Seminarium 2016/2017 – „Kapitał” Karola Marksa. Księga II: znaczenie i perspektywy

944878_603563839801592_7550570143666098700_nKAPITAŁ KAROLA MARKSA. KSIĘGA II: ZNACZENIE I PERSPEKTYWY

Zgłoszenia udziału na adres: praktyka.teoretyczna@gmail.com

Szczegóły dotyczącze zgłoszeń

W trakcie tegorocznego cyklu seminariów „Praktyki Teoretycznej” zajmiemy się II księgą Kapitału Karola Marksa. Podejmiemy namysł nad zaprezentowanym tam ujęciem procesu cyrkulacji kapitału i możliwościami wykorzystania Marksowskich analiz zarówno do zrozumienia mechanizmów funkcjonowania kapitalizmu w jego historycznej zmienności (ze szczególnym uwzględnieniem jego aktualnej postaci), jak również do politycznej interwencji skutecznie przerywającej ten obieg. Punkt wyjścia stanowić tu będzie wykładnia akumulacji kapitału z księgi I. W głównej części seminarium, zajmiemy się natomiast uważną analizą księgi II, przyglądając się obiegom kapitału również w ich wymiarze przestrzennym i czasowym, starając się wskazywać na możliwe punkty zerwania i nieciągłości, na których koncentrować się może skuteczna walka klasowa. Bazując na powyższej analizie, podejmiemy próbę krytyki i rozwinięcia myśli Marksa z II tomu, posiłkując się pracami jego bezpośrednich spadkobierczyń teoretycznych (takich jak Róża Luksemburg), jak i późniejszymi analizami (od ekonomii efektywnego popytu Michała Kaleckiego, przez teorie obiegu pieniężnego, po analizy odwołujące się do koncepcji kapitalizmu kognitywnego czy bioprodukcji). W centrum całego naszego cyklu znajdować się będzie problematyka mechanizmu ciągłej akumulacji kapitału (reprodukcji rozszerzonej), warunków możliwości jego zakłócania, a także typowa dla tego procesu funkcja pieniądza. Spojrzymy zatem na sfery kapitalistycznej produkcji, dystrybucji i wymiany, uwzględniając wspólnie kluczowe role odgrywane przez zorganizowaną klasę robotniczą, instytucję państwa oraz sektor finansowy.

25-26 listopada 2016, Poznań

25 listopada – spotkanie publiczne – David Harvey, Przewodnik po Kapitale Karola Marksa

26 listopada – Kapitał Księga I

Lektury:

  • K. Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. Tom 1, Książka i Wiedza, Warszawa 1968 (1-3 rozdział).

Referaty:

  • Krystian Szadkowski, Metoda Marksa.
  • Maciej Szlinder, Ujęcie akumulacji kapitału w księdze I.
  • Mikołaj Ratajczak, Znaczenie Rezultatów bezpośredniego procesu produkcji.

13-14 stycznia 2017, Warszawa

14 stycznia– Księga II – Dział pierwszy

Lektury:

  • K. Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. Tom 2, Książka i Wiedza, Warszawa 1977 (rozdziały 1-6).

Referaty:

  • Krystian Szadkowski, Polityczne czytanie schematów obiegu kapitału
  • Piotr Juskowiak, Logistyka i transport

24-25 lutego 2017, Poznań

25 lutego – Księga II – Dział drugi

Lektury:

  • K. Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. Tom 2, Książka i Wiedza, Warszawa 1977 (rozdziały 7-9; 12-17).

Referaty:

  • Tomek Płomiński, Eliasz Robakiewicz, Teorie kapitału trwałego i obrotowego: Smith, fizjokraci, Ricardo
  • Joanna Bednarek, Czas produkcji a czas pracy w kontekście pracy biopolitycznej.

21-22 kwietnia 2017, Warszawa

21 kwietnia – [SPOTKANIE PUBLICZNE]

22 kwietnia- Księga II – Dział trzeci

Lektury:

  • K. Marks, Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. Tom 2, Książka i Wiedza, Warszawa 1977 (rozdziały 18-21).
  • M. Kalecki, Marksowskie równania reprodukcji a współczesna ekonomia, w: Tegoż, Dzieła Tom 2. Kapitalizm: Dynamika gospodarcza, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1980 (s. 493-500).

Referaty:

  • Maciej Szlinder, Równania reprodukcji w teorii Kaleckiego.
  • Piotr Juskowiak, Przestrzenie kapitału.

26-27 maja 2017, Poznań

26 maja – [SPOTKANIE PUBLICZNE]

27 maja – Akumulacja kapitału Róży Luksemburg

Lektury:

  • R. Luksemburg, Akumulacja kapitału. Przyczynek do ekonomicznego wyjaśnienia imperializmu, Książka i Prasa, Warszawa 2011 (dział pierwszy, rozdziały 4-9 [s. 121-227]; dział trzeci [s. 407-571]).
  • T. Kowalik, Akumulacja kapitału Róży Luksemburg, w: Tamże.

Referaty:

  • Gabriel Klimont, Antykrytyka Róży Luksemburg.
  • Eliasz Robakiewicz, Róża Luksemburg. Teoria akumulacji i imperializmu Tadeusza Kowalika.
  • Marcin Czachor, Czy i jak możliwa jest akumulacja kapitału? Spory wśród ekonomistów burżuazyjnych.

30 czerwca – 1 lipca 2017, Warszawa

30 czerwca – [SPOTKANIE PUBLICZNE]

1 lipca – Konteksty

Lektury:

  • R. Bellofiore, M. Passarella, Finanse i problem realizacji u Róży Luksemburg: interpretacja „cyrkulatywistyczna”, „Praktyka Teoretyczna” 2012, nr 6.
  • M. Kalecki, Zagadnienie realizacji u Tugana-Baranowskiego i Róży Luksemburg, w: Tegoż, Dzieła Tom 2. Kapitalizm: Dynamika gospodarcza, Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 1980 (s. 484-492).
  • P. Zarembka, Late Marx and Luxemburg: opening a development within political economy, w: R. Bellofiore (red.), Rosa Luxemburg and the Critique of Political Economy, Routledge, London-New York 2009, s. 64-80.

Referaty:

  • Maciej Szlinder, Cyrkulatywiści od Grazianiego do Bellofiore.
  • Mikołaj Ratajczak, Teoria Róży Luksemburg a kapitał finansowy (Toporowski, Minsky).
  • Agnieszka Kowalczyk, Przemiany bioprodukcji a II księga Kapitału.
  • Kamil Piskała, Reprodukcja kapitału a teorie imperializmu. Lenin a Luksemburg.

Koordynator seminarium: Maciej Szlinder

Krzysztof Król – Reprodukcja siły roboczej w kapitalizmie

Abstrakt: W niniejszym artykule autor analizuje stosunki występujące między pracą reprodukcyjną a kapitałem. Bada również możliwości ich zerwania.

Słowa kluczowe: praca reprodukcyjna, kapitał, wartość, wyzysk, ruch okrężny kapitału.

Warunkiem przywłaszczania nadwyżki gospodarczej w kapitalizmie, czyli wyzysku pracy, jest posiadanie przez klasę kapitalistyczną monopolu na używanie środków produkcji, niezbędnych do wytworzenia środków utrzymania. Kapitalistyczna kontrola środków produkcji sprawia, że ludność robotnicza nie może samodzielnie zrealizować swoich potrzeb życiowych. Jej przetrwanie, w mniejszym bądź w większym stopniu, zależy od zakupu środków utrzymania. Robotnicy są więc zmuszeni sprzedawać swoją zdolność do pracy w zamian za płacę, która z kolei umożliwia im nabycie środków utrzymania, przyjmujących formę towarową. Co za tym idzie w kapitalizmie również ludzka zdolność do pracy, czyli siła robocza robotnika, przyjmuje formę towarową i wymieniana jest za płacę na rynku pracy.

Wysokość płacy nie pozwala jednak na zakup wszelkich towarów niezbędnych do całkowitego i ciągłego odtwarzania siły roboczej robotnika. Musi on dodatkowo wykonywać pracę związaną ze zorganizowaniem części warunków własnego utrzymania poza obrębem stosunków kapitalistycznych. Natomiast kapitalista, sprawując kontrolę nad środkami produkcji, nie podlega przymusowi odtwarzania swojej siły roboczej, gdyż utrzymuje się przez wywłaszczanie robotników z wytworów ich pracy. Tym samym w kapitalizmie we wszystkich gospodarstwach domowych zachodzi reprodukcja potencjału życiowego wchodzących w ich skład osób, lecz nie we wszystkich gospodarstwach przebiega proces pracy, polegający na przekształcaniu życia ludzkiego w towar. Tym, co odróżnia proletariackie gospodarstwo domowe od burżuazyjnego, jest konieczność reprodukcji siły roboczej w tym pierwszym celem jej sprzedaży w zamian za dostęp do środków utrzymania. Osoby z gospodarstw burżuazyjnych nie muszą reprodukować swojej zdolności do pracy w formie towarowej, gdyż nie muszą jej sprzedawać, aby zdobyć środki utrzymania. Uzyskiwaniu płacy przez ludność robotniczą towarzyszy zatem spożycie produkcyjne środków utrzymania, którego efektem jest reprodukcja siły roboczej. Tymczasem osiąganiu zysku przez kapitalistów towarzyszy spożycie indywidualne, które nie służy reprodukcji siły roboczej.

W okresie feudalizmu, kiedy ludzka zdolność do pracy nie przybierała powszechnie formy towarowej, działalność służąca jej odtwarzaniu wchodziła w skład całokształtu produkcji społecznej. Działalność ta nie była odseparowana pod względem materialnym i społecznym od produkcji wszelkich innych dóbr. Wówczas wytwórca dysponował środkami produkcji, na mocy których sprawował, inaczej niż robotnik najemny, kontrolę nad procesem reprodukcji własnego potencjału życiowego i własnej zdolności do pracy. Z chwilą oddzielenia wytwórcy od środków produkcji jako cudzej własności i z rozwojem nowoczesnego przemysłu nastąpiła fizyczna separacja procesu produkcji towarowej od procesu reprodukcji siły roboczej, przedsiębiorstwa kapitalistycznego od gospodarstwa domowego i innych sfer, w których odtwarzany jest potencjał do pracy. Równocześnie stosunki pracy odbywającej w sferze reprodukcji także uległy zmianie. Praca reprodukcyjna w znaczniej mierze została wyłączona z procesu produkcji towarowej, który zaczął być traktowany jako wyłączna dziedzina produkcji społecznej. Proces ten wiąże się z podziałem ogółu robotników. Część z nich sprzedaje swoją siłę roboczą, konsumowaną przez kapitalistę w procesie produkcji towarowej. Tym samym wysiłki produkcyjne tej części robotników są traktowane jako rzeczywisty wkład w działalność gospodarczą. Inna część ludności robotniczej bierze udział w procesie pracy, umożliwiającej reprodukcję siły roboczej, i nawiązuje stosunki pracy, które wyłączone są poza ramy produkcji towarowej.

Z biegiem czasu oblicze tej pracy nie pozostaje jednak bez zmian. Kapitał przemysłowy, poprzez masowe narzucenie pracy fabrycznej, ograniczył działalność prowadzoną w ramach proletariackiego gospodarstwa domowego. Powodem zredukowania odbywającej się w nim pracy reprodukcyjnej było wydłużenie dnia roboczego. Skutkiem walk robotniczych toczonych o skrócenie dnia roboczego, a także przeciwko zatrudnianiu dzieci i kobiet, państwo przyjęło rolę organizatora reprodukcji siły roboczej, ustawowo ograniczyło długość dnia roboczego i podwyższyło granicę wieku zatrudnienia. To z kolei przygotowało grunt pod rozwój pracy reprodukującej siłę roboczą zarówno w obrębie gospodarstwa domowego, jak i poza nim. Konflikt klasowy, uprzednio w większym stopniu ograniczony do ram procesu produkcji, rozszerzył się tym samym na inne sfery życia społecznego, w których zachodzi bądź potencjalnie może zachodzić odtwarzanie siły roboczej.

Pomimo że praca reprodukującą siłę roboczą i praca wytwarzająca towary różnią się pod względem swojej formy, to obie podlegają wyzyskowi. W związku z tym działalność człowieka, polegająca na reprodukcji jego zdolności do pracy, wiąże się z całokształtem kapitalistycznych antagonizmów klasowych. Uchwycenie sposobu wyzyskiwania pracy reprodukcyjnej przez kapitał i stosunków walki pomiędzy tymi dwiema przeciwstawnymi stronami umożliwiają kategorie teorii wartości opartej na pracy.

Teoria wartości

Teoria wartości opartej na pracy wyjaśnia, jaką wartość dla kapitału posiada praca i jakie ma ona znaczenie w utrzymywaniu dominacji klasowej. Ze względu na miarę wartości (społecznie niezbędny czas pracy) i jej formę (pieniądz) w perspektywie kapitału tylko taka praca znajduje wyraz w wartości, która została uprzedmiotowiona w towarach. Chociaż sama praca nie ma wartości, to stanowi jej jedyne źródło, jest substancją wartości. Natomiast wytwory pracy, przyjmujące formę towarów, wartości nie wytwarzają, lecz są niezbędne do jej wytwarzania. W swoim aspekcie jakościowym wartość to stosunek walki pomiędzy klasami (klasą robotniczą a burżuazją) o narzucenie społecznej kontroli poprzez pracę. Natomiast wartość postrzegana od strony ilościowej jest uniwersalną miarą wszelkich rodzajów narzuconej pracy, wytwarzającej kapitalistyczne bogactwo w formie towarowej.

Praca posiada dla kapitału wartość, ponieważ umożliwia utrzymanie porządku społecznego. Konkretna postać pracy (wykwalifikowana, niewykwalifikowana, fizyczna, umysłowa itp.) nie ma znaczenia, gdyż „pojęcie pracy w kapitalizmie oznacza nie tyle po prostu proces pracy, ale nieustanne podporządkowanie coraz większej części ludzkich działań produkcji towarowej i tym samym organizacji społeczeństwa poprzez pracę” (Cleaver 2007, 28). Tendencja do nieograniczonego rozszerzenia kontroli społecznej za pomocą pracy, czyli akumulacja kapitału, jest zarazem nieograniczoną akumulacją siły roboczej. Toteż „bogactwo społeczeństw jest proporcjonalne do ilości robotników” (Federici 2009, 46), których kapitał zdoła zaprząc do pracy.

Rozszerzenie stosunków kapitalistycznych ograniczone jest jednak stopniem podporządkowania siły roboczej kapitałowi, czyli ilością pracy, którą zdoła on wydobyć z robotników w ramach procesu produkcji. Każda ze stron tego układu sił dokłada starań, aby wchłonąć większą partię bogactwa wytworzonego podczas dnia roboczego. Wzrost zysku osiąganego z danego kapitału wynika z większego wyzysku pracy albo ze wzrostu jej wydajności. Spadek zysku z kolei wiąże się z ograniczeniem kontroli społecznej poprzez pracę. Posiadacz kapitału zabiega więc o zagarnięcie większej części wartości wytworzonej przez narzuconą pracę, jednakowoż robotnicy walczą przeciwko pracy, która przekształca ich życie w towar. Sprzeczne perspektywy klasowe przejawiają się również w różnym odniesieniu klas do dwojakiego charakteru formy towarowej. Wartością użytkową, towarem jako wytworem pracy konkretnej, w pierwszym rzędzie zainteresowana jest klasa robotnicza, realizująca za jej pomocą swoje własne potrzeby. Niewątpliwie dla robotników każda praca w pierwszej kolejności jest konkretna, gdyż jej wykonanie zawsze wiąże się z określonymi umiejętnościami czy wytrzymałością. Tymczasem kapitał zainteresowany jest przede wszystkim towarem jako wartością, czyli zmaterializowaną pracą abstrakcyjną, której treścią jest kontrola społeczna. Kontrola ta nigdy nie jest jednak całkowita i ostateczna, gdyż siła robocza ma to do siebie, że z pasywnego czynnika produkcji może przekształcić się w aktywny czynnik walki klas. Sprzedaż zdolności do pracy nie jest więc równoznaczna z jej wykonaniem.

Ponieważ substancją wartości jest praca, a nośnikami zdolności do pracy są robotnicy, to zawsze występuje możliwość, że nabędą oni zdolność do odmowy. Oznacza to, że kapitał faktycznie nie jest w stanie istnieć bez robotników, którzy są zasadniczym ograniczeniem rozszerzania stosunków kapitalistycznych. Wartość powstaje więc w rezultacie walki pomiędzy klasami, która toczy się o to, czy, na jak długo i za jaką cenę kapitał zdoła narzucić pracę uprzedmiotowioną w formie towarowej. Toteż teorię wartości można uznać za teorię wartości opartej na walce klas. To teoria robotniczej walki przeciwko pracy narzuconej przez kapitał.

Wyjaśnia ona sposób wyzysku pracy, u którego podstaw leży przywłaszczenie przez kapitalistę wartości dodatkowej wytworzonej w procesie produkcji i określa stopień rozszerzenia stosunków kapitalistycznych. Ponadto ujawnia, że robotnicy jako wytwórcy wartości zdolni są znieść stosunki wyzysku. W konsekwencji uzasadnia też, że są oni w stanie stworzyć świat poza kapitalizmem, samodzielnie określając treść bogactwa społecznego[1]. Tym tłumaczy się fakt, że teoria wartości może uwzględniać robotniczy punkt widzenia, służąc walce z panowaniem kapitału, a jej założenia mogą wyjaśniać zasady tej walki.

Narzucenie stosunków pracy, które zostają wyrażone w wartości, pociąga za sobą odrzucenie wszelkich innych wartości powszechnie szanowanych w społeczeństwie. W związku z tym ludzka działalność, która reprodukuje siłę roboczą i nie przyjmuje formy wartości, dla kapitału nie posiada znamion pracy jako takiej. Niemniej działalność ta jako „konsumpcja robotnika pozostaje […] momentem produkcji i reprodukcji kapitału” (Marks 1951, 616).

Wartość siły roboczej

Wartość siły roboczej określana jest „wartością środków niezbędnych do utrzymania jej posiadacza” (Marks 1951, 181). Nie znaczy to, że wartość ta reprezentuje łączną wartość wytworzoną przez robotnika w trakcie dnia roboczego. Wartość użytkowa siły roboczej w perspektywie kapitału polega na tym, że posiadacz siły roboczej może wytworzyć więcej wartości, niż potrzebuje do własnego utrzymania. Poza wartością środków utrzymania wytwarza on nadwyżkę wartości, czyli dostarcza kapitaliście pracę dodatkową. Owa nadwyżka przyjmuje formę wartości dodatkowej.

