Zofia Łapniewska – Etyka troski a gospodarka przyszłości

Abstrakt: Przez dziesięciolecia teorie ekonomiczne zmieniały się pod wpływem wydarzeń historycznych oraz turbulencji gospodarczych, za każdym razem miały one jednak konkretne przełożenie na życie społeczeństw. Dziś, gdy teorie neoliberalne przestają cieszyć się uznaniem, rozwarstwienie pomiędzy najbogatszymi i najuboższymi postępuje prawie geometrycznie, a rozwój technologii sprawia, że drastycznie zmieniają się warunki pracy, potrzebne są nowe wizje gospodarki przyszłości, w której każdy mógłby znaleźć swoje miejsce i godnie żyć. Moja propozycja wiąże się z oparciem gospodarki na etyce troski, który to argument prezentuję w niniejszym artykule. W jego wstępie przyglądam się zachodzącym zmianom gospodarczym. Następnie przybliżam znaczenie etyki troski, a także opieki niezbędnej do rozwoju i reprodukowania się społeczeństw jako głównych ram przyjętych w dalszych rozważaniach nad gwarancją zatrudnienia oraz bezwarunkowym dochodem podstawowym, którym poświęcone są kolejne części artykułu. Analizy tych teorii, przeprowadzone z feministycznego punktu widzenia, wzbogacone zostaną także o propozycje dodatkowych rozwiązań, które wychodzą poza obowiązujący dziś paradygmat wzrostu.

Słowa kluczowe: etyka troski, ekonomia feministyczna, opieka, bezwarunkowy dochód podstawowy, gwarancja zatrudnienia, gospodarka przyszłości.

 

Wstęp

Roztaczając utopijne, a więc i dystopijne wizje dotyczące gospodarki najbliższych lat – każdą dynamikę bowiem wyznaczają zawsze dwukierunkowe zmiany (Polanyi 2010, 155) – możemy zauważyć, że prognozy dotyczące tworzenia stałych miejsc pracy produkcyjnej malują przyszłość raczej w czarnych barwach. Jesienią zeszłego roku gazeta The Telegraph przedstawiła nowego robota, który bez pomocy człowieka potrafi uszyć t-shirt (McGoogan 2016). Z jednej strony, roboty w halach produkcyjnych napawają optymizmem, gdyż zastąpić mogą głównie kobiety (a także dzieci) w tzw. sweatshops, pracujące w warunkach urągających ludzkiej godności, narażające swoje życie i zdrowie. Z drugiej strony, za sprawą robotyzacji ogromne masy ludzi stracić mogą dostęp nawet do tak nisko opłacanej pracy produkcyjnej, będącej często ich jedynym źródłem dochodu. Jednocześnie głównym problemem krajów globalnej Północy pozostaje nadprodukcja i „gospodarka nadmiaru” raczej niż „niedoboru”. Technologie pozwalają podwoić, a nawet potroić wydajność, lecz nadwyżkowe towary nie znalazłyby nabywców – zjawisko to nazwane jest w ekonomii „luką popytową”. Z pewnością postęp technologiczny obejmie także transport lądowy, powietrzny i wodny: w przyszłości nie będą potrzebni kierowcy, a usługa przemieszczenia się z miejsca na miejsce będzie ważniejsza niż posiadanie samochodu osobowego (ich produkcja spadnie). Pełniejszej automatyzacji będą ulegać kolejne gałęzie przemysłu, i choć będą one nadal generowały zyski, praca ludzka będzie dla nich coraz mniej użyteczna. Z uwagi na dzisiejszy rozwój rynków finansowych, gdy handel derywatywami jest pięciokrotnie większy od globalnego PKB (Appadurai 2016), można by przyjąć, że to w tej branży będą tworzone nowe miejsca pracy. Niemniej jednak widmo kolejnego kryzysu przewidywanego przez ekonomistów również tę opcję stawia pod znakiem zapytania. Pozostają inne usługi, w tym opieka, na którą wskazują ekonomistki feministyczne – i tu szanse na rozwój rynku pracy są znaczne, choć praca ta wyceniana jest bardzo nisko.

W związku z powyższymi rozważaniami pojawia się problem dotyczący postulatów gwarancji zatrudnienia (GZ), bowiem wszystko wskazuje na to, że miejsc pracy nadal będzie ubywać, a jak szacuje Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, dziś w kraju brakuje ich dla 2,3 mln ludzi, czyli prawie 5 mln, licząc polską emigrację (OPZZ 2017). Wobec tego pracą trzeba będzie zacząć się dzielić, dążąc jednocześnie do wprowadzenia dwudziestojednogodzinnego tygodnia roboczego (NEF 2010), co szerzej omówię w dalszej części artykułu.

Jednocześnie możemy zauważyć, że świat, a w szczególności kraje globalnej Północy[1] w swojej historii nigdy nie były tak bogate. I prawdopodobnie już nigdy nie będą, bo to, że pozostała część świata będzie zwiększać konsumpcję i inwestycje, nie oznacza wcale, że zyskają na tym kraje wysoko rozwinięte. Raczej będą one musiały powoli ograniczać swoje potrzeby konsumpcyjne, zwracając się ku innemu paradygmatowi gospodarczemu, np. ku idei post-wzrostu (ang. degrowth) (zob. D’Alisa, Demaria i Kallis 2015). Obecny dobrobyt krajów należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), w tym Polski, zdecydowanie stanowi argument za wprowadzeniem bezwarunkowego dochodu podstawowego (BDP) i tym samym za równiejszą redystrybucją dochodów publicznych, przy jednoczesnym dawaniu obywatelkom i obywatelom stabilności, poczucia własnej godności i redukcji ich lęków egzystencjalnych, gdy o stałą pracę coraz trudniej. To rozwiązanie omówię z feministycznego punktu widzenia, odnosząc się między innymi do normatywnych zasad równości płci wyznaczonych przez Nancy Fraser (1994).

Uważam, że w przypadku obydwu programów, zarówno gwarancji zatrudnienia, jak i bezwarunkowego dochodu podstawowego, które to rozwiązania zdecydowanie należą do polityki gospodarczej przyszłości, fundamentalnym założeniem powinna być etyka troski (Tronto 1987) o innych ludzi oraz – szerzej – o naturę czy inne gatunki planety, w myśl koncepcji posthumanizmu (Barad 2003, Braidotti 2014). Jest to założenie zgodne z polityką prefiguratywną (Epstein 2002, Cornish i in. 2016), do której odwołują się światowe ruchy społeczne i która zakłada, że należy przemyśleć i zmieniać świat tak, aby był lepszym miejscem do życia dla wszystkich. Te wyobrażenia przyszłości oraz aktywne działania podejmowane na rzecz zmiany społecznej oparte są na dążeniach do absolutnej równości, wzajemnym szacunku, wolności i sprawiedliwości, a przy tym uwzględniają znaczenie emocji i relacji międzyludzkich w dążeniu do dobrostanu. Do tych obszarów refleksji będę odwoływała się szerzej, budując argumentację na rzecz gwarancji zatrudnienia oraz bezwarunkowego dochodu podstawowego.

W pierwszej części niniejszego artykułu wyjaśniam znaczenie etyki troski w odniesieniu do badań prowadzonych przez ekonomistki feministyczne, które to badania bezpośrednio związane są z opieką i nawiązują do postulatów gwarancji zatrudnienia przedstawionych w części drugiej. Trzecia część dotyczy kwestii bezwarunkowego dochodu podstawowego jako progresywnego rozwiązania gospodarczego, eksperymentalnie wdrożonego w jednym i rozważanego w trzech kolejnych krajach. Argumentacja za wprowadzeniem tego typu mechanizmu redystrybucji przedstawiona zostanie w świetle postulatów równości płci. W podsumowaniu powracam do problemu wyobrażonej przyszłości gospodarczej, nawiązując także do koncepcji przedstawionych w całym tekście.

Etyka troski i odniesienia do ekonomii feministycznej

Etyka troski została przedstawiona przez amerykańską politolożkę Joan Claire Tronto jako „zespół wrażliwości, który powinna rozwinąć każda moralnie dojrzała osoba” (Tronto 1987, 662). Rozwija ona myśl Carol Gilligan (1977), która wskazywała, że opieka (troska), przypisywana przede wszystkim kobietom, powinna być elementem moralności traktowanym na równi ze sprawiedliwością, stereotypowo przypisywaną mężczyznom. Tronto idzie dalej, argumentując, iż „brak doświadczeń związanych z opieką sprawia, że uprzywilejowani mężczyźni stają się moralnie zdeprawowani” (Tronto 1987, 652). Według tej autorki konkretna osoba może rozwinąć wspomnianą wrażliwość, jeśli zarówno opiekuje się ona innymi, jak i doświadcza opieki innych nad sobą. Choć opieka jest często postrzegana jako prywatna sfera życia, to liczne badania ujawniają jej kolosalne znaczenie dla gospodarki – w sensie produkcyjnym i reprodukcyjnym – oraz dla rozwoju społeczeństw i stwarzania szans na dobre życie dla wszystkich (Budlender i Sharp 1998). Dlatego, jak postuluje Clare Ungerson (1995), w przypadku opieki podział na prywatne i publiczne jest sztuczny i krzywdzący zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn, należałoby go zatem znieść i myśleć o opiece szerzej, w ramach obywatelstwa. Dodatkowo ekonomistki feministyczne wskazują, że równiejszy podział opieki pomiędzy kobiety i mężczyzn może doprowadzić do wzrostu jakości życia zarówno jednych (zyskujących więcej czasu na inne zajęcia czy odpoczynek), jak i drugich (budujących tym samym relacje z bliskimi) (Esplen 2009). Jednocześnie ekonomia feministyczna, podobnie jak inne nurty ekonomii heterodoksyjnej (np. post-keynesizm, instytucjonalizm czy szkoły marksistowskie), wskazuje, że należy odejść od etosu indywidualizmu „ekonomicznego człowieka” (homo oeconomicus) dokonującego racjonalnych wyborów i maksymalizującego własne korzyści, i zwrócić się w kierunku gospodarki społecznej oraz kolektywnej, bazującej na trosce, lojalności, wzajemności, solidarności i równych prawach (Phillips 2007). Postrzeganie ludzi przez pryzmat ich relacji z innymi, w tym relacji opieki na każdym etapie życia, zdecydowanie wykracza poza definicję natury ludzkiej przyjętą przez główne nurty ekonomii – te bowiem uznają, że człowiek zawdzięcza wszystko wyłącznie sobie (ang. self-made man). Etyka troski zakłada, że poczucie odpowiedzialności za innych w budowanych relacjach stwarza porządek społeczny, który nie pozwala na pełne korzystanie z praw indywidualnych. Rosi Braidotti nazywa to „śmiercią ego” (Braidotti 2006, 155).

Założenia etyki troski zarówno są powiązane z naszymi osobistymi doświadczeniami w relacjach z bliskimi osobami, jak i wskazują na szersze ramy społeczne, które w tym artykule odnoszą się do wizji gospodarki przyszłości. W kolejnych latach właśnie przyjęcie tych założeń może okazać się niezbędne do wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego (w trosce o innych, a w szczególności o defaworyzowane grupy społeczne), utworzenia nowych miejsc pracy w sektorze opieki lub zmiany całego paradygmatu makroekonomicznego na taki, w którym prace reprodukcyjne byłyby wartościowane podobnie do prac produkcyjnych. Do tego ostatniego zagadnienia nawiązuje Marylin Power w szkicu metodologii ekonomii feministycznej, wskazując na kwestie, które badaczki i badacze powinni uwzględniać, projektując swoje analizy. Są to: uznanie i włączenie opieki oraz nieodpłatnej pracy do podstawowych aktywności ekonomicznych; potraktowanie dobrostanu jako miary sukcesu ekonomicznego; analizowanie gospodarczych, politycznych i społecznych procesów oraz relacji władzy; włączenie do analizy jako jej nieodzownej części celów i wartości etycznych; badanie różnic klasowych, rasowo-etnicznych i innych charakterystyk wpływających na wyniki prowadzonych badań (Power 2004, 3). Założenia te można potraktować jako ramy dla wszelkich rozważań nad zmianami czy eksperymentami społeczno-gospodarczo-politycznymi, które powinny być brane pod uwagę przy planowaniu i opracowywaniu konkretnych rozwiązań oraz strategii. Tronto traktuje etykę troski szerzej, suponując, że „społeczeństwo oparte na trosce byłoby prawdopodobnie mniej przemocowe, naładowane wściekłością i nieszczęśliwe niż wiele społeczeństw jest obecnie” (Tronto 1995, 148). Opieka nad dziećmi, osobami starszymi i innymi osobami zależnymi, a w różnych kulturach (np. w Mongolii) także troska o osoby z tej samej miejscowości, z tej samej klasy czy szkoły, oraz współdziałanie i wyświadczanie szeregu przysług pozwala mieszkankom i mieszkańcom na budowanie „siły powodzenia” i „siły życiowej” opartej na więziach (Rakowski 2016, 100). W tym kontekście opieka przestaje być, jak zdaje się wielu osobom, jedynie przykrym obowiązkiem i przemienia się w „fortunę i bogactwo nagromadzone jako sieć relacji” (Rakowski 2016, 100–101). Opieka ma jednak różne formy i nie dotyczy wyłącznie kręgu osób bliskich, może być także świadczona odpłatnie i traktowana jako praca, o czym więcej poniżej.

Wymykająca się utowarowieniu opieka a podział pracy

Bezsprzecznie założenia etyki troski odnoszą się do problemu opieki jako aktywności społecznej. Ungerson dzieli opiekę na trzy kategorie: spontaniczną, nieregularną opiekę oferowaną wewnątrz danej społeczności; świadczenie usługi opieki jako pracy, gdy osoba ją otrzymująca jest zależna od osoby opiekującej się nią; osobista usługa oparta na nierównej relacji pomiędzy dwiema osobami, gdy jedna z nich, ta o wyższym statusie, jest w stanie troszczyć się sama o siebie (Ungerson 1990, 14–15). Zarówno status osoby wymagającej opieki, jak i świadczącej opiekę jest nieodzownie związany z relacjami władzy i tym samym stanowi istotne zagadnienie z zakresu ekonomii feministycznej (Hartmann 1976). Asymetryczny podział władzy może być szczególnie dotkliwy dla osoby bardziej potrzebującej opieki, dlatego w takiej relacji nie wszystkim osobom zagwarantowane zostanie osiągnięcie dobrostanu (Sen 1993). Nierówny podział władzy nie dotyczy tylko sektora opieki, lecz także publicznych i prywatnych instytucji wraz z nadawanymi przez nie przywilejami czy ich stosunkiem do odbiorców świadczonych przez nie usług (Fraser 1990). Dotyczy także stratyfikacji obecnej w danych społeczeństwach, poziomu ignorancji czy wzajemnego szacunku (Benería 2003). Wreszcie to również sprawa samych gospodarstw domowych, w których panuje określona władza (i przemoc) ekonomiczna (Cantillon 2013). Zaznaczyć trzeba, że osoby, które powinny zabierać głos w sprawie opieki, często nie są reprezentowane lub są nierówno traktowane, np. dlatego, że posługują się prostym językiem lub mają niższy status ekonomiczno-społeczny. Fraser wskazuje, że „teoria sprawiedliwości musi być trójwymiarowa, obejmując polityczny wymiar reprezentacji, ekonomiczny wymiar dystrybucji oraz kulturowy wymiar uznania” (2014, 260). Te trzy elementy są bardzo istotne z punktu widzenia założeń dotyczących nowej gospodarki, opartej właśnie na etyce troski.

