Damian Winczewski – Michał Kalecki i problem racjonalnej alokacji zasobów w socjalizmie

Abstrakt: Celem artykułu jest rekonstrukcja poglądów Michała Kaleckiego i jego zwolenników na temat racjonalnej kalkulacji i alokacji zasobów w gospodarce socjalistycznej, a także próba zestawienia tych poglądów z poglądami zwolenników zarówno kapitalizmu, jak i alternatywnych modeli socjalizmu. Pod tym kątem przeanalizowano artykuły polskiego ekonomisty dotyczące schematu tworzenia się cen w kapitalizmie i socjalizmie, roli klasy robotniczej oraz systemu bodźców i sposobu zarządzania gospodarką. W artykule omówiono też poglądy autorów, którzy bazując na pracach Kaleckiego, podjęli się polemiki z obiegową narracją wyjaśniającą porażkę realnego socjalizmu. Zarówno realny kapitalizm, jak i realny socjalizm zmagają się z problemami niedoskonałej informacji i miękkich budżetów, nie istnieje również doskonały model zarządzania gospodarką, w związku z tym nie są to bezpośrednie przyczyny niepowodzenia projektu socjalistycznego. Oprócz problemu innowacji i optymalnych nakładów inwestycyjnych z perspektywy kaleckiańskiej zasadniczym problemem socjalizmu wydaje się ustanowienie właściwych stosunków produkcji w marksistowskim sensie, rozumianych jako zdemokratyzowanie relacji pomiędzy klasą robotniczą a warstwą zarządzającą produkcją.

Słowa kluczowe: centralne planowanie, regulacja cen, inwestycje, alokacja zasobów.

 

Wstęp

Współcześnie porażka gospodarki centralnie sterowanej wydaje się oczywista, co potwierdzają liczne opracowania na ten temat. Wiele z nich w warstwie teoretycznej bazuje na poglądach zwolenników austriackiej szkoły ekonomii, którzy z góry zakładali praktyczną niemożliwość racjonalnej alokacji zasobów w tym systemie. W związku z tym powszechny jest pogląd, że mechanizmu rynkowego nie można zastąpić. Zgadzają się z tym również nieliczni współcześni socjaliści, którzy dopuszczają jedynie zdecentralizowany model socjalizmu, gdzie alokacja zasobów odbywałaby się głównie poprzez rynek.

Celem artykułu jest ustosunkowanie się do tych twierdzeń przez ukazanie ich w perspektywie poglądów Michała Kaleckiego i jego uczniów. Korzystając z bogatego dorobku tradycji kaleckiańskiej, chciałbym pokazać, że zarzuty zwolenników kapitalizmu wobec socjalizmu w wielu miejscach są niespójne. W kolejnej części tekstu omówię szereg propozycji Kaleckiego, które można przeciwstawić poglądowi o teoretycznej niemożliwości racjonalnej alokacji zasobów w gospodarce centralnie planowanej. Artykuł nie jest tylko historyczną rekonstrukcją – z perspektywy kaleckiańskiej można również krytycznie ocenić współczesne propozycje socjalizmu oddolnego. Problemy gospodarcze realnego socjalizmu w świetle niniejszego artykułu nie ograniczają się tylko do kwestii sztucznego systemu cen, niskiej innowacyjności czy złej polityki inwestycyjnej. Ważną rolę można przypisać też stosunkom produkcji, a dokładniej rzecz ujmując: sprzecznościom zachodzącym pomiędzy interesami ekonomicznymi klasy robotniczej i rządzącej nomenklatury partyjnej.

Zarys problemowy debaty kalkulacyjnej

Termin „debata kalkulacyjna” odnosi się do szeregu polemik dotyczących rachunku ekonomicznego w gospodarce centralnie planowanej, zapoczątkowanych esejem „Kalkulacja ekonomiczna w socjalizmie” napisanym w 1920 roku przez Ludwiga von Misesa. Głównymi postaciami tej debaty oprócz Misesa byli Friedrich von Hayek oraz Oskar Lange. Po stronie zwolenników socjalizmu głos zabierali, poza Langem, między innymi również Abba Lerner, Maurice Dobb czy Paul Sweezy i Paul Baran. W dyskusji brali udział także inni ekonomiści, jednakże z historycznego punktu widzenia największy wpływ na jej ciężar i ocenę miała wymiana zdań na linii Mises – Lange – Hayek. W związku z tym, że temat jest w literaturze ekonomicznej dość szeroko opisany, ograniczę się tylko do krótkiego podsumowania najważniejszych problemów i zazwyczaj przyjmowanych ocen tej dyskusji – by mieć punkt odniesienia przy rekonstrukcji poglądów Kaleckiego na kwestię racjonalnego gospodarowania w socjalizmie.

  1. Punktem wyjściowym dyskusji był problem dotyczący ustalania cen wobec braku mechanizmu rynkowego i własności prywatnej. Zdaniem Misesa istotą poprawnej kalkulacji jest właściwa miara wartości, która pozwala ocenić, jakie dobro spośród wielu warto wyprodukować po jednej stronie i zakupić (spośród dóbr ekwiwalentnych użytkowo) po drugiej stronie. Austriacki ekonomista twierdził, że tę relację pozwala określić wartość wymienna, której miernikiem na rynku jest dobro wybrane – pieniądz (Mises 2012).

Zdaniem Misesa brak prywatnej własności czynników produkcji uniemożliwia ich obiektywną, rynkową wycenę. Wycena ta zostaje zastąpiona przez subiektywną ocenę urzędników zajmujących się planowaniem gospodarczym. Badacz uważał również za niemożliwy rachunek ekonomiczny na podstawie teorii wartości opartej na pracy ze względu na tzw. problem transformacji, czyli kwestię tego, jak przekształcić społecznie niezbędną ilość czasu pracy w ceny rynkowe (Mises 2012, 42–44). W konkluzji doszedł do wniosku, że im większe będzie odchylenie od własności prywatnej, tym mniej racjonalne stanie się gospodarowanie produkcją (Łukawer 2005, 43).

Oskar Lange odrzucił teorię wartości opartą na pracy na rzecz teorii marginalistycznej, a następnie stwierdził, że ceny można ustalić, używając modelu równowagi ogólnej Walrasa i jego koncepcji aukcjonera.

Urząd planistyczny miałby przyjąć rolę swego rodzaju maszyny licytującej oraz metodą prób i błędów ustalić ceny na czynniki produkcji. Poprzez kolejne próby tworzenia nowych układów podaży i popytu osiągnięte zostałyby ceny równowagi. Wyłonione w ten sposób ceny kalkulacyjne znalazłyby zastosowanie w rachunku ekonomicznym.

Austriaccy ekonomiści podnieśli zarzut dotyczący arbitralności okresu obowiązywania ustalonej ceny. Zarzuca się Langemu, że nie był precyzyjny, jeśli chodzi o częstotliwość zmian cen kalkulacyjnych. Według Hayeka, którego argument powtórzył i uszczegółowił Huerta de Soto (2010, 218–237), ceny – zmieniane rzadko – miałyby niską wartość jako sygnały przy procesie decyzyjnym dotyczącym alokacji zasobów. Jeżeli zaś częstotliwość zmian byłaby duża, wtedy ilość danych stałaby się tak olbrzymia, że paraliżowałaby cały proces decyzyjny. Gabriel Temkin (2008, 67) zarzucił natomiast, że kierownicy produkcji mogliby wpłynąć na kierunek zmiany cen wyznaczanych przez urząd planistyczny. Mogliby to robić za pomocą decyzji o zmianie rozmiarów zapasów, a co za tym idzie – także rozmiarów produkcji.

  1. Kolejna kwestia dotyczyła przedsiębiorczych działań w socjalizmie i powiązanych z tym problemów z odpowiednimi bodźcami i motywacjami. Zdaniem zwolenników nieskrępowanej przedsiębiorczości w państwie socjalistycznym wynalazcy musieliby każdorazowo przekonywać urząd planistyczny o tym, że pomysł warto wdrożyć. Biurokrata pełniłby funkcję przedsiębiorcy i decydowałby o wdrożeniu innowacji czy wynalazków (Temkin 2008, 69). Sam Lange nie przejął się problematyką przedsiębiorczości, którą uznał za zagadnienie z dziedziny socjologii (1936/1973, 267).

Według ekonomistów austriackich problem jest dużo poważniejszy. Ich zdaniem przedsiębiorczość jako taka może przejawiać się tylko na wolnym rynku, w warunkach wzajemnej rywalizacji, gdzie głównymi bodźcami są zysk i chęć utrzymania się w rynkowej grze.

  1. Za równie istotny uchodzi problem informacji. Sygnalizowany był już przez Vilfreda Pareta i Enrica Baronego. Zdaniem tego ostatniego rozwiązanie problemu kalkulacji sprowadzałoby się do rozwiązania systemu równań, których pomyślny wynik zapewniłby równowagę popytu i podaży, a co za tym idzie – maksymalizację dobrobytu. Formalnie rzecz biorąc, układ równań jednoczesnych opisujący wielkości gospodarcze w socjalizmie i kapitalizmie jest taki sam. W jednym i drugim przypadku daje takie same wyniki. Problem centralnego planisty polega więc na złożoności i trudności obliczeń (Hockuba i Brzeziński 2005, 5). Podstawowy ciężar tego problemu spoczywa na ekonomicznej zmienności technologicznych współczynników produkcji. Ustalenie tych współczynników tak, aby pozostawały w zgodzie z wymogiem minimalizacji kosztów produkcji, wymagałoby prowadzenia obliczeń na wielką skalę na poziomie przedsiębiorstw. Centralny planista z powodów technicznych nie dysponowałby więc informacją potrzebną do rozwiązania tych równań (Barone 1935, 587–588).

Podobnie uważał Lionel Robbins. Stwierdził, że można wyobrazić sobie rozwiązanie problemu kalkulacji, tworząc całe ciągi szeregów rachunków matematycznych. Wymagałoby to jednak ułożenia milionów równań mających za podstawę miliony danych statystycznych. Nim jednak wszystkie te równania zostałyby rozwiązane, dane uzyskane na ich podstawie stałyby się nieaktualne (Robbins 1934/2007, 151).

Argumentację tę popierał i rozbudował Hayek, który uważał, że po pierwsze system gospodarki planowanej ogranicza ludzką wolność (Hayek 1996), a po drugie – że istnieje zasób nieskodyfikowanej, niewyrażalnej matematycznej wiedzy, która jest wykorzystywana na wolnym rynku i nigdy nie będzie dostępna centralnemu planiście (Hayek 1949). Dla Langego problem informacji był zawsze tylko problemem technologicznym, ponieważ rynek stanowił dla niego wyłącznie specyficzny układ równań, do których rozwiązania potrzeba odpowiednio zaawansowanych komputerów (Lange 1973, 334).

Podstawę modelu Langego stanowiła metodologia neoklasyczna i to jej wykorzystanie zdaniem Dona Lavoie i Petera Boettkego, zwolenników szkoły austriackiej, było główną wadą tego projektu (Lavoie 1985; Lavoie i Boettke 2001; Boettke 2002). Podobne opinie wyrażali również lewicowi ekonomiści tacy jak Pat Devine i Fikret Adaman, a także Joseph Stiglitz (Adaman i Devine 1997; Stiglitz 1996). W Polsce krytyczną analizą modelu Langego zajmował się między innymi jego wybitny uczeń, Tadeusz Kowalik (1994, 2004, 2005). Między innymi zwracał uwagę na krytykę modelu Langego przez innych socjalistów za niedostateczne uwzględnienie przez niego roli planowania – przy czym podkreślał, że sam Lange po wojnie odszedł od koncepcji „socjalizmu rynkowego” i skupił uwagę na radzieckim modelu gospodarczym.

Ostatecznie upadek realnego socjalizmu dla większości ekonomistów stanowił praktyczny dowód przewagi mechanizmu rynkowego nad gospodarką planową, przez co dalsza dyskusja została de facto ucięta i zmarginalizowana.

Czy informacja stanowi problem?