Ponadto: „W przeciwstawieniu do innych towarów określenie wartości siły roboczej zawiera pierwiastki historyczne i moralne” (Marks 1951, 182). Niezbędność w tym wypadku ma charakter społeczny, a pierwiastki historyczne i moralne nie tylko odnoszą się do towarów nabywanych na rynku, ale również uwzględniają szersze zaplecze reprodukcji siły roboczej, gdyż: „Wartość siły roboczej określał nie tylko czas pracy potrzebny do utrzymania indywidualnego robotnika dorosłego, lecz czas pracy potrzebny do utrzymania rodziny robotniczej” (Marks 1951, 425). Historyczny i moralny standard wartości siły roboczej zakłada więc ustalony wolumen towarów jako przedmiotów użytku codziennego i proporcjonalną do niego normę nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Zmiany tego standardu odbijają się na wysokości płacy roboczej, która, stosownie do intensywności walk pomiędzy klasami, przyjmuje poziom płacy rodzinnej lub płacy, która pozwala wyłącznie na utrzymanie pojedynczej jednostki wchodzącej w skład gospodarstwa domowego. W ten sposób wielkość wartości siły roboczej zależy również od zaplecza reprodukcyjnego, którego części składowe w danym okresie pozostają do dyspozycji robotników i nie przyjmują formy towarowej[2].

Płaca robocza

Wartość siły roboczej wyraża natomiast płaca, która jest jednym z narzędzi wykorzystywanych w walce o wysokość wartości siły roboczej. Płaca przejawia się jako ekwiwalent wartości wytworzonej przez robotnika, dzięki czemu ukrywa właściwy kapitalizmowi stosunek wyzysku. W rzeczywistości opłacona zostaje jedynie praca niezbędna, odpowiadająca wartości środków utrzymania robotnika, podczas gdy wartość dodatkowa wytworzona przez pracę dodatkową zostaje przywłaszczona przez kapitalistę.

Dzięki płacy możliwe jest również utrzymanie pozoru, że prawdziwa praca to taka działalność człowieka, za którą otrzymuje on płacę roboczą. Toteż wszelka praca, wykonywana poza obrębem stosunków pracy najemnej, uznawana jest przez posiadacza kapitału za bezwartościową, gdyż nie jest ona źródłem wartości w znaczeniu ekonomicznym. Przeznaczony na nią czas jest w optyce kapitalistycznej czasem bezwartościowym, formalnie wolnym od kontroli kapitalistycznej. Z racji tego, że wykonywana w „czasie wolnym” praca nienajemna nie znajduje wyrazu w płacy roboczej, to zostaje ona ukryta, podobnie jak część dnia roboczego, na którą przypada praca dodatkowa.

Podział pracy na tę bezpośrednio opłaconą i bezpośrednio nieopłaconą idzie w parze z podziałem na robotników najemnych i nienajemnych. Drugą grupę zwyczajowo uznaje się za bezrobotnych, w przeciwieństwie do tych, którzy w danym czasie są zatrudnieni. W ramach płacowego podziału pracy robotnicy najemni nawiązują bezpośredni stosunek z kapitałem, pozyskując od niego środki pieniężne umożliwiające przeżycie, które transferują do rąk robotników nienajemnych. Ci uzyskujący płacę posiadają większą siłę niż robotnicy nienajemni. Występowanie tych drugich wywiera jednak nacisk na obniżenie funduszu płac i powoduje wzmożone podporządkowanie czynnych zawodowo. Kapitalistyczne zastosowanie podziału płacowego wzmaga więc antagonizm w obrębie całości świata pracy, osłabiając jego siłę przetargową w zderzeniu z samym kapitałem.

Doświadczenie słabszych ukazuje, że z chwilą, gdy robotnicy o lepszej pozycji (czyli mężczyźni uzyskujący płacę, gdy kobiety są jej pozbawione, lub biali zarabiający więcej niż czarni) zwyciężają, nie musi to dla słabszych oznaczać zwycięstwa, może nawet oznaczać porażkę obu grup. Ponieważ nierówność sił w łonie klasy stanowi o sile kapitału (Lotta Femminista, International Feminist Collective 1972, 18–19).

W perspektywie kapitału płaca jest niezbędnym narzędziem zarządzania siłą roboczą, które sankcjonuje zagarnięcie wartości dodatkowej. Ewentualny wzrost płacy uzależnia on od wzrostu wydajności pracy w procesie produkcji. Natomiast z punktu widzenia robotników płaca określa stopień ich panowania nad własnym życiem i poziom konsumpcji, stanowi ona broń, która wyznacza własną siłę. Strona robotnicza za pomocą płacy zaspokaja własne potrzeby, kładąc nacisk na rozszerzenie swojego dostępu do formy towarowej. Jeżeli uda jej się związać wysokość płac z samodzielnie określonymi potrzebami, a nie ze wzrostem zysku, to poszerza ona swoją autonomię względem porządku kapitalistycznego, czego wyrazem jest żądanie wzrostu płac niezależnie od wzrostu wydajności pracy, wzrostu płac przy ograniczeniu pracy. Podobnie udane walki o zrównanie płac, niezależnie od konkretnej pracy wykonywanej w procesie produkcji towarowej, skutkują ograniczeniem kapitalistycznego stosowania płacy jako narzędzia hierarchizacji robotników najemnych i indywidualizacji ich stosunku z kapitałem. Analogicznie walki o opłacanie pracy bezpośrednio nieopłacanej znoszą segmentację świata pracy na część najemną i nienajemną.

Nienajemna praca reprodukcyjna

Praca reprodukcyjna jest celową działalnością człowieka polegającą na wytwarzaniu wartości użytkowych, umożliwiających produkcję i reprodukcję siły roboczej w celu jej sprzedaży na rynku. Praca ta jest wykonywana przy użyciu środków utrzymania, które wówczas spełniają funkcję środków produkcji i reprodukcji siły roboczej. W skład rzeczowych czynników reprodukcji siły roboczej wchodzą środki pracy reprodukcyjnej (np. wyposażenie kuchni), które umożliwiają przekształcanie przedmiotów pracy reprodukcyjnej (np. produkty spożywcze). Produktami procesu pracy reprodukcyjnej są gotowe do spożycia środki utrzymania (np. gotowy do spożycia posiłek), w których zostaje ona uprzedmiotowiona. Produktem ich spożycia z kolei jest siła robocza. Spożycie gotowych środków utrzymania jest możliwe dzięki wykorzystaniu przez robotnika jego własnych funkcji życiowych. Jeżeli spożywa je produkcyjnie, odtwarzając, gromadząc i przekazując uzdolnienia, których wykorzystanie jest niezbędne w procesie produkcji towarowej, to wówczas odtwarza swój potencjał życiowy w formie towaru. W przeciwieństwie do produkcji towarowej reprodukcję klasy robotniczej kapitalista „może śmiało powierzyć samozachowawczemu i rozrodczemu instynktowi robotników” (Marks 1951, 617), o ile dzięki działaniu tego instynktu będą odtwarzali własne zdolności wymagane w procesie produkcji, stając się w ten sposób potencjalnie osobowymi czynnikami produkcji.

Produkcja siły roboczej dotyczy generacyjnej zastępowalności robotników i ma charakter okresowy, natomiast reprodukcja wiąże się z odtwarzaniem zdolności i chęci do pracy w wymiarze codziennym. Gospodarstwo domowe to podstawowa sfera pracy reprodukcyjnej, chociaż ta ma miejsce również w innych obszarach: edukacji, opieki zdrowotnej, gospodarki naturalnej, prostytucji itp. Pracę najemną można również włączyć w ramy pracy reprodukcyjnej, ponieważ umożliwia otrzymanie płacy roboczej, która jest niezbędnym środkiem utrzymania w kapitalizmie[3]. Niemniej przyjmuje się, że praca reprodukcyjna dotyczy tych, którzy świadczą opiekę, pomoc domową i edukację, co umożliwia odtworzenie ich własnej lub też innych zdolności do pracy.

Wszelkie rodzaje pracy przyczyniającej się do reprodukcji kapitalistycznych stosunków klasowych, nie tylko reprodukcji siły roboczej, które nie są wyrażone w płacy roboczej, zdefiniować można natomiast jako prace nienajemne. „Nienajemna praca nie jest nieopłacana, jest raczej przynajmniej częściowo sprzedawana kapitałowi w zamian za pozapłacowy dochód” (Cleaver 2011b, 114). Kapitał czerpie korzyści z pracy nienajemnej, a okolicznością warunkującą jej wykonanie jest uzyskanie części płacy innej osoby, świadczeń społecznych czy innych pozapłacowych form dochodu. Podczas gdy praca najemna w całości służy kapitałowi i pozornie jest w całości przezeń opłacona, to jeśli chodzi o pracę nienajemną, w większości przypadków pozornie żadna jej część nie jest wykonywana na rzecz kapitału, lecz w interesie osoby ją podejmującej i pozornie pozostaje całkowicie nieopłacona. Pod kategorię pracy nienajemnej podlegają m.in.: wytwórczość na własne potrzeby, poszukiwanie pracy, praca uczniowska w szkole i w domu, wymiana pozarynkowa, zakupy samoobsługowe, praca domowa, praca niewolnicza, praca więźniów czy też wolontariat. Robotnicy nienajemni nie posiadają bezpośredniej kontroli nad pieniądzem, co znaczy, że w porównaniu z robotnikami najemnymi ich dostęp do towarów i kontrola nad ich własnym życiem są ograniczone. Brak dostępu do płacy powoduje, że ich udział w podziale kapitalistycznego bogactwa przyjmuje charakter pośredni. Kapitał poprzez narzucenie formy towarowej przykuwa robotników nienajemnych do pracy i pośredniej zależności od innych robotników najemnych bądź instytucji państwowych. Zależni są oni od różnych form redystrybucji dóbr, częściej niż robotnicy najemni zaspokajają swoje indywidualne potrzeby konsumpcyjne na drodze produkcji i wymiany pozarynkowej. Bezpośrednie uzyskiwanie płacy od kapitalisty przez pojedynczego robotnika nie zwalnia go jednak z wykonywania pracy nienajemnej, polegającej chociażby na dojazdach do pracy, doszkalaniu się czy na samodzielnym przygotowywaniu niezbędnych posiłków. Każdy robotnik w ciągu swojego życia wykonuje więc różne rodzaje pracy nienajemnej, lecz nie każdy jest zaprzęgnięty do pracy najemnej. Innymi słowy, każdy robotnik jest częściowo uzależniony od przedmiotów pierwszej potrzeby w formie towarowej, lecz nie każdy otrzymuje płacę, która umożliwia ich nabycie.

Chociaż praca reprodukcyjna nie zawsze przybiera formę nienajemną[4], a u podstawy pracy nienajemnej nie zawsze leży reprodukcja siły roboczej[5], to jednak praca, która ma miejsce poza obrębem kapitalistycznej produkcji i cyrkulacji, szczególnie w proletariackim gospodarstwie domowym, przeważnie ma postać nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Tym samym przyjmuje się tu, że praca reprodukcyjna występuje w formie nienajemnej.

Proces produkcji i proces nienajemnej pracy reprodukcyjnej

Rzeczowe i osobowe czynniki procesu produkcji należą do kapitalisty. Dzięki temu sprawuje on nad nią bezpośrednią kontrolę – narzuca dyscyplinę pracy, reguluje jej długość, intensywność i wydajność. Natomiast nienajemna praca reprodukcyjna nie podlega bezpośredniej kontroli kapitału. Nie ma sztywno ustalonego początku i końca, w jej przebiegu następuje ciągłe przechodzenie od jednej czynności do drugiej, związane z wytwarzaniem różnych wartości użytkowych. Na tle produkcji kapitalistycznej praca reprodukcyjna wyróżnia się brakiem rozwiniętej kooperacji, brakiem rozwiniętego podziału pracy i technicznym zacofaniem.

Również wytwory procesu produkcji towarowej należą do kapitalisty. Dąży on do skracania czasu przeznaczonego na ich wytwarzanie, gdyż celem, któremu podporządkowuje organizację procesu produkcji, jest nieograniczone pomnażanie wartości urzeczowionej w towarach. Z kolei robotnik kontrolujący swoją pracę reprodukcyjną dąży do skracania czasu pracy przeznaczonego na wytwarzanie dóbr konsumpcyjnych, których ilość jest ograniczona jego potrzebami reprodukcyjnymi. Z charakteru tej pracy nie wynika potrzeba bezgranicznej pracy dodatkowej, wytwarzającej produkt dodatkowy. Ponadto realizacja własnych potrzeb może przybierać niestandardową, subiektywnie określoną postać.

Bez wątpienia nienajemna praca reprodukcyjna jest więc pracą konkretną wytwarzającą wartości użytkowe, które nie są przeznaczone na sprzedaż i nie należą do kapitalisty. Zdolność do jej wykonywania także nie jest sprzedawana na rynku za pieniądze, nie przybiera formy towarowej. W tym wypadku wartości użytkowe nie są wytwarzane dzięki połączeniu kapitału zmiennego z kapitałem stałym, nie ma tu mowy o jedności procesu pracy i procesu pomnażania wartości. Pozapieniężny stosunek pomiędzy pracą nienajemną a kapitałem jest zapośredniczony, np. przez innych robotników najemnych lub instytucje państwowe. Społeczne stosunki nienajemnej pracy reprodukcyjnej nie wyrażają się w formie towarowej, mimo to odciska ona swoje piętno na procesie wytwarzania i pomnażania wartości.

Obniżanie wartości siły roboczej z udziałem nienajemnej pracy reprodukcyjnej

Istnienie nienajemnej pracy reprodukcyjnej wynika z ograniczonej wysokości płacy, której wielkość uniemożliwia nabycie wszystkich przedmiotów użytku codziennego wymaganych do reperacji szkód poniesionych przez robotnika w pracy. Wbrew „wartościowej perspektywie” posiadacza środków produkcji problem reprodukcji siły roboczej nie zawęża się do uzyskania płacy przez jednostkę. Część nabytych za płacę surowych środków utrzymania, czyli nośników wartości wymiennej, nabiera wartości użytkowej, zawartej w nich jedynie potencjalnie, dopiero po odpowiednim przekształceniu ich za sprawą nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Ta „inna” praca zmienia zakupione na rynku produkty w środki zdatne do konsumpcji, a także wytwarza środki konsumpcji z surowców pozyskanych poza wymianą towarową (rzeczowe czynniki reprodukcji nie zawsze składają się z towarów). W ten sposób konsumpcja ludności robotniczej zostaje podniesiona powyżej progu zdefiniowanego na podstawie płacy. Z punktu widzenia robotnika jego własna reprodukcja obejmuje więc dwa elementy: konsumpcję towarów, które są środkami utrzymania, i nienajemną pracę reprodukcyjną, która uzdatnia je do spożycia, a także kompensuje ich niedobory. Odpowiednio siła robocza faktycznie nie jest w pełni wytworem kapitału, gdyż w jej skład nie wchodzą jedynie towary. Jest ona nośnikiem określonych proporcji między pracą niezbędną uprzedmiotowioną w spożywanych przez nią towarach i dodatkową nienajemną pracą reprodukcyjną.

Skoro wartość środków utrzymania zależy od ucieleśnionej w nich pracy najemnej, to praca nienajemna, polepszając wartość użytkową środków utrzymania, powoduje jednocześnie obniżenie ich wartości. Wielkość wartości siły roboczej zmienia się więc w prostym stosunku do ilości pracy najemnej ucieleśnionej w spożywanych środkach utrzymania, a w odwrotnym stosunku do ucieleśnionej w nich ilości nienajemnej pracy reprodukcyjnej, która nie jest wyrażona w wartości.

Stąd ograniczenie długości dnia roboczego, przy stałym poziomie wydajności pracy (stałej wartości środków utrzymania), nie musi powodować ograniczenia pracy dodatkowej i wartości dodatkowej. Nie dojdzie do tego, jeżeli ograniczeniu długości dnia roboczego towarzyszyć będzie zwiększenie nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Wówczas stratę pracy dodatkowej, wynikającą ze skrócenia dnia roboczego, zrekompensuje praca reprodukcyjna, która obniży wartość środków utrzymania, a co za tym idzie obniży wartość siły roboczej i skróci pracę niezbędną. Pomimo że nienajemna praca reprodukcyjna nie wytwarza wartości dodatkowej, to posiada znamiona pracy dodatkowej niewyrażonej w wartości. Wprawdzie nie sposób zeń wydobyć wartości dodatkowej, lecz obniżając wartość siły roboczej, umożliwia ona wzrost wartości dodatkowej.

Ilekroć w wyniku spadku koniunktury spada dostępność artykułów żywnościowych, mieszkań czy opieki medycznej, kapitał stosownie do tego procesu zmusza robotników, aby pracą nienajemną wypełnili braki środków utrzymania. Kiedy spadkowi płacy realnej i wzrostowi cen pożywienia towarzyszy wzrost bezrobocia, robotnicy częściej zaczynają samodzielnie przygotowywać posiłki czy uprawiać spożywane warzywa. To z kolei powoduje wzmożone zapotrzebowanie na nieprzetworzone środki i przedmioty pracy reprodukcyjnej. Równocześnie następuje spadek produkcji gotowych środków utrzymania wytwarzanych uprzednio przez wyspecjalizowane działy gospodarki[6].

W grę wchodzi również przeciwna tendencja – do wzrostu zatrudnienia i ograniczenia nakładu nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Jej okrojona ilość musi zostać zrekompensowana zwiększonym dostępem do towarowych środków utrzymania (Cleaver 2011a). Podjęcie zatrudnienia wiąże się ze skróceniem czasu przeznaczonego chociażby na samodzielne przyrządzanie posiłków, co oznacza konieczność ich zakupu na rynku. W fazie wzrostowej cyklu gospodarczego produkcja towarowa wypiera pracę nienajemną, która częściej przybiera formę pracy najemnej. Wejście na rynek osób uprzednio świadczących nienajemną pracę reprodukcyjną wiąże się ze zwyżkowym ruchem płac realnych i rozszerzeniem produkcji towarowej. Opieka czy nauka przestają przybierać postać nienajemną i zostają przekształcone w kapitalistyczne gałęzie produkcji. Równocześnie zachodzi technologiczne doskonalenie środków i przedmiotów pracy reprodukcyjnej, wdrażanie nowych gotowych środków utrzymania. Nowe dobra konsumpcyjne warunkują narzucenie nowych i zanik starych form pracy w domu czy w szkole. Przykładowo wraz z informatyzacją tradycyjne zakupy w sklepie zostają zastąpione przez zakupy on-line, co znaczy, że podróż do i ze sklepu zostaje zastąpiona przez opłaconą dostawę do domu.

Utowarowienie pracy reprodukcyjnej ma zatem charakter cykliczny, uzależnione jest od wzrostu i spadku koniunktury gospodarczej. Kapitał dąży do zachowania poza obrębem gospodarki tej działalności reprodukcyjnej, która przyczynia się do zachowania niskiej wartości siły roboczej i której utowarowienie w danej sytuacji nie przyniesie zwiększenia skali akumulacji.