Zagwarantowanie równego dostępu do usług i wysokiego standardu opieki, niezbędnej ludziom do łączenia ich obowiązków opiekuńczych z pracą zawodową na różnych etapach życia – etapy te wraz ze zmieniającymi się potrzebami opieki nazywane są „pejzażami opieki” (ang. caringscapes – zob. McKie, Gregory i Bowlby 2002) – byłoby pierwszym krokiem ku realizacji teorii sprawiedliwości Fraser. Usługi te, niezależnie od tego, czy oferowane przez instytucje państwowe, czy prywatne, wymagają od osób je świadczących szczególnych i wyspecjalizowanych umiejętności, tj. dbałości o potrzeby osób, którymi się opiekują, brania odpowiedzialności za swoje działania, określonych uprawnień oraz zdolności do adekwatnego odpowiadania na potrzeby osób wymagających opieki (Fisher i Tronto 1990). Oczekiwania te jednoznacznie przemawiają za waloryzacją wynagrodzeń za usługi opiekuńcze (przynajmniej do poziomu średniej krajowej) i traktowaniem opiekunów jako pracowników tak samo odpowiedzialnych i wyspecjalizowanych jak pracownicy branż produkcyjnych gospodarki.

Z uwagi na fakt, że opieki na świecie brakuje, a w krajach wysoko rozwiniętych dotyczy to szczególnie opieki nad osobami starszymi, z czasem powstał rynek opieki, który w pewnym sensie ją utowarowił. Jak wskazuje Virginia Held (2006), na rynku tym rządzą prawa skuteczności i wydajności, co sprowadza debatę nad usługami opiekuńczymi do rachowania ich kosztów. Tak też postrzegana jest opieka przez wiele osób nielegalnie zatrudniających migrantki i migrantów, często łamiąc ich podstawowe prawa (np. zabierając im paszporty, odmawiając prawa do prywatności i czasu wolnego, obarczając pracą ponad siły, która przybiera formę współczesnego niewolnictwa) (Ehrenreich i Hochschild 2004). Najczęściej migrantki pozostawiają w swoich krajach osoby wymagające opieki (zjawisko znane pod angielską nazwą care drain) i uczestnicząc w globalnych łańcuchach opieki, wykonują odpłatnie pracę w krajach wysoko rozwiniętych.

Tymczasem prowadzone w krajach OECD analizy i badania dotyczące wzrostu zatrudnienia w sektorze opieki – zmiany zbieżnej z postulatami zwolenników gwarancji zatrudnienia (Tcherneva i Wray 2005) – wskazują, że to państwo powinno tworzyć nowe miejsca pracy, stymulując rynek. Dodatkowo, przeprowadzając symulację wzrostu zatrudnienia w sektorze opieki, tak aby efektywnie odpowiadać na zapotrzebowanie na nią, nasza grupa badawcza wykazała dla siedmiu krajów OECD, że inwestycje w ten sektor w równym, a nawet większym stopniu niż w sektor budowlany wpływają na wzrost gospodarczy (De Henau i in. 2016). Jest to ważna obserwacja, którą warto uwzględnić przy projektowaniu polityki gospodarczej podczas kryzysów lub spowolnień wymagających większej interwencji państwa w rynek. Inwestycja środków publicznych w tzw. infrastrukturę społeczną nie tylko wpłynęłaby na wzrost zatrudnienia w tym sektorze, lecz także dzięki efektom pośrednim i indukowanym przyczyniłaby się do wzrostu zatrudnienia w innych sektorach gospodarki. W przypadku efektów pośrednich byliby to np. dostawcy produktów i usług do przedszkoli, domów opieki, świetlic itd., zaś w przypadku efektów indukowanych – pracownicy branż odpowiadających na wzrost konsumpcji w gospodarstwach domowych.

Dobrze wynagradzana praca opiekuńcza z pewnością przyciągnęłaby pracowników, gdyż jak każda inna praca, na co zwracają uwagę zwolennicy GZ z Levy Institute, daje ona satysfakcję, poczucie obywatelstwa, wzajemności, zaangażowania czy spełnionego obowiązku społecznego. Pavlina R. Tcherneva i L. Randall Wray wskazują także na komplementarność propozycji gwarancji zatrudnienia i dochodu obywatelskiego, gdy ten drugi byłby oferowany szczególnie osobom zależnym i niemogącym podjąć pracy najemnej, choć tym samym przestałby on mieć charakter bezwarunkowy (Tcherneva i Wray 2005, 126). Autorzy w swoim artykule dokonują szczegółowych analiz argentyńskiego programu zatrudnienia Jefes de Hogar (hiszp. „głowa gospodarstwa domowego”), używając wskaźników makroekonomicznych i przedstawiając szczegółowy profil beneficjentów, a także zmiany zachodzące w czasie trwania programu (np. odpływ pracowników do sektora prywatnego). W ramach tego programu oferowana była praca czasowa (często sezonowa) z wynagrodzeniem godzinowym oraz dodatkowymi świadczeniami (np. ubezpieczeniem zdrowotnym), a rekrutacja była dobrowolna. Taka forma zatrudnienia mogłaby przekonać niektórych przeciwników GZ, którzy najczęściej oponują przeciwko przymusowi pracy – stojącemu w sprzeczności z zasadą korzystania z osobistych wolności – niskim standardom zatrudnienia, niskim wynagrodzeniom niepozwalającym na awans społeczny, niesatysfakcjonującym formom pracy, które uniemożliwiają pracownikowi rozwój (Standing 2005) oraz kontroli państwowej nad życiem mieszkańców i opresji władzy. W latach intensywnego rozwoju przemysłu (w szczególności elektronicznego) Herbert Marcuse przedstawił następujące rozważania na temat rynku pracy:

[g]dyby jednostka nie była już zmuszana do sprawdzania na „rynku” siebie, jako wolnego podmiotu ekonomicznego, zniknięcie tego rodzaju wolności byłoby jednym z największych osiągnięć cywilizacji. Technologiczny proces mechanizacji i standaryzacji mógłby skierować indywidualną energię do jeszcze nie zaznaczonej na mapie dziedziny wolności poza koniecznością (Marcuse 1991, 18–19).

Dziś słowa Marcusego mogłyby być odczytane jako ukłon w stronę bezwarunkowego dochodu podstawowego, wypłacanego wszystkim, a nie tylko osobom zależnym, czyli będącego drogą wyjścia poza pracę najemną. Z pewnością dodatkowym argumentem na rzecz tego rozwiązania, poza znikającymi miejscami pracy produkcyjnej, o których pisałam we wstępie, są także analizy Thomasa Piketty’ego (Piketty 2015). Zestawiając dane z pięćdziesięciu krajów na przestrzeni ponad trzystu lat, autor wskazał, że zarobki uzyskane z pracy produkcyjnej nigdy nie będą tak wysokie jak zyski z kapitału, a dalszy wzrost nierówności jest (i pozostanie) nieodłączną cechą systemu kapitalistycznego. Na całym świecie rośnie też liczba „pracujących biednych”, którzy pomimo pracy w pełnym wymiarze nie są w stanie żyć w godnych warunkach.

Polscy pracodawcy, jak wskazują dane OECD, w porównaniu z pracodawcami z innych europejskich krajów w nieznacznym stopniu dzielą się zyskami z pracownikami, a udział płac w produkcie krajowym brutto od lat maleje, mimo że produktywność jest coraz wyższa (OECD 2017). Przykładowo prezes spółki Comarch S.A. zarabia miesięcznie 500 razy więcej od pracowników o najniższym wynagrodzeniu w jego firmie (Sroczyński 2015, 133–146). Gdyby te nierówność ograniczyć, choćby do zaproponowanej w Szwajcarii maksymalnie dwunastokrotnej różnicy płac w przedsiębiorstwie, to nie tylko stworzono by polskim pracownikom godne warunki życia, lecz także mogliby oni pracować mniej. Z tym wiąże się postulat New Economics Foundation (NEF), zgodnie z którym dwudziestojednogodzinny wymiar tygodniowej pracy powinien być docelowym „etatem” (NEF 2010). NEF argumentuje, że dwadzieścia jeden godzin pracy najemnej umożliwiłoby nam zmierzenie się ze współczesnymi problemami takimi jak: przepracowanie, wypalenie zawodowe, bezrobocie, nadmierna konsumpcja, nierówności, niski standard życia oraz brak czasu na prowadzenie zrównoważonej egzystencji, troskę o innych i odczuwanie radości z życia (NEF 2010). NEF wzywa także do przewartościowania tego, co uznajemy za pracę i opłacamy, dowartościowania opieki i innych nieodpłatnych prac lub prac wykonywanych nieformalnie w lokalnych społecznościach oraz na rzecz osób bliskich, a także wszelkich aktywności związanych z zachowaniem zasobów planety, dobrostanu innych gatunków, co wiąże się z ideami posthumanizmu, do których nawiązywałam we wstępie. NEF przewiduje szereg trudności, które napotkamy w czasie drogi do tak zdefiniowanego etatu, włączając w to: opór ze strony pracodawców w związku ze zmniejszonym wymiarem pracy indywidualnej oraz możliwymi problemami z pozyskaniem wykwalifikowanych i lubiących swoją pracę pracowników; opór ze strony samych pracowników oraz związków zawodowych, obawiających się wpływu tych zmian na obniżenie wynagrodzeń; wreszcie sprzeciw polityków, którzy są lobbowani przez wszystkie wymienione grupy.

Idea skróconego czasu pracy została opisana przez niemiecką socjolożkę Friggę Haug (2011). Autorka, odwołując się do Karola Marksa, wychodzi z założenia, że „rozwój każdego jest warunkiem koniecznym dla rozwoju wszystkich” (Haug 2011, 1). Twierdzi ona, że zadań i niezbędnych prac do wykonania jest aż nadto, a zatem nie jest potrzebna dodatkowa podaż pracy. Proponuje ona w zamian sprawiedliwą redystrybucję pracy, która opierałaby się na podziale wszystkich aktywności pomiędzy osoby zdolne do pracy w czterech czterogodzinnych blokach na dobę. Byłyby to: zatrudnienie, prace reprodukcyjne, rozwój osobisty i działalność polityczna. Oczywiście jest to pewien „kompas”, nie zaś imperatyw w rozważaniach nad bardziej sprawiedliwą gospodarką. Tym samym zarówno kobiety, jak i mężczyźni, a także osoby wymykające się binarnym podziałom genderowym, byłyby zaangażowane w opiekę nad innymi w ramach prac reprodukcyjnych, w równym stopniu i na równych zasadach uczestniczyłyby w rynku pracy, miałyby czas na rozwój, odpoczynek i zaangażowanie polityczne. Ten podział bezsprzecznie dawałby kobietom szanse na większą aktywność w innych obszarach życiowych niż tylko w pracy najemnej i nieodpłatnych pracach wykonywanych w gospodarstwie domowym, gdyż – jak wskazują badania – dotąd to głównie na nich spoczywał ciężar wykonywania tych drugich (wycenia się, że nieodpłatna praca mężczyzn wykonywana na rzecz gospodarstwa domowego w Polsce warta jest średnio jedynie 58 procent pracy wykonywanej nieodpłatnie przez kobiety [GUS 2015]).

Ostatnim rozwiązaniem, które pragnę tu omówić w zakresie podziału pracy, jest koncepcja „zrównoważonych pakietów pracy” zaproponowana przez amerykańskiego ekonomistę Michaela Alberta (2007). Dzieli on prace na takie, które wymagają kreatywności, są rozwojowe i satysfakcjonujące, oraz takie, które są monotonne, automatyczne, ale muszą zostać wykonane. Wedle autora sprawiedliwość społeczną gwarantowałby podział całej istniejącej pracy na pakiety, rozdzielone następnie pomiędzy osoby zdolne do pracy. W takim wypadku prace najniżej opłacane, mechaniczne, a często pogardzane, zniknęłyby z rynku, bo każda osoba podejmująca wymarzoną i jednakowo upodmiotawiającą pracę otrzymywałaby w pakiecie także zadania z zakresu np. sprzątania, kopania rowów czy dozorowania. Dla nas, ekonomistek feministycznych, ważna w tym wypadku byłaby zmiana ram makroekonomicznych, w których uwzględniono by także prace opiekuńcze oraz inne prace domowe i reprodukcyjne, które znalazłyby miejsce we wskazanych przez Alberta pakietach. Dziś możemy także zauważyć, że prace najbardziej nieprzyjemne i niewdzięczne są stopniowo automatyzowane, zatem w przyszłości być może roboty wyręczą nas w sprzątaniu, lecz nie zastąpią nas w relacjach opiekuńczych.

Powyższe rozważania wskazują jasno, że praca może być różnie definiowana i nie jest jednakowo atrakcyjna. Stąd argumenty zwolenników GZ niekoniecznie przemawiają do wszystkich, pomimo wynikających z podejmowania pracy zalet, takich jak: wzmocnienie pozycji osób wcześniej marginalizowanych, socjalizacja, samorealizacja, użyteczność społeczna i podnoszenie poczucia własnej wartości u pracowników. Jednocześnie zwolennicy BDP przekonują, że to dochód sam w sobie wpływa na poczucie własnej wartości, daje ludziom stabilność i jest upodmiotawiający. Główną przeszkodą w jego wdrożeniu, na którą wskazują zwolennicy GZ, jest związana z nim (hiper)inflacja. O tym jednak więcej w kolejnej części artykułu.