Argumentacja Hayeka o tym, że istnieje niemożliwa do wyartykułowania i skodyfikowania wiedza niejawna (tacit knowledge), miała potężne oddziaływanie. Na argumenty austriackiego ekonomisty często powoływali się główni ideolodzy neoliberalizmu, uzasadniając w ten sposób tezę, że nie istnieje alternatywa dla proponowanych przez nich rozwiązań. Jednym z wielkich admiratorów austriackiego ekonomisty był między innymi Milton Friedman, który powołując się na jego prace, położył fundamenty pod monetaryzm, myśl ekonomiczną, która odniosła znaczące sukcesy po załamaniu się keynesizmu po 1979 roku. Hayek twierdził, że nie tylko wszelkie próby planowania niweczą możliwość jej użycia, lecz także wolny rynek wytwarza spontaniczny porządek umożliwiający najefektywniejsze wykorzystanie tego typu wiedzy, do której zużytkowania nie byłaby zdolna żadna jednostka (Hayek 1945). Autor wyróżnił trzy typy gospodarki: 1) centralnie planowaną, 2) konkurencyjną, która jego zdaniem jest agregatem planowych wyborów zatomizowanych jednostek, 3) formę pośrednią pomiędzy 1) i 2), czyli zmonopolizowaną gospodarkę rynkową. Jego zdaniem do najlepszego wykorzystania wiedzy niejawnej dochodzi w gospodarce typu 2), gdzie wiedza niejawna artykułuje się w konkurencyjnych cenach.

Pozycja Hayeka stała się jeszcze mocniejsza, gdy problem wiedzy niejawnej został spopularyzowany na polu filozofii nauki przez Michaela Polanyiego (1962, 1967). Kryzys i upadek gospodarek planowych doprowadził do tego, że koncepcja wiedzy niejawnej została zaakceptowana przez większość lewicowych i socjalistycznych ekonomistów jako dowód na wyższość mechanizmu rynkowego.

Od lat osiemdziesiątych XX wieku powstała pewna liczba modeli gospodarki socjalistycznej. Ich celem było zapewnienie pełnego zatrudnienia i sprawiedliwej redystrybucji dochodu narodowego, z jednoczesnym poszanowaniem argumentacji Hayeka, której w zasadzie nikt nie podważał. Informacja stała się głównym problemem, który zwolennicy socjalizmu chcieli rozwiązać.

Nie będę w tym miejscu omawiał tych modeli gospodarki socjalistycznej, wyróżnię jedynie ich podstawowe wspólne cechy: 1) znaczące ograniczenie lub całkowite porzucenie centralnego planowania i zastąpienie go aktywną polityką fiskalną państwa bądź (w najlepszym razie) planowaniem indykatywnym, 2) wprowadzenie alokacji czynników produkcji poprzez rynek, 3) całkowita decentralizacja i pozioma koordynacja firm, 4) wprowadzenie bodźców opartych na zysku, 5) wymóg twardego budżetu i dbania o rentowność zakładu. Przekonanie o decydującej roli rynku, na którym państwo powinno zachowywać się jak dbający o rentowność swojego interesu przedsiębiorca, zaczęło towarzyszyć również postulatom gospodarczym formułowanym przez partie lewicy głównego nurtu. Obrazuje to siłę, z jaką wizja rynku jako jedynego regulatora opanowała wszystkie liczące się obozy polityczne w wyniku krachu realnego socjalizmu. Od tej pory nawet jeżeli partie te posługiwały się retoryką prospołeczną, to nigdy nie podważały konieczności alokacji i regulacji rynkowej.

Krytykę tego rodzaju socjalizmów rynkowych podjęli nieliczni ortodoksyjni marksiści, tacy jak Ernest Mandel (1986, 1988), który przekonywał, że użycie mechanizmu rynkowego doprowadzi do powrotu wszystkich wad kapitalizmu, włącznie z niesprawiedliwym podziałem dóbr i redukcją zatrudnienia. Postulował on demokratyczne planowanie, w którym o alokacji i podziale dóbr mieliby decydować robotnicy głosujący na zjazdach lokalnych, regionalnych i krajowych. Mandel jednak nie stworzył żadnej spójnej propozycji, jego artykuły w mojej ocenie stanowiły raczej zbiór życzeń i postulatów.

W tej sytuacji jedynym obrońcą centralnego planowania stał się szkocki informatyk Paul Cockshott (1993), który zaprojektował system planowania komputerowego oparty na tabelach przepływów międzygałęziowych. Jego koncepcja stała się jednak obiektem krytyki ze strony lewicowych ekonomistów (Hodgson 1999) właśnie za niedostateczne wzięcie pod uwagę argumentów Hayeka. Pokazuje to skalę sukcesu austriackiej szkoły ekonomii.

Wydaje się wobec tego, że ekonomiści będący zwolennikami socjalizmu i sprawiedliwości społecznej, skupiający się na budowie modeli, zupełnie zapomnieli o Kaleckim. Z perspektywy jego twórczości problematyka racjonalnej gospodarki socjalistycznej wygląda zupełnie inaczej. Zacznę od streszczenia argumentacji dwójki jego zwolenników, Roniego Demirbaga i Josepha Haleviego (2014), którzy podjęli się krytyki stanowiska Hayeka.

Po pierwsze stworzone przez austriackiego ekonomistę pojęcie spontanicznego porządku nie jest do końca jasne. Demirbag i Halevi twierdzą, że zdaniem wielu obserwatorów Hayek nie zbudował koherentnego kryterium demarkacji pomiędzy porządkiem a nieporządkiem. Na gruncie jego teorii spontanicznym porządkiem cechuje się nawet gospodarka rynkowa pogrążona w stagnacji. Trudno też o empiryczną weryfikację tej teorii, ponieważ Hayek pojmował gospodarkę zarówno planową, jak i rynkową dość skrajnie. Jaki rodzaj spontanicznego porządku wytworzyłby się w gospodarce mieszanej?

Po drugie Hayek łączył wiedzę niejawną ze wszystkimi pozostałymi rodzajami wiedzy. Istnieją różne rodzaje wiedzy, wśród których wiedza niejawna jest tylko jednym, szczególnym przypadkiem. Wiele innych, w tym informacje potrzebne do bilansowania sektorów, da się bezproblemowo uzyskać, odczytać i scentralizować.

Autorzy sugerują również, że użycie wiedzy niejawnej nie stanowi w ogóle problemu w zdecentralizowanych modelach gospodarki planowej, do których nie odniósł się w swoich wywodach Hayek. Za przykład podają model planowania partycypacyjnego Fikreta Adamana i Pata Devine’a (1992, 2002). W modelu tym decyzje o alokacji zasobów miałyby podejmować specjalne komitety koordynacyjne, w których deliberowaliby reprezentanci załóg zakładów oraz reprezentacje konsumentów.

Nie mogę w tym miejscu zgodzić się z oceną Demirbaga i Haleviego, ponieważ ten i inne modele zdecentralizowanego, partycypacyjnego planowania były obiektem krytyki, w której zarzucano, że model zawodzi w wykorzystaniu wiedzy niejawnej. Geoffrey Hodgson (2005) zarzucał, że stopień partycypacji w nim jest zbyt wysoki, ponieważ uczestnicy deliberacji będą mieli zbyt wiele decyzji do podjęcia, a niekończące się debaty o tym, jakie dobra i w jakiej ilości mają być produkowane, wręcz sparaliżują proces pozyskiwania informacji.

Demirbag i Halevi postanowili odnieść się również do argumentu Hayeka mówiącego, że transakcje zawierane przez uczestników wymiany rynkowej powinny być pozbawione przymusu, ponieważ jest to zamach na ludzką wolność. Stwierdzili, że proponowana przez austriackiego ekonomistę definicja przymusu jest dwuznaczna. Hayek twierdził, że gdyby człowiek kontrolujący zapas wody na pustyni, wykorzystując swoją monopolistyczną pozycję, żądał „zbyt wysokiej ceny”, to byłby to akt przymusu. Nie zdefiniował jednak, jaka cena jest zbyt wysoka. Uważał, że cena powinna być konkurencyjna. Tylko jak zdefiniować konkurencyjną cenę przy braku konkurencji?

Poza tym – żeby gospodarkę rynkową uznać za pozbawioną przymusu, należałoby znieść niesymetryczną relację pomiędzy pracownikami a przedsiębiorcami na rynku pracy. Wymagałoby to zatem pełnego zatrudnienia, a co za tym idzie – równowagi rynkowej.

Argumenty na rzecz supremacji kapitalizmu w tym kontekście nie są więc przekonujące. Hayek posługiwał się niejasnymi pojęciami wiedzy i przymusu. Do tego nie jest wcale oczywiste, że każdy mechanizm koordynacji powoduje gorsze wykorzystanie informacji i prowadzi do większego przymusu niż wolnorynkowy kapitalizm pozbawiony pełnego zatrudnienia.

Paul Ayerbach i Dmitris Sotiropoulos zauważyli, że Hayek sam podświadomie musiał zdawać sobie sprawę ze słabości swoich założeń. Bronił wyidealizowanego obrazu gospodarki wolnorynkowej, ponieważ zdaniem autorów miał świadomość, że każdy rodzaj interwencji stanowi cios dla logiki kapitalistycznej reprodukcji opartej właśnie na przymusie i wyzysku (2014).

Innymi słowy, autorzy wyrazili znany wśród radykalnej lewicy pogląd, że Hayek w rzeczywistości nieświadomie bronił kapitalistycznego wyzysku. Trzeba przyznać, że austriacki ekonomista poniekąd słusznie obawiał się mechanizmu przymusu państwowego, choć również nigdy nie zadał sobie trudu przeanalizowania proponowanej przez wielu socjalistów teoretycznych koncepcji demokracji robotniczej.

Rzeczywista funkcja cen według Kaleckiego

Przez lata zwolennicy socjalizmu i wolnego rynku spierali się, jak powinny być kształtowane ceny, aby dostarczały rzetelnej informacji i umożliwiły poprawny rachunek ekonomiczny. Demirbag i Halevi starali się pokazać, że przewaga konkurencyjnych cen rynkowych nie jest oczywista.

Dla samego Kaleckiego sprawa była jeszcze prostsza i trudno się dziwić, że nigdy nie zadał sobie trudu podjęcia polemiki z wolnorynkowymi autorami. Bezpośrednio do tej kwestii odniósł się tylko raz, zabierając głos odnośnie referatu Langego „Praktyka planowania gospodarczego a optymalna alokacja zasobów” na konferencji w Waszyngtonie w 1947 roku. Kalecki stwierdził, że cała ta dyskusja jest bezprzedmiotowa, ponieważ porównuje się rzeczywiście istniejący socjalizm z doskonale konkurencyjną gospodarką kapitalistyczną, która nigdy nie istniała. Odniósł się do sformułowanego przez Langego problemu zrównywania cen z kosztami krańcowymi w gospodarce socjalistycznej:

(…) jest zupełnie jasne, że w gospodarce kapitalistycznej ceny nie są wcale wyznaczane w taki sposób, ale rządzi nimi przeciętny koszt zmienny i coś w rodzaju stopnia monopolizacji albo zasady kosztu pełnego (full cost). Czy jednak zapewnia to optymalną alokację środków? Dlaczego mielibyśmy ubolewać, że w gospodarce planowej nie zachodzi ścisła równość między cenami a kosztami krańcowymi, skoro taka zasada nigdy nie była realizowana? (1947/1982, 384).

Jak widać, czynione wobec gospodarki socjalistycznej zarzuty dotyczące tego, że ceny nie stanowią obiektywnego odzwierciedlenia kosztów krańcowych, są zdaniem autora Teorii dynamiki gospodarczej bezzasadne. Interesowała go nie podręcznikowa, lecz realna rzeczywistość gospodarcza, a w tej doskonała informacja i optymalna alokacja zasobów nie istnieją.

Kalecki uważał, że kapitalizm przez całą swoją historię opierał się na konkurencji niedoskonałej. W jej ramach mamy do czynienia z krótkookresowymi zmianami cen. Ze względu na determinanty tych zmian można je podzielić na dwie grupy: 1) ceny gotowych produktów, określone zmianami przeciętnych kosztów produkcji, 2) surowce i płody rolne, których cena przy nieelastycznej podaży rośnie wraz z wzrostem popytu (1954/1980, 216). Istotę różnicy pomiędzy powyższymi grupami cen ujął Kazimierz Łaski w sposób następujący – zwiększenie produkcji surowców (np. mineralnych) często wymaga odkrycia nowych złóż, a także często długotrwałych inwestycji, natomiast „podaż wyrobów gotowych jest elastyczna nawet w krótkim czasie” (Łaski, 2009, 13–14). Zatem w powyższym ujęciu w gospodarce kapitalistycznej koszty produkcji, jak również zachowanie się konkurentów na rynku mają bardzo ważny wpływ na maksymalizację zysku.

