretycznych? Nigdy nie poznamy intencji Marksa. Jednak my sami nie możemy pójść dalej bez ich sformułowania i uwzględnienia.

Teoria i polityka

Czy musimy jednak wyartykułować właśnie tę zmienną x? Czy nie możemy poprzestać na stwierdzeniu, że wystarczy mocniej podkreślać istotność walki klas i równowagi sił klasowych? Sądzę, że nie. Jakkolwiek pożyteczne by nie było ciągłe powtarzanie sformułowania „walka klas” w starciu z ekonomizmem, to nie wystarczy.

Musimy pamiętać, że wskazanie zmiennej może rzucić szczególne światło, że może oświetlić to, co do tej pory pozostawało w cieniu – i właśnie to, moim zdaniem, dzieje się w przypadku zmiennej x, stopnia rozproszenia robotników. Owa zmienna świadczy o tym, że liczy się przede wszystkim jedność klasy robotniczej. Przekonuje, że dzielenie i odseparowywanie robotników przez kapitał prowadzi do ich klęski i uniemożliwia im czerpanie korzyści ze wzrostu wydajności pracy społecznej. Wymaga od nas ciągłego stawiania dwóch pytań: I. co nas dzieli; II. jak możemy znieść te podziały.

Sugeruję, że gdy pomyślimy już o tej zmiennej, nie ma powrotu do komfortu determinizmu czy scjentyzmu ekonomistów marksistowskich, których wkład w obalenie społeczeństwa kapitalistycznego polegałby na wskazaniu właściwego rozwiązania „problemu transformacji” (zagadki, której założeń notabene alchemicy ci nie dostrzegli). Gdy skupimy się na walkach wokół stopnia rozproszenia robotników i zdamy sobie sprawę z tego, jak na te pozornie mocno ugruntowane, obiektywne zmienne ekonomiczne (takie jak stopa zysku) oddziałuje jej rezultat, wtedy (jakkolwiek przerażające może to być dla ekonomistów – czy to z wykształcenia, czy z powołania), jasna staje się nieprzewidywalność jej przebiegu.

Wprowadzenie zmiennej stopnia rozproszenia zmusza nas do wyjścia poza ekonomizm w jeszcze inny sposób. Zmienna x, rzecz jasna, nie jest wypadkową walki wyłącznie o kwestie gospodarcze. Obok niej istnieje walka przeciwko rozwijanym przez kapitał rasizmowi, seksizmowi, a także podziałom i rywalizacji między robotnikami z różnych krajów. Te walki stanowią siłę napędową dla zjednoczenia robotników, bitwy o państwo i o sferę ideologii. Walka idei stanowi w rzeczywistości sedno tych batalii. Jej stawką jest pokazanie, że kapitał nie tylko stanowi owoc wyzysku, ale że podstawą tego wyzysku jest rozproszenie robotników.

Pod tym względem jako część walki idei, jako próbę przekierowania aktywności marksistowskich myślicieli na tory rewolucyjnego Marksa postrzegać należy: po pierwsze, stwierdzenie potrzeby zrozumienia zniekształcenia, jakie wynika z założenia Marksa; po drugie, usunięcie tego założenia; po trzecie, wprowadzenie zmiennej, którą określiłem jako x. Wskutek wprowadzenia tej zmiennej wprost do naszych wysiłków teoretycznych, nasza teoria zakłada polityczność i polityczną walkę. W rzeczy samej, to polityka zaczyna nami rządzić.

Zakończyłem dziewiąty rozdział Beyond »Capital« podkreśleniem, że celem Marksowskiego Kapitału było dostarczenie robotnikom broni, za pomocą której mogli wykroczyć poza kapitalizm. Zapytałem też, dlaczego Marksowi nie udało się napisać „Księgi o pracy najemnej”. Udzieliłem następującej odpowiedzi: „domknięcie jego epistemologicznego projektu interesowało go w mniejszym stopniu niż jego projekt rewolucyjny” (Lebowitz 2003, 177). Teraz, kiedy to Hugo Chavez (inspirowany Istvánem Mészárosem) tak dobitnie przypomniał nam o oczywistej kwestii – że wybór, jaki przed nami stoi, to ten między socjalizmem albo barbarzyństwem – przyszedł czas, by przypomnieć sobie o tym rewolucyjnym projekcie. Czego innego można się spodziewać po kimkolwiek, kto za cel swojego życia postawił sobie przyczynienie się do obalenia, w ten czy w inny sposób, społeczeństwa kapitalistycznego?