Feministyczne odniesienia do bezwarunkowego dochodu podstawowego

Koncepcja bezwarunkowego dochodu podstawowego nieustannie powraca do debaty publicznej od ponad dwóch stuleci, od momentu publikacji broszury Thomasa Paine’a Agrarian Justice w 1797 roku, wywołując żywe dyskusje i fale emocji. Różne podejścia do tego zagadnienia zostały szczegółowo omówione w numerze 2(12)/2014 Praktyki Teoretycznej poświęconym BDP, dlatego w poniższym opracowaniu skupię się raczej na jego feministycznej analizie w odniesieniu do etyki troski i gospodarki przyszłości, nie powtarzając argumentów, które już wybrzmiały.

Z perspektywy opieki i etyki troski najważniejszą kwestią pozostaje pytanie postawione przez Ruth Lister: „jak zagwarantować uznanie [wagi opieki dla społeczeństwa –  przyp. ZŁ] bez dalszego zamykania kobiet w rolach opiekunek, które służy ich wykluczeniu z władzy i wpływów wynikających z partycypacji w publicznej sferze gospodarki i polis?” (Lister 1995, 17). Czy faktycznie stanie się tak, że kobiety wycofają się z rynku pracy najemnej, gdy otrzymają dochód podstawowy? Czy 1000 złotych, który to dochód, jak ostrożnie szacuje Maciej Szlinder, będzie kosztował polski budżet 360 miliardów złotych, plus dodatkowe 23 miliardy na rozszerzenie programu 500+ na wszystkie dzieci (więcej zob. Szlinder 2017), jest kwotą wystarczająco motywującą do odejścia z rynku pracy? Czy podobnego efektu nie miałaby omawiana przez Gośkę Maciejewską i Marcina Marszałka płaca za pracę domową (2014, 174–176), cementująca tym samym tradycyjny podział ról i przestrzeni życiowych (kobiety jako opiekunki i osoby ukryte w przestrzeni prywatnej, mężczyźni jako żywiciele rodzin i osoby aktywne w przestrzeni publicznej)? Wątpliwości te rozwiewa Ingrid Robeyns, odnosząc się zarówno do dotychczas przeprowadzonych badań, jak i do możliwych scenariuszy wpływu takiego świadczenia m.in. na podaż pracy (Robeyns 2014). Twierdzi ona, że dochód podstawowy prawdopodobnie skłoni kobiety do ograniczenia godzin pracy najemnej, lecz nie spowoduje ich masowego wycofywania się z rynku pracy, gdyż, jak określa to autorka, „[k]apitał ludzki spada, gdy nie jest używany”; dużą rolę odgrywają tu także inne, niepieniężne korzyści, które kobiety czerpią z pracy zarobkowej. Większe wyzwanie upatruje ona w transformacji tradycyjnych ról płciowych i podziału pracy ze względu na płeć, wskazując na konieczność uzupełnienia świadczenia BDP „innymi środkami polityki społecznej, które wyzwalają kobiety (a także mężczyzn) od oczekiwań co do ról płciowych” (Robeyns 2014). Do tej kwestii nawiązuje także Fraser (1994), która proponuje rozdzielenie świadczenia opieki i kobiet poprzez promowanie modelu „uniwersalnego opiekuna” (ang. universal caregiver), na wzór dyskutowanego „uniwersalnego żywiciela rodziny”, modelu, wedle którego – przynajmniej w założeniu – kobiety są traktowane na rynku pracy tak samo jak mężczyźni. Wsparciem dla takiej polityki byłoby np. promowanie elastycznych godzin pracy dla opiekunów, wprowadzenie urlopu ojcowskiego równego macierzyńskiemu oraz wsparcia instytucjonalnego (żłobki, przedszkola, zakłady i centra opieki nad osobami zależnymi). W takiej gospodarce część kobiet mogłaby nawet zwiększyć swój udział w rynku pracy, dysponując dodatkowym czasem, a jednocześnie nie będąc ograniczonymi przez limit dochodów wyznaczający próg uzyskiwania świadczeń, który obowiązuje obecnie.

Caitlin McLean (2015) analizuje wpływ dochodu podstawowego na równość płci, posługując się siedmioma zasadami wyznaczonymi przez Fraser (1994): przeciwdziałania ubóstwu, przeciwdziałania wyzyskowi, równości wynagrodzeń, równości czasu wolnego, równego szacunku, przeciwdziałania marginalizacji i przeciwdziałania androcentryzmowi. BDP odpowiada wszystkim tym założeniom. Wprowadzenie tego transferu pieniężnego zabezpieczyłoby pewien poziom dobrostanu grup najbardziej narażonych na wykluczenie, takich jak samotne matki, migrantki, kobiety wywodzące się z mniejszości etnicznych czy kobiety niepełnosprawne. BDP raczej zapobiegałby ubóstwu niż obniżał jego poziom, gdyż po jego wprowadzeniu, jak już wcześniej wspomniałam, osoby w gospodarstwach domowych nie musiałyby się obawiać przekroczenia progu dochodowego przy podejmowaniu pracy najemnej w szerszym wymiarze. Odbierałby on także władzę „szefom, chłopakom i biurokratom” nad życiem kobiet (Levine 2013), tym samym obniżając ryzyko pozostawania kobiet w relacjach przemocowych i opartych na wyzysku. Kobiety mogłyby również negocjować w swoich relacjach równiejszy podział pracy nieodpłatnej, w tym opiekuńczej, a także mieć większy/równy udział w podejmowaniu decyzji, gdyż dysponując własnymi dochodami i będąc w większym stopniu niezależnymi, mogłyby łatwiej opuszczać niesatysfakcjonujące relacje. Jak podkreślają Edgar Manjarin i Maciej Szlinder (2016), osoby otrzymujące BDP miałyby także silniejszą pozycję przetargową w stosunkach z pracodawcami, mogłyby negocjować lepsze warunki pracy z przełożonymi, nie obawiając się całkowitej utraty środków do życia. Ten argument może wskazywać przyczynę nieprzyjęcia BDP w Szwajcarii, gdzie opieka i inne prace domowe na szeroką skalę świadczone są przez migrantów za najniższe stawki albo na czarnym rynku. BDP obniżyłby także poziom stresu kobiet i mężczyzn ubiegających się o zasiłki i świadczenia od państwa, procedury te często bywają bowiem poniżające, związane są z przemocą i kontrolą ze strony instytucji oraz urzędników państwowych. Zwolennicy BDP podkreślają również, że otrzymywanie dochodu nie wykluczałoby korzystania z bezpłatnych dóbr i usług, dzięki którym beneficjentki i beneficjenci mogliby godnie żyć, takich jak bezpłatna opieka zdrowotna, bezpośrednie zaopatrzenie w żywność i ubrania czy przyznawanie mieszkań dla osób potrzebujących (Alexander 2015). BDP przemawiałby także za wyrównaniem wynagrodzeń pomiędzy kobietami i mężczyznami, gdyż lepsza pozycja negocjacyjna kobiet w kwestii podziału pracy nieodpłatnej może znaleźć odbicie w równej dyspozycyjności kobiet i mężczyzn na rynku pracy, podobnej możliwości podnoszenia kwalifikacji, brania odpowiedzialności a także przyjmowania awansów. Tym samym tropem podąża argumentacja dotycząca zrównywania czasu przeznaczanego przez kobiety i mężczyzn na wypoczynek. McLean, analizując krytycznie ten aspekt, zauważa, że praca może być rozdystrybuowana pomiędzy klasy i pomiędzy same kobiety właśnie, nie doprowadzając do zwiększenia udziału mężczyzn w wykonywaniu obowiązków domowych. Z drugiej strony popyt na tego typu prace może znacznie się obniżyć w wyniku przyznawania wykonującym je osobom BDP, albo ich cena może znacznie wzrosnąć, tym samym wymuszając większe zaangażowanie mężczyzn w prace domowe (McLean 2015, 8–9). W przypadku kolejnego założenia – równego szacunku – prace tradycyjnie wykonywane przez kobiety, takie jak opieka czy działalność społeczna, mogłyby zostać dostrzeżone i dowartościowane, o ile towarzyszyłaby im odpowiednia, promująca je polityka społeczna. Szacunek zyskałyby także pracownice i pracownicy seksualni, gdyż BDP uwolniłby ich od przymusu podejmowania pracy w branży erotycznej, szczególnie w warunkach zagrażających ich życiu i zdrowiu, a tym samym pracę seksualną świadczyłyby te osoby, które ją świadomie wybrały. Ostatnie dwie reguły, przeciwdziałanie marginalizacji i androcentryzmowi związane są z wcześniej wspomnianym modelem „uniwersalnego opiekuna” Fraser, który to model nie esencjalizuje kobiet i nie zamyka ich w przestrzeni prywatnej, a raczej zachęca zarówno kobiety, jak i mężczyzn do podejmowaniu pracy zawodowej i dzielenia się opieką na równych zasadach. Ten argument stanowi sedno BDP jako propozycji feministycznej, który w związku ze swoja bezwarunkowością (brakiem związku z uczestnictwem w rynku pracy i w pracach domowych) nie działa na rzecz utrwalania tradycyjnego porządku płci. Naturalnie zmianę tego porządku wzmocniłyby dodatkowe działania rządu na rzecz równości, takie jak opieka instytucjonalna, edukacja równościowa oraz walka ze stereotypami (Gheaus 2008), lecz oponenci wskazują, że niosłoby to ze sobą duże koszty, które i tak byłyby znaczące w przypadku wprowadzenia BDP. Koszty te jednak można również postrzegać jako inwestycje w gospodarkę przyszłości, opartą na dobrostanie wszystkich mieszkanek i mieszkańców, równości, wolności, partycypacji, znaczeniu i równowadze ekologicznej, na które to inwestycje powinny znaleźć się fundusze.

Istnieje wiele propozycji finansowania bezwarunkowego dochodu podstawowego, choćby omówione przez Bartosza Mikę (2014) czy Macieja Szlindera (2017a): zniesienie transferów socjalnych, podniesienie podatków, zwiększenie deficytu budżetowego czy zwiększenie wpływów w związku z podwyższoną konsumpcją (i tym samym dochodami do budżetu z tytułu podatków, np. VAT) w wyniku wprowadzenia BDP. Samuel Alexander proponuje obok BDP, czyli „dochodowej podłogi”, równoczesne wprowadzenie pułapu dochodu maksymalnego, czyli „dochodowego sufitu”, tak aby redystrybucja dochodów umożliwiła stworzenie bardziej demokratycznego i egalitarnego społeczeństwa, niż kiedykolwiek pozwolił na to kapitalizm (Alexander 2015, 147). Według jego propozycji podatek nałożony na każde dodatkowe dochody (również z kapitału) przekraczające pułap dochodu maksymalnego wynosiłby 100 procent. Dzięki temu stratyfikacja społeczna nie byłaby tak wszechobecna, a różnice pomiędzy najbogatszymi i najuboższymi przestałyby się pogłębiać, jak ma to miejsce obecnie (por. Piketty 2015). Progresywne skale podatkowe, zawierające wiele przedziałów dochodowych z pewnością również pomogłyby w osiągnięciu tego celu. Inne pomysły na finansowanie BDP to tzw. podatek Robin Hooda (mylony często z podatkiem Tobina, który dotyczy jedynie wymiany walut), czyli pobór podatku w wysokości średnio 0,05 procenta od wszystkich transakcji finansowych (handlu akcjami, obligacjami, walutami i derywatami) (Schulmeister 2008). Rozwiązanie to było już dyskutowane w Parlamencie Europejskim, a po wyjściu Wielkiej Brytanii – największego przeciwnika tego podatku – z Unii Europejskiej (UE) jego wprowadzenie będzie całkiem prawdopodobne. Podatek ten ograniczyłby ryzykowne inwestycje i przyczyniłby się do bardziej stabilnego zarządzania funduszami. Płacąc go od obrotu dużymi sumami pieniędzy – np. pożyczonym miliardem dolarów, bo w takim przypadku podatek wynosiłby 50 milionów dolarów – inwestorzy zastanowiliby się dwa razy, zanim podjęliby ryzykowną decyzję zakupu bądź sprzedaży instrumentów finansowych. Tym samym niebezpieczne zachowania spekulantów stałyby się rzadsze, przyczyniając się do większej stabilizacji rynków. Sylvia Walby (2015), nawiązując do ostatniego kryzysu finansowego, proponuje mechanizmy wzmocnienia państw UE, które zyskałyby dodatkowe dochody do budżetu, gdyby uszczelniły system podatkowy, np. zakazując operacji na terenie danego kraju firmom, które zarejestrowane są w tzw. rajach podatkowych, nie zatrudniają na umowach o pracę lub unikają płacenia podatków (nie płacą ich lub płacą zaniżone stawki). Podatki są źródłem dochodu na rzecz przyszłych inwestycji społecznych, m.in. takich jak BDP, nie zaś jedynie obciążeniem dla społeczeństwa – i tak też powinny być postrzegane. Kolejnym źródłem dochodów byłoby z pewnością podniesienie podatku od osób prawnych, czyli CIT (ang. Corporate Income Tax), lub zrezygnowanie z jego obecnej liniowej formy na rzecz progresji podatkowej. Kolejnym pomysłem byłoby opodatkowanie niezrównoważonych praktyk środowiskowych, tak aby firmy ponosiły pełne koszty produkcji (por. James Robertson 1999). Źródła finansowania BDP są istotne także ze względu na to, że tworzą one ramy gospodarki przyszłości. Maciejewska i Marszałek ostrzegają np. przed niebezpieczeństwem związanym z uzależnieniem finansowania dochodu podstawowego od sprzedaży gazu łupkowego (2014, 186), która to decyzja mogłaby mieć katastrofalne skutki dla środowiska naturalnego. Uważają oni również, że dyskusje na temat BDP nie podważają istniejących wzorów produkcji i konsumpcji. Niewiele mówi się także o zmianie paradygmatu makroekonomicznego, w związku z którą do istniejących wskaźników ekonomicznych włączono by prace nieodpłatne i ich podział, a także alternatywne, kolektywne zarządzanie dobrami i usługami, tak aby gospodarka przyszłości oparta była na etyce troski.

Do tej kwestii nawiązują też Julie A. Nelson i Neva Goodwin, które uważają, że

szerszym, finalnym celem „ekonomii kontekstualnej” jest dobrostan wszystkich ludzi, obecnie i w przyszłości, we wszystkich przyjmowanych przez nich społecznych i ekonomicznych rolach: nie tylko konsumenckich czy producenckich, lecz także obywatelskich, rodzinnych, nauczycielskich, rolach opiekunów i osób poddających się opiece a także otrzymujących inną pomoc (Nelson i Goodwin 2005, 2).