Poglądy na temat wolnego rynku polski ekonomista miał takie jak większość marksistów: nawet gdyby znieść wszelki nadzór nad przedsiębiorstwami, wystąpiłaby wtedy naturalna tendencja do koncentracji i centralizacji kapitału. Wówczas przedsiębiorstwa osiągające najlepsze w tym wymiarze wyniki przekształciłyby się w monopole, oligopole i kartele, które między sobą ustalałyby politykę cenową (Kalecki 1958/1982, 156). Nie oznacza to jednak, że cała gospodarka zostałaby zdominowana przez kilka wielkich korporacji, jak sądził Marks. Claudio Sardoni (2011, 119) trafnie zauważył, że analiza polskiego ekonomisty była bardziej realistyczna, ponieważ Kalecki zakładał, że monopolizacji gospodarki będzie towarzyszyć liczna obecność wielu małych przedsiębiorstw.

W praktyce dojrzałego kapitalizmu – zdaniem Kaleckiego – ceny w większości przypadków nie są wyznaczane przez popyt na wytwarzane dobra, ale przez koszta produkcji, których cena z kolei określana jest głównie przez „czynniki monopolistyczne i półmonopolistyczne” (1958a/1982, 152).

Przedsiębiorstwo kapitalistyczne, ustalając cenę danego produktu, bierze zatem pod uwagę jego przeciętny koszt zmienny oraz ceny ustalone przez pozostałe przedsiębiorstwa na ten produkt. Upewnia się przy tym, że cena nie będzie ani zbyt wysoka, ani zbyt niska, ponieważ obniżyłoby to zyski (1954/1980, 216). Relację tę wyraża równanie:

p = mu + np

– gdzie p oznacza cenę, u to koszty zmienne, p to ważona średnia cena wszystkich przedsiębiorstw, natomiast m i n to wskaźniki dodatnie. Tak wygląda półmonopolistyczne kształtowanie się ceny. Gdy czynniki m i n są zmienne, ogólne kształtowanie się cen w przemyśle wyraża następujące równanie:

– gdzie m i n oznaczają średnie ważone współczynników m i n (1954/1980, 220). W ten sposób ogólnie kształtują się ceny w zmonopolizowanym przemyśle.

W ekonomii postkeynesowskiej powstało wiele rekonstrukcji, interpretacji i rozwinięć koncepcji stopnia monopolizacji (Arestis 1996; Reynolds 1996; Chilosi 2004; Michell 2014; Bhaduri 2015), nie będę jednak w tym miejscu ich analizował, ponieważ nie wpływa to na główną linię prezentowanego tu argumentu.

Kalecki – posługując się marksowskimi schematami reprodukcji – stworzył model zamkniętej gospodarki bez udziału państwa, gdzie cały dochód dzieli się na konsumpcję I oraz inwestycje C. Dział I produkowałby dobra inwestycyjne, a dział II – dobra konsumpcyjne. Dochód narodowy jest sumą przyrostu produkcji obu działów, wyrażoną w formule: ΔY = ΔI + ΔC, gdzie ∆I to przyrost produkcji brutto w dziale I, C to przyrost produkcji w dziale II. Jednocześnie zdaniem Kaleckiego występuje pomiędzy nimi pozytywna korelacja – gdy zmniejszają się inwestycje kapitalistów, zmniejsza się także spożycie klasy pracującej (1958a/1982, 154). Pełne wykorzystanie potencjału produkcyjnego w dziale II zależne jest od wykorzystania potencjału działu I, czyli wzrost konsumpcji zależy od wzrostu inwestycji. W kapitalizmie przeważnie zachodzi zależność I < I0. To znaczy, że w tym systemie rozmiar inwestycji zazwyczaj jest mniejszy od poziomu, który umożliwiałby maksymalne wykorzystanie sił wytwórczych w dziale II. Skutkami niewykorzystania pełni zdolności produkcyjnych w tym dziale są niepełne zatrudnienie i mniejsza ilość dóbr konsumpcyjnych.

Negatywne skutki niedostatecznego wolumenu inwestycji prywatnych mogą być niwelowane przez interwencję państwa lub wskutek walki klas, a dokładniej – przez działania związków zawodowych dążących do wzrostu płac. Gdy marża zysku przedsiębiorstwa jest wysoka, silne związki zawodowe śmielej zabiegają o podwyżki dla pracowników, ponieważ są świadome, że nieco mniejsze zyski nie wpłyną negatywnie na rentowność firmy. Gdyby przedsiębiorstwo w celu ochrony swojej marży znowu podniosło ceny, związki nalegałyby na kolejną podwyżkę (1954/1980, 223). Przy silnej pozycji związków przedsiębiorstwa nie mogą więc trwale zwiększyć zysków bez zwiększenia kosztów. Jeżeli jednak pozycja klasy robotniczej byłaby słaba, przedsiębiorstwa mogłyby podwyższać marże zysku, nie ponosząc kosztów płacowych, a zatem pomniejszałyby konsumpcję klasy robotniczej (1971a/1980, 133).

Z powyższego wynika, że ceny nie tylko dostarczają informacji rynkowej, ale pełnią również funkcję redystrybucyjną – ich wysoki poziom przy braku interwencji związków zawodowych zwiększa przepływ dochodu narodowego do kapitalistów, a zmniejsza udział klasy robotniczej w jego podziale. Ceny nie są więc agregatem planowych decyzji niezależnych jednostek, ale stanowią w nieoczywisty sposób efekt walki klasowej o podział dochodu narodowego.

Kalecki co prawda twierdził, że walka klasowa jest jednym z kilku czynników wpływających na ten podział, jednak – by być konsekwentnym – trzeba przyjąć szerszą, historiozoficzną perspektywę, zgodnie z którą koncentracja kapitału oraz tendencje przedsiębiorstw do zmowy są rezultatem walk klasowych wygranych przez klasę kapitalistyczną w przeszłości – także w gronie własnej klasy wielkie korporacje, wykorzystując własną pozycję, mogą „wyzyskiwać” mniejsze przedsiębiorstwa i zwiększyć ich kosztem swój udział w dochodzie narodowym.

Fernando Rugitsky (2013) dostrzegł, że przedsiębiorcy w kaleckiańskim modelu kapitalizmu nie są ograniczeni tylko do standardowych metod wywierania presji klasowej, takich jak podwyżki cen, zwolnienia, lokauty itd. Biorąc pod uwagę polityczne cykle koniunkturalne (Kalecki 1943/1979), przedsiębiorcy potrafią wywierać również znaczący wpływ na interwencję państwa i – jak twierdzi Rugitsky – mogą wymusić na państwie korzystniejszy dla siebie, a gorszy dla robotników, podział dochodu narodowego, np. poprzez preferencyjną względem przedsiębiorstw politykę fiskalną.

Marksistowska koncepcja walki klas jest kompatybilna ze stanowiskiem Kaleckiego. Stanowi też jeden z kluczowych aspektów ustalania cen i podziału dochodu narodowego w realnie istniejącym kapitalizmie. Walka klas ma też wpływ na alokację zasobów. Przedsiębiorcy kapitalistyczni będą przecież chętniej inwestować i produkować w regionach i krajach, gdzie pozycja klasy robotniczej jest słaba, dzięki czemu marża zysku będzie większa. W tym kontekście nie może dziwić zatem pesymistyczny stosunek polskiego ekonomisty do tego systemu i opowiedzenie się za socjalizmem, gdzie rząd teoretycznie powinien reprezentować interes całego społeczeństwa.

            W socjalizmie ceny również mają charakter redystrybucyjny, dzięki centralnemu sterowaniu, jednak gospodarka teoretycznie powinna uniknąć negatywnych efektów monopolizacji. Polski ekonomista dowodził, że w sferze gospodarczej występuje poważna różnica pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem – gospodarka kapitalistyczna przeważnie pracuje przy niepełnym wykorzystaniu sił wytwórczych, gospodarka socjalistyczna natomiast posiada tendencję do ich nadmiernego wykorzystywania – w socjalizmie co do zasady cała siła robocza i wszystkie urządzenia produkcyjne mają być w pełnym użyciu, jednakże w praktyce występowała tendencja polegająca na tym, że rozwój sił wytwórczych nie nadążał za rosnącym zagregowanym popytem na nie, generując braki w zaopatrzeniu (Kołodko i Mahon 1987). W związku z tym Kalecki doszedł do wniosku, że gdy w gospodarce socjalistycznej poziom inwestycji się zmniejsza, następuje wzrost konsumpcji. Dynamika konsumpcji została przez niego opisana równaniem: , gdzie K to konsumpcja, D to dochód narodowy, I to inwestycje,  to przyrost dochodu narodowego w danym roku. Po podzieleniu całego równania przez D okazuje się, że udział konsumpcji w dochodzie narodowym zmniejsza się wraz ze zwiększeniem udziału inwestycji i tempem przyrostu dochodu narodowego (1959/1982, 174).

W socjalizmie celem nie jest utrzymanie równowagi pomiędzy ceną a przeciętnym kosztem produkcji, tak jak w przypadku kapitalistycznych przedsiębiorstw, które dążą do maksymalizacji marży zysku. W związku z podażowym charakterem gospodarki socjalistycznej – tzn. gospodarki, w której w praktyce wszystkie wyprodukowane dobra znajdują nabywcę – za ważną funkcję cen można uznać regulację dostępu do nich.

Kalecki zauważył jednakże, że w zamkniętej gospodarce socjalistycznej dochodziłoby do marnotrawstwa surowców podstawowych, ponieważ ich niedobór nie znajdowałby odzwierciedlenia w cenach. Dlatego sugerował, że w realnym socjalizmie, mającym kontakt z międzynarodowym rynkiem kapitalistycznym, ceny na surowce podstawowe powinno się ustalać w relacji do cen światowych (1957/1982, 132).

Zorientowany czytelnik mógłby zarzucić Kaleckiemu, że ten de facto przyznał rację Misesowi. Przedstawiciel szkoły austriackiej uważał kalkulację w socjalizmie za możliwą wówczas, gdy kraj socjalistyczny znajdowałby się w otoczeniu gospodarek kapitalistycznych. Wtedy socjalistyczni planiści mieliby dostęp do informacji rynkowych, na bazie których mogliby ustalić ceny (Mises 1951, 118–119). Na pierwszy rzut oka wydaje się więc, że obaj ekonomiści byli zgodni co do ograniczeń socjalizmu. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana.

Po pierwsze Mises uparcie trzymał się założeń Eugena von Böhm-Bawerka (1898) bazujących na literalnym odczytaniu dzieł Marksa. W związku z tym sądził, że rachunek ekonomiczny oparty byłby na kalkulacji społecznie niezbędnego czasu pracy (Mises 1951, 133–134). Nieposiadający systemu cenowego „prawdziwy” socjalizm dążyłby do bycia autarkią i minimalizowałby import (Mises 1951, 222–223), ponieważ zalew tanich produktów załamałby krajową produkcję. Państwo socjalistyczne nie mogłoby posiadać również środków produkcji za granicą, ponieważ planiści byliby skupieni wyłącznie na produkcji na rynek wewnętrzny (Mises 1951, 235).

W związku z tym Mises uważał radziecką gospodarkę za „fałszywy” socjalizm, to znaczy socjalizm „municypalny”, ponieważ według niego Związek Radziecki nie podążał ściśle za wskazówkami Marksa i Engelsa, tylko wytworzył system cenowy i dostosowywał swoją politykę gospodarczą do międzynarodowego, kapitalistycznego otoczenia, podobnie jak samorządy prowadzą politykę socjalną uzależnioną od zewnętrznych warunków gospodarczych. Twierdził, że socjalizm municypalny „nie reprezentuje żadnego szczególnego ideału ekonomicznego” (Mises 1951, 249). Zatem gospodarka radziecka była swoistym wypaczeniem ideałów socjalistycznych.