Ruch okrężny reprodukcji siły roboczej

Akumulacja ta polega na realizacji kolejnych stadiów ruchu okrężnego kapitału indywidualnego. Kapitał w ramach ruchu okrężnego zmienia swoją rzeczową postać, wyrażając w ten sposób określone stosunki klasowe. Funkcją kapitału pieniężnego (P) jest połączenie środków produkcji (Śp) z siłą roboczą (Sr). Kapitalista posiada monopol na użycie środków produkcji (Śp), przez co zmusza klasę robotniczą do sprzedaży swojej siły roboczej (Sr). Kapitał w formie produkcyjnej (…Pr…) tworzy nową wartość użytkową i wartość dodatkową. Siła robocza w procesie produkcji (…Pr…) wytwarza towar (T’) o wartości przewyższającej sumę wartości samej siły roboczej i środków produkcji. Kapitał w formie towarowej (T’) realizuje wartość i dostarcza dobra konsumpcyjne. Środki utrzymania lub środki produkcji (T’) zostają wymienione za pieniądz (P’) z innymi kapitalistami i z klasą robotniczą. Realizacja kolejnych stadiów owego procesu umożliwia osiągnięcie wartości dodatkowej wytworzonej przez pracę dodatkową, która zostaje uprzedmiotowiona w towarach (Marks 1955, 25–62).

                   Sr                                 Sr

                  /                                    /

          P – T … Pr … T ‚ – P ‚. P – T … Pr … T ‚ – P ‚ itd.

           l      \        l      l      l             \       l        l

           l       Śp    l      l      l              Śp   l        l

 1        l_____ l___l__l                      l        l

 2                       l___l___________l       l

 3                                l______________l

 

  1. ruch okrężny kapitału pieniężnego, 2. ruch okrężny kapitału produkcyjnego, 3. ruch okrężny kapitału towarowego

Nienajemna praca reprodukcyjna jako „inna” praca dodatkowa, która tworzy nadwyżkę wartości użytkowej, zostaje natomiast wchłonięta przez siłę roboczą, co następuje w ramach ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej (Cleaver 2011b, 158–159). Pierwsze stadium tego ruchu splata się z ruchem okrężnym kapitału indywidualnego, kiedy dochodzi do wymiany siły roboczej (Sr) za płacę w formie pieniężnej (P). Drugie stadium, w którym następuje wymiana płacy (P) na środki utrzymania (Śu) nabywane od kapitalistów, nie wchodzi do ruchu okrężnego kapitału indywidualnego, choć ma w nim swój początek. W trzecim stadium (Pr) wkład pracy reprodukcyjnej sprawia, że surowe środki utrzymania nabierają dodatkowej wartości użytkowej i jako gotowe do spożycia środki utrzymania zostają wchłonięte przez siłę roboczą (Śr*). W sile roboczej zostaje uprzedmiotowiona określona ilość pracy najemnej i dodatkowej pracy reprodukcyjnej, która tworzy nadwyżkę wartości użytkowej. Pod koniec całego procesu wartość siły roboczej ulega obniżeniu (Śr*).

Sr – P – T(Śu) …Pr… Sr*. Sr – P – T (Śu) …Pr… Sr* itd.

Ruch okrężny reprodukcji siły roboczej

Siła robocza na drodze wymiany ponownie wiąże się z ruchem okrężnym kapitału, stając się jego elementem. Jej wartość wymienna zostaje zrealizowana w akcie sprzedaży kapitałowi (P – Sr), a jej wartości użytkowa realizuje się poprzez spożycie w procesie produkcji towarowej (…Pr…).             

                    Sr – P – T(Śu) … Pr … Sr*. Sr – P – T(Śu) … Pr … Sr* itd.

                           ^                                              ^                

                            I                                              I                   

                            I       Sr                                   I      Sr           

                            I      /                                      I     /            

                           P – T … Pr … T ‚ – P ‚ .  P – T … Pr … T ‚ – P ‚ itd.

                                   \                                             \

                                   Śp                                           Śp

Wytworzony przez pracę reprodukcyjną produkt dodatkowy, który wchłania robotnik, dzięki cyrkulacji kapitalistycznej zostaje włączony do procesu produkcji. Robotnik najemny pośredniczy zatem w stosunku pomiędzy robotnikiem nienajemnym a kapitałem. Tym sposobem przy opłacaniu jednego zatrudnionego kapitał może wyzyskiwać pracę kilku bezrobotnych.

Siła robocza jest jedynym elementem ruchu okrężnego kapitału indywidualnego, który nie powstaje w ramach innych ruchów okrężnych kapitału. Jej istnienie zależy od zachowania ciągłości odrębnego ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej. Przyczyna przerwania procesów produkcji i cyrkulacji kapitału może więc występować poza ramami samego ruchu okrężnego kapitału.

Reprodukcyjna siła przetargowa robotników

W ramach dwóch stadiów wymiany i jednego stadium pracy ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej ma miejsce walka dwóch klas o wartość siły roboczej. Dotyczy ona wszystkich elementów ruchu związanych z procesami wymiany i pracy (pieniądz, siła robocza, środki utrzymania, praca reprodukcyjna). Kolejne stadia muszą zostać zrealizowane, a udana realizacja jednego z nich nie zapewnia zrealizowania kolejnego. Istnieje możliwość, że płynne przechodzenie od jednego do drugiego stadium ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej zostanie przerwane, co następnie spowoduje przerwanie reprodukcji ruchu okrężnego kapitału.

a) Stadium Sr – P

W stadium wymiany siły roboczej na płacę walka dotyczy tego, czy kapitał zdoła zmusić robotników do sprzedaży ich siły roboczej i jaka będzie jej cena. Z jednej strony kapitał wykazuje tendencję do zawierania stosunku z ludnością, która wciąż dysponuje zróżnicowanymi źródłami utrzymania, gdyż niepełna proletaryzacja gospodarstwa domowego[7] umożliwia utrzymanie niskiej wartości siły roboczej. Z drugiej strony, tendencja do nieograniczonego rozszerzenia stosunku wyzysku sprzyja pełnej proletaryzacji gospodarstwa, czyli sytuacji, w której płaca stanowi główne lub w rzadkich przypadkach jedyne źródło dochodu należących do niego osób. Postępująca proletaryzacja wzmaga z kolei zależność reprodukcji siły roboczej od nakładów towarowych (Wallerstein i Smith 2012, 45). Razem z utowarowieniem źródeł utrzymania, typowym dla rozwiniętych obszarów gospodarki kapitalistycznej, następuje również wzrost standaryzacji procesu pracy reprodukcyjnej. Wzmożona zależność gospodarstwa domowego od dostaw wody, energii, utylizacji śmieci itd. oznacza, że o ilości rąk do pracy w coraz większym stopniu decyduje wysokość płacy i świadczeń socjalnych, a nie praca nienajemna. Wzrost proletaryzacji gospodarstwa domowego, wzmagający kapitałochłonność reprodukcji siły roboczej, podnosi więc próg, poniżej którego nie może spaść płaca. Stan ten zwiększa możliwości załamania stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału.

Na podaż siły roboczej wpływa również cykliczność procesu rozszerzania stosunków pieniężnych. Podczas okresów wzrostu gospodarczego wielkości akumulacji kapitału stałego nie musi odpowiadać akumulacja kapitału zmiennego, co znaczy, że popyt na siłę roboczą będzie wzrastał szybciej niż jej podaż. Wówczas niepełne wykorzystanie środków produkcji ograniczy kapitalistyczną zdolność do rozszerzania produkcji. Wzrost popytu na zdyscyplinowanych robotników, przy spadku wielkości rezerwowej armii pracy, powoduje załamanie stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału (Bell i Cleaver 2017, 111). Robotnicza migracja z gorszych rynków pracy na lepsze lub migracja dająca szansę na pozyskanie źródeł utrzymania poza rynkiem pracy jest kolejną przyczyną kurczenia się podaży siły roboczej.

Załamaniu omawianego stadium wymiany sprzyja także walka robotników nienajemnych o uzyskanie płacy roboczej lub dostępu do środków utrzymania w sytuacji, kiedy owoce ich pracy są przejmowane przez kapitał. Żądania darmowego mieszkania zamiast mieszkania czynszowego, opłacania pracy związanej z nauką w szkole zamiast pobierania za nią czesnego, dostępu do darmowego transportu publicznego zamiast transportu biletowanego, powszechnego dostępu do opieki medycznej zamiast domowych sposobów leczenia, opłacania opieki nad dziećmi sprawowanej przez rodziców itd. wzmagają presję zwiększenia wydatków kapitałowych na opłacanie pracy nienajemnej.

b) Stadium P – T(Śu)

W przypadku wymiany pieniądza (płacy) na środki utrzymania problem dotyczy zdolności kapitału do ograniczania dostępności środków utrzymania za pomocą ceny pieniężnej. Robotnicy mogą podnieść cenę swojej siły roboczej, co umożliwi im wzrost spożycia artykułów pierwszej potrzeby. Kapitał, wykorzystując pieniężne zapośredniczenie dostępu do dóbr konsumpcyjnych, może jednak odzyskać utraconą wartość w sferze cyrkulacji. Aby narzucić korzystny dla siebie stosunek wymiany płacy za środki utrzymania, stosuje wówczas rządową politykę finansową sprzyjającą inflacji, zorientowaną na wywołanie wzrostu cen towarów. Wzrost ten, przy niezmiennej płacy nominalnej, ponownie ograniczy dostęp do środków utrzymana oraz umożliwi transfer realnych dochodów klasy robotniczej do kieszeni kapitalistów posiadających towary.

Stopień, w jakim forma ceny zostanie narzucona, powodując ograniczenie dostępu do środków utrzymania, podlega jednak zmianom, gdyż jednostki zaspokajają swoje indywidualne i grupowe potrzeby, wykorzystując również pozapłacowe i pozapieniężne formy dochodów. Codziennie szacują korzyści wynikające z utowarowienia własnego życia w zamian za płacę lub z jego odtowarowiena. Przykładowo wywłaszczenie kapitalistów daje szansę na pominięcie formy pieniężnej w dostępie do bogactwa. Ma ono miejsce w przypadku samoredukcji czynszów, opłat za dostawy prądu czy bieżącą wodę, kradzieży w zakładach pracy lub w sklepach. Uwalnianie dostępu do dóbr konsumpcyjnych na drodze kwestionowania cen i własności prywatnej dotyczyć może także zajmowania pustostanów czy samowoli budowlanej. Ilekroć robotnicy zdobywają kontrolę nad przedmiotami użytku codziennego, unikając zawarcia stosunku pracy najemnej, pieniądz przestaje być narzędziem ograniczania dostępu do dóbr warunkujących ich przeżycie. Odrzucenie pieniężnego zapośredniczenia w dostępie do środków utrzymania powoduje załamanie stadium wymiany towaru za pieniądz (T’ – P’) w ramach ruchu okrężnego kapitału (Bell i Cleaver 2017, 151).

Załamania omawianego stadium ruchu okrężnego reprodukcji wywołuje również spadek popytu efektywnego spowodowany zbyt niskimi płacami. W takich okolicznościach nie dojdzie do realizacji wartości T’ poprzez wymianę za P’, gdyż robotnicy nie będą dysponowali pieniężnym ekwiwalentem odpowiadającym wartości T’. Jednym ze sposobów znoszenia tej bariery przez kapitał jest rozpowszechnienie kredytu konsumpcyjnego, który pozwala utrzymać niezbędną wielkość siły nabywczej robotników (Bell, Cleaver 2017, 117-118). Utrzymanie niskich płac poprzez zadłużenie zależy z kolei od ich zdolności kredytowej. Każdy udzielony kredyt niesie ze sobą ryzyko podjęcia walki przez dłużnika o poprawienie warunków spłaty i obniżenie wysokości odsetek, występuje również prawdopodobieństwo jego niespłacenia. Niewypłacalność dłużnika może wiązać się z przejęciem przez wierzyciela pewnych środków utrzymania, lecz wierzyciel staje wtedy przed problemem odzyskania części ich wartości użytkowej, skonsumowanej przez dłużnika przed egzekucją długu.

c) Stadium …Pr…

W niniejszym stadium problem sprowadza się do tego, czy nienajemna praca reprodukcyjna zostanie wykonana, wytwarzając nadwyżkę uprzedmiotowioną w sile roboczej. Kapitał narzucając klasie robotniczej określony standard reprodukcji siły roboczej, zabiega o narzucenie takiej organizacji „czasu wolnego”, która zapobiegałaby jego „trwonieniu” na zaspokajanie potrzeb innych niż reprodukcyjne. Jeżeli czas rozporządzalny nie zostanie przekształcony w czas dodatkowej pracy reprodukcyjnej, to będzie on dla kapitalisty czasem straconym. Odpowiednio do tego dzień roboczy powinien składać się z pracy niezbędnej i dodatkowej urzeczowionej w towarach, jak również z dodatkowej pracy reprodukcyjnej urzeczowionej w gotowych do spożycia środkach utrzymania. Praca najemna musi być tym fragmentem dnia, w przebiegu którego nie wykonuje się pracy reprodukcyjnej i vice versa, powinna być też ona zsynchronizowana z rytmem produkcji towarowej.

Kapitał kształtuje więc rzeczowe czynniki reprodukcji i pośrednio wpływa na organizację procesu ich przetwarzania tak, aby umożliwiał on jedynie reprodukcję człowieka jako towaru, a nie realizację jego samodzielnie określonych potrzeb. Jednym ze sposobów takiej racjonalizacji zastosowania środków utrzymania jest wdrażanie naukowej organizacji pracy reprodukcyjnej zorientowanej na pomiar jej skali, złożoności i czasu trwania. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku określenie zestawu niezbędnych dóbr reprodukcyjnych. Przykładowo mieszkanie, zorganizowane na kształt oddzielnego warsztatu produkcyjnego, zawiera stanowiska pracy w kuchni i łazience. Ich standardowym wyposażeniem są szafy i lodówka wykorzystywane jako zasobniki do magazynowania, a także zmywarka i pralka – maszyny, których zastosowanie zgodne z instrukcją obsługi reguluje czas pracy w domu. Usytuowanie mieszkania powiązane jest z infrastrukturą transportu zbiorowego bądź indywidualnego, która określa czas poświęcony na podróż do zakładu pracy, szkoły bądź na zakupy. Kapitalistyczne standardy reprodukcji narzucają również instytucje państwowe, zdolne regulować ilość i jakość dostępnych środków utrzymania. Dostępność antykoncepcji i aborcji określa czas poświęcony na opiekę nad potencjalnym potomstwem, program nauczania określa czas nauki w szkole i odrabiania zadań domowych, polityka planowania przestrzennego wpływa na czasochłonność transportu.

Wartość użytkowa środków utrzymania jest kształtowana przez kapitał zgodnie z jego potrzebami. Nie sprawuje on jednak bezpośredniej kontroli nad sposobem ich użycia. Zakup towarów o normalnej wartości użytkowej, nie gwarantuje zatem ich celowego spożycia, którego efektem będzie odtworzenie potencjału do pracy. Robotnicy są w stanie pokonywać stawiane przed nimi przeszkody i unikać spożycia wartości użytkowych z pierwotnie nadanym im przeznaczeniem. Robotnicze zastosowanie środków i przedmiotów pracy reprodukcyjnej może wiązać się z indywidualnymi i zbiorowymi formami protestu, kiedy samochody służą do organizacji ulicznej blokady a nie do stawiania się w pracy, komputery są narzędziem rozszerzania informacji o zamieszkach lub nawiązywania relacji towarzyskich, a nie narzędziem polowania na oferty pracy, urządzenia służące do pomiaru energii po przerobieniu przestają naliczać jej pobór, ograniczając wysokość rachunków. Do opuszczania dni roboczych, przedłużania okresu wakacyjnego czy unikania zatrudnienia robotnicy wykorzystują służbę zdrowia, która wystawia lekarskie zwolnienia z pracy. Dzięki instytucjom edukacyjnym mogą oni zdobywać umiejętności przydatne do samodzielnego rozwoju, a nie do rozwoju przedsiębiorstw kapitalistycznych. Takie kreatywne wykorzystanie wartości użytkowej w swojej różnorodności pozwala na zaspokojenie subiektywnych potrzeb i nie służy utrzymaniu zdolności do podjęcia pracy, a wręcz przeciwnie, umożliwia jej unikanie. Praktyki w czasie wolnym, które nie zawężają się do polepszenia wartości użytkowej siły roboczej i obniżania jej wartości, sprzyjają ograniczeniu możliwości powtórnego zawarcia stosunku klasowego (P – Sr) a także ograniczeniu wydajności i długości pracy w stadium produkcji (…Pr…).

Robotnicy przekształcając pracę choćby w wypoczynek, wykorzystują określoną technologię i organizację pracy reprodukcyjnej. Z tej przyczyny kapitał zmuszony jest wciąż przekształcać rzeczowe czynniki reprodukcji, gdyż w innym wypadku utraci swoją kontrolę nad pracą. Unowocześnianie środków, przedmiotów i organizacji pracy reprodukcyjnej wynika ze stałego wzrostu wydajności w produkcji. Niemniej tak jak wzrost wydajności pracy w produkcji nie oznacza powszechnego skrócenia dnia roboczego, podobnie wzrost wydajności opieki, nauki czy sprzątania, nie jest równoznaczny z ich skróceniem. Łącznie z rewolucjonizowaniem technicznej podstawy pracy reprodukcyjnej kapitał stara się podwyższać poziom standardu reprodukcji siły roboczej. Nowym środkom utrzymania przypisuje określoną ilość pracy, zmuszając robotników do rozwijania nowych umiejętności reprodukcyjnych. Przykładowo dostęp do bieżącej wody, pralki i detergentów wywołuje podniesienie wymogów higieny osobistej robotnika i czystości jego mieszkania. Niezniszczona garderoba, którą pracownik biurowy, kelner czy przedstawiciel handlowy przywdziewa do pracy, powinna być świeżo wyprana, poddana działaniu płynu do płukania, a także wyprasowana, co wymaga określonego nakładu pracy.

Wzrost wydajności pracy reprodukcyjnej, ograniczając jej zapotrzebowanie, tworzy jednak materialną podstawę do jej ograniczenia. Tendencji do wzrostu wydajności pracy, towarzyszy spotęgowanie robotniczych dążeń do wykorzystania jej owoców i przekształcania czasu pracy w czas wolny od niej. Obniżenie wartości i zwiększenie dostępności środków utrzymania mogą oni wykorzystać do rozszerzenia samodzielnie określonych potrzeb, których zaspokajanie z punktu widzenia kapitału pierwotnie nie miało znaczenia reprodukcyjnego. Dobra wcześniej uważane za luksusowe stają się wówczas niezbędne, nabierają cech historycznych pierwiastków określających wartość siły roboczej. Wzrost konsumpcji wraz z tendencją do całkowitego ograniczenia pracy reprodukcyjnej znosi zubożenie, które jest warunkiem ponownego zawarcia stosunku kapitałowego w stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału.