Role powyższe zostały wzięte pod uwagę przy projektowaniu eksperymentu z dochodem podstawowym w holenderskim mieście Utrecht (Brown Hamilton 2016). Do eksperymentu, który zaplanowany jest na dwa lata i ruszy po zatwierdzeniu go przez Ministerstwo Spraw Społecznych (Dutch News 2017), wybrane zostanie 250 osób spośród pobierających wcześniej świadczenia, które miesięcznie otrzymywać będą kwotę średnio 960 euro i nie będą zobligowane do podejmowania pracy bądź ubiegania się o nią, jak miało to miejsce wcześniej. Dodatkowo osoby, które podejmą pracę w ramach wolontariatu, otrzymają nadprogramowo 150 euro. Cała grupa beneficjentów zostanie podzielona na sześć podgrup, którym zaoferowane zostaną różne warunki i wysokości dochodu, aby sprawdzić, jakimi motywacjami się kierują i w jaki sposób określona forma dochodu wpłynie na zmianę ich życia. Dla ekonomistek feministycznych najbardziej interesująca w tym wypadku jest obserwacja różnych typów gospodarstw domowych i zmieniających się w nich ról. Z tej perspektywy znaczenie mają również zmiany w zakresie obciążenia nieodpłatną pracą w odniesieniu do modelu „uniwersalnego opiekuna” Fraser, a także zaangażowanie w prace wolontaryjne i podejmowanie pracy najemnej (z uwzględnieniem warunków tejże pracy – znaczące jest np. odrzucanie nisko płatnych prac lub stawianie wyższych wymagań w związku ze środowiskiem, czasem bądź stosunkami pracy).

Drugim przykładem jest Finlandia, gdzie spośród bezrobotnych wylosowano 2000 osób, które od 1 stycznia 2017 roku otrzymują dochód podstawowy w miejsce wcześniejszych świadczeń (tym samym jest to jednak dochód warunkowy). Eksperyment ten potrwa dwa lata. Przez ten czas beneficjenci będą otrzymywali 560 euro miesięcznie – to bardzo niska kwota jak na wysokie koszty życia w kraju – nawet jeśli znajdą pracę. W przyszłości rząd planuje włączyć do grupy beneficjentów niezależne zawody (ang. freelance), w których trudno stworzyć stałe miejsca pracy (The Telegraph 2017). Na wyniki tych dwóch eksperymentów trzeba będzie jeszcze poczekać, ale z pewnością – pomimo wspomnianych wad programów – otwierają one nowe imaginarium, jeśli chodzi o tworzenie rozwiązań gospodarczych.

Dwa kolejne miejsca na świecie, w których planowane jest wprowadzenie BDP, to kanadyjskie Ontario – pod koniec 2017 roku – oraz Glasgow w Szkocji, gdzie rząd niedawno zatwierdził badanie wykonalności wprowadzenia dochodu podstawowego. Choć nie są jeszcze znane szczegóły dotyczące eksperymentu w Glasgow, BDP cieszy się tam dużym poparciem parlamentu (McFarland 2017). Tymczasem w Kanadzie rząd zabudżetował 25 milionów dolarów kanadyjskich na trzy lata prowadzenia testu. Weźmie w nim udział 2500 osób, które żyjąc w ubóstwie, otrzymywały do tej pory inne świadczenia (tu również będzie to zatem początkowo dochód warunkowy). Jak argumentuje minister Helena Jaczek, problem do tej pory polegał na tym, że otrzymując dochody, osoby bezrobotne traciły prawo do świadczeń (w tym zdrowotnych czy związanych z mieszkalnictwem). Otrzymując dochód podstawowy, którego wysokość ustalono na 1320 dolarów kanadyjskich, czyli ¾ najniższej ustawowej pensji, będą one mogły podejmować pracę bez lęku przez utratą dodatkowych świadczeń (Jaczek 2017). Tym samym przestaną być postrzegane jako osoby leniwe, które nie poszukują i nie podejmują pracy, niedostrzegające walorów jej wykonywania (w rzeczywistości osoby te często po prostu wpadają w pułapkę ubóstwa przez nieefektywny system opieki społecznej, zniechęcający do aktywności), a otrzymywany dochód będzie dla nich trampoliną umożliwiającą poświęcanie czasu czynnościom, na których najbardziej im zależy. Zwrot ku opiece i etyce troski, a także działalności na rzecz bliskich i społeczeństwa mógłby być w tym przypadku znaczny, szczególnie w dobie uelastycznienia pracy najemnej i niepewności towarzyszącej pracownikom na coraz bardziej sprekaryzowanym rynku pracy.

Opisane powyżej przykłady dają nadzieję na przyszłość, szczególnie że w swoich założeniach upodmiotawiają osoby, które otrzymują bądź otrzymają w przyszłości dochód. Niektórzy ekonomiści jednak przestrzegają, jak wspomniałam w poprzedniej części artykułu, przed (hiper)inflacją, która może towarzyszyć wprowadzeniu BDP na większą skalę. Tcherneva i Wray (2005) uważają, że istniejący obecnie system walutowy nie jest przygotowany na to, aby wszyscy obywatele otrzymywali bezwarunkowy dochód podstawowy, który nie jest uzależniony od wykonywania pracy najemnej, gdyż spowoduje to drastyczne obniżenie wartości waluty. Jeśli faktycznie przyznanie BDP łączyłoby się z wyższą podażą pieniądza w gospodarce, inflacja stanowiłaby poważny problem. Jednakże, jak argumentowałam wcześniej, gdy źródła pozyskiwania funduszy ograniczone zostaną do wskazanych ram, to bez realnego wprowadzenia BDP w gospodarce trudno jednoznacznie stwierdzić, czy faktycznie efekt inflacyjny wystąpi. Ostatecznie ekonomia, jako nauka społeczna, podatna jest na idee i doktryny, a dotychczas dominujące w niej teorie spowodowały pogłębiające się rozwarstwienie społeczne, którego świat nigdy dotąd nie doświadczył. Pora podjąć działania na rzecz równości, a BDP jest bezsprzecznie krokiem w tym kierunku.

Powyższa analiza wpływu bezwarunkowego dochodu podstawowego na równość płci potwierdza, że mógłby on znacząco oddziaływać na podział prac wykonywanych w gospodarstwach domowych, a także przyczyniłby się do wzmocnienia pozycji kobiet oraz innych grup marginalizowanych na rynku pracy. Przedstawione przykłady rzucają światło na potencjalne pozytywne zmiany gospodarcze wynikające z BDP, co wynika zarówno z przyjętych w omówionych krajach założeń dystrybucyjnych (m.in. upodmiotowienia beneficjentów programów oraz zapewnienia im większej wolności), jak i zmiany aktualnego paradygmatu tradycyjnych świadczeń państwa opiekuńczego. Jednakże BDP to inwestycja, która wymaga finansowania, a jego źródła także tworzą ramy gospodarki przyszłości, dlatego powinny być zrównoważone i promować ekologicznie praktyki. Gospodarka ta powinna opierać się na etyce troski – nie tylko o innych ludzi, ale też inne gatunki – ograniczając bezustanną ludzką ekspansję i kontrolę nad światem materialnym. W gospodarce przyszłości niematerialne zasoby – takie jak relacje z innymi, z przyrodą, czas wolny, muzyka, sztuka, wzajemna pomoc, zaufanie i przynależność – mogą stać się wartościami określającymi dobrostan społeczeństwa. Aby jednak społeczeństwo mogło z tych zasobów w pełni czerpać i cieszyć się nimi, konieczne jest zaspokojenie podstawowych potrzeb biologicznych – z tej perspektywy BDP byłby najlepszym rozwiązaniem.

Podsumowanie

Niniejszy artykuł łączy zagadnienia związane z etyką troski oraz znaczeniem opieki w gospodarce przyszłości z koncepcjami gwarancji zatrudnienia i bezwarunkowego dochodu podstawowego. Obie koncepcje – GZ i BDP – zostały tu przeanalizowane krytycznie z perspektywy feministycznej; wskazano ich atuty, przykłady i plany wdrożeń, a także ich wady oraz zagrożenia związane z ich przyjęciem. Jednocześnie wzbogaciłam tę perspektywę o inne rozwiązania, np. proponowane ograniczenie tygodnia pracy najemnej do 20 lub 21 godzin, stworzenie zrównoważonych pakietów pracy a także wprowadzenie dodatkowych polityk gospodarczych i społecznych na rzecz budowy równiejszego społeczeństwa, w tym większej progresji podatkowej i górnego limitu dochodów. Takie propozycje wykroczyłyby poza negocjowanie pozycji pracowników w ramach kapitalizmu i skierowały aktywności społeczeństw ku pozamaterialnym obszarom, co pozostaje w zgodzie z wizją gospodarek post-wzrostu. W takich gospodarkach, choć technologie w dużym stopniu wyręczą nas z przykrych, monotonnych i niewdzięcznych zajęć (w tym domowych), relacje opieki, które nie dają się zautomatyzować, mogą znaleźć się w centrum życiowych aktywności i w największym stopniu przyczynić się do poprawy dobrostanu ludzi. Wiele stawianych w tym artykule pytań pozostaje bez odpowiedzi, ale w tym momencie, gdy nie znamy jeszcze wyników eksperymentów z BDP w omówionych krajach, ważne jest to, aby tworzyć nowe utopie (i dystopie), odchodząc od indywidualnie definiowanego sukcesu, a skupiając się na wspólnocie. W ujęciu prefiguratywnym oznaczałoby to dążenie do równości wszystkich członkiń i członków społeczeństwa, szczególnie do równości ekonomiczno-społecznej, a więc i podważanie wszelkich form hierarchii, które prowadzą do stratyfikacji społecznej. Za sprawą takich działań nastąpić może przesunięcie horyzontu w kierunku jakości życia i opieki, które są kluczowe zarówno w przypadku gwarancji zatrudnienia, jak i bezwarunkowego dochodu podstawowego, i w mojej opinii tworzą podwaliny gospodarki przyszłości opartej właśnie na etyce troski.

 

Wykaz literatury

Albert, Michael. 2007. Ekonomia uczestnicząca. Życie po kapitalizmie. Tłum. Iwo Czyż. Poznań: Wydawnictwo Bractwa Trojka.

Alexander, Samuel. 2015. “Basic and Maximum Income.” W Degrowth. A Vocabulary for a New Era. Red. Giacomo D’Alisa, Federico Demaria i Giorgos Kallis. New York: Routledge.

Appadurai, Arjun. 2016. Banking on Words: The Failure of Language in the Age of Derivative Finance. Chicago: The University of Chicago Press.

Barad, Karen. 2003. “Posthumanist Performativity: Toward an Understanding of How Matter Comes to Matter.” Signs 28(3): 801–831.

Benería, Lourdes. 2003. Gender, Development, and Globalization: Economics as if People Mattered. London: Routledge.

Braidotti, Rosi. 2006. “The Ethics of Becoming Imperceptible.” W Deleuze and Philosophy. Red. Constantin V. Boundas. Edinburgh: Edinburgh University Press.

Braidotti, Rosi. 2014. Po człowieku. Tłum. Joanna Bednarek, Agnieszka Kowalczyk. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Brown Hamilton, Tracy. 2016. “The Netherlands’ Upcoming Money-for-Nothing Experiment.” The Atlantic. June 21. https://www.theatlantic.com/business/archive/2016/06/netherlands-utrecht-universal-basic-income-experiment/487883/. [dostęp: 15.05.2017].

Budlender, Debbie i Rhonda Sharp. 1998. How to do a Gender-Sensitive Budget Analysis: Contemporary Research and Practice. Canaberra: Commonwealth Secretariat and Australian Agency for International Development.

Cantillon, Sara. 2013. “Measuring Differences in Living Standards Within Households.” Journal of Marriage and Family 75(3): 598–610.

Cornish, Flora, Jan Haaken, Liora Moskovitz i Sharon Jackson. 2016. “Rethinking Prefigurative Politics: Introduction to the Special Thematic Section.” Journal of Social and Political Psychology 4(1): 114–127.

D’Alisa, Giacomo, Federico Demaria i Giorgos Kallis [red.]. 2015. Degrowth. A Vocabulary for a New Era. New York: Routledge.

De Henau, Jerome, Susan Himmelweit, Zofia Łapniewska i Diane Perrons. 2016. Investing in the Care Economy – Simulating Employment Effects by Gender in Seven OECD Countries. A Report by the Women’s Budget Group. Brussels: International Trade Union Confederation.

[Dutch News] 2017. “Utrecht Hopes to Launch Welfare Experiment with Carrot but no Stick.” Dutch News. April 28. http://www.dutchnews.nl/news/archives/2017/04/utrecht-hopes-to-launch-welfare-experiment-with-carrot-but-no-stick/. [dostęp: 15.05.2017].

Ehrenreich, Barbara i Arlie R. Hochschild [red.]. 2004. Global Woman: Nannies, Maids, and Sex Workers in the New Economy. New York: Holt Paperbacks.

Elson,  Diane. 1998. “Integrating Gender Issues into National Budgetary Policies and Procedures: Some Policy Options.” Journal of International Development 10: 929–941.

Epstein, Barbara. 2002. “The Politics of Prefigurative Community.” W Cultural Resistance Reader. Red. Stephen Duncombe. London: Verso.

Esplen, Emily. 2009. Gender And Care Cutting Edge Pack – Overview Report. BRIDGE. Brighton: Institute of Development Studies.

Fisher, Berenice i Joan C. Tronto. 1990. “Toward a Feminist Theory of Caring.” W Circles of Care: Work and Identity in Women’s Lives. Red. Emily K. Abel i Margaret K. Nelson. Albany: State University of New York Press.

Fraser, Nancy. 1990. “Rethinking the Public Sphere: A Contribution to the Critique of Actually Existing Democracy.” Social Text 25/26: 56–80.

Fraser, Nancy. 1994. “After the Family Wage: Gender Equity and the Welfare State.” Political Theory 22(4): 591–618.

Fraser, Nancy. 2014. Drogi feminizmu. Od kapitalizmu państwowego do neoliberalnego kryzysu. Tłum. Agnieszka Weseli. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Gheaus, Anca. 2008. “Basic Income, Gender Justice and the Costs of Gender-Symmetrical Lifestyles.” Basic Income Studies 3(3): 1–8.

Gilligan, Carol. 1977. “In a Different Voice: Women’s Conceptions of Self and of Morality.” Harvard Educational Review 47(4): 481–517.

GUS. 2015. Budżet czasu ludności. Warszawa: Główny Urząd Statystyczny.