Z tej perspektywy Kalecki był daleki od idealizacji Misesa. Wiążąc ceny krajowe z cenami światowymi, chciał dostarczyć bodźców do oszczędzania surowców. Pozostanie przy cenach krajowych spowodowałoby bowiem rozrzutność – jeżeli w obiegu wewnętrznym wartość towaru A = wartość towaru B, a w obrotach zagranicznych A = 3 × B, to bodźce do oszczędzania będą takie same dla obu towarów, mimo że na rynku zagranicznym towar A jest warty trzykrotnie więcej (1957/1982, 132).

Celem, który przyświecał polskiemu ekonomiście, było wyrównanie bilansu płatniczego. Obawiał się on wzrostu zadłużenia zagranicznego, ponieważ trafnie przewidywał negatywny wpływ uzależnienia gospodarki socjalistycznej od dewiz krajów kapitalistycznych – znaczący wzrost zadłużenia zagranicznego był obserwowalny zarówno w krajach zależnych od ZSRR, jak PRL (Krawczyk 1990) czy Rumunia (Ban 2012), jak i w niezależnych, np. w Jugosławii (Dyker 2011). Towary będące przedmiotem handlu zagranicznego określił mianem surowców dewizowych i zaproponował metodę obliczania wydatków na ich produkcję, którą wyraża następujące równanie:

– gdzie D to suma wydatków dewizowych, s to wskaźnik przyrostu importu bądź redukcji eksportu wyrażony w dolarach, W to wydatki dewizowe równe płacy, (1 – a) × 100 to koszta przyrostu masy towarowej na 100 złotych (1957/1982, 134). Oszczędności wynikające z tej metody kalkulacji umożliwiłyby zwiększenie zysków z eksportu. Kalecki postulował, żeby zysk z eksportu towarów o wartości w obcej walucie był co najmniej równy wydatkom dewizowym. Proponował także ustalenie kursu maksymalnego na surowce dewizowe w stosunku [(1 – a) × 100]/s. W ostatecznym rozrachunku kurs maksymalny mógł doprowadzić do wzrostu cen surowców podstawowych na rynku krajowym, jednocześnie jego przyjęcie miało prowadzić również do: 1) maksymalizacji bodźców do oszczędności surowców, 2) zwiększenia kontroli nad opłacalnością transakcji eksportowych (1957/1982, 135–136).

Polski ekonomista bynajmniej nie był bezkrytyczny wobec idei centralistycznego tworzenia cen na surowce podstawowe. W referacie „O cenach surowców podstawowych” wskazuje na możliwe trudności związane z oceną efektywności inwestycji w surowce biorące udział w handlu międzynarodowym oraz na to, że przy ustalaniu cen trzeba liczyć się z wpływem bieżących problemów z eksportem i importem produktów (1958b/1982, 151). Poza tym liczył się z tym, że państwowe przedsiębiorstwa w gospodarce centralnie planowanej mogą być skłonne do manipulacji cenami produktów gotowych w celu zwiększenia swoich zysków (1958a/1982, 157).

Dla Misesa ustalenie cen odzwierciedlających relacje na rynkach światowych miało charakter esencjalny i umożliwić miało „obiektywną” wycenę towarów na rynku. Rozwiązanie Kaleckiego miało natomiast charakter praktyczny i instrumentalny: krajowe ceny na surowce podstawowe mają odzwierciadlać ceny światowe jedynie w przybliżeniu (1958b/1982, 147–149). Ceny krajowe więc nie mają być wrażliwe na wszelkie wahania cen światowych, a zatem ich celem nie jest obiektywna, rynkowa wycena.

Pomimo podobnych ustaleń Kalecki nie potwierdzał przypuszczeń Misesa, że otwarta gospodarka socjalistyczna musi się załamać pod wpływem konkurencji i importu z krajów kapitalistycznych, ponieważ nie będzie w stanie przeciwstawić im własnych produktów. Polski ekonomista sądził, że ustanowienie cen na surowce w relacji do cen na rynku światowym może dostarczyć bodźców do produkcji eksportowej, co dawałoby szansę na uzyskanie nadwyżki w bilansie płatniczym. Jednakże w dalszym ciągu kraje socjalistyczne nie mogłyby kontrolować opłacalności handlu międzynarodowego, ponieważ nie posiadały informacji na temat kosztów jednostkowych, a także nie mogły nad nimi panować.

Kalecki był sceptyczny wobec ustanowienia wspólnej bazy cen krajów uznawanych za socjalistyczne (czyli w konkretnym historycznym przypadku krajów RWPG). Powstanie takowej bazy uzależniał od wprowadzenia ceł, które uzależniałyby ją od cen światowych (1962a/1982, 158–159) w celu zachowania bodźców do prowadzenia opłacalnej produkcji eksportowej. Jak zauważył Jerzy Osiatyński, obawy Kaleckiego wynikały również z tego powodu, że ustalenie wspólnych cen wymagałoby ujednolicenia metod kalkulacji kosztów produkcji we wszystkich krajach, co mogłoby się okazać zbyt trudne (1982, 387).

Kalecki na początku lat sześćdziesiątych XX wieku stał na czele zespołu powołanego przez przewodniczącego Komisji Planowania. Zespół ten ustalił, że podstawą rozliczeń na rynku krajowym powinny być ceny fabryczne, tj. określane przeciętnymi kosztami produkcji i powiększone o odpowiednie narzuty w celu stymulowania produkcji (1957c/1982, 122). Różnice pomiędzy cenami fabrycznymi a cenami zbytu miały być regulowane podatkiem obrotowym w trakcie trwania planu (1964a/1982, 400–401).

Metodologia ta stanowiła wyraźny postęp w stosunku do rozwiązań z modelu Langego, ponieważ ceny nie byłyby ustalane statycznie i dopasowywane za pomocą prób i błędów, tylko na bieżąco regulowane poprzez politykę fiskalną.

Przeceniane modele

Wśród uczniów Kaleckiego nie ma zgody co do jego wizji gospodarki socjalistycznej. Domenico Mario Nuti (1986) twierdził, że polski ekonomista stworzył spójny i kompleksowy model gospodarki socjalistycznej, który charakteryzował się powiązaniem cen z inwestycjami, regulacjami ilościowymi, wskaźnikami wydajności dla firm oraz istotną rolą kontroli robotniczej. Zdaniem Jana Toporowskiego (1996) natomiast prace Kaleckiego stworzyły nie kompleksowy system, lecz szereg studiów poświęconych konkretnym problemom funkcjonowania gospodarki socjalistycznej. Toporowski podobnie jak Nuti zauważył, że Kalecki starał się stworzyć optymalną strukturę konsumpcji, której zadaniem było dopasowanie planowanych inwestycji do potrzeb ludności, w odróżnieniu jednak od włoskiego ekonomisty Toporowski uważał, że projekt ten był daleki od kompleksowości, podobnie jak studia Kaleckiego nad rynkiem pracy w socjalizmie, które były jeszcze mniej zaawansowane. Celem Kaleckiego bowiem nie było stworzenie ogólnej teorii socjalizmu, ale raczej poszukiwanie praktycznych rozwiązań (Toporowski 1996), które np. pogodziłyby planowanie z demokratyczną kontrolą robotniczą (Toporowski 2004). Wynikać to miało z jego niestandardowej jak na ekonomistę metodologii, która polegała nie na analizowaniu teorii, lecz na empirycznej obserwacji rzeczywistości i wyciąganiu z niej indukcyjnych wniosków (Toporowski 1991).

W mojej ocenie Toporowski miał zdecydowanie więcej racji niż Nuti. Sam Kalecki w różnych okresach swojej działalności proponował różniące się w szczegółach rozwiązania ekonomiczne. W sferze doktrynalnej był zwolennikiem demokracji robotniczej, czemu dał wyraz w słynnym artykule „Warunki powstania demokratycznej gospodarki planowej” (1942/1982, 76). Nie uważał jednak jej za główny wyznacznik sukcesu gospodarczego. Jego propozycje wymagały w równym stopniu wysokiej jakości urzędników zajmujących się planowaniem.

Wydaje się, że tworzenie modeli było zgubne dla takich ekonomistów jak Lange, który trzymał się ściśle teorii, tak jak i dla ekonomistów radzieckich uzależnionych z kolei od wytycznych o charakterze ideologicznym. Nie znaczy to jednak, by Kalecki popierał eklektyzm polegający na próbach łączenia socjalizmu z mechanizmem rynkowym, w którym nadzieje widzieli współcześni mu ekonomiści i w którym nadzieje widzą dzisiaj współcześni socjaliści rynkowi. Nie popierał też radykalnej decentralizacji polegającej na oddaniu robotnikom pełnej kontroli nad zatrudnieniem i produkcją.

Współcześnie taką koncepcję propaguje np. Bruno Jossa (2014), który popiera tworzenie spółdzielni pracowniczych finansowanych z kredytów bankowych. Jego zdaniem pracownicy, wykorzystujący kapitał dla rozwoju własnej firmy, zmieniając w ten sposób stosunek sił między pracą a kapitałem na korzyść pracy. W ten sposób tworzenie spółdzielni oznaczałoby w praktyce zawiązywanie socjalistycznych relacji społecznych. Adaman i Devine (2001, 2006) uważali natomiast, że robotnicy mogliby ujarzmić mechanizm rynkowy, gdyby dogadali się z konsumentami w specjalnych komitetach, gdzie decydowaliby wspólnie, co produkować. Michael Albert i Robert Hehnel (1992, 2002) poszli o krok dalej. Doszli do wniosku, że społeczeństwa mogłyby oddolnie porozumiewać się w sprawie zaspokojenia konsumpcji z pominięciem rynku i władz centralnych.

Z perspektywy kaleckiańskiej tego rodzaju modele wydają się zbyt skoncentrowane na doktrynalnych pryncypiach, to znaczy nie odnoszą się do współczesnych problemów funkcjonowania gospodarki (np. informatyzacji, usieciowienia gospodarki, roli wiedzy). Relacje pomiędzy sektorem publicznym a rynkiem Kalecki pojmował pragmatycznie, bazując na aktualnych problemach gospodarki, którymi w danej chwili się zajmował.

Tuż po wojnie w obliczu trudnej sytuacji aprowizacyjnej dopuszczał istnienie swobodnej wymiany i rynkowych cen w handlu detalicznym. Uważał bowiem, że przedsiębiorstwa państwowe, umiejętnie regulując ceny komercyjne na produkty, mogłyby zarabiać na kontaktach z sektorem prywatnym i zwiększać w ten sposób wpływy do budżetu. Państwo miałoby wtedy więcej środków na subsydiowanie zubożałych warstw społeczeństwa (1946a/1982, 30–31). Jednocześnie jednak popierał interwencję państwową i administracyjne racjonowanie w przypadkach, gdyby było to potrzebne, np. jeśli pośrednicy chcieliby przerzucić koszty podwyżek cen komercyjnych na konsumentów (1946a/1982, 28–29).

Ważniejsze było jednak nie tyle odpowiednie dopasowanie państwa do rynku, ile uzdrowienie jego finansów poprzez ich centralizację i wprowadzenie jednolitego systemu racjonowania. Za równie istotne uznawał Kalecki zracjonalizowanie obiegu pieniężnego i wydatków budżetowych (1946b/1982, 1946c/1982). Stworzenie funkcjonalnej polityki fiskalnej państwa było zatem w ujęciu Kaleckiego sprawą bardziej podstawową niż modelowanie jego poszczególnych sektorów.

Decentralizacja gospodarki socjalistycznej w studiach Kaleckiego również stanowiła zagadnienie nie tyle systemowe, ile funkcjonalne. Nie miała być nastawiona na zmiany w kierunku rynkowym, które dla wybranych jego lewicowych zwolenników oznaczały wolność od przymusu państwowego i demokratyzację. Według Kaleckiego liberalizacja gospodarki powinna mieć ograniczony zasięg, to znaczy autonomia zakładów nie mogła zakłócić ustalonego odgórnie planu rozwoju gospodarki narodowej.