Wykaz literatury

Cohen, Gerald A. 1978. Karl Marx’s Theory of History: A Defence. Princeton: Princeton University Press.

Engels, Fryderyk. 1949. „Mowa nad grobem Karola Marksa.” W Karol Marks i Fryderyk Engels, Dzieła wybrane, tom 2. Warszawa: Książka i Wiedza.

Engels, Fryderyk. 1951. „Do wydania trzeciego.” W Karol Marks, Kapitał, t. 1. Warszawa Książka i Wiedza.

Lebowitz, Michael A. 1977–8. „Capital and the Production of Needs.” Science & Society 41(4).

Lebowitz, Michael A. 1988. „Is »Analytical Marxism« Marxism?” Science & Society 52(2).

Lebowitz, Michael A. 2003. Beyond Capital: Marx’s Political Economy of the Working Class. Basingstoke: Palgrave Macmillan.

Lebowitz,  Michael A. 2009. Following Marx: Method, Crtitique and Crisis. Leiden: Brill.

Lenin, Włodzimierz. 1988. „Zeszyty filozoficzne”. W Włodzimierz Lenin, Dzieła wszystkie, t. 29. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1951. Kapitał, t. 1. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1972. „Marks do Engelsa w Manchesterze. Londyn, 2 kwietnia 1858 r.” W MED, t. 29. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1973. „Marks do Ludwika Kugelmanna w Hanowerze. Londyn, 11 lipca 1868 r.” W MED, t. 32. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1975. „Marks do Engelsa w Manchesterze. Londyn, 24 sierpnia 1867 r.” W MED, t. 31. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1986. Zarys krytyki ekonomii politycznej. Tłum. Zygmunt Jan Wyrozembski. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1988. „Economic Manuscript of 1861–63.” W Karol Marks i Fryderyk Engels, Collected Works, Volume 30. New York: International Publishers.

Marks, Karol. 1994. „Economic Manuscript  of  1861–63.” W Karol Marks i Fryderyk Engels, Collected Works, Volume 34. New York: International Publishers.

Marks, Karol. 2005. „Płaca, cena i zysk”. Warszawa: Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej. http://www.filozofia.uw.edu.pl/skfm/publikacje/marks03.pdf.

Roemer, John E. 1986. Analytical Marxism. Cambridge: Cambridge University Press.

Michael A. Lebowitz – amerykański marksista, wykładowca Uniwersytetu Simona Frasera w Vancouver, gdzie zajmował się historią myśli ekonomicznej, ekonomią marksistowską i studiami porównawczymi systemów gospodarczych. W 2004 roku pełnił funkcję doradczą w Ministerio para la Economía Social w Wenezueli. Jego najważniejsze publikacje to: Beyond Capital (1992) i Following Marx: Method, Critique and Crisis (2009).

Dane adresowe

Professor Emeriti

Simon Fraser University

Email: mlebowit@sfu.ca

Cytowanie: Lebowitz, Michael A. Polityczność założeń, założenie polityki. Praktyka Teoretyczna 3 (25): XX-XX.

Author: Michael A. Lebowitz

Title: The Politics of Assumption, the Assumption of Politics

 

[1] Podstawę niniejszego tekstu opublikowanego na łamach Historical Materialism stanowi wykład Michaela Lebowitza wygłoszony 4 listopada 2005 w Londynie z okazji przyznania nagrody Deutscherów za jego książkę Beyond Capital. Dziękujemy redakcji Historical Materialism za zgodę na tłumaczenie.

[2] Przypis od tłumaczy: Cytowany fragment pochodzi z fragmentarycznych uwag Marksa, włączonych do angielskiego wydania Kapitału (Marks 1977) jako część Rezultatów bezpośredniego procesu produkcji. W polskim wydaniu Rezultatów… (Marks 2013) nie zostały one jednak uwzględnione.

[3] Marks podkreślał tę kwestię, wyjaśniając pojęcie wartości: „gdyby w mojej książce nie było wcale rozdziału o »wartości«, to dana przeze mnie analiza realnych stosunków zawierałaby dowód i potwierdzenie rzeczywistego stosunku wartości” (Marks 1973, 603).