Hartmann, Heidi. 1976. “Capitalism, Patriarchy, and Job Segregation by Sex.” Signs 1(3): 137–169.

Haug, Frigga. 2011. „Perspektywa cztery w jednym. Manifest na rzecz bardziej sprawiedliwego życia”. Tłum. Miram Boyer, Maria Skóra. Biblioteka Online Think Tanku Feministycznego. http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0107haug.pdf. [dostęp: 15.04.2017].

Held, Virginia. 2006. The Ethics of Care: Personal, Political, and Global. Oxford: Oxford University Press.

Jaczek, Helena. 2017. “Canada’s Basic Income Experiment – Will it Work?” World Economic Forum. February 2. https://www.weforum.org/agenda/2017/02/canadas-basic-income-experiment-will-it-work. [dostęp: 15.05.2017].

Levine, Judith. 2013. Ain’t No Trust How Bosses, Boyfriends, and Bureaucrats Fail Low-Income Mothers and Why It Matters. Berkeley: University of California Press.

Lister, Ruth. 1995. “Dilemmas in Engendering Citizenship.” Economy and Society 24(1): 35–40.

Manjarin, Edgar i Maciej Szlinder. 2016. “A Marxist Argumentative Scheme on Basic Income and Wage Share in an Anti-Capitalist Agenda.” Basic Income Studies 11(1): 49–60.

Marcuse, Herbert. 1991. Człowiek jednowymiarowy. Badania nad ideologią rozwiniętego społeczeństwa przemysłowego. Tłum. Stanisław Konopacki. Warszawa: PWN.

McFarland, Kate. 2017. “Glasgow, Scotland: Basic Income Pilot Feasibility Study Approved by City Council.” Basic Income Earth Network. February 21. http://basicincome.org/news/2017/02/glasgow-scotland-basic-income-pilot-feasibility-study-approved-city-council/. [dostęp: 15.05.2017].

McGoogan, Cara. 2016. “This Sewing Robot Could Put Sweatshops out of Business.” The Telegraph. September 22.

McKie, Linda, Susan Gregory i Sophia Bowlby. 2002. “Shadow Times: The Temporal and Spatial Frameworks and Experiences of Caring and Working.” Sociology 36(4): 897–924.

McLean, Caitlin. 2015. “Beyond Care: Expanding the Feminist Debate on Universal Basic Income.” WiSE Working Paper Series 1, September.

Mika, Bartosz. 2014. „Dochód podstawowy i jego konsekwencje dla świata pracy”. Praktyka Teoretyczna 2(12): 145–170.

NEF. 2010. “21 Hours. The Case for a Shorter Working Week.” New Economics Foundation. February 13. http://neweconomics.org/2010/02/21-hours/. [dostęp: 15.04.2017].

Nelson, Julie A. i Neva Goodwin. 2005. “Teaching Ecological and Feminist Economics in the Principles Course”. GDAE Working Paper 05-05. Medford: Global Development and Environment Institute, Tufts University.

OECD. 2017. “Productivity and ULC by Main Economic Activity (ISIC Rev.4).” Organisation for Economic Co-operation and Development. April 2. http://stats.oecd.org/Index.aspx?DataSetCode=PDBI_I4. [dostęp: 15.04.2017].

OPZZ. 2017. „Ryzyka i trendy 2017”. Biuro Prasowe Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. 30 stycznia. http://www.opzz.org.pl/-/ryzyka-i-trendy-2017. [dostęp: 20.04.2017].

Peck, Jamie i Nik Theodore. 2007. “Variegated Capitalism.” Progress in Human Geography 31(6): 731–772

Phillips, Judith. 2007. Care. Cambridge: Polity Press.

Piketty, Thomas. 2015. Kapitał w XXI wieku. Tłum. Andrzej Bilik. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Polanyi, Karl. 2010. Wielka transformacja. Polityczne i ekonomiczne źródła naszych czasów. Tłum. Maria Zawadzka. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.

Power, Marilyn. 2004. “Social Provisioning as a Starting Point for Feminist Economics.” Feminist Economics 10(3): 3–19.

Rakowski, Tomasz. 2016. „Lokalne formy rozwoju, samoorganizacja i potencjał sprawczy”. Kultura i Rozwój 1(1): 89–108.

Robertson, James. 1999. The New Economics of Sustainable Development. A Briefing for Policy Makers. London: Kogan Page.

Robeyns, Ingrid. 2014. „Ingrid Robeyns – Czy dochód podstawowy odda sprawiedliwość kobietom?” Tłum. Maciej Szlinder. Praktyka Teoretyczna. 10 lutego. http://www.praktykateoretyczna.pl/?s=Robeyns. [dostęp: 05.06.2017].

Schulmeister, Stephan. 2008. “A General Financial Transaction Tax Motives, Revenues, Feasibility and Effects.” WIFO. http://dx.doi.org/10.2139/ssrn.1714395. [dostęp: 15.04.2017].

Sen, Amartya K. 1993. “Capability and Well-Being.” W The Quality of Life. Red. Martha C. Nussbaum i Amartya K. Sen. Oxford: Clarendon Press.

Standing, Guy. 2005. “Why Basic Income Is Needed for a Right to Work.” Rutgers Journal of Law & Urban Policy 2(1): 91–102.

Szlinder, Maciej. 2017. „Dochód podstawowy – instrukcja obsługi”. Wywiad Jakuba Dymka. Krytyka Polityczna. 21 lutego. http://krytykapolityczna.pl/gospodarka/dochod-podstawowy-instrukcja-szlinder/. [dostęp: 05.06.2017].

Szlinder, Maciej. 2017a. „Mity w debacie o dochodzie podstawowym”. Bez Dogmatu. Kwartalnik Kulturalno-Polityczny 111(I/2017): 27-31.

Tcherneva, Pavlina R. i L. Randall Wray. 2005. “Common Goals – Different Solutions: Can Basic Income And Job Guarantees Deliver Their Own Promises.” Rutgers Journal of Law & Urban Policy 2(1): 125–166.

[The Telegraph] 2017. „Finland’s unemployed to be given basic income of €560 per month in first such experiment in Europe.” The Telegraph January 3. http://www.telegraph.co.uk/news/2017/01/03/finlands-unemployed-given-basic-income-560-euros-per-month-first/. [dostęp: 15.05.2017].

Tronto, Joan C. 1987. “Beyond Gender Difference to a Theory of Care.” Journal of Women in Culture and Society 12(4): 644–663.

Tronto, Joan C. 1995. “Care as a Basis for Radical Political Judgements.” Hypatia 10(2): 141–149.

Ungerson, Clare. 1990. “The Language of Care: Crossing the Boundaries.” W Gender and Caring: Work and Welfare in Britain and Scandinavia. Red. Claire Ungerson. London: Harvester Wheatsheaf.

Ungerson, Clare. 1995. “Gender, Cash and Informal Care: European Perspectives and Dilemmas.” Journal of Social Policy 24(1): 31–52.

Walby, Sylvia. 2015. Crisis. Cambridge: Polity Press.


Zofia Łapniewska – ekonomistka i feministka, adiunktka w Instytucie Ekonomii, Finansów i Zarządzania Uniwersytetu Jagiellońskiego. W latach 2012–2016 przebywała za granicą jako podoktorska badaczka m.in. na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie i London School of Economics and Political Science. Jej artykuły były publikowane w takich pismach jak Feminist Economics czy Review of Radical Political Economics.

 

DANE ADRESOWE:

Instytut Ekonomii, Finansów i Zarządzania

Uniwersytet Jagielloński

prof. S. Łojasiewicza 4

30-348 Kraków

EMAIL: z.lap@riseup.net

 

CYTOWANIE:  Łapniewska, Zofia. 2017. „Etyka troski a gospodarka przyszłości.” Praktyka Teoretyczna 2(24).

DOI: 10.14746/prt.2017.2.4

 

AUTHOR: Zofia Łapniewska

TITLE: The Ethics of Care and the Future Economy

ABSTRACT: For decades, economic theories have been changing due to historical events and economic turbulences, yet each time they have had an actual impact on the lives of societies. Today, when neo-liberal theories are no longer appreciated, the divide between the richest and the poorest members of society is growing almost exponentially, and technological development drastically changes working conditions, new visions of a future economy are needed – ones in which everyone can find their place and live a life worth living. My suggestion is that this economy should be based on the ethics of care – a line of argument presented in this article. It opens with an outline of the ongoing economic changes. There then follows an explanation of the importance of ethics of care, as well as of the care necessary for the development and reproduction of societies, as the main framework for further consideration of job guarantee and unconditional basic income, to which the subsequent sections of the article are devoted. The analysis of these theories from a feminist perspective will also be enriched with proposals for additional solutions that go beyond the current paradigm of growth.

KEYWORDS: ethics of care, feminist economics, care, unconditional basic income, job guarantee, future economy.

 

[1]    W tym artykule skupiam się przede wszystkim na kontekście Polski i pozostałych krajów wysoko rozwiniętych, które pomimo różnic gospodarczych, czyli odmiennych typów uwarunkowań kapitalistycznych (ang. variegated capitalism – zob. Peck i Theodore 2007), są w dużej mierze do siebie gospodarczo, społecznie i kulturowo zbliżone. Nie oznacza to, że podobne rozważania w zakresie opieki, gwarancji zatrudnienia i bezwarunkowego dochodu podstawowego nie dotyczą pozostałych krajów świata, z pewnością jednak powinny one same zabrać głos w tej kwestii.

Bartosz Ślosarski – Walki prekarnych pielęgniarek

Bartosz Ślosarski – Walki prekarnych pielęgniarek

Julia Kubisa. 2014. Bunt białych czepków: Analiza działalności związkowej pielęgniarek i położnych. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe Scholar.

Polscy badacze, aktywiści i dziennikarze coraz śmielej posługują się w debacie publicznej pojęciem „prekariat”, które współcześnie pełni funkcję „pustego znaczącego” dla wszystkich tych, którzy są przeciwni pełzającej neoliberalizacji. Śledząc wzmianki oraz dywagacje o „prekariacie”, można stwierdzić, że dominuje stan pomieszania z poplątaniem, a zatem najczęściej ci, którzy nie znają bądź nie potrafią aplikować teorii społecznych do rzeczywistości walczą z tymi, których główną domeną jest filozoficzna spekulacja i frywolny stosunek do materiału empirycznego. Aktywiści okładają badaczy (i vice versa), zaś dziennikarze stawiają znak równości między „prekariatem” a umowami śmieciowymi, upraszczając rozwiązanie tego fenomenu społecznego do jednego aktu legislacyjnego w Sejmie. W polskiej rzeczywistości „prekariat” nie jest klasą-dla-siebie, klasą jako kategorią polityczną – istnieją jednakże poważne społeczno-ekonomiczne przesłanki, aby taka klasa mogła się wyłonić.

Wbrew pozorom Polska nie jest białą plamą na globalnej mapie walk przeciwko prekaryzacji pracy, co w rzetelny sposób przedstawiła w swojej książce socjolożka Julia Kubisa, biorąc na warsztat działalność Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP). W Buncie białych czepków słowo „prekariat” nie pojawia się ani razu, jednakże jest to książka do polecenia każdej/każdemu, kto obraca się w gąszczu powyższych dyskusji i pytań. W końcu ktoś przestał stawiać pytania w próżnię, zadając je zamiast tego autorkom realnych walk. Pozwolę sobie podkreślić, że to główny atut publikacji Kubisy, aczkolwiek jest ich zdecydowanie więcej.

W książce zaprezentowano wyniki autorskich zaangażowanych badań nad najbardziej licznymi grupami pracowniczymi sektora opieki zdrowotnej, czyli pielęgniarkami i położnymi. Trzeba podkreślić, że Kubisa umiejętnie połączyła wartości nadrzędne dla socjologii publicznej z budowaniem teorii ugruntowanej na podstawie wywiadów narracyjnych. Socjolożka przeprowadziła proces badawczy w konsultacji z grupą badanych działaczek związkowych, zaś wyniki tych badań mają podstawowy cel polityczny – przysłużyć się dalszym działaniom OZZPiP (sama Kubisa stała się ekspertką tego związku oraz partycypowała w protestach). Przyjęta metoda badawcza uwrażliwiła ją na kwestie stawiane przez same badane – w tym sensie podążała za konkretnymi walkami, wyrażanymi potrzebami oraz konsekwencjami tych konkretnych walk o konkretne potrzeby, zarówno w sferze działalności związkowej, jak w sferze życia prywatnego. Przejdźmy jednak do zawartości książki.

W starzejących się społeczeństwach europejskich, również polskim, najemna praca opiekuńcza staje się coraz ważniejszym zagadnieniem biopolitycznego zarządzania populacją, jednakże nie jest ona wynagradzana proporcjonalnie do swojej istotności. Niewystarczająca liczba personelu pielęgniarskiego wraz z makrostrukturalną tendencją do starzenia się polskiego społeczeństwa prowadzi do intensyfikacji pracy. Dodatkowym problemem jest fakt, że pracy pielęgniarskiej nie da się zmierzyć czy też przeanalizować w ramach klasycznego schematu tworzenia wartości dodatkowej. Nie sposób zatem określić skali wyzysku siły roboczej, której głównym celem jest podtrzymanie ludzkiego zdrowia i życia, zaś podstawą są praktyki opiekuńcze, specjalistyczna wiedza medyczna oraz budowanie intymnych relacji z pacjentami. Praca pielęgniarek i położnych jest żmudna, powtarzalna i niewidzialna, przynajmniej w porównaniu do pracy lekarzy, którzy są autorami wyleczeń bądź spektakularnych błędów.

Pogarszające się warunki pracy pielęgniarek i położnych Kubisa wpisała w realia transformacji sektora publicznego w stronę realnego kapitalizmu, w którym tradycyjne związki zawodowe mierzą się z problemem utraty dotychczasowej bazy społecznej dla swoich działań związanej z upadkiem bądź prywatyzacją dużych przedsiębiorstw, feminizacją pracy, wzrostem znaczenia sektora usługowego – czyli najogólniej rzecz ujmując, rekompozycją technicznego składu klasowego. A zatem sektory restrukturyzowane tracą oręż w postaci największych central związkowych, ponieważ te ostatnie nie potrafią poradzić sobie w nowych warunkach organizacji pracy.