Twórca Próby teorii koniunktury popierał liberalizację drobnego przemysłu pod postacią spółdzielni i niewielkich zakładów państwowych. Miało to po pierwsze uwolnić je od uciążliwej kontroli biurokratycznej i jej nadużyć, a po drugie zapobiegać marnotrawstwu – państwo dostarczałoby materiały po takich cenach, żeby nie opłacało się ich sprzedawać na wolnym rynku, spółdzielnie musiałyby produkować też wtedy towary konkurencyjne wobec państwowych i korzystać z odpadów. Państwo w pewnych wypadkach mogłoby subsydiować spółdzielnie tańszymi materiałami, ale zasadniczo spółdzielnie miałyby finansować się same i współpracować między sobą, tworząc regionalne centra zaopatrzenia (1956a/1982, 83). Podobną politykę Kalecki zalecał stosować wobec zakładów rzemieślniczych. Dodawał, że rzemieślników można motywować dodatkowo ulgami podatkowymi i pozwalać im zatrudniać niewielką liczbę pracowników najemnych (1956a/1985, 85).

Co do drobnych zakładów państwowych – zalecał, aby finansować je z państwowych funduszy, kontrolę nad nimi zaś pozostawiał radom wojewódzkim. Proponował też wprowadzenie w całym sektorze państwowym systemu następujących bodźców materialnych: 1) mniejsze premie dla kierownictwa, ale większa stała płaca, żeby kierownikom zależało na utrzymaniu posad, 2) premie pieniężne powinny być uzależnione od stopnia wykonania planu (im większy stopień, tym większa premia), 3) premie powinny być uzależnione od oszczędności, 4) normy planu powinny rosnąć w mniejszym stopniu niż wydajność pracy, 5) jednocześnie udział załogi w zyskach należy rozłożyć na kilka lat, aby pracownicy myśleli długoterminowo (1956b/1982, 87–91).

Bodźce miały być powiązane z inwestycjami w następujący sposób: 1) inwestycje centralne powinny być oparte na bezzwrotnym kredycie, który byłby oprocentowany, przedsiębiorstwa spłacałyby odsetki za amortyzację, 2) inwestycje zdecentralizowane miały być kredytowane na wyższy procent, co miało odstraszać od nierentownych inwestycji (1957c/1982, 123).

Poza tym fundusz płac zakładów miał być uzależniony od produkcji czystej (cena fabryczna – faktyczny koszt produkcji), tzn. jego wzrost zależałby od wzrostu tego rodzaju produkcji (1957c/1982, 118–119). W celu zapobieżenia redukcji zatrudnienia całość funduszu miała być wykorzystywana niezależnie od liczby zatrudnionych. Jeżeli fundusz płac zostałby przekroczony, to różnica między wypłatami a wartością funduszu zostałaby odliczona od następnej wpłaty na fundusz zakładowy (1957c/1982, 124).

Kalecki – mimo wielu pomysłowych wskazówek – nie przeceniał roli bodźców. W jego ocenie decydujące znaczenie dla rozwoju gospodarki i jednocześnie polepszenia jakości życia miały takie czynniki jak tempo wzrostu i bilans handlu zagranicznego. Liberalizacja przemysłu nie miała na celu powiększania zysków, ale raczej oszczędność, ograniczenie biurokracji i marnotrawstwa.

Rolą rad robotniczych w tak zdecentralizowanych zakładach było: 1) zapobieganie nadużyciom kierownictwa, 2) przeciwdziałanie tendencjom do centralizacji i biurokratyzacji, 3) pobudzanie oddolnej inicjatywy. Polski ekonomista sprzeciwiał się tendencjom syndykalistycznym, to znaczy nie chciał, aby zakłady samodzielnie ustalały ceny – w wyniku zmowy mogłyby być podwyższane, aby zapewnić większe zyski, co odbiłoby się negatywnie na produkcji. Jednocześnie spowodowałoby to podrożenie materiałów dostarczanych przez pośredników (1956c/1982, 93–106).

Kalecki dostrzegał to, czego nie dostrzegają współcześni socjaliści rynkowi i syndykaliści. Niezależnie bowiem od stopnia autonomii robotniczej groźba biurokratyzacji zawsze będzie istnieć. Dla polskiego ekonomisty ważną rolę odgrywał dług zagraniczny, którego zbyt duże rozmiary mogły wpływać negatywnie na gospodarkę niezależnie od takich czynników jak wpływ pracowników na funkcjonowanie zakładów. Zbyt niezależne zakłady mogą także zwalniać pracowników, aby zwiększyć wypłaty pozostałych. Zakłady kontrolowane przez robotników nie istnieją również w próżni – sektory są ze sobą powiązane, np. przetwórczy z rolniczym (1957a/1982, 106). Oprócz tego sądził, że pozbawione kontroli zakłady zaczną zachowywać się tak jak w kapitalizmie – tzn. wystąpi tendencja do monopolizacji i centralizacji.

Obawy autora zostały potwierdzone w badaniach Tei Petrin i Alesa Vahcicia (2000, 112) na temat funkcjonowania zliberalizowanych spółdzielni pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku, pozostających pod kontrolą pracowniczą w Słowenii. Okazało się, że zarówno kierownictwo, jak i pracownicy byli pozbawieni motywacji do rozwoju firm. Firmy nie były zainteresowane rozwijaniem inwestycji za granicą, natomiast starsze przedsiębiorstwa szybko zdobywały pozycję monopolistyczną i blokowały wejście nowych firm na rynek.

Nota bene taką sytuację przewidział Mises (1951, 270–275), który ostatecznie doszedł do wniosku, że robotnicy, którzy przejmą władzę nad środkami produkcji, szybko zaczną tworzyć monopolistyczne koncerny i dzielić między sobą dochód narodowy.

Kalecki chcąc zapobiec takiej możliwości, proponował połączyć autonomię rad robotniczych z centralnym planowaniem, którego celem była kontrola: produkcji, inwestycji, płac, zatrudnienia, cen, dystrybucji surowców podstawowych (1956c/1982, 96–98).

Potrafił również nieświadomie oddalić argumentację Misesa o tworzeniu przez robotników monopolistycznych koncernów. Kalecki obawiał się kartelizacji, ale dopuszczał tworzenie tzw. koncernów pionowych, które miałyby znacznie większą autonomię niż zwykłe zakłady (1957d/1982). W idei koncernów pionowych chodziło o łączenie w koncern dużych jednostek danej branży, które byłyby zależne od kupna i sprzedaży półfabrykatów, ale byłyby również względnie samowystarczalne, jeżeli chodzi o zaopatrzenie w materiały i surowce konieczne do wytworzenia gotowych produktów. Koncern taki posiadałby własną radę robotniczą oraz zarząd, który zajmowałby się wewnętrznymi sprawami takiej jednostki – kontrolowaniem premii, systemu bodźców i nakazów. Państwo kontrolowałoby dystrybucję surowców podstawowych i mogłoby stosować bodźce w celu regulacji produkcji.

Tym samym polski ekonomista stworzył szereg wskazówek, które rozwiązują wiele praktycznych i teoretycznych problemów gospodarki uspołecznionej. Moim zdaniem trudno jednak uznać to za całościowy model. Trzeba mieć na uwadze, że Kalecki pracował w państwie, gdzie władza miała co najmniej autorytarny charakter, stąd zapewne nie było szans na realizację wszystkich jego pomysłów. Z drugiej strony nie wiadomo, czy sytuacja wyglądałaby inaczej w państwie demokratycznym, gdzie pomysły autora musiałyby zyskać wpierw akceptacje szerokiego gremium ludzi – od polityków po typowy dla współczesnej demokracji rozbudowany aparat urzędniczy.

Gospodarka planowa a niedobory

Poza pracami przedstawicieli szkoły austriackiej największy wkład w podważenie racjonalności gospodarki centralnej planowanej miały dzieła Janosa Kornaia (1985, 1986a, 1986b, 1992, 2012), który stworzył szeroko dziś znaną teorię gospodarki niedoboru, wedle której braki w zaopatrzeniu spowodowane były nadmiernym popytem.

Główną innowacją w podejściu węgierskiego ekonomisty było rozróżnienie struktury budżetowej przedsiębiorstw kapitalistycznych i socjalistycznych. Według Kornaia w przedsiębiorstwach kapitalistycznych mamy zazwyczaj do czynienia z budżetem twardym – przedsiębiorca w gospodarce kapitalistycznej stale zagrożony jest bankructwem, nie może liczyć na pomoc z zewnątrz, co motywuje go do efektywnego zarządzania firmą. Natomiast w gospodarce realnego socjalizmu miało występować zjawisko miękkich budżetów – z powodu po pierwsze wyśrubowanych planów i dążenia do jak najwyższego tempa wzrostu, po drugie – opiekuńczego podejścia państwa do przedsiębiorstw, dzięki czemu nie groziło im bankructwo i inne typowe zagrożenia występujące w gospodarce rynkowej.

W perspektywie kaleckiańskiej z pewnością prawdziwy był pierwszy zarzut. W literaturze poświęconej Kaleckiemu problem przeinwestowania w gospodarce centralnie planowanej jest powszechnie uznawany przez jego zwolenników (Osiatyński1988, 2006, 2015; Kriesler i Haurcort 2014).

Kalecki w swoich pracach zabiegał o zmianę proporcji inwestycji na korzyść konsumpcji. W szczególności zwracał uwagę na kwestię ujemnych bilansów handlowych, które w jego ocenie stanowiły jedną z głównych barier rozwoju polskiej gospodarki (1958, 230–231; 1962, 266–267). Nie zgodziłby się raczej, że lekarstwem na powyższe problemy byłoby urynkowienie i „utwardzenie” budżetów przedsiębiorstw.

Szerzej tę kwestię poruszyła Andrea Szego (1991), która powołując się na polskiego ekonomistę, skrytykowała perspektywę Kornaia. Zdaniem badaczki wobec teorii gospodarki niedoboru można postawić następujące zarzuty: 1) jeżeli kreacja pieniądza kredytowego ma charakter endogeniczny, to miękki budżet charakteryzuje zakłady zarówno kapitalistyczne, jak i socjalistyczne; 2) jeżeli menedżerowie przedsiębiorstw socjalistycznych charakteryzują się nieograniczonym zapotrzebowaniem na dobra inwestycyjne i jednocześnie zawsze potrafią zapewnić sobie płynność potrzebną do realizacji planu, to w przedsiębiorstwach kapitalistycznych menedżerowie również posiadają wewnętrzną motywację niezależną od interesu właścicieli firm. Jedyna różnica polega na tym, że w kapitalizmie wpływ na politykę firmy mają też udziałowcy.

W odniesieniu do pierwszego zarzutu można przypuszczać, że stał się on mocniejszy wraz z upływem lat. Po pierwsze publikacja zamieszczona w kwartalniku wydawanym przez Bank Anglii (McLeay, Radia i Thomas 2014) dowodzi, że kreacja pieniądza kredytowego zależy od popytu na niego, a nie od stanu bankowych depozytów. Zatem w zgodzie z tym emisja pieniądza kredytowego rzeczywiście miałaby charakter endogeniczny. Zauważył to również Geoffrey Ingham (2004), który analizując historię pieniądza, dowodził, że w kapitalizmie system bankowy powiązany jest z systemem państwowym, aby niemal bez ograniczeń finansować inwestycje wiodących przedsiębiorstw. Tezę tę mogą potwierdzać wydarzenia po wybuchu kryzysu finansowego w Stanach Zjednoczonych w latach 2007–2008. Okazało się wówczas, że wiodące podmioty w amerykańskim systemie finansowym są zbyt wielkie, by upaść (too big to fail), a zatem państwo było odpowiedzialne za podtrzymanie przy życiu prywatnych instytucji finansowych. Niemniej jednak – wbrew temu, co sądzi Szego – tego rodzaju miękkie budżety mogą dotyczyć tylko naprawdę dużych podmiotów, które są ważne dla funkcjonowania całego systemu. We współczesnej gospodarce kapitalistycznej zdarzają się bankructwa, zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, gdzie są jednak zjawiskiem dość powszechnym.