Pomiędzy kapitałem a ludnością robotniczą rozgrywa się więc ustawiczny konflikt o ilość pracy narzuconej w „czasie wolnym”, o kontrolę nad środkami utrzymania i sposobami ich stosowania. Działalność poza przedsiębiorstwem może polegać na wytwarzaniu wartości użytkowej niezbędnej do reprodukcji siły roboczej lub przeciwnie – może hamować proces reprodukowania ludzkiego życia jako siły roboczej. Jeżeli rzeczowe czynniki reprodukcji nie zostaną przetworzone i wchłonięte przez człowieka, utrzymując jego zdolności do pracy, wtedy nie ma mowy o występowaniu pracy reprodukcyjnej. Skrócenie jej długości i intensywności umożliwia rozwój praktyk odbywających się poza obrębem kapitalistycznych stosunków społecznych. W perspektywie robotniczej mamy wtedy do czynienia ze spożyciem produkcyjnym umożliwiającym samorozwój, lecz z perspektywy kapitału jest to spożycie nieprodukcyjne, gdyż u jego podstaw leży utrata wartości przeznaczonej na środki utrzymania.

W przypadku następujących kolejno stadiów ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej kapitał dąży do wzrostu podaży siły roboczej (Sr – P) przy ograniczaniu dostępu do środków utrzymania (P – Śu), którym przypisuje maksymalną ilość pracy reprodukcyjnej (…Pr…). Tak jak dany poziom rozwoju technologii, organizacja produkcji i stworzony na ich podstawie podział robotników mogą zostać przez nich przezwyciężone i wykorzystane w imię realizacji ich własnych potrzeb, tak warunki reprodukcji są źródłem robotniczej siły i wpływają na kierunki jej rozwoju. Walki związane z kolejnymi stadiami reprodukcji siły roboczej z perspektywy zaangażowanych w nie robotników dotyczą obniżenia podaży siły roboczej i podwyższenia jej wartości (Sr – P), zwiększenia dostępu do środków utrzymania (P – Śu) i obniżenia nakładu nienajemnej pracy reprodukcyjnej (…Pr…). „Na poziomie społecznie rozwiniętego kapitału rozwój kapitalistyczny podporządkowany jest walkom robotniczym” (Tronti 1977, 89) toczonym w ramach procesów reprodukcji kapitału i reprodukcji siły roboczej. Jeżeli proletariat nie reprodukuje się w sposób ciągły na coraz większą skalę, wówczas następuje załamanie płynnej akumulacji kapitału.

Podstawowy warunek produkcji

Kapitał dokłada starań, aby wszelką ludzką działalność przekształcić w pracę wytwarzającą towary lub reprodukującą człowieka jako towar. Kapitalistyczne stosunki narzuconej pracy nie przybierają jednak jedynie postaci stosunków pieniężnych. Jak dotąd rozwój kapitalizmu nie osiągnął poziomu, na którym cała praca sproletaryzowanej ludności zostałaby wchłonięta przez produkcję towarową. Siła robocza owej ludności wciąż częściowo odtwarzana jest poza stosunkami wymiany towarowej. Wykonanie nienajemnej pracy reprodukcyjnej pozostaje więc podstawowym warunkiem pojawienia się na rynku siły roboczej, która jest jedynym czynnikiem produkcji wytwarzającym wartość i wartość dodatkową. Na wszystkich dotychczasowych szczeblach rozwoju kapitalizmu akumulacji pracy najemnej odpowiadała akumulacja pracy nienajemnej (Dalla Costa 1975). Stan ten przekłada się na dwoisty charakter robotników. Są oni właścicielami tylko jednego towaru, a ponadto istnieją jako „naturalna” siła reprodukcyjna. „Niewidzialność pracy domowej skrywa sekret całego kapitalistycznego świata: źródło społecznej nadwyżki, czyli praca nienajemna, musi zostać zdegradowana, znaturalizowana, zepchnięta na margines systemu, tak by osoby biorące w niej udział mogły podlegać większej kontroli i wyzyskowi” (Caffentzis 2002, 14).

Stosunki walki

Pod pewnymi względami położenie robotników sektora najemnego i nienajemnego jest porównywalne. Obie grupy są od siebie wzajemnie zależne i podlegają wyzyskowi. Bez względu na płeć, wiek i umiejętności ich celowa działalność przyczynia się do akumulacji kapitału. W obu przypadkach proletariackie doświadczenie nie zawęża się do zawarcia pieniężnego stosunku z kapitałem, lecz dotyczy całokształtu życia robotników i ich źródeł utrzymania. Występuje tu wspólny interes właściwy wszystkim wywłaszczonym ze środków produkcji, których przeżycie zależy od walki z kapitałem o dostęp do środków utrzymania.

Niemniej rozwojowi produkcji kapitalistycznej towarzyszy proces koncentracji zaangażowanej w nią ludności. Tymczasem nienajemna praca reprodukcyjna zwykle pozostaje odosobniona. Przykładowo proces pracy przebiegający w obrębie pojedynczego gospodarstwa domowego jest pod względem organizacyjnym – w dużej mierze – ograniczony do jego ram. Potencjalna współpraca gospodarstw domowych w zakresie realizacji potrzeb reprodukcyjnych ma więc stosunkowo ograniczoną podstawę materialną. Inaczej jest w przypadku procesu produkcji, który rozwija się dzięki kooperacji budującej intensywne więzi społeczne pomiędzy robotnikami w skali globalnej.

Kolejnym elementem łączącym ze sobą pracowników najemnych jest płaca. Do pewnego stopnia stanowi ona wspólny mianownik zrównujący zróżnicowane wysiłki produkcyjne. Określa udział w procesie produkcji i położenie względem innych klas, umożliwiając własną identyfikację i zrozumienie grupowego interesu. Świadomość tego interesu rozwija się między innymi wskutek walk płacowych. Stosunek pracy nienajemnej nie jest natomiast stosunkiem, który zostaje wyrażony w wartości i w związku z tym nie posiada on swojego rzeczowego wyrazu w płacy. Brak płacy utrudnia z kolei pracownikom nienajemnym identyfikację z ogółem świata pracy.

Przezwyciężenie izolacji związanej z własnym położeniem społecznym w przypadku pracy nienajemnej często wiąże się z pominięciem pośrednictwa, np. robotnika najemnego czy instytucji państwa, w dostępie do pieniądza. Dopiero zniesienie takiej formy zapośredniczenia pozwala na bezpośredni dostęp do systemu wartości wymiennej. W ten sposób przekształcony stosunek z kapitałem pozwala na otwartą konfrontację z nim samym.

W przypadku niezatrudnionych ich posiłkowanie się organizacją pracy nienajemnej celem wzmocnienia własnej siły posiada szczególną dynamikę. Jeżeli robotnik jako przedmiot wyzysku ma znaleźć się na rynku pracy, w pierwszej kolejności musi być żywy. Utrzymanie przy życiu wchodzi w skład pracy reprodukcyjnej, ale na tym sprawa się nie kończy. Samo ludzkie życie nie jest odtwarzane w celu sprzedaży na rynku pracy i nie ma ono dla kapitału wartości użytkowej. Dopiero w dalszej kolejności praca reprodukcyjna, jako praca konkretna, tworzy warunki umożliwiające przekształcenie życia w osobowy czynnik produkcji, jakim jest siła robocza. Bywa, że reprodukcja życia jako takiego i reprodukcja życia jako towaru są ze sobą zbieżne. Odmowa pracy reprodukcyjnej oznaczać może wówczas zniszczenie własnego potencjału biologicznego. Praca najemna natomiast nie jest dla robotnika bezpośrednim warunkiem zachowania własnego życia, a jej zaprzestanie w pierwszym rzędzie uderza w kapitał, a nie w niego samego.

Zwalczając robotniczy opór powstały w procesie wytwarzania towarów i reprodukcji siły roboczej, kapitał musi nieustannie zmieniać wdrażane przez siebie podziały. Dotyczą one stosunku ilości robotników nienajemnych względem najemnych, kształtowania podziału płacowego w obrębie całości świata pracy i hierarchii płac w obrębie grupy najemnej, powiązania podziałów płacowych z innymi podziałami narodowymi lub płciowymi występującymi w obrębie klasy, organizacji pracy w przedsiębiorstwie, w domu czy w szkole. Czynniki te decydują o zmianach układu sił w łonie samej klasy robotniczej, jak również w jej stosunkach z kapitałem, a co za tym idzie określają bieżący charakter walk z wyzyskiem, ich rozwój i cyrkulację.

Wykaz literatury

Bell, Peter i Harry Cleaver. 2017. Teoria kryzysu jako teoria walki klas. Tłum. Krzysztof Król. Poznań: A+

Caffentzis, George. 2002. „On the Notion of a Crisis of Social reproduction. A Theoretical Review.” The Commoner 5, Autumn: 1–22. www.commoner.org.uk.

Caffentzis, George. 2005. „Immesurable Value? An Essay on Marx’s Legacy.” The Commoner 10, Spring/Summer: 87–104. www.commoner.org.uk.

Cleaver, Harry. 2007. „Praca wciąż jest centralną kwestią”. Tłum. Jakub Maciejczyk. Recykling Idei 9: 23–30.

Cleaver, Harry. 2011a. „On Domestic Labor and Value in Mariarosa Dalla Costaʼs »Women and the Subversion of the Community«”. https://caringlabor.wordpress.com/2011/01/16/harry-cleaver-on-self-valorization-in-mariarosa-dalla-costa’s-women-and-the-subversion-of-the-community/.

Cleaver, Harry. 2011b. Polityczne czytanie Kapitału. Tłum. Iwo Czyż. Poznań: Oficyna Wydawnicza Bractwa „Trojka”.

Dalla Costa, Mariarosa. 1975. „Women and the Subversion of the Community”. W Mariarosa Dalla Costa i Selma James. The Power of Women and the Subversion of the Community. Bristol: Falling Wall Press.

Federici, Silvia. 2009. „The Devaluation of Womenʼs Labour.” W Eco-Sufficiency and Global Justice. Women Write Political Ecology. Red. Ariel Salleh. London–New York: Pluto Press.

Lotta Femminista, International Feminist Collective. 1972. List. Przedruk w L’Offensiva. Turin: Musolini: 18–19. Cyt. za: Selma James. 2012. „Sex, Race, and Class.” W Sex, Race, and Class – The Perspective of Winning: A Selection of Writings, 1952–2011. Oakland: Pm Press.

Marks, Karol. 1951. Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. 1. Tłum. zbiorowe. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1955. Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. 2. Tłum. Julian Maliniak. Warszawa: Książka i Wiedza.

Tronti, Mario. 1977. Operai e capitale. Torino: Einaudi.

Wallerstein, Immanuel i Joan Smith. 2012. „Gospodarstwo domowe jako instytucja gospodarki świata”. Tłum. Jakub Maciejczyk. Recykling idei 13: 36–48.

Wallerstein, Immanuel. 2007. Analiza systemów-światów. Wprowadzenie. Tłum. Katarzyna Gawlicz i Marcin Starnawski. Warszawa: Dialog.

 

Krzysztof Król – tłumacz i działacz OZZ Inicjatywa Pracownicza.

 

DANE ADRESOWE:

OZZ Inicjatywa Pracownicza

Kościelna 4/1a

60-538, Poznań

CYTOWANIE: Król, Krzysztof. 2017. Reprodukcja siły roboczej w kapitalizmie. Praktyka Teoretyczna 3(25): 265-288.

DOI: 10.14746/prt.2017.3.11

 

AUTHOR: Krzysztof Król

TITLE: The Reproduction of Labour Power in Capitalism

ABSTRACT: The article focuses on the reproductive labour’s role in capitalism and its political implications. It constitutes a part in the discussion on the reproductive labour.

KEYWORDS: Karl Marx, capitalism, politics, reproductive labour, feminism.

[1]   Jak twierdzi George Caffentzis, Marksowskie zastosowanie teorii wartości służyło rozwiązaniu problemów stojących przed ruchami antykapitalistycznymi w dziewiętnastym wieku, gdyż dyskurs ten miał równocześnie charakter analityczny, krytyczny i rewolucyjny (Caffentzis 2005, 94). Więcej na temat strategicznej interpretacji teorii wartości z perspektywy klasy robotniczej zob. Cleaver 2011b.

[2]   Immanuel Wallerstein i Joan Smith wyróżniają pięć rodzajów dochodów (rozumianych w szerszym sensie) gospodarstwa domowego: „płace, dochody ze sprzedaży na rynku (lub zysk), renta, transfery oraz wytwórczość na własne potrzeby (czyli bezpośredni wkład pracy)” (Wallerstein i Smith 2012).

[3]   Przykładowo, towary produkowane przez robotników przemysłu zbrojeniowego nie służą reprodukcji siły roboczej, wręcz przeciwnie, realizacja wartości użytkowej uzbrojenia pociąga za sobą wyniszczenie ludności. Niemniej płace robotników owego przemysłu są źródłem ich utrzymania, umożliwiającym reprodukcję ich potencjału do pracy.

[4]   Najemną pracą reprodukcyjną może być praca pielęgniarki, lekarki, nauczycielki, opiekunki, pomocy domowej itp.

[5]   Jak np. w przypadku nieopłaconej pracy więźniów, żołnierzy czy wolontariuszy itp.

[6]   Zastępowalność produkcji towarowej wytworami nienajemnej pracy reprodukcyjnej nigdy nie może być całkowita ze względu na jej ograniczone „uzbrojenie” techniczne. Natomiast zastępowalność nienajemnej pracy reprodukcyjnej produkcją towarową jest potencjalnie całościowa (lecz w przypadku proletariackich gospodarstw domowych stan taki należy do rzadkości).

[7]   „Rozróżnijmy dwie podstawowe możliwości: gospodarstwa domowe, w których wynagrodzenie za pracę zarobkową stanowi pięćdziesiąt procent lub więcej całkowitego dochodu w ciągu trwania życia, oraz gospodarstwa, w których stanowi ono mniejszą część. Nazwijmy pierwsze z nich »proletariackimi gospodarstwami domowymi« (ze względu na to, iż wydają one się być tak bardzo uzależnione od dochodów z pracy zarobkowej, do czego termin »proletariacki« ma się odwoływać), a drugie »półproletariackimi gospodarstwami domowymi« (ponieważ bez wątpienia większość ich członków otrzymuje przynajmniej jakieś wynagrodzenie za pracę)” (Wallerstein 2007, 56). W myśl powyższych założeń na obszarach peryferyjnych gospodarki kapitalistycznej przeważają półproletariackie gospodarstwa domowe, natomiast w centrach przeważają proletariackie gospodarstwa domowe.

Florian Nowicki – Czy (i jak) kapitał zarabia na patriarchacie? Praca reprodukcyjna według Marksa

Abstrakt: Publikowany tekst jest przekrojowym omówieniem funkcji pracy reprodukcyjnej w kapitalizmie na gruncie myśli Karola Marksa i Fryderyka Engelsa. Stanowi jeden z głosów w debacie o pracy reprodukcyjnej.

Słowa kluczowe: Karol Marks, Fryderyk Engels, kapitalizm, komunizm, praca reprodukcyjna, patriarchat.

Niniejszy artykuł poświęcony jest problemowi usytuowania pracy reprodukcyjnej w kapitalistycznym systemie ekonomicznym – w świetle Marksowskiej teorii wartości dodatkowej. Interesują nas zatem nie tyle poglądy Marksa1 na stan faktyczny, ile wpisane w teorię wartości dodatkowej intuicje dotyczące stosunku kapitału do pracy reprodukcyjnej, warunków możliwości2 zainteresowania kapitału konserwacją „prywatnej” pracy reprodukcyjnej.

Zacznijmy jednak od tego, ż „prywatna” praca reprodukcyjna nie jest – w ujęciu Marksa i Engelsa – oryginalnym wynalazkiem kapitalizmu, ale zachowanym3 elementem wcześniejszego sposobu produkcji, określanego przez Marksa jako „drobne gospodarstwo”4[1], tudzież „patriarchalna wiejska produkcja rodziny chłopskiej”[2]5, w którym rodzina monogamiczna wytwarza samodzielnie rzeczowe warunki własnej reprodukcji.

Ukształtowanie się tego sposobu produkcji – w procesie rozkładu ustroju rodowego[3] – było w ujęciu Engelsa równoznaczne z przekształceniem pracy domowej kobiet w „służbę prywatną”: „Prowadzenie gospodarstwa domowego utraciło swój charakter publiczny. Nie obchodziło ono już społeczeństwa. Stało się ono służbą prywatną: żona stała się pierwszą służącą…”6.7

Kapitalistyczna fabryka, zastępując „drobne gospodarstwo”8 w charakterze podstawowej jednostki produkcyjnej, pozbawia rodzinę monogamiczną zdolności do samodzielnego wytwarzania rzeczowych warunków własnej reprodukcji. Gospodarstwo rodziny monogamicznej – okrojone z części produkcyjnej – zawężone zostaje do samego gospodarstwa domowego (organizującego proces konsumpcji). Wraz z rodzinnym gospodarstwem domowym zachowuje się właściwy mu stosunek: prywatna służba żon na rzecz mężów (w sferze organizacji procesu konsumpcji). W ujęciu Marksa i Engelsa, „aktywizacja zawodowa” żon proletariuszy zawęża jednakże skalę jego reprodukcji, a – przejawiająca się w tym stosunku – władza męża nad żoną traci (w środowisku proletariackim) swoją „bazę”.

Praca reprodukcyjna żony robotnika – o ile nie zostaje przez kapitalizm „rozłożona” – stanowi bezpośrednią kontynuację pracy reprodukcyjnej chłopki, a towarzysząca jej „brutalność” (męża wobec żony) – kontynuację tej „brutalności”, która zrodziła się wraz z rodziną monogamiczną (tj. na długo przed kapitalizmem).

Kapitalizm należy – w związku z powyższym – obwiniać nie o to, że stwarza instytucję „prywatnej” pracy domowej (reprodukującą stosunki patriarchalne), a jedynie o to, że ją zachowuje (albo, że: nie rozkłada jej do końca). W ujęciu Marksa i Engelsa kapitalizm nie jest systemem propatriarchalnym, ale zdecydowanie antypatriarchalnym (co nie znaczy: przyjaznym kobietom).

Jakkolwiek przerażający i odrażający jest – czytamy u Marksa – obraz rozkładu dawnej rodziny w systemie kapitalistycznym, to przecież wielki przemysł, wyznaczając kobietom, młodocianym i dzieciom obojga płci tak przemożną rolę w społecznie zorganizowanym procesie produkcji poza sferą życia domowego, stwarza tym samym nową ekonomiczną podstawę dla wyższej formy wzajemnego stosunku płci9.

Wyzwolenie kobiety dopiero wówczas będzie możliwe, gdy weźmie ona udział na wielką skalę w produkcji społecznej, a praca domowa będzie ją absorbowała tylko w nieznacznej mierze. A to stało się możliwe dopiero dzięki wielkiemu przemysłowi nowożytnemu, który nie tylko umożliwia pracę kobiet na wielką skalę, lecz nawet formalnie jej wymaga i coraz bardziej dąży do wcielenia prywatnego gospodarstwa domowego do przemysłu społecznego”10.