„Racjonalizacja” sektora opieki zdrowotnej, która oznacza wprowadzenie mechanizmów rynkowych w zarządzaniu dobrem publicznym, przy niedoborze siły roboczej pociągnęła za sobą wymuszanie pracy w nadliczbowych, niepłatnych godzinach bądź też zupełnie nowych obowiązków, niezwiązanych z tradycyjnie pojmowaną rolą pielęgniarki lub położnej (funkcja rejestratorki, sprzątaczki). Niedobór siły roboczej połączony z niskim uposażeniem prowadzi nieuchronnie do pracy na kilku etatach (najczęściej tymczasowych).             Ilościowa intensyfikacja pracy pojawia się nie tylko przez krótkowzroczną politykę Ministerstwa Zdrowia, ale także nieustanną groźbę wobec pracownic, że staną się grupą working poor (pracujących biednych). Kilka etatów pracy najemnej jest najczęściej uzupełnione przez etat pracownika domowego – roli matki i żony w gospodarstwie domowym. Pracownice służby zdrowia stykają się z jak najbardziej realnym reżimem pracy w ramach hybrydy struktury kapitalistycznej oraz patriarchalnej.

Julia Kubisa konsekwentnie przedstawia w swojej książce to, jak pielęgniarki i położne musiały zmierzyć się z tradycyjnymi, upartyjnionymi centralami związkowymi, w których polu zainteresowania nie leżały kwestie stricte odnoszące się do zawodów sfeminizowanych w sektorach nieprzemysłowych. Przedstawia również, jak OZZPiP stanowi narzędzie walki przeciwko niewidzialności pracy opiekuńczej w strukturze szpitalnej oraz w polityce głównych związków zawodowych w Polsce.

Bardzo ważna w tym kontekście okazuje się separatystyczna strategia związku sfeminizowanego, którego celem jest wyrażenie autonomicznych żądań danej grupy zawodowej. Odseparowanie od największych, zmaskulinizowanych i włączonych do systemu central związkowych, pozwala na realizowanie polityki occupational unionism, która sprowadza się do dbania o członkinie zarówno w obrębie zakładu pracy, jak również do możliwości łączenia życia zawodowego z życiem prywatnym. Wprowadza zatem do dyskursu związkowego zupełnie nowe kwestie – związane z mobbingiem wobec pielęgniarek w miejscu pracy, z łączeniem pracy najemnej z pracą domową, z brakiem odpowiedniej opieki medycznej (wszak pielęgniarki leczą się same, a recepty wystawiają im lekarze ze wspólnego dyżuru), ale w szerszym sensie także zagadnienia reprodukcyjne, jak np. prawo do aborcji. Początkowa separacja ma służyć ostatecznie włączeniu nowego związku na zasadach równego partnera w dyskusjach, zarówno z innymi związkami, jak z urzędnikami Ministerstwa Zdrowia. A zatem abstrakcyjnego pracownika i związkowca, który najczęściej jest dojrzałym mężczyzną pracującym w sektorze przemysłowym, zastąpiła całkowicie konkretna figura pielęgniarki. Pielęgniarki posiadającej realne problemy i potrzeby, wynikające z funkcjonowania w patriarchalnym społeczeństwie, którego struktura gospodarcza jest poddawana nieustannej restrukturyzacji kapitalistycznej.

Związek zawodowy staje się przy tym użytecznym narzędziem protestu dla pracownic sektora opieki, przypominając, że organizacja oparta na reprezentacji pozostaje wciąż efektywna tylko w niektórych warunkach. Forma reprezentacji pozwala pogodzić walkę o postulaty płacowe, postulaty o większą widzialność/słyszalność w strukturach szpitalnych z dobrem pacjenta, którego porzucenie mogłoby mieć tragiczne skutki. Walka nie toczy się przeciwko pracy, a przeciwko pełzającej prekaryzacji pracy w sektorze publicznym. Propozycje stawiane przez OZZPiP łączą strategicznie pielęgniarskie potrzeby godnej płacy z potrzebami godnej opieki. Korzyści z tego faktu zostały najdobitniej przedstawione przy opisie „Białego Miasteczka”, w którym to pielęgniarki i położne stworzyły nie tylko przestrzeń protestu, ale również centrum łączące je z ruchem feministycznym, innymi związkami zawodowymi oraz mieszkańcami Warszawy (którzy mogli skorzystać np. z darmowych badań).

Można powiedzieć, że praktyki pracy opiekuńczej, której istotą jest troska o drugiego, nawiązywanie i budowanie relacji, ujawniają się na poziomie budowania organizacji oraz tworzenia protestu okupacyjnego. Sprawność działania i duże sukcesy związku zawodowego, który został zbudowany od podstaw w czasach nadwiślańskiego wilczego kapitalizmu, wynika z oparcia się na umiejętnościach nabytych w procesie pracy. Można jedynie mieć nadzieję, że OZZPiP będzie inspirującym przykładem dla innych sektorów pracowniczych. Dzięki pracy badawczej i książce Julii Kubisy ten pozytywny przykład budowania solidarności został w końcu uchwycony.

Bartosz Ślosarski

Ewa Majewska – Potwory. Próba feministycznej lektury Rzeczy-pospolitej Hardta i Negriego

Abstrakt1: W moim tekście staram się zarysować pewne wątki wynikające z feministycznej lektury książki Commonwealth Negriego i Hardta. Podkreślam przede wszystkim kwestie związane z pracą biopolityczną i tematyką rozwijaną w feministycznej analizie pracy reprodukcyjnej i opiekuńczej, kwestie związane z ciałem i seksualnością. Podnoszę też kilka kontrowersji odnośnie zajmowania pozycji wykluczonych – tu: kolonialnych wykluczonych, odnoszę się przy tym do obserwacji na ten temat dokonanych przez Gayatri Spivak w tekście Czy podporządkowani inni mogą przemówić? Wychodzę przy tym z założenia, że jako interesujący projekt teorii emancypacyjnej, książka Negriego i Hardta jest zdecydowanie warta takiej dyskusji.

Słowa kluczowe: praca biopolityczna – feminizm – praca reprodukcyjna – praca opiekuńcza – seksualność – wykluczeni

*  *  *

„Ci berlińczycy uważają się nie za ludzi, którzy krytykują, lecz za krytyków, którzy oprócz tego mają nieszczęście być ludźmi […]. Miłość na przykład zostaje przez nich odrzucona, gdyż dla  kochającego ukochana jest tylko „przedmiotem” […]. Dlatego też jest dla nich  [krytycznych krytyków] największą zbrodnią, jeśli krytyk ma uczucia lub namiętności, gdyż powinien on być ironicznym, chłodnym σοφός [mędrcem].”

Marks do Feuerbacha, 11 sierpnia 18442

Książki czytamy i piszemy zawsze w określonym momencie. Czasem jest to wybuch rewolty i wtedy, jak Rimbaud, mamy ochotę powiedzieć: „przyszłość będzie materialistyczna”. Czasem jest to wkroczenie może nie rewolucyjnego, ale z pewnością zdeterminowanego dowódcy, który pomimo niewielkiego wzrostu zmienia historię Europy. Czasem jest to próba wejścia do otwartej tylko dla mężczyzn biblioteki na kampusie w Cambridge. Wszelkie proporcje zachowane, niemniej czasem kilka tygodni po Święcie Niepodległości, podczas którego centrum stolicy demokratycznego (bądź co bądź) kraju na kilka godzin zajęli ludzie utożsamiający patriotyzm z biciem Żydów czy Czarnych, a miłość do ojczyzny z nienawiścią i przemocą wobec gejów i lesbijek.

Z takiego miejsca, jak to ostatnie, przełożoną właśnie na polski Rzeczą-pospolitą Antonia Negriego i Michaela Hardta czyta się wyśmienicie. Oczywiście – z perspektywy feministycznej książka ta zdecydowanie nie jest spełnieniem marzeń. Zaproponowana w niej analityka cielesności nie uwzględnia codziennego treningu czułości i cierpliwości oraz terroru piękna, w jakich formowane są kobiety. Ostra, inspirowana Anty-Edypem Deleuze’a i Guattariego, krytyka rodziny ignoruje wielokrotnie artykułowane przez kolorowe feministki znaczenie rodziny jako sieci karmiących i wspierających powiązań. Wreszcie bezproblemowe wejście w pozycję Kalibana – najczarniejszego i najbardziej wykluczonego bohatera Burzy  Szekspira, zaś tu – symbolu podporządkowanych innych, jakie proponują autorzy Rzeczy-pospolitej, budzić może wiele wątpliwości. Niemniej – połączenie celnej, inspirowanej teorią niezgody Rancière’a, analityki politycznego sprawstwa uciśnionych (tu – przede wszystkim biednych) i konieczności odzyskania skolonizowanej w kapitalistycznym patriarchacie miłości jako elementów rewolucyjnej, a nie tylko emancypacyjnej walki, wydaje się zabiegiem trafionym. Ale zacznijmy od początku.

W pierwszych słowach swojej najnowszej książki Negri i Hardt próbują dać odpór skoncentrowanej na politycznej suwerenności analizie władzy Giorgia Agambena. Wskazując na ściśle deterministyczny wymiar budowania opozycji między polityczną władzą a biernym i obdartym z wszelkich praw homo sacer, autorzy Rzeczy-pospolitej przytomnie zwracają uwagę na wtórną wiktymizację uciśnionych obecną w tym schemacie. Analogicznie do krytyki, jaką w La Nuit des prolétaires [Nocy proletariuszy] buduje Rancière wobec socjologii Bourdieu, również Negri i Hardt starają się ożywić słabo u Agambena obecny Foucaultowski motyw oporu. Jak podkreślają autorzy Commonwealth, „te apokaliptyczne wizje […] usuwają możliwość politycznego mierzenia się z zagadnieniem władzy”3. Ciekawe, że niemal w tych samych słowach projekt Agambena krytykuje w napisanej wraz z Gayatri Spivak książce Who Sings the Nation State? Judith Butler4. Pisze ona, że polityczne sprawstwo zostaje w tej koncepcji w całości przypisane suwerennej politycznej władzy, co nie tylko zakłóca wypracowaną już przez Foucaulta analitykę władzy jako sieci zręcznie przenikającej i formującej całość społeczeństwa, ale stanowi również poważne naruszenie integralności jednostek dokonujących aktów subwersji, np. opisanych w Who Sings… amerykańskich Latynosów, którzy podczas jednej z antywojennych demonstracji zaczęli śpiewać hymn USA… po hiszpańsku. Subwersywny wymiar ich działania został skądinąd znacznie wzmocniony przez ówczesnego prezydenta USA, George’a W. Busha, który – dając po raz kolejny dowód głębokiej nieznajomości amerykańskiego prawa, powiedział, że nie mają oni prawa śpiewać hymnu po hiszpańsku (co jest nieprawdą, bo amerykańska konstytucja nie określa, w jakim języku winien być śpiewany hymn). Ruchy oporu, ale także zindywidualizowane sprawstwo zostaje zdaniem Butler, ale również Spivak, kompletnie spacyfikowane mocną tezą o absolutnej i niepodzielnej suwerenności. Szkoda, że autorzy Rzeczy-pospolitej nie nawiązują do tego tekstu.

Moją lekturę Rzeczy-pospolitej uporządkowałam zgodnie z pojawianiem się w tej książce odniesień do potworów. Tekst został w związku z tym podzielony na cztery części poświęcone kolejno:  kobietom, Kalibanowi, miłości/sile oraz rewolucji. Uważam, że książka Hardta i Negriego jest jedną z najlepszych syntez myślenia rewolucyjnego, jakie ostatnio napisano, i nawet jeśli żywo nie zgadzam się z autorami, nie traktuję ich projektu w żadnym razie jako propozycji do odrzucenia. Wprost przeciwnie. Niniejszy tekst to z założenia zadanie niedokończone – liczba i różnorodność zastrzeżeń, jakie można by z perspektywy feministycznej – a właściwie z różnych perspektyw feministycznych – sformułować pod adresem Rzeczy-pospolitej, jest ogromna. Skupię się więc tylko na niektórych – na wątpliwościach wyrażanych przez feministki materialistyczne i socjalistyczne oraz teoretyczki postkolonializmu i queer. W niektórych przypadkach będzie to nie tyle omówienie zgłoszonych przez nie wątpliwości, co rozwinięcie zupełnie nowych argumentów na kanwie ich przesłanek.

 

Potwór 1. Kobieta

Warto może zauważyć, że z perspektywy antykolonialnej może również zostać skrytykowana inna kategoria myśli Agambena, a mianowicie homo sacer. Choć Negri i Hardt najwyraźniej o tym nie wiedzą, feministki kolorowe, a w szczególności takie przedstawicielki nurtu chicana feminism, jak Gloria Anzaldua czy Cherrie Moraga, pozwalają odzyskać polityczne sprawstwo, ale również ucieleśnienie i upłciowienie aktorów politycznej walki5. Z perspektywy Negriego i Hardta szczególnie wartościowa wydaje się wieloznaczność podmiotowości „mieszkanek pogranicza”, jak nazywa je nieraz Anzaldua, osób o zwielokrotnionej, niejednoznacznej tożsamości, podzielonych etykietami społecznych norm i obyczaju oraz upokarzająco zarządzanych biedą i niedostatkiem.

Od tej ogólnie przyjętej w niniejszym tekście reguły życzliwości względem omawianych autorów jest jeden wyjątek. Nie mogą oni ciągle instrumentalizować krytyki i teorii feministycznej. W chyba najbliższej feminizmowi Rzeczy-pospolitej nadal mamy często do czynienia jedynie ze wzmiankami o tekstach autorek feministycznych, podczas gdy klasycznych marksistów, Foucaulta czy Althussera, dyskutuje się z pełnymi honorami. Przyjęte ad hoc założenie, że teoria realizuje wymiar feministyczny, gdy jej autor zacytuje jedną czy dwie feministki w całej książce, jest nie tylko fałszywe, ale również kontrowersyjne politycznie i etycznie. Feminizm jest w takim samym stopniu stanowiskiem w naukach społecznych, jak krytyka kolonializmu czy rasizmu, i nie można go zbywać, przytaczając na oślep wybrany fragment książki, w której ostatecznie fragment ten zostaje np. zakwestionowany. Ta tendencja jest szczególnie irytująca, gdy czytamy o pracy biopolitycznej, a jej analiza w ogóle nie uwzględnia codziennie reprodukowanego, ucieleśnionego zniewolenia kobiet w roli płciowej, które nie stanowi przecież tylko jakiegoś pojawiającego się gdzieniegdzie „wydarzenia”, ale stanowi w większości kultur proces ciągły. Inny moment, w którym takie pominięcie analiz feministycznych sprawia wrażenie poważnego niedopatrzenia, jest rozdział poświęcony miłości, gdzie – choć naprawdę istnieją świetne marksistowskie feministyczne analizy, jak choćby ta zawarta w Teorii feministycznej: od marginesu do centrum6 bell hooks, nadal czytamy niezróżnicowany płciowo opis miłości.