Co do drugiego zarzutu – można powiedzieć, że działania menedżerów w socjalizmie potwierdzają słuszność propozycji Kaleckiego. W jego perspektywie to nie nadmierna kontrola, lecz jej brak przyczyniał się do słabej kondycji gospodarki centralnie planowanej. Potwierdza to przypuszczenia o konieczności wprowadzenia oddolnej, demokratycznej kontroli robotniczej, a także bardziej efektywnego sposobu nadzorowania przez władze centralne.

Wydaje się więc, że realny socjalizm i realny kapitalizm mają wspólne cechy – ochrona dużych, kluczowych dla gospodarki podmiotów, menedżerowie nie zawsze kierujący się interesem właściciela. W teorii przewagą socjalizmu powinno być za to maksymalizacja dobra społecznego. Jednakże chyba nawet w tym zakresie niektóre dobrze rozwinięte gospodarki kapitalistyczne wypadają lepiej, choć trzeba zauważyć, że zachodnie państwa kapitalistyczne z przyczyn historycznych od początku istnienia państw realnego socjalizmu znajdowały się w dużo lepszej sytuacji ekonomicznej. Sytuację gospodarek centralnie planowanych w powiązaniu z tym dodatkowo pogarszała ideologia głosząca, iż zachodnie państwa kapitalistyczne trzeba koniecznie dogonić gospodarczo, przez co zakładane plany stawały się zbyt ambitne i nierealistyczne. Warto może wobec tego przyczyn upadku realnego socjalizmu poszukać poza czystą ekonomią i odwołać się do jej związków z polityką.

Z mojego punktu widzenia w literaturze poświęconej Kaleckiemu zbyt mało miejsca poświęca się kwestii stosunków produkcji w realnym socjalizmie. Trzeba zwrócić uwagę, że polski ekonomista pracował w systemie o charakterze, delikatnie mówiąc, autorytarnym. W związku z tym nie mógł oficjalnie wypowiedzieć się na temat wpływu antagonizmów klasowych na ceny i podział dochodu narodowego w gospodarce planowej, jak to uczynił, analizując dynamikę kapitalizmu. W marksizmie instytucjonalnym tego okresu twierdzono bowiem, że takie antagonizmy nie występują, a w najlepszym razie mają ograniczony charakter, np. w postaci konfliktu między miastem a wsią.

W literaturze naukowej problematyką konfliktów klasowych w gospodarce centralnie planowanej zajmował się między innymi brytyjski socjolog pracy Bob Arnot (1988), który pisał o zjawisku „negatywnej kontroli robotniczej”. Problem ten pojawiał się, gdy władza chciała zwiększyć wydajność pracowników, nie wprowadzając przy tym nowych technik produkcji i nie zwiększając płac. Pracownicy wówczas uciekali się do rozmaitych form „sabotażu” – spowolnienia tempa wykonywanej pracy, strajków, nagminnego korzystania ze zwolnień lekarskich itd. Zdaniem Arnota pozwalało to pracownikom na zachowanie poczucia kontroli nad własną siłą roboczą w obliczu zwiększenia jej zewnętrznej kontroli. W dłuższej perspektywie wpływało to negatywnie na funkcjonowanie całej gospodarki.

Sięgając chociażby do analiz Lwa Trockiego (1937), można spostrzec, że nawet w perspektywie marksisty gospodarka realnego socjalizmu była naznaczona poważnymi sprzecznościami pomiędzy interesami klasy robotniczej a biurokracją. Stanowiła w rozumieniu Trockiego kastę, która dążyła do przekształcenia się w klasę – czyli w marksistowskim rozumieniu z dopuszczającej się nadużyć warstwy zarządzającej środkami produkcji w ich faktycznych właścicieli.

Nie ma tutaj miejsca na przeprowadzenie szczegółowej analizy teorii Trockiego, jednakże historyczny rozwój i upadek Związku Radzieckiego oraz jego państw satelickich zdaje się potwierdzać zasadnicze konkluzje konkurenta Stalina.

W perspektywie Kaleckiego trudno byłoby nie zauważyć, że liczne walki społeczne, chociażby w Polsce Ludowej, nie mogły pozostać bez wpływu na dochód narodowy. Biurokracja była wyalienowana i nie reprezentowała w rzeczywistości interesów klasy, której oficjalnie była przedstawicielem. Silne i niezależne organizacje robotnicze mogłyby naciskać na zwiększenie produkcji środków konsumpcji kosztem inwestycji przeznaczonych na rozbudowę sił wytwórczych. W rezultacie mogłoby to doprowadzić do zmniejszenia niedoborów i polepszenia sytuacji aprowizacyjnej. Podejmowane przez władzę decyzje o usprawnianiu planowania i polepszeniu sytuacji materialnej społeczeństwa przeważnie były spóźnione i źle przygotowane, czego końcowymi efektami były kapitałochłonność oraz powiększenie deficytu handlowego, a także niekorzystny bilans płatniczy. Problemy te stanowiły przedmiot szczególnej uwagi polskiego ekonomisty (1962/1982, 1963/1982, 1964b/1982).

Kalecki, a także Tadeusz Kowalik byli świadomi tych problemów i pragnęli „reformy przełomowej” realnego socjalizmu, która przynieść miała efekt taki jak podobna reforma kapitalizmu po drugiej wojnie światowej (Kalecki i Kowalik 1971; Kowalik 1989).

Gary Dymski (2014) stwierdził wręcz, że powyżsi autorzy swoimi tezami o „reformach przełomowych” kapitalizmu rozwinęli de facto materializm historyczny. Jego zdaniem przemiany, które nastąpiły po drugiej wojnie światowej w kapitalizmie, dowodziły, że można zrewolucjonizować stosunki produkcji, nie zmieniając reżimu akumulacji. Oznaczałoby to, że realny socjalizm da się zreformować, jeśli zrezygnuje się z centralnego planowania i wprowadzi mechanizm rynkowy, a jednocześnie zachowa system oparty na pełnym wykorzystaniu mocy produkcyjnych.

Powyższa opinia budzi moje poważne zastrzeżenia. Po pierwsze nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że jakakolwiek reforma kapitalizmu „zrewolucjonizowała” stosunki produkcji. Choć ustanowienie państwa dobrobytu i oparte na konsensusie współistnienie klas społecznych można uznawać za zjawisko pozytywne, z perspektywy marksistowskiej nie ma to jednak charakteru rewolucyjnego, to znaczy struktura własności środków produkcji nie uległa zmianie. Po drugie z pism samego Kaleckiego jasno wynika, że decentralizacja i urynkowienie realnego socjalizmu nie mogłyby pozostać bez wpływu na reżim akumulacji. W mojej ocenie byłaby to pewnego rodzaju formacja przejściowa wobec pełnej gospodarki kapitalistycznej.

Bliższy poglądom polskiego ekonomisty byłby raczej sceptycyzm wobec trwałości reform na gruncie obu systemów. Efektywne wprowadzenie w życie jego myśli wymagałoby nie reformy, ale w dużej mierze oddolnej, demokratycznej rewolucji politycznej. Pożądanym efektem byłoby więc zdemokratyzowanie systemu politycznego i pobudzenie oddolnej inicjatywy do wprowadzenia innowacji, których brak odczuwał realny socjalizm w konkurencji z kapitalizmem.

Koresponduje to niejako z jednym z podstawowych zarzutów o naturze antropologicznej skierowanym przeciwko gospodarce socjalistycznej, który został dobrze ujęty w jednej z prac Paula Krugmana:

Podstawowy problem nie był natury technicznej, lecz moralnej. Komunizm zawiódł jako system gospodarczy, ponieważ ludzie przestali w niego wierzyć (…). Możesz nie lubić kapitalizmu, a nawet czuć, że system ten w końcu upadnie, jednocześnie wykonując swoją pracę, ponieważ twoja rodzina potrzebuje pieniędzy, które zarabiasz. Kapitalizm może działać, a nawet rozkwitać w społeczeństwie samolubnych cyników. Jednak nie może być tak w gospodarce nie-rynkowej. Osobiste bodźce, które mają sprawiać, że pracownicy będą dobrze wykonywać swoją pracę, a menedżerowie podejmować dobre decyzje są po prostu zbyt słabe. W ostatnich latach istnienia Związku Radzieckiego robotnicy zdawali sobie sprawę z tego, że dostaną zapłatę niezależnie od włożonego wysiłku, podobnie menedżerowie wiedzieli, że ich awans zależy bardziej od koneksji politycznych niż od ich wydajności; nikt też nie otrzymywał na tyle wysokich nagród, które kompensowałyby zajmowanie niepopularnych stanowisk i podejmowanie ryzyka (1997).

Wypowiedź Krugmana można zinterpretować jako swego rodzaju krytykę polityczną, która uwidacznia, jak istotna jest kwestia postulowanej przez Kaleckiego partycypacji robotników w zarządzaniu gospodarką socjalistyczną. Wydaje się, że brak wolności politycznej umożliwiającej producentom współdecydowanie o sposobie podziału wytworzonego przez siebie dochodu jest czynnikiem podkopującym wiarę w sprawiedliwość i efektywność takiego systemu. W realnym socjalizmie przy jedynie formalnym uspołecznieniu produkcji, po porzuceniu stalinowskiej, surowej dyscypliny w miejscu pracy robotnicy nie posiadali zbyt wielu bodźców do zwiększenia swojej wydajności. Przy wysoce scentralizowanym systemie planowania interesy robotników zainteresowanych zwiększeniem konsumpcji i ogólnego dobrobytu musiały przeciwstawiać się interesom biurokracji partyjnej nastawionej głównie na realizację inwestycję doniosłych głównie pod względem politycznym.

Rację ma amerykański ekonomista, że w gospodarce nierynkowej jednostkowe, osobiste bodźce i motywacje mogą być zbyt słabe, żeby gospodarka ta rozwijała się poprawnie. Dlatego w takim systemie dużo większą rolę mogą odegrać „bodźce kolektywne” odwołujące się do wspólnoty interesów i współodpowiedzialności producentów za losy gospodarki, którą tworzą. W związku z tym proponowane przez wielu marksistowskich ekonomistów wizje realnego uspołecznienia, tzn. rzeczywistej kontroli klasy robotniczej nad środkami produkcji, są dużo bardziej adekwatną odpowiedzią na zarzuty natury antropologicznej. Rzecz jasna z samego faktu przejęcia kontroli nad środkami produkcji przez robotników nie wynika, że wiara w tworzony przez nich system będzie trwała. Trzeba zgodzić się z Krugmanem, a także z Kaleckim, że główny problem gospodarki socjalistycznej nie leży w optymalnym modelu czy też sposobie kalkulacji. Podstawowym warunkiem jej powodzenia jest stworzenie takiej wspólnoty politycznej, która uzasadniałaby wiarę jej członków w racjonalność obranych przez nią rozwiązań ekonomicznych.

Zakończenie

W artykule przedyskutowałem najważniejsze tezy Kaleckiego i jego zwolenników odnośnie do funkcjonowania gospodarki rynkowej i gospodarki centralnie planowanej w kontekście sporów o racjonalność socjalizmu.

Z argumentacji Demirbaga i Haleviego wynika, że rola wiedzy niejawnej może być zdecydowanie przeceniana i nie można jej przypisać takiego znaczenia, jakie przypisywał jej Hayek. Nie odgrywa ona kluczowej roli ani w kapitalizmie, ani w socjalizmie, ponieważ w zasadzie ceny w obu systemach ustalane są odgórnie. Wpływ czynników oddolnych na ceny w obu systemach nie jest efektem aktywności autonomicznych jednostek transmitujących w ten sposób nieskodyfikowaną wiedzę, lecz zorganizowanej walki klasowej, przejawiającej się w aktywności związków zawodowych tudzież potencjalnie innych instytucji pracowniczych, np. rady robotniczej.

Ponadto uwagi polskiego ekonomisty o sposobie tworzenia cen zaprzeczają twierdzeniu Misesa o naturalnej tendencji socjalizmu do izolacji gospodarczej. Kalecki w odróżnieniu od Langego oraz wielu współczesnych socjalistów nie przywiązywał także dużej wagi do stworzenia kompletnego modelu gospodarki socjalistycznej. Bardziej zależało mu na pragmatycznym rozdziale kompetencji pomiędzy biurokrację a klasę robotniczą – adekwatnie do bieżących potrzeb. W tej perspektywie niedobór w gospodarce planowanej był problemem nie tylko przeinwestowania, lecz przede wszystkim złego systemu politycznego i braku autentycznej partycypacji pracowników w procesie zarządzania formalnie tylko uspołecznioną gospodarką.