…odkąd wielki przemysł przeniósł kobietę z domu na rynek pracy i do fabryki, czyniąc ją często żywicielką rodziny, ostatnia pozostałość panowania mężczyzny traci wszelki grunt w domu proletariusza – oprócz pewnej jeszcze brutalności w stosunku do kobiet, która się zjawiła w rodzinie od czasu wprowadzenia monogamii. […] rodzina proletariacka nie jest już rodziną monogamiczną w ścisłym znaczeniu…”11.

Kapitalizm niszczy rodzinę proletariacką, prowadzi do jej rozkładu: „…wielki przemysł – czytamy w Kapitale – wraz z podstawą ekonomiczną dawnej rodziny i odpowiadającą jej pracą rodzinną rozkłada też same dawne stosunki rodzinne” (Marks 1968, 582). „W pełni rozwinięta rodzina – czytamy w Manifeście komunistycznym – istnieje tylko dla burżuazji; ale jej uzupełnieniem jest przymusowy brak rodziny u proletariuszy i publiczna prostytucja”.

Burżuazyjne frazesy o rodzinie i wychowaniu, o tkliwym stosunku między rodzicami a dziećmi stają się tym wstrętniejsze, im bardziej rozwój wielkiego przemysłu niszczy w środowisku proletariuszy wszelkie więzi rodzinne, a dzieci stają się zwykłym przedmiotem handlu i narzędziami pracy12.

Zatrudnianie kobiety w fabryce – pisze z kolei młody Engels – nieuchronnie powoduje zupełny rozkład rodziny […] Matka, która nie ma czasu zatroszczyć się o swe dziecko ani darzyć go w pierwszych latach najzwyklejszymi dowodami miłości macierzyńskiej, matka, która rzadko tylko widuje swoje dziecko, nie może być dla tego dziecka matką…13.

Kapitalizm nie tylko rozkłada rodzinną pracę domową, ale również pozbawia kobiety umiejętności jej wykonywania. Jak pisze Engels:

…dziewczyna, która od dziewiątego roku życia pracowała w fabryce, nie miała możności zaznajomić się z zajęciami domowymi, i dlatego wszystkie robotnice fabryczne są w tej dziedzinie całkiem niedoświadczone i nie nadają się zupełnie na gospodynie domowe. Nie potrafią ani szyć, ani cerować, ani gotować, ani prać, nie znają najzwyklejszych czynności gospodyni domu, a o tym, jak należy obchodzić się z małymi dziećmi – nie mają w ogóle pojęcia14.

Podobną uwagę wypowiada Marks, wskazując na pozytywne rezultaty kryzysu bawełnianego, towarzyszącego amerykańskiej wojnie domowej: „…kryzys był jeszcze pod wielu innymi względami korzystny. Żony robotników teraz dopiero znalazły czas i możność karmienia dzieci piersią, gdy przedtem zatruwały je kordiałem Godfreya (preparatem opiumowym). Znalazłyby czas, aby nauczyć się gotować. Niestety, sztukę kulinarną zdobyły wtedy, kiedy nie miały co jeść. Ale widać z tego, jak kapitał w celu pomnażania swej wartości uzurpował sobie prawo do pracy rodziny, potrzebnej do zaspokojenia jej potrzeb. Skorzystano również z kryzysu, aby w szkołach szycia uczyć szyć córki robotników. Trzeba było rewolucji amerykańskiej i kryzysu światowego, aby dziewczęta robotnicze przędące dla całego świata nauczyły się szyć!”15.

Kapitalizm, jak zdaje się zakładać Engels, wyklucza możliwość pracy kobiety na dwóch „etatach”, domowym i zarobkowym:

Dopiero wielki przemysł naszych czasów znów otworzył kobiecie – i to tylko proletariuszce – drogę do produkcji społecznej. Ale dzieje się to w ten sposób, że jeśli spełnia ona swe obowiązki w prywatnej służbie rodziny, pozostaje wyłączona z produkcji publicznej, nie może niczego zarobić. Jeśli zaś kobieta chce uczestniczyć w produkcji społecznej i samodzielnie zarobkować, to nie jest w stanie spełniać obowiązków rodzinnych. Takie samo jak w fabryce jest położenie kobiety we wszystkich dziedzinach działalności aż po medycynę i adwokaturę16.

W tej perspektywie zasadniczą prawidłowością kapitalizmu wydaje się rozszerzona reprodukcja stosunku kapitałowego kosztem zawężonej reprodukcji stosunku patriarchalnego, w ramach którego wykonywana jest praca domowa.

Reprodukcja rozszerzona (kapitału) jest zarazem rozszerzoną reprodukcją samego stosunku kapitałowego: pomnażaniem proletariatu[5]. Oczywiście, rozszerzona reprodukcja kapitału i stosunku kapitałowego nie musi odbywać się kosztem zawężonej reprodukcji stosunku patriarchalnego. Dodatkowych sił roboczych może dostarczać kapitałowi sam wzrost demograficzny, albo po prostu rezerwowa armia pracy. O ile jednak reprodukcja rozszerzona zorientowana jest na pozyskiwanie kobiecych sił roboczych, o ile prowadzi więc nie tylko do wzrostu zatrudnienia, ale również do wzrostu udziału kobiet wśród ogółu zatrudnionych – musi ona (w optyce Marksa i Engelsa) odbywać się kosztem uszczuplenia (globalnego) nakładu pracy reprodukcyjnej: więcej proletariatu = mniej patriarchatu.           

Do tej pory ustaliliśmy (w imieniu Marksa i Engelsa) jedynie tyle, że prywatna praca reprodukcyjna:

– nie jest oryginalnym produktem systemu kapitalistycznego,

– może (albo musi) padać ofiarą rozszerzonej reprodukcji stosunku kapitałowego.

Obydwa te ustalenia nie kłócą się jednakże z faktem, że w ramach systemu kapitalistycznego prywatna praca reprodukcyjna żon robotników – o ile nie zostaje rozłożona do końca – współtworzy zamknięty obieg kołowy z kapitalistyczną produkcją przemysłową, obejmującą dział I, wytwarzający środki produkcji, i dział II, wytwarzający środki utrzymania.

Marks nie bada pracy domowej, wykonywanej w ramach stosunku patriarchalnego, na tym samym szczeblu abstrakcji, na którym bada – w I tomie Kapitału – pracę fabryczną wykonywaną w ramach stosunku kapitałowego. Praca domowa pojawia się w jego rozważaniach zawsze w ścisłym związku z konkretnymi realiami historycznymi. Na najwyższych szczeblach abstrakcji praca domowa w ogóle nie istnieje, a cały problem reprodukcji (siły roboczej) rozwiązuje niejako dział II gospodarki kapitalistycznej. Na najwyższych szczeblach abstrakcji proces reprodukcji siły roboczej sprowadzony jest do czystej konsumpcji produktów działu II – nie ma więc nic wspólnego z jakąkolwiek pracą, wykonywaną poza stosunkami kapitalistycznymi. Jest to, owszem, konsumpcja produkcyjna, w tym sensie, iż produkuje ona siłę roboczą – nie towarzyszy jej jednak żadna dodatkowa praca organizacyjna. Wykonawcami pracy reprodukcyjnej są więc (jak gdyby) robotnicy działu II. Zstępując z wyżyn abstrakcji, by rozpatrzyć maszynę jako środek pozyskiwania (przez kapitał) kobiecych (i dziecięcych) sił roboczych[6], Marks czuje się jednak zmuszony potraktować zagadnienie reprodukcji siły roboczej w sposób konkretniejszy, uwzględniający (wymierny) udział (w procesie reprodukcji siły roboczej) pracy domowej żon proletariuszy. Na konkretniejszym szczeblu Marksowskich analiz mamy więc faktycznie do czynienia z zamkniętym obiegiem kołowym, w ramach którego dział II, „konsumując” produkcyjnie produkty działu I, wytwarza rzeczowe składniki procesu reprodukcji siły roboczej, które produkcyjnie „konsumuje” praca domowa kobiet, by wytworzyć siłę roboczą, „konsumowaną” produkcyjnie przez obydwa działy produkcji kapitalistycznej.

Pamiętajmy jednakże, że sam udział prywatnej pracy domowej w kapitalistycznym kole reprodukcyjnym nie dowodzi jeszcze strukturalnej zgodności obydwu elementów: kapitalistycznego i patriarchalnego; w szczególności nie dowodzi, iż prywatna praca reprodukcyjna żon robotników stanowi – z punktu widzenia celu kapitału, jakim jest maksymalizowanie globalnej wartości dodatkowej – efektywniejsze rozwiązanie problemu kosztów reprodukcji siły roboczej, niż (ewentualne) rozwiązanie tego problemu w ramach samych stosunków kapitalistycznych – tzn. albo sprowadzenie całej reprodukcji siły roboczej do konsumpcji produktów działu II (jak zakłada Marks na wyższych szczeblach abstrakcji), albo objęcie usług reprodukcyjnych stosunkami kapitalistycznymi (opcja, od której Marks zasadniczo abstrahuje). Ewentualna zgodność tych elementów musi być dopiero teoretycznie dowiedziona.

Nasuwają się zatem dwa pytania, na które spróbujemy odpowiedzieć, trzymając się ściśle założeń Marksowskiej teorii wartości dodatkowej, wyłożonej w Kapitale:

Czy reprodukcja rozszerzona zorientowana na kobiece siły robocze jest z punktu widzenia kapitału korzystniejsza od reprodukcji rozszerzonej o charakterze „bezpłciowym” (nie zwiększającej udziału kobiet wśród ogółu zatrudnionych)?

Czy rozszerzona reprodukcja stosunku kapitałowego kosztem stosunku patriarchalnego, oprócz (ewentualnych) korzyści, generuje – z punktu widzenia kapitału – jakieś straty, uszczuplające/znoszące/przewyższające (ewentualne) korzyści (o których mowa w punkcie 1)?

Dopiero rozstrzygnięcie obydwu tych problemów pozwoli udzielić (w imieniu Marksa) odpowiedzi na ogólne pytanie o umiejscowienie pracy reprodukcyjnej w ramach systemu kapitalistycznego, będące w istocie pytaniem o stosunek kapitalizmu do patriarchatu. Pytamy zatem faktycznie o to, czy kapitalizm, o ile zachowuje przedkapitalistyczną instytucję patriarchalnej służby domowej żon, czyni to „celowo”, we własnym, dobrze pojętym interesie, czy też toleruje owo „obce ciało” jedynie wskutek swej bezsilności – w obliczu starszej od kapitału, i reprodukującej się bez jego pomocy, potęgi społecznej, a mianowicie: patriarchatu. Czy patriarchalna instytucja kobiecej „niewoli domowej” reprodukuje się wbrew kapitałowi, czy też w jego interesie?

Pytanie pierwsze: czy (i dlaczego) kapitał pragnie kobiecych sił roboczych?

Rozważając korzyści, jakie uzyskuje kapitał z tytułu reprodukcji rozszerzonej zorientowanej na kobiece siły robocze, musimy wyraźnie oddzielić te profity, które wynikają z samej reprodukcji rozszerzonej (jako takiej), od dodatkowych korzyści wynikających z jej orientacji płciowej (tudzież płciowo-wiekowej). Reprodukcja rozszerzona jako taka sprowadza się do rozszerzenia skali produkcji, czyli: rozszerzenia pola wyzysku. Pewna część wartości dodatkowej zostaje zakumulowana, tzn. przeznaczona na dodatkowy kapitał stały i dodatkowy kapitał zmienny. Kapitał wchłania dzięki temu większą (niż przy poprzednim obrocie) masę pracy żywej, a więc również – większą masę pracy dodatkowej, co daje wzrost globalnej wartości dodatkowej (w stosunku do poprzedniego cyklu „rozliczeniowego”). Reprodukcja rozszerzona w postaci czystej, taka jaką bada Marks w II tomie Kapitału, zakłada proporcjonalny przyrost pracy niezbędnej i pracy dodatkowej, a przeto nie przewiduje zmiany wysokości płac, a więc – zmiany stopy wartości dodatkowej (stopy wyzysku). Procentowy przyrost masy globalnej wartości dodatkowej jest zatem równy procentowemu przyrostowi kapitału zmiennego, ten zaś – procentowemu przyrostowi zatrudnienia.

O ile reprodukcja rozszerzona (w postaci czystej) powiększa masę wartości dodatkowej stosownie do rozszerzenia pola wyzysku, o tyle reprodukcja rozszerzona zorientowana na kobiece siły robocze (rozpatrywana przez Marksa w kontekście rozważań nad maszyną) pozwala połączyć rozszerzenie pola wyzysku z jednoczesnym podniesieniem jego stopy. Podniesienie stopy wyzysku jest właśnie tą korzyścią, która wynika nie z reprodukcji rozszerzonej jako takiej, ale z jej specyficznej orientacji płciowej. Dlaczego tak się dzieje? Można by to wyjaśnić w sposób niezwykle prosty, odwołując się do banalnej konstatacji, że kobiety zarabiają po prostu mniej niż mężczyźni, z czego wynika, iż wzrost udziału kobiet wśród ogółu zatrudnionych musi prowadzić do obniżenia płacy przeciętnej, a przeto – powiększenia stopy wyzysku. Teoria Marksa pozwala jednakże wyjaśnić wpływ „prokobiecej” orientacji reprodukcji rozszerzonej na stopę wyzysku – bez odwoływania się do wspomnianej tu okoliczności „empirycznej”, tzn. przy abstrahowaniu od jakichkolwiek nierówności płacowych w przekroju płciowym (tudzież wiekowym). Otóż, jednoczesne wystąpienie dwóch czynników wzrostu masy wartości dodatkowej (rozszerzenie skali produkcji i powiększenie stopy wyzysku) wynika w tych okolicznościach (orientacja reprodukcji rozszerzonej na kobiece siły robocze) z samej Marksowskiej definicji wartości siły roboczej, skonkretyzowanej przez Marksa specjalnie na tę okazję, w ustępie zatytułowanym: O tym jak kapitał przywłaszcza sobie dodatkowe siły robocze. Praca kobiet i dzieci.

Zwykła definicja wartości siły roboczej uwzględnia okoliczność, że „Suma środków utrzymania, niezbędnych do produkcji siły roboczej, obejmuje […] również środki utrzymania zastępców, czyli dzieci robotników…” (Marks 1968, 198). Implicite zakłada się tu, iż – określająca wartość siły roboczej – suma środków utrzymania musi również obejmować środki utrzymania żony (bez której trudno byłoby o „zastępców”). Definicja ta nie wspomina jednakże o jej (ewentualnej) aktywności zarobkowej, a przeto sugeruje, że mąż jest jedynym „żywicielem” rodziny. Implicite stawia się tu znak równości między (jednostkową) płacą roboczą a pieniężnym dochodem rodziny proletariackiej.

„Aktywizacja zawodowa” kobiet (i dzieci) – rozpatrywana jako proces masowy – znosi jednakże równanie: (jednostkowa) płaca robocza = pieniężny przychód rodziny robotniczej. Pytanie brzmi: która z tych wielkości ma się obecnie równać cenie wolumenu niezbędnych środków utrzymania rodziny robotniczej? Jako że zakładanym przez Marksa „celem” jest tutaj zapewnienie rodzinie proletariackiej niezbędnych środków utrzymania, nie ma żadnego powodu, by rodzina proletariacka dysponowała dwukrotnie większym wolumenem środków utrzymania z tego tylko powodu, że podwoiła się (przeciętna) ilość osób zarobkujących w rodzinie. Niejako wbrew popularnej maksymie, że „od przybytku głowa nie boli”, kapitał uwalnia rodzinę robotniczą od problemów związanych z nadmiarem środków utrzymania, sprowadzając wartość (jednostkowej) siły roboczej do wartości wolumenu niezbędnych środków utrzymania rodziny proletariackiej – podzielonej przez przeciętną ilość osób w rodzinie, zatrudnionych przez kapitał, tzn. samodzielnie zarobkujących:

Wartość siły roboczej określał nie tylko czas pracy potrzebny do utrzymania indywidualnego robotnika dorosłego, lecz także czas pracy potrzebny do utrzymania rodziny robotniczej. Rzucając na rynek pracy wszystkich członków rodziny robotniczej, maszyna rozkłada wartość siły roboczej mężczyzny na całą jego rodzinę. Zmniejsza więc wartość jego siły roboczej. […] Cztery osoby muszą oddawać kapitałowi nie tylko pracę, lecz również pracę dodatkową, aby jedna rodzina mogła utrzymać się przy życiu. W ten sposób maszyna powiększając od samego początku eksploatowany materiał ludzki, właściwe pole wyzysku dla kapitału, podwyższa zarazem stopień wyzysku17.

Przy założeniu, że koszty reprodukcji rodziny robotniczej utrzymują się na wyjściowym poziomie, łączna płaca wszystkich pracujących dla kapitału członków/członkiń rodziny proletariackiej równa się dawnej płacy męża/ojca z okresu, gdy był on jedynym „żywicielem” rodziny. Równoczesne rozszerzenie pola wyzysku i podniesienie jego stopy wynika tu zatem nie z tego, że kobiety (czy dzieci) zarabiają mniej od mężczyzn, ale z samej definicji wartości siły roboczej, która (w wersji skonkretyzowanej) wskazuje explicite na mechanizm „rozkładania” wartości siły roboczej mężczyzny na jego rodzinę (w miarę jej „aktywizacji zawodowej”).

Odpowiedź na sformułowane pytanie brzmi: kapitał pragnie kobiecych (i dziecięcych) sił roboczych dlatego, że zorientowana na nie reprodukcja rozszerzona pozwala uzupełnić zwykłe korzyści z tytułu rozszerzenia pola wyzysku korzyścią dodatkową, wynikającą z podniesienia stopy wyzysku.

Pytanie drugie: czy zawężona reprodukcja stosunku patriarchalnego generuje (z punktu widzenia kapitału) jakieś straty?

Odpowiadając na pytanie pierwsze, abstrahowaliśmy całkowicie od problemu, którego dotyczy bezpośrednio pytanie drugie. Pozwoliliśmy sobie zatem na wycięcie z cytowanej wypowiedzi Marksa, zawierającej skonkretyzowaną definicję wartości siły roboczej, następującego fragmentu:

Kupno rodziny rozdrobnionej np. na cztery siły robocze kosztuje może więcej, niż dawniej kosztował zakup siły roboczej głowy rodziny, ale za to 4 dni robocze zajmują miejsce jednego i cena ich spada proporcjonalnie do nadwyżki pracy dodatkowej czterech dni roboczych ponad pracę dodatkową jednej18.

Otóż, w świetle wyjaśnień Marksa, kosztuje ono więcej nie dlatego, że bardziej spracowana rodzina musi konsumować więcej niż wcześniej, ale dlatego, że żona/matka przestała wykonywać pracę reprodukcyjną. Oderwanie kobiet od pracy reprodukcyjnej podnosi (z punktu widzenia kapitału) koszty reprodukcji rodziny robotniczej. Wzrost kosztów reprodukcji rodziny robotniczej stanowi jak gdyby „miarę” oszczędności, które uzyskiwał kapitał (w punkcie wyjścia) z tytułu wykonywania przez żony robotników pracy reprodukcyjnej (a które utracił, „aktywizując” żony proletariuszy).