Te niedopracowane, jakby niedokończone miejsca Rzeczy-pospolitej mogą, i często niestety stają się pretekstem do zdecydowanego odrzucenia tego projektu w środowiskach potencjalnie przynajmniej zainteresowanych taką ogólną, w specyficzny sposób kantowską i uniwersalistyczną narracją o wyzwoleniu. Feministki materialistyczne, jak np. Rosemary Hennessy, podkreślają, że kategoria pracy biopolitycznej dziedziczy niestety wiele elementów wcześniejszej kategorii pracy niematerialnej i nie uwzględnia w wystarczającym stopniu tego, co wiele feministek nazywa „pracą opiekuńczą” – całego splotu zorganizowanej silnymi emocjami fizycznej pracy opiekuńczej kobiet względem rozmaitych „bliskich” – zwłaszcza w rodzinie. Z kolei Eleanor Wilkinson podkreśla, że miłość nie może stać się kategorią organizującą projekt politycznego sprawstwa, ponieważ jest składnikiem romantycznej ideologii rodziny, stanowiącym jej część integralną7. Jako taka stanowi element kompulsywnego przymuszania jednostek do budowania rodzin. Interesujące może wydać się to, że w zakresie krytyki rodziny Wilkinson podziela wiele przekonań wyrażonych przez autorów Rzeczy-pospolitej.

Warto jednak zarazem podkreślić, że projekt Negriego i Hardta wydaje się z perspektywy feministycznej interesujący. Dzieje się tak przede wszystkim z dwóch powodów – jest projektem uwzględniającym, przynajmniej deklaratywnie, biopolityczny wymiar pracy, zaś wielość – poprzez swą strukturę i polityczne sprawstwo wydaje się wykraczać poza liberalną, fetyszyzującą indywidualizm koncepcję podmiotu, który Magdalena Środa zręcznie nazwała niegdyś „podmiotowością kancelaryjną”8. W krytyce liberalizmu oba projekty – Negriego i Hardta oraz feministek – wydają się w zasadzie zbieżne. Ale mamy szeroki przekrój stanowisk feministycznych i wydaje mi się, że niektóre z nich pozwoliłyby autorom Rzeczy-pospolitej skutecznie rozbudować i wzbogacić kategorię „pracy biopolitycznej” tak, by nie było ono krytykowane jako „niewystarczająco materialistyczne”. Z perspektywy feministycznej interesujący wydaje się również postulat wieńczący rozdział poświęcony walce klas: „Musimy odebrać to, co nasze, a to oznacza ponowne przyswojenie dobra wspólnego – rezultatów naszej przeszłej pracy oraz środków produkcji i reprodukcji naszej przyszłości. To jest właśnie pole walki”9. Warto może zaznaczyć, że wiele feministek, zwłaszcza te, które świadomie podkreślają znaczenie zakorzenienia jednostek w ich rodzinnych, ale też społecznych i kulturowych kontekstach, niechętnie patrzyło na wcześniejsze propozycje Negriego i Hardta, sprawiające wrażenie dostępnych jedynie dla wysoko wykształconych, biegłych w technologiach i wyposażonych finansowo młodych mężczyzn, wolnych od dzieci i w ogóle od wszelkich form emocjonalnych zależności10. W Rzeczy-pospolitej, dzięki częściowemu przynajmniej materialistycznemu usytuowaniu pracy biopolitycznej jednostki nie sprawiają wreszcie wrażenia swobodnie dryfujących, wolnych od zależności ekonomicznych i afektywnych podmiotów kartezjańskich.


Potwór 2. Kaliban

W projekcie Negriego i Hardta ważną rolę odgrywa próba budowania teorii w kontekście globalnym oraz antykolonialnym. Już w Imperium autorzy ci analizowali liczne korelacje między dialektyką i kolonializmem, z kolei w Rzeczy-pospolitej otwarcie zajmują pozycję skolonizowanego podmiotu. Przyjrzyjmy się, jak odbywa się ten proces.

W rozdziale o Kalibanie Negri i Hardt od razu biorą stronę Kalibana. Zapominają o wszystkich innych więźniach Prospera, łącznie z Arielem – postacią ciekawą z punktu widzenia analizy peryferii, gdyż mogłaby wykazywać pewne podobieństwa do Europy Wschodniej i Ameryki Południowej rozumianych jako „bliskie peryferia” centrum. Wydaje się, że nie dostrzegają oni także obecności Mirandy. Chciałabym zasugerować ponowne przemyślenie jej sytuacji, aby pokazać, jak zarówno w Burzy Szekspira, jak i w jej odczytaniu zaproponowanym przez Hardta i Negriego, zajmuje ona pozycję towaru, który przechodzi z rąk jednego mężczyzny do kolejnego w procesie nazwanym przez Luce Irigaray hom(m)osexualite11. Występuje też postać matki Kalibana, czarownica Sykoraks, urodzona w Algierze, wypędzona z miasta przez rodaków, prawdziwa homo sacer, która zostałaby zabita, gdyby nie była w ciąży. Wszystkie te figury opresji zostały zredukowane do tylko jednej, która widocznie jest stosunkowo łatwo dostępna dla Negriego i Hardta, gdyż, jak twierdzą, „[j]edynym sposobem uwolnienia się od tej dialektyki jest spojrzenie na ową relację z pozycji  [standpoint] nowoczesnych potworów”12.

Jak wiadomo, wygodnie jest obwiniać dialektykę za wszelkie historyczne i teoretyczne formy przymusu. „Ukąszenie Heglowskie” było już bez skrępowania obwiniane za większość historycznych zbrodni, włączając w to Holocaust, choć nietrudno jest przekonać się, że członkowie NSDAP nie byli w rzeczywistości czytelnikami Fenomenologii ducha. Nie wiem, dlaczego Negri i Hardt muszą obciążać Adorna i Horkheimera winą za kolonialną opresję. Uważam, że powinni byli dużo uważniej przestudiować Dialektykę oświecenia, szczególnie otwierający ją rozdział, gdzie autorzy omawiają sposoby „odczarowywania” przez Odyseusza mitologicznych sił podczas jego podróży. Wiele wskazuje na to, że Negri i Hardt wiele elementów własnej interpretacji nowoczesności czerpią bezpośrednio i pośrednio od autorów tej książki, np. jej dwuznaczność oraz źródłowo z nią związany krytyczny etos teorii społecznej. Nawet jeżeli są w wystarczającym stopniu uwiedzeni przez inspirowane Spinozą teorie władzy rozumiane jako jej mikropolityki, w Rzeczy-pospolitej upominają się między innymi o prawo, co było przecież ruchem szkoły frankfurckiej i jednym z głównych elementów jej krytyki tak liberalizmu, jak i konserwatyzmu.

Proponowana przez Adorna i Horkheimera poetycka reinterpretacja Weberowskiej opowieści o nowoczesnym kapitalizmie nie jest – jak twierdzą Negri i Hardt – wyłącznie negatywnym „mitem irracjonalnego barbarzyńcy”13. W rzeczywistości jest ona raczej – jak to ma miejsce w przypadku każdej dobrej dialektyki – próbą zachowania różnorodności kontekstów w opisie, który zazwyczaj pacyfikuje proces wielokrotnych zapośredniczeń za pomocą redukcyjnej, binarnej figury „złego mitu i dobrego Odyseusza”. W Dialektyce oświecenia wszystkie mitologiczne figury opatrzone są kontekstem, motywacjami, a proces odczarowania ukazany jest nie jako po prostu przeciwstawny wobec nich, ale również jako wielopłaszczyznowy. Weźmy na przykład historię o Syrenach – nie mamy tu do czynienia jedynie z dobrym Odyseuszem skonfrontowanym ze złymi kobiecymi istotami morza. Przekroczenie przylądka, na wybrzeżu którego kości innych żeglarzy bieleją w słońcu, nie jest po prostu przedstawione jako zwycięstwo. Jest to zwycięstwo melancholijne, w którym Odyseusz, a wraz z nim ludzkość, uczy się sztuki kontemplacji, ale zarazem traci bezpośredni udział w przyjemności. Adorno i Horkheimer pozwalają zobaczyć je w całej jego złożoności, jednocześnie jako konstytuujące podział klasowy i konsumpcyjną bierną postawę, której towarzyszy smutna akceptacja niedostępności przyjemności. Nie jest to dialektyka jedynie w sensie dzielenia pojęć na dwoje, jak chcieliby ją widzieć autorzy Rzeczy-pospolitej, ale żywotna, refleksyjna narracja o wyłanianiu się kluczowego elementu współczesnej kultury, w której możemy zobaczyć go w jego wieloznaczności i wielokontekstowości. Tak chwalony przez Negriego i Hardta Foucault przyznał w tekście o oświeceniu, że nie tylko nie miał wystarczająco wcześnie do czynienia z teorią krytyczną, ale również że bardzo tego żałuje. Nie jestem fanką tego typu skruchy, ale niewykluczone, że w swojej kolejnej książce Negri i Hardt znajdą się w podobnym miejscu14.

Jak wiadomo, „pozycja” [standpoint] jest figurą z dialektyki Marksa, Lukacsa i feminizmu socjalistycznego. Dlaczego zatem została ona przywołana w rozdziale, który w oczywisty sposób skierowany jest przeciwko dialektyce, pozostaje dla mnie niejasne. Jednak znacznie bardziej niepokoi mnie zdecydowanie „zbyt łatwa” dostępność pozycji Kalibana dla autorów Commonwealth. W słynnym eseju Gayatri Spivak Czy podporządkowani inni mogą przemówić?15, omawianym przez Hardta i Negriego kilka stron przed kłopotliwą rewizją figury Kalibana, czytamy, że wysuwane przez zachodnich teoretyków roszczenia dostępności do dyskursu podporządkowanych zawsze są problematyczne. Spivak twierdziła, że podporządkowany „nie może mówić” tylko w pierwszej wersji swojego eseju, opublikowanej w 1988 roku. Następnie, w A Critique of the Postcolonial Reason wyjaśniła, że owo stwierdzenie nie było najtrafniejszym sposobem zwrócenia uwagi na problem16. Jej intencją było przede wszystkim podkreślenie wagi ideologicznej reprodukcji różnicy i przywileju, ucieleśnionej nierówności między tymi, którzy reprezentują, są reprezentowani, tymi, którzy nigdy nie będą reprezentowani, choć ich reprezentanci mogą sądzić inaczej, oraz tymi, którzy zawsze będą sami siebie reprezentować – nie tylko dlatego, że mogą, ale dlatego, że nikt inny nigdy nie będzie próbował ich reprezentować czy choćby proponować taką możliwość.

W tekstach Marksa, Lukacsa, Nancy Hardsock czy Alison Jaggar „pozycja” [standpoint] jest kształtowana przez historyczną konieczność i pozycję klasową. Nie jest to coś, w co można wskoczyć lub co da się łatwo pożyczyć. Feministyczne autorki są szczególnie ostrożne w swoich próbach teoretyzowania z „pozycji feministycznej” – wyrażają szereg wątpliwości w związku z życiowym doświadczeniem opresjonowanych i warunków, w których może ono zostać łatwo uproszczone czy źle zrozumiane. Negri i Hardt nigdy nie zadają sobie pytania, dlaczego i w jaki sposób ich próba przyjęcia punktu widzenia potwora, „innego” dialektyki czy czarnego syna czarownicy skazanej na wygnanie z Algieru może być problematyczna. Chciałabym zasugerować, że prowadzi to do poważnych nieporozumień w ujęciu pozycji Kalibana, bowiem posiada on historię, ważną historię wolnego życia wraz z Prosperem i Mirandą w pierwszych dniach po ich przybyciu na wyspę. Mnogość możliwych odczytań sytuacji jego uwięzienia, która nie jest przecież jednowymiarowa, zostaje tu zredukowana w imię lepszego wyrażenia wielości. W Rzeczy-pospolitej czytamy: „Ten antykolonialny Kaliban wskazuje nam drogę wyjścia poza dialektykę, w której uwięzili nas Horkheimer i Adorno.”17. Mam wrażenie, że Negri i Hardt powinni, czerpiąc choćby z tekstów o pamięci i historii LaCapry, przepracować swoje spotkanie z dialektyką, i zamiast oskarżeń, zdystansować się do momentu historycznego, w którym, czy może raczej z którego pisali w 1944 roku Adorno i Horkheimer. Choć nie jestem wielką fanką materializmu historycznego, uważam, że pożytek, jaki czynią z pewnych jego wątków współcześni teoretycy estetyki i traumy, może stać się zarazem dobrym sposobem przejęcia pewnych elementów teorii kultury szkoły frankfurckiej i strategią odrzucenia tych, które wydają się nie tyle nietrafne, co raczej niedostępne współczesnym twórcom teorii. Mam skądinąd wrażenie, że konfrontacja z elementami dziedzictwa Waltera Benjamina, np. z jego krytyką przemocy czy teorią komunistycznego upolitycznienia sztuki, wydaje się tu nieunikniona.


Potwór 3. Siła i miłość

Negatywny wobec Agambena początek Rzeczy-pospolitej zostaje w dalszych partiach książki zgrabnie uzupełniony rozważaniami o biednych oraz o współczesnej polityce imperialnej. Nie do końca rozumiem oddzielenie tych dwóch tematów w ramach osobnych rozdziałów, niemniej – mogę zaakceptować ten podział jako motywowany zapewne potrzebą wskazania politycznego sprawstwa współczesnych uciśnionych, definiowanych w kategoriach ekonomicznych. Tu wydaje mi się, że warto byłoby wzmocnić analizę biedy nie tylko krytyką rasizmu, jak faktycznie dzieje się w opowieści Negriego i Hardta, ale również seksizmu, czego w fantastyczny i, wbrew pozorom, zbliżony do nich sposób dokonała bell hooks. Oto fragment, w którym opisuje ona własne doświadczenie „życia na marginesie”:

Być na marginesie to zarazem bycie częścią całości, ale również pozostawanie poza centrum. Dla nas – czarnych Amerykanów z małego miasta w Kentucky, tory kolejowe były codziennym przypomnieniem naszej marginalności. Za tymi torami znajdowały się ulice z chodnikami, sklepy, do których nie mieliśmy wstępu, restauracje, w których nie mogliśmy jadać i ludzie, którym nie mogliśmy patrzeć prosto w twarz. Za tymi torami znajdował się świat, w którym mogliśmy pracować jako służące, odźwierni, prostytutki – słowem, we wszystkich zawodach polegających na usługiwaniu. Mogliśmy wchodzić do tego świata, ale nie mogliśmy w nim mieszkać. Musieliśmy zawsze wracać na margines, za tory kolejowe, do chat i ruder na skraju miasta18.