W tym kontekście trudno zgodzić się z opinią Kazimierza Łaskiego (2014), że Kalecki nigdy nie był marksistą. Wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Był bliższy marksizmowi bardziej niż twórcy systemu, który próbował naprawić.

 

Wykaz literatury

Adaman, Fikret i Pat Devine. 1997. „On the Economic Theory of Socialism.”, New Left Review 221: 54–80.

Adaman, Fikret i Pat Devine. 2002. „A Reconsideration of the Theory of Entrepreneurship: A Participatory Approach”, Review of Political Economy 23: 329–355.

Adaman, Fikret i Pat Devine. 2006. „The Promise of Participatory Planning. Rejoinder to Hodgson.” Economy and Society 35: 141–147.

Albert, Micheal i Robert Hehnel. 1992. „Participatory Planning.” Science and Society 56: 39–59.

Albert, Micheal i Robert Hehnel. 2002. „In Defence of Participatory Economics.” Science and Society 66: 7–21.

Arestis, Philip. 1996. „Kalecki’s Role in Post-Keynesian Economics: An Overview.” W An Alternative Macroeconomic Theory. The Kaleckian Model and Post-Keynesian Economics, red. J.E King. Dordrecht: Kluwer

Arnot, Bob. 1988. Controlling Soviet Labour. Experimental Change from Breznhev to Gorbachev. New York: M.E. Sharpe.

Auerbach, Paul i Dmitris Sotiropoulos. 2014. „Revisiting the Socialist Calculation Debate. The Role of Markets and Finance in Hayek’s Response to Lange’s Challenge.” W Economic Crisis and Political Economy: Volume II of Essays in Honour of Tadeusz Kowalik, red. Ewa Karwowska i Jan Toporowski. New York: Palgrave Macmillan.

Ban, Cornel. 2012. „Sovereign Debt, Austerity, and Regime Change: The Case of Nicolae Caucescu’s Romania.” East European Politics & Societies 26: 743–776.

Barone, Enrico. 1935. „The Ministry of Production in the Collectivist State.” W Collectivist Economic Planning, red. Friedrich Hayek. London: Routledge.

Bhaduri, Amit. 2014. „Effective Demand and Path Dependence in Short-and-long-run Growth.” W Michal Kalecki in 21st Century, red. Jan Toporowski i Łukasz Mamica. New York: Routledge.

Boettke, Peter. 2002. Calculation and Coordination. Essays on Socialism and Transitional Political Economy. London: Routledge.

Böhm-Bawerk, Eugen. 1975. Karl Marx and the Close of His System. A Criticism. Clifton: Augustus M. Kelley.

Chilosi, Alberto. 2004. „Kalecki’s Theory of Income Determination and Modern Macroeconomics. A Reconstruction and an Assessment.” W Kalecki’s Economics Today, red. Zbigniew Sadowski i Adam Szeworski. London: Routledge.

Cotrell, Alin i Paul Cockshott. 1993. Toward a New Socialism. Nottingham: Spokesman.

De Soto, Huerta. 2010. Socialism, Economic Calculation and Entrepreneurship. Chaltencham: Edward Elgar.

Devine, Pat. 1992. „Market Socialism or Participatory Planning?”, Review of Radical Political Economy 24: 67–89.

Dyker, David. 2011. Yugoslavia. Socialism, Developement and Debt. New York: Routledge.

Dymski, Gary. 2014. „Kalecki and Kowalik on the Dilemma of «Crucial Reform».” W Kalecki’s Economics Today, red. Zbigniew Sadowski i Adam Szeworski. New York: Routledge.

Hayek, Friedrich. 1996. Droga do zniewolenia. Tłum. zbiorowe. Kraków: Arcana.

Hayek, Friedrich. 1945. „The Use of Knowledge in Society.” American Economic Review 35: 519–530.

Hayek, Friedrich. 1949. „The Competetive «Solution».” W Individualism and Economic Order, red. Friedrich Hayek. London: Routledge.

Hockuba, Zbigniew i Marek Brzeziński. 2005. „Oskara Langego syntezy teorii ekonomicznych.” W Oskar Lange a współczesność, red. Zbigniew Sadowski. Warszawa: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.

Hodgson, Goefrey. 1998. „Socialism against Markets? A Critique of Two Recent Proposals.” Economy and Society 27: 407–433.

Hodgson, Goefrey. 2005. „The Limits to Participatory Planning. A Reply to Adaman and Devine.” Economy and Society 34: 141–153.

Ingham, Geofrey. 2004. The Nature of Money. Cambridge: Polity Press.

Jossa, Bruno. 2014. Producer Cooperatives as a New Form of Production. New York: Routledge.

Kalecki, Michał. 1942/1982. „Warunki powstania demokratycznej gospodarki planowej.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1943/1979. „Polityczne aspekty pełnego zatrudnienia.” W idem, Dzieła, t. 1, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1946a/1982. „Uwagi o racjonowaniu i systemie cen.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1946b/1982. „Uwagi o oszczędnościach i obiegu pieniężnym w Polsce.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1946c/1982. „Plany finansowe na II półrocze 1946 r. i na I półrocze 1947 r.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1947/1982. „Alokacja zasobów a ceny.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1954/1980. „Teoria dynamiki gospodarczej.”. W tegoż idem, Dzieła, t. 2, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1956a/1982. „Liberalizacja zarządzania drobnym przemysłem.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1956b/1982. „Bodźce w gospodarce socjalistycznej.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1956c/1982. „Rady robotnicze a centralne planowanie.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1957a/1982. „Nie przeceniać roli modelu.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1957b/1982. „Uwagi o cenach surowców podstawowych.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1957c/1982. „Schemat nowego systemu bodźców i nakazów.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1957d/1982. „Koncern pionowy jako element nowego modelu gospodarczego.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1958a/1982. „Centralistyczne tworzenie cen jako istotna cecha gospodarki socjalistycznej.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1958b/1982. „O cenach surowców podstawowych.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki M. 1959/1982. „Z zagadnień teorii dynamiki gospodarki socjalistycznej.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1962a/1982. „Problemy własnej bazy cen krajów RWPG.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1962b/1982. „Zarys metody konstruowania planu perspektywicznego.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1963/1982. „O podstawowych zasadach planowania wieloletniego.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1964a/1982. „Sprawozdanie zespołu do opracowania niektórych problemów związanych z rolą zysku i cen fabrycznych oraz zakresu stosowania tych cen w planowaniu i systemie finansowym.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1964b/1982. „Uwagi o planie gospodarczym na lata 1966–1970.” W idem, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński.. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1971/1980. „Walka klas a podział dochodu narodowego.” W idem, Dzieła, t.2, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał i Tadeusz Kowalik. 1971/1980. „Uwagi o «reformie przełomowej».” W Michał Kalecki, Dzieła, t. 2, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne,

Kołodko, Grzegorz i Walter Mc Mahon. 1987. „Stagflation and Shortageflation. A Comparative Approach.” Kyklos 40: 176–197.

Kornai, Janos. 1985. Niedobór w gospodarce. Tłum. Urszula Grzelońska i Zofia Wiankowska. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kornai, Janos. 1986a. Wzrost, niedobór, efektywność. Makrodynamiczny model gospodarki socjalistycznej. Tłum. Zofia Wiankowska. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kornai, Janos. 1986b. „The Soft Budget Constraint.” Kyklos 39: 3–30.

Kornai, Janos 1992. The Socialist System. The Political Economy of Communism. Oxford: Oxford University Press.

Kornai, Janos. 2012. „What Economics of Shortage and The Socialist System Have to Say to the (Hungarian) Readers Today: An Introductory Study to the First Two Volumes of the Live’s Work Series.” Acta Oeconomica 62: 365–384.

Kowalik, Tadeusz. 1989. „Toward a Mixed Socialist Economy.” International Journal of Political Economy 19: 56–77.

Kowalik, Tadeusz 1994. „Oskar Lange’s Market Socialism. The Story of an Intellectual Political Career.” W Why Market Socialism?, red. Franklin Roosevelt i David Belkin. New York: M.E. Sharpe.

Kowalik, Tadeusz. 2004. „Oskar Lange – między socjalizmem a kapitalizmem.” W Twórczość naukowa Oskara Langego i jej znaczenie w teorii ekonomii, red. Grzegorz Musiał. Katowice: Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego w Katowicach.

Kowalik, Tadeusz. 2005. „Teoria socjalizmu Oskara Langego w konfrontacji z realiami.” W Oskar Lange a współczesność, red. Zdzisław Sadowski. Warszawa: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.

Kowalik, Tadeusz. 2012. Róża Luksemburg. Teoria akumulacji i imperializmu. Warszawa: Książka i Prasa.

Krawczyk, Rafał. 1990. Wielka przemiana. Upadek i odrodzenie polskiej gospodarki. Warszawa: Oficyna Wydawnicza.

Kreisler, Peter i Geoff Harcourt. 2014. „The Failure of Economic Planning. The Role of the Feldman Model and Kalecki’s Critique.” W Michal Kalecki in 21st Century, red. Jan Toporowski i Łukasz Mamica. New York: Routledge.

Krugman, Paul. 1997. „Capitalism’s Mysterious Triumph.” http://web.mit.edu/krugman/www/Russia.htm.

Lavoie, Don. 1985. Rivalry and Central Planning. A Re-Examination of The Debate Over Economic Calculation Under Socialism. Cambridge: Cambridge University Press.

Lavoie, Don i Peter Boettke. 2011. Rivalry and Central Planning. New York: Routledge.

Łukawer, Edward 2005. Spór o racjonalność gospodarki socjalistycznej. Kraków: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.

Lange, Oskar. 1973a. „O ekonomicznej teorii socjalizmu.” W idem, Dzieła, t. 2, red. Mieczysław Jagielski. Warszawa: Państwowe Towarzystwo Ekonomiczne.

Lange, Oskar. 1973b. „Maszyna licząca i rynek.” W idem, Dzieła, t. 2, red. Mieczysław Jagielski. Warszawa: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.

Łaski, Kazimierz. 2009. Mity i rzeczywistość w polityce gospodarczej i w nauczaniu ekonomii. Warszawa: Instytut Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk.

Łaski, Kazimierz i Herbert Walther. 2014. „Kalecki’s Profits Equation after 80 Years.” W Michal Kalecki in 21st Century, red. Jan Toporowski i Łukasz Mamica. New York: Routledge.

Mandel, Ernest. 1986. „In Defence of Socialist Planning.” New Left Review 159: 5–37.

Mandel, Ernest. 1988. „The Myth of Market Socialism.” New Left Review 169: 108–120.

McCleay Michael, Amar Radia i Thomas Ryland. 2014. „Money Creation in the Modern Economy.” Bank of England Quarterly Bulletin 1: 14–27.

Michell, Jo. 2014. „The Price Mechanism and the Structure of Income in Kalecki’s Economics and Post-Kaleckian Economics.” W The Legacy of Rosa Luxemburg, Oskar Lange and Michał Kalecki: Volume I of Essays in Honour of Tadeusz Kowalik, red. Jan Toporowski i Łukasz Mamica. New York: Routledge.

Mises, Ludvig. 2012. Kalkulacja ekonomiczna w socjalizmie. Tłum. Jan Jabłecki. Warszawa: Instytut Misesa.

Mises, Ludvig. 1951. Socialism. An Economic and Sociological Analysis. Yale: J. Cape.

Petrin, Tea i Ales Vahcic. 2002. „Employee Involvement and the Modern Firm.” W Equality, Participation, Transition. Essays in Honour of Branko Horvat, red. Vojislav Franicevic i Milica Uvalic. London: St. Martins Press.

Nuti, Marco. 1986. „Michal Kalecki’s Contribution to the Theory and Practice of Socialist Planning.” Cambridge Journal of Economics 10: 333–353.

Osiatyński, Jerzy. 1982. „Dodatek 4.” W Michał Kalecki, Dzieła, t. 3, red. Jerzy Osiatyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Osiatyński, Jerzy. 1988. Michał Kalecki o gospodarce socjalistycznej. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Osiatyński, Jerzy. 2006. „Michał Kalecki (1899–1971).” Gospodarka Narodowa 6: 1–30.