Ponieważ niektóre funkcje rodziny, np. doglądanie i karmienie dzieci itd., nie mogą być w zupełności zniesione, przeto matki, wydarte rodzinom przez kapitał, muszą w szerszym lub węższym zakresie najmować zastępstwo. Prace, których wymaga utrzymanie rodziny, jak szycie, cerowanie itd., muszą być zastąpione przez kupno gotowych towarów. Zmniejszonemu wydatkowaniu pracy domowej odpowiada więc zwiększony wydatek pieniężny. Toteż koszty produkcji rodziny robotniczej wzrastają i wyrównują zwiększenie dochodu. Dodajmy do tego jeszcze, że oszczędność i celowość w spożywaniu i przygotowywaniu środków utrzymania staje się niemożliwa (Marks 1968, 468-469).

Odpowiedź na sformułowane pytanie brzmi zatem: zawężona reprodukcja stosunku patriarchalnego podnosi (z punktu widzenia kapitału) koszty reprodukcji rodziny robotniczej.

Utraconą przez kapitał oszczędność zbadamy najpierw równie jednostronnie, jak badaliśmy przed chwilą (dodatkową) korzyść, uzyskiwaną przez kapitał, gdy reprodukcja rozszerzona zorientowana jest na kobiece (i dziecięce) siły robocze. Tak jak wówczas abstrahowaliśmy od wzrostu kosztów reprodukcji rodziny robotniczej (z tytułu niewykonywania przez kobiety pracy reprodukcyjnej), tak obecnie będziemy abstrahować od innego rodzaju oszczędności, które zakłada – omówiony wcześniej – mechanizm „rozkładania” (wartości siły roboczej mężczyzny na jego rodzinę – w miarę jej „aktywizacji”).

Aby zbadać interesującą nas tu oszczędność w postaci czystej, musimy założyć – jako punkt odniesienia – sytuację, która – z historycznego punktu widzenia – jest zupełnie nierealistyczna, a mianowicie sytuację, w której żony proletariuszy ani nie pracują dla kapitalistów, ani nie wykonują pracy reprodukcyjnej. Nazwijmy ją sytuacją A, w odróżnieniu od sytuacji B, w której kobiety wykonują pracę reprodukcyjną (natomiast nie wykonują pracy fabrycznej).

Załóżmy, że w sytuacji A, statystyczny mąż pracuje w fabryce 12 godzin, z czego 6 przypada na pracę niezbędną, a 6 na pracę dodatkową (stopa wartości dodatkowej = 1), żona oddaje się zaś wyłącznie konsumowaniu.

W sytuacji B, statystyczny mąż pracuje a fabryce tyle, ile pracował, natomiast statystyczna żona wykonuje pracę reprodukcyjną – równą pod względem długości i intensywności fabrycznej pracy męża. Dzięki 12 godzinom pracy reprodukcyjnej żony, kapitał może – zakładając na potrzeby przedstawienia mechanizmu – obniżyć płacę roboczą (wartość siły roboczej męża) o 2/3, tzn. skrócić pracę niezbędną męża z 6 godzin do 2, co oznacza, że (przy niezmienionej długości fabrycznego dnia roboczego) praca dodatkowa wydłużona zostaje z 6 godzin do 10 (stopa wartości dodatkowej wzrasta więc z 1 do 5). Zakładając, iż 12 h pracy reprodukcyjnej pozwala skrócić pracę niezbędną męża o 4 h, założyliśmy, iż praca reprodukcyjna jest pracą – jak gdyby – 3 razy mniej wydajną niż praca fabryczna[7].

Z punktu widzenia kapitału nastąpiło tu przekształcenie 4 godzin pracy niezbędnej w 4 godziny pracy dodatkowej (czysty zysk), z punktu widzenia rodziny proletariackiej – „wyprowadzenie” 4 godzin pracy niezbędnej z fabryki do gospodarstwa domowego, a w ujęciu ilościowym: przekształcenie 4 godzin pracy w 12. O ile więc fabryczna praca niezbędna skrócona została z 6 godzin do 2, o tyle praca niezbędna w ujęciu szerszym (obejmującym zarówno fabryczną pracę niezbędną, jak i domową pracę reprodukcyjną) wydłużona została z 6 godzin do 14. Choć cała ta operacja doprowadziła do spadku przeciętnej wydajności pracy ludzkiej, kapitał zaoszczędził, ponieważ skrócił opłacaną część pracy niezbędnej, a przeto podniósł stopę wartości dodatkowej. Z punktu widzenia kapitału praca reprodukcyjna żony robotnika polega na przekształcaniu pracy niezbędnej męża (opłacanej przez kapitał) w (nieopłacaną) pracę dodatkową. Udział pracy domowej w procesie reprodukcji siły roboczej jest więc „wymierny” – jego „miarę” stanowi ilość „zaoszczędzonych” (przez kapitał) godzin fabrycznej pracy niezbędnej. W naszym przykładzie, dzienna oszczędność (kapitału) – przypadająca na jednego zatrudnionego – stanowi ekwiwalent produktu 4 godzin abstrakcyjnej pracy ludzkiej.

Możemy przyjąć, iż zawsze, gdy kobiety wykonują pracę reprodukcyjną, kapitał czerpie z tego tytułu korzyści o charakterze oszczędnościowym. Oszczędności tego typu – tj. związane z przerzucaniem kosztów reprodukcji siły roboczej na gospodarstwa domowe (a ściślej: kobiety wykonujące pracę reprodukcyjną) – będziemy określać jako oszczędności eksternalizacyjne.

„Miara” oszczędności została tu jednak zbadana – jak zapowiadaliśmy wcześniej – w sposób jednostronny. Mierząc oszczędności występujące w sytuacji B jedynie różnicą między długością (fabrycznej) pracy niezbędnej w sytuacjach A i B, abstrahowaliśmy bowiem od kosztu ich uzyskania, tj. abstrahowaliśmy od równoczesnej rezygnacji (kapitału) z oszczędności alternatywnych, związanych z omówionym wcześniej mechanizmem „rozkładania”. Jeżeli zestawiamy sytuację B jedynie z (nierealistyczną) sytuacją A, oszczędność – równa 4 godzinom – nie wydaje się obarczona jakimkolwiek kosztem uzyskania. W obydwu tych sytuacjach – niezależnie od tego, co porabia w domu żona – wartość siły roboczej męża obejmuje (oprócz wartości rzeczowych warunków reprodukcji męża i przypadającej na niego połowy wartości rzeczowych warunków reprodukcji dzieci) wartość rzeczowych warunków reprodukcji żony i (przypadającą na żonę) połowę wartości rzeczowych warunków reprodukcji dzieci. Jeżeli jednak uwzględnimy alternatywę w postaci bezpośredniej pracy żony dla kapitału, połowa (skróconej w porównaniu z sytuacją A o 4 godziny) pracy niezbędnej męża okaże się – przeoczonym przez nas – kosztem uzyskania oszczędności.

Bilans oszczędnościowy

Przyjrzyjmy się zatem oszczędności występującej w sytuacji B, wzbogacając dotychczasowy układ odniesienia o sytuację C, w której mąż pracuje tyle samo, co w sytuacjach A i B, a żona porzuca pracę reprodukcyjną i podejmuje pracę w kapitalistycznej fabryce.

Poniższa tabelka ukazuje wpływ aktywności żony na wartość siły roboczej męża. Obecny kontekst zmusza nas do uwzględnienia podziału pracy niezbędnej (N) męża na dwie części: NM (odtwarzającą rzeczowe warunki reprodukcji męża + połowę wartości rzeczowych warunków reprodukcji dzieci) i NŻ (odtwarzającą rzeczowe warunki reprodukcji żony + połowę wartości rzeczowych warunków reprodukcji dzieci). W sytuacji C, dzięki mechanizmowi „rozkładania”, NŻ = 0, w pozostałych sytuacjach, NŻ = NM.

WPŁYW AKTYWNOŚCI ŻONY NA WARTOŚĆ SIŁY ROBOCZEJ MĘŻA[8] (i stopę wartości dodatkowej[9])

Sytuacja Żona Mąż

 

A 0 h R + 0 h F 3 h NM + 3 h NŻ + 6 h D
B 12 h R + 0 h F 1 h NM + 1 h NŻ + 10 h D
C 0 h R + 12 h F 3 h NM + 0 h NŻ + 9 h D

 Oznaczenia:

R – praca reprodukcyjna

F – praca fabryczna

N – (fabryczna) praca niezbędna

NM – (fabryczna) praca niezbędna odtwarzająca rzeczowe warunki reprodukcji męża i (przypadającą na męża) połowę rzeczowych warunków reprodukcji dzieci

NŻ – (fabryczna) praca niezbędna odtwarzająca rzeczowe warunki reprodukcji żony i (przypadającą na żonę) połowę rzeczowych warunków reprodukcji dzieci

D – praca dodatkowa

Założenia:

– R i F są równie intensywne

– R jest 3 razy mniej wydajna niż F (3 h R wytwarza równowartość 1 h F)

– NM + NŻ + D = 12 h

– jeżeli NŻ ≠ 0, to NM = NŻ

W układzie odniesienia B-A, oszczędność (w sytuacji B) odpowiada różnicy: NA – NB. 6 – 2 = 4. (Ewentualny) koszt uzyskania oszczędności stanowi tu wielkość NŻB = 1. Od kosztu tego możemy jednakże abstrahować, wychodząc z założenia, iż – bez względu na charakter aktywności żony – wielkość N musi obejmować wielkość NŻ. Bilans oszczędnościowy: 4 – 0 = 4.

Natomiast w układzie odniesienia B-C, ta sama oszczędność prezentuje się znacznie skromniej: NC – NB = 3 – 2 = 1. Wynik do którego tu doszliśmy, a mianowicie 1, możemy również przedstawić jako różnicę oszczędności brutto i kosztu jej uzyskania. Oszczędnością brutto byłaby różnica wielkości samego „mężowskiego” składnika N w sytuacjach C i B: NMC – NMB = 2, a kosztem uzyskania: różnica NŻB – NŻC = 1.

Gdyby bilans oszczędnościowy dla sytuacji B (w układzie odniesienia B-C) był ujemny, oznaczałoby to, że – w założonych tu okolicznościach – kapitał efektywniej oszczędzałby (tzn. skracał pracę niezbędną męża) w sytuacji C (niż w sytuacji B). Innymi słowy, oszczędzanie przez „rozkładanie” byłoby wówczas bardziej opłacalne (zapewniałoby kapitałowi wyższą stopę wartości dodatkowej), niż oszczędzanie eksternalizacyjne.

Od czego jednak zależy wartość bilansu oszczędnościowego? Decydują o niej dwie zmienne: iloraz wydajnościowy (IW) oraz odwrócony iloraz udziału pracy dodatkowej w sytuacji wyjściowej A, który nazwiemy odwróconym ilorazem wyzysku – OIWA.

Iloraz wydajnościowy (IW) jest stosunkiem wartości produktu y godzin pracy fabrycznej do wartości „produktu” y godzin pracy reprodukcyjnej. Mówiąc o wartości „produktu” usługi reprodukcyjnej mamy oczywiście na względzie wartość jej fabrycznego substytutu, tj. produktu zaspokajającego tę samą potrzebę, którą zaspokaja usługa reprodukcyjna. „Zmniejszonemu wydatkowaniu pracy domowej odpowiada […] zwiększony wydatek pieniężny”. Otóż, wartość „produktu” (niewykonanych przez kobietę) usług reprodukcyjnych odpowiada (koniecznemu w tej sytuacji) przyrostowi wydatków pieniężnych rodziny. Jeżeli jedna godzina pracy fabrycznej wytwarza produkt o wartości 1 zł, i jeżeli 4-złotowy wydatek na produkty przemysłowe może zastąpić 12 godzin pracy reprodukcyjnej (nie zawężając, ani nie rozszerzając skali reprodukcji siły roboczej), iloraz wydajnościowy wynosi 12/4 = 3. Praca reprodukcyjna jest wówczas 3-krotnie mniej wydajna od pracy fabrycznej.

Ilorazem udziału pracy dodatkowej nazywam stosunek pracy dodatkowej do sumy pracy niezbędnej i dodatkowej: D/(N+D). Dla naszych celów poręczniejszy będzie jednak iloraz odwrócony, tj. stosunek (N + D)/D. Za zmienną współdeterminującą bilans oszczędnościowy sytuacji B (w układzie B-C) uznaję wartość OIW dla hipotetycznej sytuacji wyjściowej A (sytuacje B i C interpretuję bowiem jako alternatywne przekształcenia sytuacji A). Przy danym ilorazie wydajnościowym, to właśnie OIWA rozstrzyga o tym, które z alternatywnych przekształceń sytuacji A – B czy C – jest bardziej opłacalne z oszczędnościowego punktu widzenia, tzn. zapewnia wyższą stopę wartości dodatkowej.

Bilans oszczędnościowy konfrontuje dwa – wykluczające się – interesy „oszczędnościowe” kapitału: oszczędzanie przez „rozkładanie” i oszczędzanie przez eksternalizację. Przy danych wartościach IW i OIW dla (A), jedna z tych metod oszczędzania jest bardziej opłacalna od drugiej (albo też są one równie opłacalne). W obydwu jednakże wypadkach oszczędzanie polega, ogólnie rzecz biorąc, na tym samym, a mianowicie na obniżaniu wartości siły roboczej, tj. skracaniu (fabrycznej) pracy niezbędnej (N) – gwoli podniesienia stopy wyzysku (D/N). W przypadku pierwszym cel ten osiągany jest poprzez eliminację jednego ze składników pracy niezbędnej (a mianowicie NŻ), w przypadku drugim – przez „wyprowadzanie” części pracy niezbędnej z fabryki do gospodarstwa domowego (bez zmiany jej struktury). Oszczędzanie jedną metodą eliminuje przyczynę oszczędności drugiego rodzaju.

Oszczędzanie i inwestowanie. Stopa i masa

Ale interesy kapitału nie ograniczają się do interesów oszczędnościowych. Kapitał nie tylko oszczędza, ale również inwestuje. Bilans oszczędnościowy nie rejestruje (bezpośrednio) korzyści płynących z realizacji „inwestycyjnych” interesów kapitału. Na czym polega interes inwestycyjny? Kapitał – zwiększając nakłady inwestycyjne (akumulując), i rozszerzając tą drogą swoją bezpośrednią domenę – uzyskuje, oprócz korzyści wpisanych w reprodukcję prostą (stanowiącą zawsze moment reprodukcji rozszerzonej), dodatkowe korzyści wynikające z dodatkowych inwestycji. Dzięki dodatkowemu kapitałowi stałemu i dodatkowemu kapitałowi zmiennemu, kapitał uzyskuje przyrost wartości dodatkowej[10].

Przypadek rozważany przez Marksa to przejście od sytuacji B do sytuacji C, które – w zakładanych przez niego okolicznościach – zapewnia kapitałowi monstrualny „sukces”. Ale – jak wynika z naszych wcześniejszych uwag – sam bilans oszczędnościowy nie wskazuje bezpośrednio na skalę tego sukcesu. Marks mierzy „sukces” kapitału nie samym podniesieniem stopy wartości dodatkowej, tj. nie samym bilansem oszczędnościowym (który mówi nam o tym, o ile udało się skrócić pracę niezbędną męża, tj. obniżyć wartości jego siły roboczej), ale „produktywnością” całej rodziny (zawierającą bilans oszczędnościowy jako składową), która – dodajmy – mogłaby wzrosnąć nawet pomimo niesprzyjającego „aktywizacji” pozostałych członków/członkiń rodziny bilansu oszczędnościowego, tj. pomimo spadku stopy wyzysku – dzięki realizacji interesu inwestycyjnego, dzięki rozszerzeniu skali produkcji. Interes inwestycyjny może iść w parze z interesem oszczędnościowym (i tak jest właśnie w przypadku rozważanym przez Marksa), ale obydwa interesy mogą się rozmijać.

W optyce Marksa kapitał cieszy się tu nie tyle z podniesienia stopy wartości dodatkowej, ile z przyrostu pracy dodatkowej, dostarczanej przez członków/członkinie rodziny. „4 dni robocze zajmują miejsce jednego i cena ich spada proporcjonalnie do nadwyżki pracy dodatkowej czterech dni roboczych ponad pracę dodatkową jednej”. Kapitał cieszy się właśnie z owej nadwyżki, z dodatkowej masy wartości dodatkowej.

Nasza wcześniejsza tabelka zestawiała sytuacje A, B i C wyłącznie z oszczędnościowego punktu widzenia. Kryterium waloryzowania owych sytuacji stanowiła zatem wartość siły roboczej męża, determinująca stopę wyzysku. Im niższa wartość siły roboczej – tym lepiej. Sytuacja B, ze stopą wyzysku = 5, jawiła się jako korzystniejsza od sytuacji A (stopa wyzysku = 1) i sytuacji C (stopa wyzysku = 3). Ale z punktu widzenia kapitału, od stopy wartości dodatkowej ważniejsza jest jej masa.

Przyjrzyjmy się sytuacjom A, B i C właśnie pod kątem masy pracy dodatkowej – dostarczanej przez statystyczną rodzinę. Sytuację C rozbijamy dodatkowo na dwa warianty – bez „rozkładania” i z „rozkładaniem”. W naszym przykładzie: OIWA = 2, a IW = 3.

WPŁYW AKTYWNOŚCI ŻONY NA ŁĄCZNĄ MASĘ PRACY DODATKOWEJ PRZYPADAJĄCĄ NA RODZINĘ

Sytuacja Żona Mąż Stopa WD Masa D
A 0 6 h N + 6 h D 1 6 h
B (R) {4 h} 2 h N + 10 {-4} h D 5 10 h
C (bez rozkł.) 6 h N + 6 h D 6 h N + 6 h D 1 12 h
C 3 h N + 9 h D 3 h N + 9 h D 3 18 h

Z punktu widzenia „masy”, najkorzystniejsza jest sytuacja C (z „rozkładaniem”). Tabelka ukazuje możliwość rozmijania się tendencji do maksymalizowania stopy WD z ostatecznym celem, tj. maksymalizacją masy WD; pokazuje, że podnoszenie stopy WD niekoniecznie stanowi najlepszy środek zwiększania masy WD. (Kolizja między stopą i masą wynika – w rozważanym przypadku – z dodatniego bilansu oszczędnościowego dla sytuacji B.)

Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną okoliczność. W sytuacji C żona dostarcza kapitałowi 9 h pracy dodatkowej, podczas gdy w sytuacji B wydłuża pracę dodatkową męża jedynie o 4 h. Wzrost produktywności żony o 5 h wynika tu z działania dwóch czynników. Sama „aktywizacja zawodowa” żony zwiększa jej produktywność o 2 h (por. pracę dodatkową żony w sytuacji C bez „rozkładania” z wynikiem dla B), natomiast dodatkowe 3 h przyrostu zapewnia mechanizm „rozkładania” (por. pracę dodatkową żony w sytuacjach C i C bez „rozkładania”). „Aktywizacja zawodowa” żony jako taka (tj. bez mechanizmu „rozkładania”) poprawia wynik produktywności żony (w porównaniu z B) jedynie dzięki temu, że OIWA jest mniejszy od IW. Gdyby obie wielkości były równe, przyrost produktywności kobiety wynikałby z samego mechanizmu „rozkładania”. Gdyby natomiast to IW był większy od OIWA, czynnik ten działałby w kierunku przeciwnym niż mechanizm „rozkładania”. Przejście do sytuacji C oznaczałoby wówczas spadek względnej produktywności kobiety.

Przez względną produktywność kobiety należy rozumieć jej produktywność względem produktywności męża. Jeżeli w sytuacji B ponad połowę wartości dodatkowej – oficjalnie wytwarzanej przez męża – wytwarza faktycznie (aczkolwiek pośrednio) kobieta (a ma to miejsce we wszystkich przypadkach spełniających warunek: IW › OIWA), przyjmujemy, że jest ona (w tej sytuacji) bardziej produktywna od męża, co oznacza, iż przy przejściu do sytuacji C (w której mąż i żona, niezależnie od wariantu, są równie produktywni) następuje spadek jej względnej produktywności. Gdyby zatem w sytuacji C nie zadziałał mechanizm „rozkładania”, spadek względnej produktywności kobiety przełożyłby się na absolutny spadek produktywności rodziny.

Obecnie możemy zaprezentować pełną tabelę bilansów oszczędnościowych dla sytuacji B (w układzie B-C) dla poszczególnych kombinacji OIWA i IW:

WZÓR NA BILANS OSZCZĘDNOŚCIOWY SYTUACJI B w układzie odniesienia BC[11]: y/2OIW + y/IW – y/2, gdzie:

y = dzienny nakład pracy (jednakowy dla pracy fabrycznej i pracy reprodukcyjnej); w naszym przykładzie, y = 12 h;

OIW = OIW w sytuacji A.

  IW =

12/11

=1,09

IW =

12/10

=1,2

IW = 12/9

=1,33

IW = 12/8

=1,5

IW = 12/7

=1,71

IW =

12/6

=2

IW =

12/5

=2,4

IW =

12/4

=3

IW =

12/3

=4

IW =

12/2

=6

IW =

12/1

=12

1N+11D

OIW =1,09

X[12] X X X X X X X X X X
2N+10D

OIW = 1,2

X X X X X X X X X X 0
3N+9D

OIW = 1,33

X X X X X X X X X 0,5 -0,5
4N+8D

OIW = 1,5

X X X X X X X X 1 0 -1
5N+7D

OIW = 1,71

X X X X X X X 1,5 0,5 -0,5 -1,5
6N+6D

OIW = 2

X X X X X X 2 1 0 -1 -2
7N+5D

OIW = 2,4

X X X X X 2,5 1,5 0,5 -0,5 -1,5 -2.5
8N+4D

OIW = 3

X X X X 3 2 1 0 -1 -2 -3
9N+3D

OIW = 4

X X X [3,5] 2,5 1,5 0,5 {-0,5} -1,5 -2,5 -3,5
10N+2D

OIW = 6

X X [4] [3] 2 1 0 {-1} {-2} -3 -4
11N+1D

OIW = 12

X [4,5] [3,5] [2,5] [1,5] 0,5 {-0,5} {-1,5} {-2,5} {-3,5} -4,5

Wyniki pogrubione leżące na przekątnej tabeli wskazują na kombinacje spełniające warunek: OIWA = IW. Przekątna dzieli spektrum wyników na dwie części. Powyżej niej znajdują się wyniki dla przypadków spełniających warunek: OIWA ‹ IW, zaś poniżej – wyniki dla przypadków spełniających warunek: OIWA › IW. Wszystkie przypadki górnej części spektrum zostały podkreślone.

Lewa strona spektrum ujawnia kolizję między dążeniem do maksymalizacji produktywności rodziny a dążeniem do maksymalizacji stopy wyzysku. Przy przejściu od sytuacji B do C (z „rozkładaniem”), wzrostowi produktywności rodziny towarzyszy tu spadek stopy wyzysku. Wyjątek stanowią – zaznaczone nawiasami klamrowymi – przypadki z ujemnym bilansem oszczędnościowym dla B (wzrostowi produktywności rodziny – przy przejściu do sytuacji B do C z „rozkładaniem” – towarzyszy tu wzrost stopy wyzysku).

We wszystkich przypadkach, w obu częściach spektrum, przejście od sytuacji B do C (z „rozkładaniem”) oznacza wzrost produktywności rodziny. W przypadkach w górnej części wzrostowi produktywności rodziny towarzyszy wzrost względnej produktywności kobiety, natomiast we wszystkich przypadkach dolnej części spektrum – jej spadek. Wszystkie przypadki należące do dolnej części spektrum przewidują, że sytuacja B zapewnia wyższy poziom produktywności rodziny niż sytuacja C w wariancie bez „rozkładania”, a zatem przewidują spadek względnej produktywności kobiety przy przejściu od B do C (niezależnie od wariantu C). Dolna część spektrum obejmuje ponadto – zaznaczone nawiasami kwadratowymi – przypadki szczególne, w których przejściu od B do C z „rozkładaniem”, tj. wzrostowi produktywności rodziny i spadkowi stopy wyzysku, towarzyszy nie tylko względny, ale i absolutny spadek produktywności kobiety.

W górnej części wyodrębniamy – powiększoną czcionką – interesującą podgrupę, obejmującą wyniki dla przypadków, w których bilans oszczędnościowy dla sytuacji B (w układzie B-C) przybiera wartości dodatnie. Przypadki te ujawniają – analogiczną do tej występującej w dolnej części spektrum – kolizję między maksymalizacją produktywności kobiety i rodziny (pary małżeńskiej) a maksymalizacją stopy wartości dodatkowej. Praca fabryczna kobiet wzmaga tu (jak wszędzie) produktywność rodzin, absolutną produktywność kobiet (jak w zdecydowanej większości przypadków), oraz (jak we wszystkich przypadkach górnej części spektrum) względną produktywność kobiet, a mimo to obniża stopę wyzysku.

Powyższe rozważania stanowiły logiczno-matematyczne rozwinięcie intuicji Marksa, dotyczących wpływu „aktywizacji zawodowej” kobiet (i dzieci) na masę i stopę wartości dodatkowej. Marks, mierząc (wynikający z owej „aktywizacji”) sukces kapitału wzrostem produktywności rodziny (tj. wzrostem masy – dostarczanej przez nią – pracy dodatkowej), dostrzega, jako składową tej miary, bilans oszczędnościowy, „ważący” dwa alternatywne sposoby oszczędzania: „rozkładanie” i eksternalizację. W ujęciu Marksa o stopniu „rozłożenia” wartości siły roboczej mężczyzny na całą „zaktywizowaną zawodowo” część rodziny (a zatem: o wzroście stopy wyzysku) decyduje wzrost kosztów reprodukcji rodziny robotniczej, spowodowany oderwaniem kobiet od wykonywania pracy reprodukcyjnej (utrata oszczędności eksternalizacyjnej). „Zmniejszonemu wydatkowaniu pracy domowej odpowiada więc zwiększony wydatek pieniężny. Toteż koszty produkcji rodziny robotniczej wzrastają i wyrównują zwiększenie dochodu”. Dochód rodziny w nowej sytuacji musi być równy sumie: dawna płaca jedynego „żywiciela” + kwota wzrostu kosztów reprodukcji rodziny. Dzieląc tę sumę przez liczbę osób zarobkujących otrzymujemy (nową) płacę jednostkową. Takie ujęcie sprawy, przy założeniu stałości nakładu pracy kobiety, prowadzi implicite do pojęcia ilorazu wydajnościowego, jako determinanty wzrostu kosztów reprodukcji rodziny (z tytułu utraty przez nią pracowniczki reprodukcyjnej). Z ilorazu wydajnościowego wynika skala – towarzyszącego „aktywizacji” kobiet – wzrostu kosztów reprodukcji rodzin („cena” utraty źródła oszczędności eksternalizacyjnych, okazująca się post fatum kosztem uzyskania korzyści alternatywnych), ta zaś zakreśla granicę mechanizmowi „rozkładania”. Iloraz wydajnościowy okazuje się – jak gdyby – ostateczną determinantą (aktualnego) stosunku kapitalizmu do patriarchatu. Im mniejszy jest ten iloraz, tym więcej ważą (w rachunkowości kapitalistycznej) interesy robione przez kapitał wespół w zespół z patriarchatem.

W tej mierze, w jakiej Marksowskie ujęcie problemu pracy reprodukcyjnej odsyła nas do pojęcia ilorazu wydajnościowego, odpowiedź Marksa na ogólne pytanie o umiejscowienie pracy reprodukcyjnej w systemie kapitalistycznym daje się sprowadzić do następującej tezy: im mniejsza jest wydajność pracy reprodukcyjnej (w relacji do wydajności działu II), tym mniej warte są oszczędności eksternalizacyjne, które zapewnia kapitałowi praca reprodukcyjna, tym mniejsze jest więc zainteresowanie kapitału reprodukcją stosunków patriarchalnych. (Gdybyśmy zatem założyli, że wydajność pracy reprodukcyjnej jest stała, rozwój sił wytwórczych powinien wzmagać antypatriarchalizm kapitalizmu. Założenie o stałej wydajności pracy reprodukcyjnej jest jednak, oczywiście, nieprawdziwe. Dział II produkuje bowiem nie tylko gotowe środki konsumpcji, które mogą zastępować pracę reprodukcyjną, ale również środki i przedmioty pracy reprodukcyjnej, które mogą podnosić jej wydajność.)

Kiedy kapitał woli produktywną rodzinę od wysokiej stopy wyzysku?

Jakkolwiek celem niniejszego artykułu była jedynie rekonstrukcja stanowiska Marksowskiego, możemy – nie odbiegając zbyt daleko od Marksa– zarysować możliwe kierunki dalszych rozważań nad tym samym problemem. Przemyślenia wymagają przede wszystkim dwie kwestie: kwestia „miar sukcesu” kapitału, okazująca się w istocie kwestią „ludnościową”, oraz kwestia „wydajnościowa”.

Marks mierzy „sukces” kapitału (wynikający z „aktywizacji zawodowej” kobiet) przyrostem pracy dodatkowej na rodzinę. Miarę tę – jako bardziej kompleksową – przeciwstawiliśmy wcześniej bilansowi oszczędnościowemu, jako mierze cząstkowej, która nie rejestruje w ogóle korzyści wynikających z samego rozszerzenia skali produkcji, tzn. sprowadza jak gdyby cały sukces kapitału do obniżenia jednostkowej wartości siły roboczej. Przyrost pracy dodatkowej na rodzinę wydaje się miarą bardziej wiarygodną, gdyż daje nam pełniejszy obraz korzyści kapitału, uwzględniający łącznie korzyści/straty oszczędnościowe i korzyści inwestycyjne. Co więcej, wydaje się oczywiste, że kapitał może być zainteresowany przyrostem pracy dodatkowej nawet wówczas, gdy oznacza to obniżenie stopy wyzysku. Celem jest bowiem masa, a stopa (której dotyczy bilans oszczędnościowy) jest jedynie środkiem (i to nie jedynym) do tego celu prowadzącym.

Należy jednak wyjaśnić: dlaczego „sukces” kapitału ma być mierzony przyrostem pracy dodatkowej na rodzinę? Dlaczego taka miara ma być dla kapitału istotna? Z faktu, że kapitał globalny zainteresowany jest absolutnym przyrostem pracy dodatkowej, nie wynika wcale, iż jest on (zawsze) zainteresowany przyrostem jej masy na rodzinę. Zastanówmy się zatem nad warunkami możliwości sytuacji, w której ten wskaźnik (przyrost pracy dodatkowej na rodzinę) może mieć istotne znaczenie z punktu widzenia żywotnych interesów kapitału.

Gdyby kapitał zawsze dążył do maksymalizacji produktywności rodziny, powinien on zawsze dążyć do sytuacji C (z „rozkładaniem”), która – przy każdej możliwej kombinacji – zapewnia maksymalną produktywność rodziny (niezależnie od bilansu oszczędnościowego).

Otóż, jeżeli przyjmiemy, że ilość rodzin jest – z punktu widzenia kapitału –nieskończona, tzn. nie jest możliwe takie tempo akumulacji, które groziłoby trwałym uszczupleniem rezerwowej armii pracy, kapitał może – we wszystkich przypadkach przewidujących dodatni bilans oszczędnościowy dla sytuacji B – spokojnie poświęcać produktywność rodziny (którą wzmagałoby przejście do sytuacji C) w imię większej stopy wartości dodatkowej, którą daje mu sytuacja B. Kapitał może się więc kierować samym bilansem oszczędnościowym, zupełnie bezkonfliktowo korzystać zarówno z dobrodziejstw reprodukcji rozszerzonej, jak i dobrodziejstw eksternalizacyjnych, jednocześnie maksymalizować i stopę, i masę, pomimo niekorzystnych wskaźników produktywności rodziny (które nic go nie kosztują).

Natomiast w sytuacji, gdy siła robocza jest wielkością ograniczoną, kapitał powinien dążyć do efektywnego gospodarowania tym zasobem, tj. do wysysania z każdej rodziny możliwie największej masy wartości dodatkowej, choćby nawet groziło to obniżeniem jej stopy. W takich okolicznościach domowa praca reprodukcyjna zawsze – tzn. niezależnie od stosunku między OIWA a IW – będzie „marnotrawstwem” energii, która w sytuacji alternatywnej służyłaby bezpośredniemu wytwarzaniu wartości dodatkowej.

Populacja jest (z punktu widzenia kapitału) nieskończona o tyle, o ile prawdziwa jest następująca teza Marksa:

z natury kapitalistycznego procesu akumulacji […] wynika samo przez się, że zwiększona masa środków produkcji, które mają być przekształcone w kapitał, zawsze znajdzie pod ręką odpowiednio zwiększoną ludność robotniczą, którą można wyzyskiwać, a nawet nadmiar tej ludności”19.

(Marks twierdzi jednocześnie, że „sprzecznością samego ruchu kapitału” jest „okoliczność, że naturalny przyrost ludności robotniczej nie zaspokaja potrzeb akumulacji kapitału, a mimo to zarazem je przekracza” (Marks 1968, 764–765)). Kapitał nie musi wówczas „gospodarować” produktywnością rodziny i kobiety. Jeżeli populacja jest nieskończona (a zarazem: wówczas, gdy bilans oszczędnościowy wskazuje na większą opłacalność oszczędzania przez eksternalizację, niż oszczędzania przez „rozkładanie”), kapitałowi nie zależy na tym, by kobieta była tam, gdzie może być bardziej „produktywna” (jak pamiętamy, jest ona – z wyłączeniem przypadków zaznaczonych nawiasami kwadratowymi i sąsiadujących z nimi przypadków granicznych – zawsze bardziej „produktywna”, w sensie absolutnym, w sytuacji C). Jeżeli kapitał ma do dyspozycji nieskończoną ilość mężczyzn, ich żony są bardziej „potrzebne” na odcinku eksternalizacyjnym, a więc przy pośrednim wytwarzaniu wartości dodatkowej, chociaż każda z nich, pracując w fabryce – przy tym samym nakładzie pracy – wytworzyłaby (bezpośrednio) większą masę wartości dodatkowej od tej, którą wytwarza pośrednio, wydłużając pracę dodatkową męża – jeżeli nie dzięki zwiększonej produktywności względnej i mechanizmowi „rozkładania” (prawa strona spektrum), to choćby dzięki samemu mechanizmowi „rozkładania” (pomijamy, oczywiście, sygnalizowane wyjątki). Kapitał nie musi efektywnie gospodarować energią ludzką – ponieważ i tak nie jest w stanie przetworzyć całej tej energii na pracę, wytwarzającą wartość.

Warunkiem możliwości sytuacji, w której kapitał woli produktywną rodzinę od wysokiej stopy wyzysku (za którą czai się patriarchat), jest więc ograniczoność zasobów siły roboczej (która może być związana z nienadążaniem przyrostu naturalnego za tempem akumulacji). Pytanie (nad którym należałoby się zastanowić w toku dalszych badań nad problematyką pracy reprodukcyjnej w kapitalizmie) brzmi zatem: jaka jest – w tym zakresie – historyczna tendencja kapitalizmu, co (w istocie) głosi, formułowane przez Marksa, kapitalistyczne prawo ludnościowe (Marks 1968, 753–754), i czy rzeczywiście obowiązuje? Jaką rolę odgrywa (nie brany dotąd pod uwagę) postęp techniczny, wyrażający się we wzroście technicznego składu kapitału?

Ograniczona wyobraźnia Marksa

Kwestia druga dotyczy ilorazu wydajnościowego, aczkolwiek kryje się za nią problem znacznie

„Zmniejszonemu wydatkowaniu pracy domowej – pisze Marks – odpowiada […] zwiększony wydatek pieniężny”. Niewykonane przez żonę/matkę usługi reprodukcyjne mogą być – bez uszczerbku dla procesu reprodukcji siły roboczej – zastępowane, nabywanymi na rynku, usługami (nianie), bądź produktami działu II: „matki, wydarte rodzinom przez kapitał, muszą w szerszym lub węższym zakresie najmować zastępstwo. Prace, których wymaga utrzymanie rodziny, jak szycie, cerowanie itd., muszą być zastąpione przez kupno gotowych towarów”. O ile kluczowe znaczenie posiada w tym zakresie „kupno gotowych towarów”, o tyle wydajność pracy domowej powinna być szacowana przede wszystkim w relacji do wydajności pracy wytwarzającej towary, posiadające zdolność zastępowania usług reprodukcyjnych (gotowa skarpetka może zastąpić cerowanie starej, preparat opiumowy – opiekę nad niemowlętami, gotowy posiłek – gotowanie). Zakładamy, iż praca reprodukcyjna jest takim samym – jak praca robotników działu II – „wydatkowaniem ludzkiej siły roboczej w znaczeniu fizjologicznym – i w tym charakterze jednorodnej pracy ludzkiej, czyli abstrakcyjnie ludzkiej pracy” (Marks 1968, 53), i jako taka może być charakteryzowana w kategoriach intensywności, a więc podlega zasadzie: „Wtłoczenie większej ilości pracy w dany okres czasu liczy się […] jako większa ilość pracy” (Marks 1968, 486). Gdy mierzymy zatem długość pracy reprodukcyjnej, nie chodzi nam o czas zegarowy, ale o ilość „abstrakcyjnie ludzkiej pracy” wtłoczoną w dany odcinek czasu zegarowego. Szacując wydajność (siłę produkcyjną) pracy reprodukcyjnej w relacji do pracy działu II, pytamy: ile „abstrakcyjnie ludzkiej pracy” ucieleśnia produkt działu II, zastępujący daną ilość „abstrakcyjnie ludzkiej” pracy.