W tym doświadczeniu wielość odniesień i kontekstów, mechanizmów formowania podmiotów wykluczonych, powiązana jest ze świadomością specyfiki, rewolucyjnej siły tak powstałej epistemologii. Wydaje mi się, że jest to szczególnie ważny moment w historii feminizmu, zresztą – nie pierwszy, bo za takowy uważam wystąpienie Sejourner Truth na konferencji abolicjonistycznej w 1851 roku, kiedy z pozycji antyrasistowskich zakwestionowana została epistemologia budowana na założeniach politycznego liberalizmu. Ta była niewolnica, mówiąc o swoim wyczerpaniu i zmęczeniu, ale również o miłości i sile, sformułowała zrąb tego, co w całej historii emancypacji Czarnych, w tym – w czarnym feminizmie, było sprawą absolutnie podstawową – świadomość wiedzy i umiejętności generowanych poprzez zniewolenie oraz poczucie sprawstwa budowane we wszystkich aktach miłości, które – mimo rasistowskiego upodlenia – były elementem doświadczenia niewolników19. hooks od wielu lat teoretyzuje miłość jako podstawę wszelkiej rewolucji. Pominięcie tej autorki w rozdziale poświęconym właśnie miłości wydaje mi się nieporozumieniem.

Z perspektywy współczesnego rozwoju teorii feministycznych interesujące wydaje się również proponowane we wprowadzeniu do Rzeczy-pospolitej swego rodzaju „przechwycenie” kantowskiego transcendentalizmu. Można łatwo zauważyć, że w podobnym kierunku zmierzają pewne feministyczne krytyczne teoretyczki prawa, jak wspominana już Judith Butler czy Drucilla Cornell. Inną autorką, która w zasadzie nigdy nie zrezygnowała z perspektywy kantowskiej, ale budowała ją zawsze w odniesieniu do społecznych „innych”, jest Sheila Benhabib, która w swoim tekście dotyczącym sporu Kohlberga i Gilligan przypomina o potrzebie uspołecznienia tak prawa, jak i jego teorii, w czym – jak sądzę – zbliża się do intencji przyświecających aktualnie autorom Imperium20. Z kolei Butler w Przedmowie do drugiego wydania Gender Trouble pisze o możliwym dla niej do przyjęcia horyzoncie nowego uniwersalizmu, jakim jest praktyka przekładu kulturowego21.

Już w Multitude Negri i Hardt słusznie wskazali, że tym, co w istocie jest niematerialne w „pracy niematerialnej”, jest jej produkt22. Podkreślają oni konieczność zdania sobie sprawy ze znaczenia pracy materialnej w kontekście współczesnej hegemonii „pracy niematerialnej”. Wydaje mi się to bardzo ważnym elementem ich teorii, umożliwiającym tak przyswojenie budowanej przez nich kategorii pracy biopolitycznej, jak też zrozumienie, czym właściwie jest rewolucja. Jak zauważył Marks, a za nim zgoła niespinozjański teoretyk i chyba również praktyk rewolucji, Guy Debord, społeczeństwo spektaklu nie polega na samym istnieniu obrazów. Jego problem to zapośredniczenie stosunków międzyludzkich przez towary. Mam wrażenie, że miłość, jak wszystkie inne relacje, wymaga odzyskania, dekonstrukcji kolonizujących ją nawyków i form wyrazu. Ale – również podobnie do Marksa, Negriego i Hardta oraz wielu feministek, mam wrażenie, że jest to element konieczny do odzyskania nie tylko jednostkowego życia, ale również wielości i Rzeczy-pospolitej.


Potwór 4. Rewolucja

Często uważa się, że projektowi Hardta i Negriego udaje się uniknąć ryzyka ujednolicania i problemu reprezentacji. Ze względu na deleuzjańskie i spinozjańskie inspiracje, projekt ten konstytuuje się w ciągłym odrzucaniu każdej formy totalizujących uproszczeń. Pod wpływem polityki operaismo wskazuje na konieczność uwzględnienia samookreślenia opresjonowanego, na którego polityczne sprawstwo wpływa uprzednie doświadczenie opresji. Według autorów różnorodność owych doświadczeń, dostrzegalna w pracy wielości, wymaga raczej zróżnicowanej niż jednorodnej ontologii. Dla przykładu, w Multitude autorzy ci twierdzą, że „wielość nie jest ciałem społecznym właśnie z tego powodu: wielości bowiem nie można zredukować do jedności i podporządkować panowaniu jednego”23. Choć cytat ten brzmi obiecująco, ujawnia też dziwną, a być może nawet stereotypową wizję „ciała”. Aby postrzegać ciało jako jedność, konieczne jest poczynienie założenia o istnieniu pewnych cech ciała, które można bez problemu uchwycić. Twierdzenie to jest sprzeczne z większością feministycznych sposobów teoretyzowania ciała, na które tak często powołują się autorzy Imperium. Co ciekawe, jeszcze w Multitude Judith Butler omawiana jest przez Hardta i Negriego jako występująca „przeciwko ciału”24. W Rzeczy-pospolitej szczęśliwie nie dochodzi do podobnych nadużyć, i teoria Butler, choć nadal traktowana selektywnie, przynajmniej nie jest dezinterpretowana25.

Niemniej – istnieje wiele tekstów i książek, w których Butler, ale również inne autorki feministyczne, w tym Anzaldua, Spivak, hooks, Haraway, Irigaray, Young czy Jaggar, mówią o rewolucji i swojej wizji życia społecznego. Niestety zostają one spacyfikowane do roli autorek dostarczających wiedzy wyłącznie o ciele i pracy kobiet, co pozostawia nieprzyjemne wrażenie powtórzenia gestu opresji stosowanego wobec nich przez autorów nierewolucyjnych. Negri i Hardt polemizują z Agambenem, a potem również z Žižkiem i Badiou odnośnie teorii i praktyki rewolucji, zdarza im się również wypominać tym autorom ślepotę na kwestie rasy i płci. Mimo to oni sami nie potrafią skonfrontować się z rewolucyjnymi projektami feministycznymi; nawet jeśli piszą o rewolucyjnym feminizmie, uznają, że jego rewolucyjność polega na odrzuceniu płci społeczno-kulturowej. Tymczasem – po pierwsze, wszystkie wymienione przeze mnie autorki wypowiadają się również na temat polityki imperialnej, kapitalizmu czy filozofii politycznego konserwatyzmu, a po drugie – żadna z nich nie twierdzi, że można po prostu „odrzucić gender”. Dzieje się tak dlatego, że nie odrzucają one samych normatywnych ról seksualnych i płciowych, ale całą formę życia społecznego, w której takie represyjne, ściśle określone role są w ogóle możliwe do pomyślenia. To w tym podwójnym sensie niektóre projekty feministyczne są rewolucyjne – a nie dlatego, że chciałyby „odrzucić płeć”. Nie ma płci poza kapitalistycznym patriarchatem, jak wielokrotnie podkreślają wymienione przeze mnie autorki, i warto, żeby Negri i Hardt wreszcie zapamiętali ten ważny postulat.

Rewolucyjne feministki oraz Negri i Hardt zgadzają się niewątpliwie co do samej formuły rewolucji. Wszyscy oni odrzucają powtarzanie przez rewolucyjne masy tradycyjnych struktur organizacji, w tym – partii jako formy władzy. O ile jednak dla Negriego i Hardta strategią działania wydaje się specyficznie rozumiany splot miłości i siły, zorganizowany niehierarchicznie, w zasadzie każda feministka ma swój pomysł na strategię budowania hegemonii. Dla Butler będzie to na przykład praktyka międzykulturowego przekładu, którą autorka ta postrzega jako akceptowalny dla niej „horyzont uniwersalizmu”26. Dla hooks rewolucyjny jest oparty na miłości projekt nieustającej rewolucyjnej edukacji. Jaggar ogniskuje swoje zainteresowanie wokół socjalistycznie rozumianej „perspektywy kobiecej”27. Każda z nich widzi konieczność pozytywnego działania dla przyszłości, z nieufnością do skostniałych, autorytarnych struktur oraz „strategii zatrzymania”, które Negri i Hardt krytykują u Badiou i Žižka.

Mam wrażenie, że z każdej rewolucyjnej perspektywy, w tym również feministycznej, propozycja Negriego i Hardta wydaje się interesująca. Jest to teoria, która proponuje globalną radykalną zmianę, próbując równocześnie unikać zagrożeń seksizmu czy europocentryzmu. Nawet jeśli – jak chyba udało mi się wskazać, nie jest to projekt dokończony, warto do niego zajrzeć. Miejmy nadzieję, że Rzecz-pospolita powtórzy sukces Rewolucji życia codziennego Raula Vaneigema i stanie się najczęściej kradzioną książką. Oraz najczęściej dyskutowaną, zwłaszcza, że w polskim przekładzie czyta się ją znacznie lepiej, niż po angielsku.


Cytowanie:
E. Majewska, Potwory. Próba feministycznej lektury Rzeczy-pospolitej Hardta i Negriego, „Praktyka Teoretyczna” nr 4/2011,  http://numery.praktykateoretyczna.pl/PT_nr4_2011_Commonwealth/07.Majewska.pdf (dostęp dzień miesiąc rok)


dr Ewa Majewska
– ur. 1978; filozofka feministyczna, aktywistka. Studiowała filozofię oraz  romanistykę i gender studies na UW, wykładała na Gender Studies UW i PAN. W latach 2009-2010 – visiting scholar uniwersytetów w Berkeley, USA i Orebro, Szwecja. Adiunkt Instytucie Kultury UJ. Jest autorką i redaktorką książek: Feminizm jako filozofia społeczna. Szkice z teorii rodziny (Warszawa 2009); Zniewolony Umysł II. Neoliberalizm i jego krytycy, (Kraków 2007; wraz z  Janem Sową). Publikowała teksty i przekłady w: Signs, Transverse, Przeglądzie Filozoficzno-Literackim; Le Monde Diplomatique (ed. polska).

Dane adresowe autorki:
dr Ewa Majewska
Instytut Kultury UJ
ul. St. Łojasiewicza 4
Kraków
e-mail: ewa.1.majewska@uj.edu.pl

 

  1. Niniejszy tekst chciałabym, może pretensjonalnie, dedykować wszystkim tłumaczkom i tłumaczom Rzeczy-pospolitej, z podziękowaniem za przymus lektury i świetną robotę []
  2. K. Marks do L. Feurbacha w Bruckbergu, 11 sierpnia 1844 r., [w:] K. Marks, F. Engels, Dzieła, t. 27, tłum. K. Wolicki, A. Bal, Warszawa 1968, s. 499. []
  3. M. Hardt, A. Negri, Rzecz-pospolita: poza własność prywatną i dobro publiczne, maszynopis polskiego przekładu, s. 9-10. []
  4. J. Butler, G. Spivak, Who Sings the Nation State?: Language, Politics, Belonging, London 2007. []
  5. Zob. np. G. Anzaldua, Borderlands, Ch. Moraga, Loving in the War Years oraz E. Majewska, BorderXing with Gloria Anzaldua, wszystkie teksty w: “Signs. Journal of Women in Culture” 2011, Vol. 37, No. 1. []
  6. b. hooks,  Teoria feministyczna: od marginesu do centrum, tłum. E. Majewska, Warszawa 2012 [w przygotowaniu]. []
  7. Obie teoretyczki podnosiły swoje zastrzeżenia podczas konferencji “Love in our time. A question for feminism” w Orebro w Szwecji (grudzień 2010). Wystąpienia nie zostały jeszcze opublikowane. []
  8. Zob. M. Środa, Indywidualizm i jego krytycy, Warszawa 2003. []
  9. M. Hardt, A. Negri, Rzecz-pospolita…, maszynopis, s. 134 []
  10. Zob. np. S. Federici, Niestabilne zatrudnienie: perspektywa feministyczna, „Przegląd Anarchistyczny” 2010, nr 11. []
  11. L. Irigaray, Le marche des femmes, [w:] tejże, Ce sexe qui n’en n’est pas un, Paris 1977. [Polski przekład: L. Irigaray, Ta płeć (jedną) płcią niebędąca, tłum. S. Królak, Kraków 2010.] []
  12. M. Hardt, A. Negri, Commonwealth, Cambridge MA 2009, s. 97. Zob. też T. Adorno, M. Horkheimer, Pojęcie oświecenia, [w:] tychże, Dialektyka oświecenia: fragmenty filozoficzne, tłum. M. Łukasiewicz, posł. M.J. Siemek, wyd. 2 popr., Warszawa 2010. []
  13. T. Adorno, M. Horkheimer, Dialektyka oświecenia. []
  14. Zob. M. Foucault, Czym jest oświecenie?, [w:] tegoż, Filozofia, historia, polityka: wybór pism, tłum. D. Leszczyński, L. Rasiński, Warszawa-Wrocław 2000. []
  15. G. Spivak, Czy podporządkowani inni mogą przemówić?, „Krytyka Polityczna” 2011, nr 24-25. []
  16. G. Spivak, A Critique of Postcolonial Reason: Toward a History of the Vanishing Present, London 1999. []
  17. M. Hardt, A. Negri, Commonwealth, s. 97. []
  18. b. hooks, Teoria feministyczna… []
  19. Wystąpienie S. Truth jest dostępne on-line: http://www.ekologiasztuka.pl/think.tank.feministyczny/readarticle.php?article_id=319 (data dostępu: 7 grudnia 2011). []
  20. Teksty Cornell, Butler i Benhabib znajdują się w książce Feminism as Critique, red. S. Benhabib, D. Cornell, New York 1998. []
  21. Zob. J. Butler, Uwikłani w płeć: feminizm i polityka tożsamości, tłum. K. Krasuska, wstęp O. Tokarczuk, Warszawa 2008. []
  22. M. Hardt, A. Negri, Multitude: War and Democracy in the Age of Empire, New York 2005, s. 109. []
  23. Tamże, s. 330. []
  24. Tamże, s. 199. []
  25. Zob. M. Hardt, A. Negri Rzecz-pospolita…, maszynopis, s. 132, 139, 261. []
  26. Zob. Przedmowa do drugiego wydania Gender Trouble, [w:] J. Butler, Uwikłani w płeć… []
  27. Zob. A.M. Jaggar, Feminist Politics and Human Nature, Oxford 1983. []