W naszych wcześniejszych rozważaniach trzymaliśmy się założenia, iż sformułowana przez Marksa reguła („Zmniejszonemu wydatkowaniu pracy domowej odpowiada […] zwiększony wydatek pieniężny”) działa w obydwie strony. A zatem, nie tylko każdą usługę reprodukcyjną można zastąpić konsumpcją nabytego na rynku produktu „gotowego”, ale również: każdy produkt „gotowy” można zastąpić pewną usługą reprodukcyjną. Ale założenie to abstrahuje od różnicy między proletariackim gospodarstwem domowym a gospodarstwem konsumpcyjno-produkcyjnym właściwym monogamicznemu sposobowi produkcji. W monogamicznym sposobie produkcji rodzina monogamiczna nie tylko organizuje proces konsumpcji, ale ponadto wytwarza rzeczowe warunki własnej reprodukcji. Tymczasem to właśnie pozbawienie rodziny możliwości samodzielnego wytwarzania warunków własnej reprodukcji czyni ją rodziną proletariacką. Usługi reprodukcyjne wykonywane w obrębie proletariackiego gospodarstwa domowego mogą zastępować jedynie niektóre rzeczowe składniki reprodukcji. Niektóre z nich są natomiast absolutnie niezastępowalne – co zakreśla granicę procederowi eksternalizacyjnego skracania (fabrycznej) pracy niezbędnej.

Nie oznacza to jednak bynajmniej, że problem wydajności pracy reprodukcyjnej jest – w kontekście rozważań nad stosunkiem kapitalizmu do patriarchatu – problemem urojonym. Marks rozważa pracę reprodukcyjną jedynie w ścisłym związku z konkretnymi realiami historycznymi, i te właśnie realia sugerują zestawianie pracy reprodukcyjnej z równie mało wydajnymi usługami niań, bądź z pracą wytwarzającą gotowe środki konsumpcji. Badając jednakże problem stosunku kapitalizmu do pracy domowej bardziej abstrakcyjnie, należałoby zawiesić ten ograniczony punkt widzenia i dopuścić możliwość zastępowania domowej pracy reprodukcyjnej usługami reprodukcyjnymi (adresowanymi do klasy robotniczej), oferowanymi przez (hipotetyczny) dział III, obejmujący kapitalistyczne przedsiębiorstwa reprodukcyjne. Należałoby w szczególności rozważyć warunki możliwości zainteresowania kapitału takim rozwiązaniem problemu pracy reprodukcyjnej. W rozważaniach nad tym problemem operowalibyśmy ilorazem wydajnościowym zestawiającym wydajność domowej pracy reprodukcyjnej nie z wydajnością działu II, ale z wydajnością kapitalistycznych przedsiębiorstw reprodukcyjnych.

Stwierdziliśmy wcześniej, że populacja może być z punktu widzenia kapitału zasobem skończonym bądź nieskończonym. Otóż opozycja skończoność/nieskończoność może być – z punktu widzenia kapitału – odnoszona nie tylko do populacji (jako rezerwuaru siły roboczej), ale również do każdej, z osobna wziętej, kobiety. Czy kobieta jest „studnią bez dna”, czy można z niej wycisnąć dowolnie wielką ilość abstrakcyjnie ludzkiej pracy reprodukcyjnej, bez uszczerbku dla – wyciskanej z niej – ilości abstrakcyjnie ludzkiej pracy dla kapitału?

Podążając za Marksem (i Engelsem) przyjmowaliśmy, że włączenie kobiety do produkcji przemysłowej jest równoznaczne z oderwaniem jej od pracy reprodukcyjnej. Marks i Engels wychodzą z założenia, że energia kobiety jest energią skończoną – ta sama kobieta nie może (w ciągu jednej doby) zajmować się i wytwarzaniem wartości dodatkowej, i wydłużaniem wartości dodatkowej wytwarzanej przez męża. Jeżeli kapitał potrzebuje kobiety w fabryce, musi oderwać ją od innej pracy, która również zapewnia mu określone korzyści (oszczędności). Każde rozwiązanie ma więc swoją cenę, uszczuplającą ostateczny rezultat. Okoliczność, iż we współczesnych realiach normę stanowi łączenie przez kobiety pracy zawodowej z pracą domową, nie przekreśla wagi problemu, ponieważ zaangażowanie kobiety w bezpośrednią pracę dla kapitału skraca jej pracę reprodukcyjną.

Marks formułuje prawo głoszące, że „zdolność działania siły roboczej pozostaje w stosunku odwrotnym do czasu jej działania” (Marks 1968, 487). Przy założeniu, iż domowa praca reprodukcyjna jest takim samym – jak praca fabryczna – „wydatkowaniem ludzkiej siły roboczej”, oczywiste wydaje się, że czas działania siły roboczej na odcinku reprodukcyjnym musi mieć wpływ na intensywność wydatkowania tej samej – skończonej – siły roboczej podczas jej bezpośredniej pracy dla kapitału. Te same okoliczności, które skłaniają kapitał do maksymalizowania produktywności rodziny, powinny go skłaniać do racjonalnego gospodarowania energią kobiety. Z pomocą mógłby tu przyjść zarówno dział II (o ile zacząłby produkować np. roboty do opieki nad dziećmi, sprzątania itd., których obsługa nie wymagałaby żadnej pracy), albo właśnie (hipotetyczny) dział III.

Choć praca reprodukcyjna jest pracą abstrakcyjnie ludzką (w znaczeniu fizjologicznym), kapitał nie wchłania jej jako pracy abstrakcyjnie ludzkiej (pomnażającej jego substancję), a jedynie korzysta z jej aspektu użytkowego. O tyle też jest on zainteresowany maksymalizacją jej użyteczności, ale nigdy nie może być zainteresowany maksymalizacją jej nakładu. W zależności od okoliczności (skończoność/nieskończoność siły roboczej; skończoność/nieskończoność kobiety), jej nakład może być dla niego albo kwestią obojętną, albo problemem, obciążeniem.

Nieistnienie działu III we współczesnym społeczeństwie kapitalistycznym interpretowane jest niekiedy jako dowód na to, że kapitalizm jest systemem immanentnie patriarchalnym, albo na to, że dział III, oferujący usługi reprodukcyjne po cenach dostępnych dla klasy robotniczej, musiałby doprowadzić do bankructwa systemu kapitalistycznego. Wszystkie tego typu intuicje nie mają żadnej podbudowy teoretycznej i jedynie bezrefleksyjnie odzwierciedlają stan faktyczny. Tymczasem rzeczywistość współczesnego społeczeństwa kapitalistycznego nie jest po prostu funkcją interesów kapitału, ale wypadkową dążeń kapitału oraz oporu przeciwko ich realizacji. Współwinnym konserwacji archaicznej instytucji domowej pracy reprodukcyjnej może być zatem… ruch robotniczy.

Jeżeli interesuje nas zwrot wektora kapitalistycznego, powinniśmy zbadać teoretycznie prawdopodobne korzyści kapitału globalnego płynące z rozwiązania problemu pracy reprodukcyjnej wewnątrz samej gospodarki kapitalistycznej.

Wykaz literatury

Engels, Fryderyk. 1961. „Położenie klasy robotniczej w Anglii. Na podstawie własnych obserwacji i autentycznych źródeł”. W Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 2. Warszawa: Książka i Wiedza.

Engels, Fryderyk. 1969. „Pochodzenie rodziny, własności prywatnej i państwa”. W Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 21. Warszawa: Książka i Wiedza.

Engels, Fryderyk, i Karol Marks. 1962. „Manifest Partii Komunistycznej”. W Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 4. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1966. „Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej”. Tłum. Edward Lipiński. W Karol Marks, Fryderyk Engels, „Dzieła”, tom 13. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1968. „Kapitał”. Tom I. W Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 23. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1983. „Kapitał”. Tom III. Część pierwsza. W Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 25, część 1. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1984. Kapitał. Tom III. Część druga. W Karol Marks, Fryderyk Engels, Dzieła, tom 25, część 2. Warszawa: Książka i Wiedza.

Florian Nowicki – ur. w 1980 r., związany z Zakładem Filozofii Społecznej IF na WFiS UW. W IF na WFiS UW obronił pracę doktorską (pod kierunkiem prof. Aleksandra Ochockiego) „Społeczne znaczenie płci w marksistowskiej teorii historii”. Zajmuje się filozofią społeczną, antropologią, aksjologią, historią marksizmu, problematyką gender na gruncie marksizmu. Działacz Komisji Operatorów Żurawi Wieżowych OZZ Inicjatywa Pracownicza.

 

EMAIL: n.florian@poczta.onet.pl

CYTOWANIE: Nowicki, Florian. 2017. Czy (i jak) kapitał zarabia na patriarchacie? Praca reprodukcyjna według Marksa. Praktyka Teoretyczna 3(25).

DOI: 10.14746/prt.2017.3.10

 

AUTHOR: Florian Nowicki

TITLE: Does Capital Gain from Patriarchy (and if so, How)? Reproductive Labour According to Marx

ABSTRACT: This article provides a thorough overview of the function of reproductive labour in capitalism according to Karl Marx and Frederic Engels. It constitutes one side of the debate on reproductive labour.

KEYWORDS: Karl Marx, Frederic Engels, capitalism, communism, reproductive labour, patriarchy.

[1] „Wolna własność samodzielnie gospodarujących chłopów stanowi oczywiście formę własności ziemi najbardziej odpowiadającą drobnemu gospodarstwu, tzn. takiemu sposobowi produkcji, […] w którym rolnik, bez względu na to, czy jest wolnym właścicielem czy poddanym, sam stale wytwarza sobie środki utrzymania, wytwarza je niezależnie, jako robotnik indywidualny, pospołu ze swą rodziną” (Marks 1984, 539) [podkre. FN].

[2] Por. np.: Marks 1968, 89–90; Marks 1966, 22.

[3] Samowładztwo mężczyzny „uwiecznione przez upadek prawa macierzystego, wprowadzenie prawa ojcowskiego, stopniowe przejście od małżeństwa parzystego do monogamii […] wytworzyło wyłom w starym ustroju rodowym: pojedyncza rodzina stała się potęgą zagrażającą rodowi” (Engels 1969, 179). „Przejście do zupełnej własności prywatnej odbywa się stopniowo i równolegle z przechodzeniem małżeństwa parzystego w monogamię. Rodzina pojedyncza staje się jednostką gospodarczą społeczeństwa” (Engels 1969, 180).

[4] „Ta sama przyczyna, która dawniej zapewniała kobiecie panowanie w domu – jej ograniczenie się do pracy domowej – ta sama przyczyna obecnie zapewniała panowanie mężczyzny w domu: praca domowa kobiety utraciła swoje znaczenie wobec pracy zarobkowej mężczyzny; praca mężczyzny była wszystkim, praca kobiety tylko nieznacznym dodatkiem” (Engels 1969, 178).

[5] „Podobnie jak reprodukcja prosta odtwarza nieustannie sam stosunek kapitałowy, a więc z jednej strony kapitalistów, z drugiej – robotników najemnych, tak też i reprodukcja w skali rozszerzonej, czyli akumulacja, odtwarza stosunek kapitałowy w skali rozszerzonej, na jednym biegunie więcej kapitalistów albo większych kapitalistów, na drugim – więcej robotników najemnych. […] Akumulacja kapitału jest więc pomnażaniem proletariatu” (Marks 1968, 733).

[6] „Czyniąc siłę mięśni zbyteczną, maszyna staje się środkiem zatrudnienia robotników pozbawionych silnych mięśni albo niedojrzałych pod względem rozwoju cielesnego, lecz o bardziej zwinnych członkach. Toteż praca kobiet i dzieci była pierwszym słowem kapitalistycznego zastosowania maszyn! W ten sposób ów potężny środek zastępowania pracy i robotników przekształcił się natychmiast w środek zwiększenia liczby robotników najemnych poprzez podporządkowanie bezpośredniemu zwierzchnictwu kapitału wszystkich członków rodziny robotniczej, bez różnicy płci i wieku. Przymusowa praca na rzecz kapitalisty uzurpowała sobie nie tylko czas zabaw dziecięcych, lecz także czas wolnej pracy we własnym domu, w granicach ustalonych przez zwyczaj, na rzecz samej rodziny” (Marks 1968, 467) [podkr. FN].

[7] Praca domowa nie wytwarza co prawda takiego samego produktu jak ten, który wytwarza praca fabryczna, ale jest ona usługą, występującą w charakterze substytutu produktu tej ostatniej (zaspokaja tę samą potrzebę) – i o tyle też możemy (umownie) zestawiać jej wydajność z wydajnością pracy uprzedmiotowionej w (zastępowanym przez nią/zastępującym ją) produkcie.

[8] Wartość siły roboczej męża = N = NM + NŻ.

[9] Stopa wartości dodatkowej = D/N.

[10] Jeżeli reprodukcja rozszerzona zorientowana jest na kobiece (i dziecięce) siły robocze, przyrost wartości dodatkowej (który zapewnia reprodukcja rozszerzona jako taka) może być dodatkowo powiększony z tytułu oszczędności poprzez „rozkładanie”. Jest to właśnie ten przypadek, który rozważa Marks. Należy jednak podkreślić, że interes inwestycyjny (reprodukcja rozszerzona jako taka) może się również łączyć z oszczędzaniem eksternalizacyjnym (co – jak zakładamy – nie daje się pogodzić z równoczesnym oszczędzaniem poprzez „rozkładanie”). Reprodukcji rozszerzonej towarzyszy wówczas obniżka płacy przeciętnej, zmuszająca żony proletariuszy do zwiększenia nakładu pracy reprodukcyjnej. Kapitał eksternalizuje w takiej sytuacji koszta akumulacji (eksternalizacja umożliwia uzyskanie założonego stopnia rozszerzenia skali produkcji przy relatywnie niższej stopie akumulacji). W obydwu przypadkach, tzn. zarówno w sytuacji: inwestycje + „rozkładanie”, jak i w sytuacji inwestycje + eksternalizacja, dodatek „oszczędnościowy” do interesu inwestycyjnego umożliwia zaoszczędzenie na jednym z dwóch składników inwestycyjnych, a mianowicie na kapitale zmiennym. W obydwu przypadkach, choć nie zakładamy zmiany technicznego składu kapitału, musi się zwiększyć jego skład wartościowy. Adekwatną miarą rozszerzenia skali produkcji jest wyłącznie dodatkowy kapitał stały, za którym „nie nadąża” dodatkowy kapitał zmienny (który może być nawet wielkością ujemną).

[11] Uwaga: wzór (w tej postaci) nie uwzględnia (dla sytuacji C) „aktywizacji zawodowej” dzieci, a jedynie „aktywizację” żony.

[12] Pola oznaczone znakiem X reprezentują kombinacje, w których nie jest możliwe jednoczesne spełnienie trzech warunków: 1) nakład pracy męża w sytuacjach A, B i C = y h, a nakład pracy żony = 0 h w A oraz y h w B i C; 2) ilość pracy niezbędnej męża jest wielkością dodatnią; 3) w sytuacjach A, B i C poziom życia rodziny robotniczej jest jednakowy.

  1. i Engelsa []
  2. ewentualnego []
  3. przez kapitalizm []
  4. Marks 1984, 539 []
  5. a przeze mnie – jako monogamiczny sposób produkcji []
  6. Engels 1969, 85 []
  7. Niektóre sformułowania Engelsa zawierają błędną sugestię, jakoby kobiety – aż do czasów kapitalizmu – ograniczały się do wykonywania pracy domowej[4]. []
  8. tj. rodzinę monogamiczną []
  9. Marks 1968, 583 []
  10. Engels 1969, 178 []
  11. Engels 1969, 83 []
  12. Engels i Marks 1962, 532 []
  13. Engels 1961, 436-437 []
  14. Engels 1961, 440 []
  15. Marks 1968, 468 []
  16. Engels 1969, 85 []
  17. Marks 1968, 468 []
  18. Marks 1968, 468 []
  19. Marks 1983, 330 []

Praktyka Teoretyczna – Wstęp do debaty o pracy reprodukcyjnej

W prezentowanym numerze „Praktyki Teoretycznej” znalazły się teksty na różne sposoby konceptualizujące pracę reprodukcyjną na gruncie teorii marksistowskiej. Być może najistotniejszym z nich jest „Kapitał” a płeć Silvii Federici, włoskiej badaczki autonomistycznej i aktywistki ruchu „Płaca za pracę domową”. Zarówno publikowany artykuł, jak i cały dorobek naukowy i polityczny autorki pokazują, że praca reprodukcyjna, szczególnie ta wykonywana nieodpłatnie przez kobiety, jest czymś więcej niż wyzwaniem dla teoretyczek. Jest przedmiotem rzeczywistych walk o jej dostrzeżenie i upolitycznienie, a także – o uwzględnienie roli kobiet w oderwaniu od rzekomej naturalności sfery domowych obowiązków.

Szczególnie w Polsce niezbędne wydaje się powiązanie szerszego ujęcia teoretycznego, umieszczającego pracę reprodukcyjną w sercu systemu kapitalistycznego z praktyką walk o sprawczość kobiet. Dzięki temu mobilizacja kobiet, przede wszystkim w ramach Czarnych Protestów i inicjatywy Ogólnopolski Strajk Kobiet, zyskuje nowe oblicze – staje się walką przeciwko podporządkowaniu i wyzyskowi. W końcu walka o prawa reprodukcyjne to nie tylko walka przeciw państwu, Kościołowi czy mężczyznom chcącym decydować za kobiety o ich zdrowiu i życiu – jest to również walka przeciw kapitałowi, który w sferze reprodukcji ulokował swoje strategiczne interesy.

Dlatego też w niniejszym numerze postanowiliśmy zaprezentować dwa teksty przedstawicieli ruchu pracowniczego i działaczy OZZ Inicjatywa Pracownicza, którzy spierają się o znaczenie pracy reprodukcyjnej dla kapitalistycznego sposobu produkcji oraz oporu wobec niego. W kontekście naszego numeru ich głosy są tym bardziej interesujące, że ze wspominanym problemem mierzą się w bezpośrednim odniesieniu do Marksowskiego Kapitału. O ile Florian Nowicki w tekście „Czy (i jak) kapitał zarabia na patriarchacie?” proponuje ortodoksyjne rozumienie pracy reprodukcyjnej, podążające tropem przemyśleń Marksa i Engelsa, jego polemista, Krzysztof Król problem pracy reprodukcyjnej postrzega przede wszystkim przez pryzmat zerwania stosunku kapitalistycznego. Tym samym mamy nadzieję, że zawarte w niniejszym numerze teksty poświęcone pracy reprodukcyjnej staną się elementem szerszej refleksji nad antykapitalistycznym wymiarem walk o prawa reprodukcyjne.

CYTOWANIE: Praktyka Teoretyczna. 2017. „Wstęp do debaty o pracy reprodukcyjnej”. Praktyka Teoretyczna 3(25).

DOI: 10.14746/prt.2017.3.9

 

AUTHOR: Theoretical Practice

TITLE: Introduction to the Discussion