Osiatyński, Jerzy. 2015. „Kalecki a «złota reguła akumulacji».” Ekonomista 4: 453–463.

Polanyi, Michael. 1962. Personal Knowledge. Towards a Post-critical Philosophy. Chicago: University of Chicago Press.

Polanyi, Michael. 1967. The Tacit Dimension. New York: University of Chicago Press.

Reynolds, Peter J. 1996. „Kalecki’s Theory of Prices and Distribution.” W An Alternative Macroeconomic Theory. The Kaleckian Model and Post-Keynesian Economics, red. W.J. Samuels i W. Darrity. Dordrecht: Kluwer.

Robbins, Lou. 2007. The Great Depression. London: Ludvig von Mises Institute.

Sardoni, Claudio. 2011. Unemployment, Recession and Effective Demand. The Contributions of Marx, Keynes and Kalecki. Cheltencham: Edward Elgar.

Stiglitz, Joseph. 1996. Whither Socialism? Cambridge: Cambridge University Press.

Szego, Andrea. 1992. „The Logic of a Shortage Economy. A Critique of Kornai from a Kaleckian Macroeconomic Perspective.” Journal of Post-Keynesian Economics 13: 328–336.

Temkin, Gabriel. 2008. Dyskusje o gospodarce socjalistycznej. Marks–Lange–Mises–Hayek. Warszawa: Polskie Towarzystwo Ekonomiczne.

Toporowski, Jan. 1992. „Two Enigmas in Kalecki’s Methodology.” History of Economics Review 16: 90–96.

Toporowski, Jan. 1996. „Kalecki, Marx and the Economics of Socialism.” W An Alternative Macroeconomic Theory. The Kaleckian Model and Post-Keynesian Economics, red. John E. King. Dordrecht: Kluwer.

Toporowski, Jan. 2004. „Kalecki’s Arguments for Socialism.” W Kalecki’s Economics Today, red. Zdzisław Sadowski i Adam Szeworski. New York: Routledge.

Trocki, Lew. 1937. The Revolution Betrayed. What is the Soviet Union and Where is it Going? Detroit: Labor Publications.


Damian Winczewski – absolwent filozofii na Uniwersytecie Gdańskim. Obecnie doktorant filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim, gdzie przygotowuje rozprawę poświęconą Róży Luksemburg. Zajmuje się filozofią marksistowską oraz heterodoksyjną ekonomią polityczną.

DANE ADRESOWE:

Wydział Humanistyczny

Uniwersytet Szczeciński

Krakowska 71-79

71-017 Szczecin

EMAIL: damian.winczewski@gmail.com

 

CYTOWANIE:  Winczewski, Damian. 2017. Michał Kalecki i problem racjonalnej alokacji zasobów w socjalizmie. Praktyka Teoretyczna 2(24).

DOI: 10.14746/prt.2017.2.9

 

AUTHOR: Damian Winczewski

TITLE: Michał Kalecki and the Problem of Rational Allocation of Resources in Socialism

ABSTRACT: The aim of this article is the reconstruction of the views of Michael Kalecki and his followers on rational calculation and allocation of resources in a socialist economy, and also to try to compare their statements with the views of both supporters of capitalism, as well as alternative models of socialism. In this matter the piece examines articles of Polish economists on the pattern formation of prices in capitalism and socialism, the role of the working class and the system of incentives and economic governance. In this paper, we have also discussed the views of the authors who, based on the work of Kalecki, took up a controversy with a circulation narrative explaining the failure of socialism. The conclusion that flows from the preceding analysis is as follows: Real capitalism and real socialism struggle with problems of imperfect information, and soft budgets; a particular model of economic management in this regard is not the direct cause of the failure of the socialist project. In addition to the problem of innovation and optimal investment, from the Kaleckian perspective, a fundamental problem of socialism appears to be the appropriate relations of production in the Marxist sense, understood as democratization of the relationship between the working class and the production management layer.

KEYWORDS: central planning, price regulation, investment, allocation of resources.

Krzysztof Król – Reprodukcja siły roboczej w kapitalizmie

Abstrakt: W niniejszym artykule autor analizuje stosunki występujące między pracą reprodukcyjną a kapitałem. Bada również możliwości ich zerwania.

Słowa kluczowe: praca reprodukcyjna, kapitał, wartość, wyzysk, ruch okrężny kapitału.

Warunkiem przywłaszczania nadwyżki gospodarczej w kapitalizmie, czyli wyzysku pracy, jest posiadanie przez klasę kapitalistyczną monopolu na używanie środków produkcji, niezbędnych do wytworzenia środków utrzymania. Kapitalistyczna kontrola środków produkcji sprawia, że ludność robotnicza nie może samodzielnie zrealizować swoich potrzeb życiowych. Jej przetrwanie, w mniejszym bądź w większym stopniu, zależy od zakupu środków utrzymania. Robotnicy są więc zmuszeni sprzedawać swoją zdolność do pracy w zamian za płacę, która z kolei umożliwia im nabycie środków utrzymania, przyjmujących formę towarową. Co za tym idzie w kapitalizmie również ludzka zdolność do pracy, czyli siła robocza robotnika, przyjmuje formę towarową i wymieniana jest za płacę na rynku pracy.

Wysokość płacy nie pozwala jednak na zakup wszelkich towarów niezbędnych do całkowitego i ciągłego odtwarzania siły roboczej robotnika. Musi on dodatkowo wykonywać pracę związaną ze zorganizowaniem części warunków własnego utrzymania poza obrębem stosunków kapitalistycznych. Natomiast kapitalista, sprawując kontrolę nad środkami produkcji, nie podlega przymusowi odtwarzania swojej siły roboczej, gdyż utrzymuje się przez wywłaszczanie robotników z wytworów ich pracy. Tym samym w kapitalizmie we wszystkich gospodarstwach domowych zachodzi reprodukcja potencjału życiowego wchodzących w ich skład osób, lecz nie we wszystkich gospodarstwach przebiega proces pracy, polegający na przekształcaniu życia ludzkiego w towar. Tym, co odróżnia proletariackie gospodarstwo domowe od burżuazyjnego, jest konieczność reprodukcji siły roboczej w tym pierwszym celem jej sprzedaży w zamian za dostęp do środków utrzymania. Osoby z gospodarstw burżuazyjnych nie muszą reprodukować swojej zdolności do pracy w formie towarowej, gdyż nie muszą jej sprzedawać, aby zdobyć środki utrzymania. Uzyskiwaniu płacy przez ludność robotniczą towarzyszy zatem spożycie produkcyjne środków utrzymania, którego efektem jest reprodukcja siły roboczej. Tymczasem osiąganiu zysku przez kapitalistów towarzyszy spożycie indywidualne, które nie służy reprodukcji siły roboczej.

W okresie feudalizmu, kiedy ludzka zdolność do pracy nie przybierała powszechnie formy towarowej, działalność służąca jej odtwarzaniu wchodziła w skład całokształtu produkcji społecznej. Działalność ta nie była odseparowana pod względem materialnym i społecznym od produkcji wszelkich innych dóbr. Wówczas wytwórca dysponował środkami produkcji, na mocy których sprawował, inaczej niż robotnik najemny, kontrolę nad procesem reprodukcji własnego potencjału życiowego i własnej zdolności do pracy. Z chwilą oddzielenia wytwórcy od środków produkcji jako cudzej własności i z rozwojem nowoczesnego przemysłu nastąpiła fizyczna separacja procesu produkcji towarowej od procesu reprodukcji siły roboczej, przedsiębiorstwa kapitalistycznego od gospodarstwa domowego i innych sfer, w których odtwarzany jest potencjał do pracy. Równocześnie stosunki pracy odbywającej w sferze reprodukcji także uległy zmianie. Praca reprodukcyjna w znaczniej mierze została wyłączona z procesu produkcji towarowej, który zaczął być traktowany jako wyłączna dziedzina produkcji społecznej. Proces ten wiąże się z podziałem ogółu robotników. Część z nich sprzedaje swoją siłę roboczą, konsumowaną przez kapitalistę w procesie produkcji towarowej. Tym samym wysiłki produkcyjne tej części robotników są traktowane jako rzeczywisty wkład w działalność gospodarczą. Inna część ludności robotniczej bierze udział w procesie pracy, umożliwiającej reprodukcję siły roboczej, i nawiązuje stosunki pracy, które wyłączone są poza ramy produkcji towarowej.

Z biegiem czasu oblicze tej pracy nie pozostaje jednak bez zmian. Kapitał przemysłowy, poprzez masowe narzucenie pracy fabrycznej, ograniczył działalność prowadzoną w ramach proletariackiego gospodarstwa domowego. Powodem zredukowania odbywającej się w nim pracy reprodukcyjnej było wydłużenie dnia roboczego. Skutkiem walk robotniczych toczonych o skrócenie dnia roboczego, a także przeciwko zatrudnianiu dzieci i kobiet, państwo przyjęło rolę organizatora reprodukcji siły roboczej, ustawowo ograniczyło długość dnia roboczego i podwyższyło granicę wieku zatrudnienia. To z kolei przygotowało grunt pod rozwój pracy reprodukującej siłę roboczą zarówno w obrębie gospodarstwa domowego, jak i poza nim. Konflikt klasowy, uprzednio w większym stopniu ograniczony do ram procesu produkcji, rozszerzył się tym samym na inne sfery życia społecznego, w których zachodzi bądź potencjalnie może zachodzić odtwarzanie siły roboczej.

Pomimo że praca reprodukującą siłę roboczą i praca wytwarzająca towary różnią się pod względem swojej formy, to obie podlegają wyzyskowi. W związku z tym działalność człowieka, polegająca na reprodukcji jego zdolności do pracy, wiąże się z całokształtem kapitalistycznych antagonizmów klasowych. Uchwycenie sposobu wyzyskiwania pracy reprodukcyjnej przez kapitał i stosunków walki pomiędzy tymi dwiema przeciwstawnymi stronami umożliwiają kategorie teorii wartości opartej na pracy.

Teoria wartości

Teoria wartości opartej na pracy wyjaśnia, jaką wartość dla kapitału posiada praca i jakie ma ona znaczenie w utrzymywaniu dominacji klasowej. Ze względu na miarę wartości (społecznie niezbędny czas pracy) i jej formę (pieniądz) w perspektywie kapitału tylko taka praca znajduje wyraz w wartości, która została uprzedmiotowiona w towarach. Chociaż sama praca nie ma wartości, to stanowi jej jedyne źródło, jest substancją wartości. Natomiast wytwory pracy, przyjmujące formę towarów, wartości nie wytwarzają, lecz są niezbędne do jej wytwarzania. W swoim aspekcie jakościowym wartość to stosunek walki pomiędzy klasami (klasą robotniczą a burżuazją) o narzucenie społecznej kontroli poprzez pracę. Natomiast wartość postrzegana od strony ilościowej jest uniwersalną miarą wszelkich rodzajów narzuconej pracy, wytwarzającej kapitalistyczne bogactwo w formie towarowej.

Praca posiada dla kapitału wartość, ponieważ umożliwia utrzymanie porządku społecznego. Konkretna postać pracy (wykwalifikowana, niewykwalifikowana, fizyczna, umysłowa itp.) nie ma znaczenia, gdyż „pojęcie pracy w kapitalizmie oznacza nie tyle po prostu proces pracy, ale nieustanne podporządkowanie coraz większej części ludzkich działań produkcji towarowej i tym samym organizacji społeczeństwa poprzez pracę” (Cleaver 2007, 28). Tendencja do nieograniczonego rozszerzenia kontroli społecznej za pomocą pracy, czyli akumulacja kapitału, jest zarazem nieograniczoną akumulacją siły roboczej. Toteż „bogactwo społeczeństw jest proporcjonalne do ilości robotników” (Federici 2009, 46), których kapitał zdoła zaprząc do pracy.

Rozszerzenie stosunków kapitalistycznych ograniczone jest jednak stopniem podporządkowania siły roboczej kapitałowi, czyli ilością pracy, którą zdoła on wydobyć z robotników w ramach procesu produkcji. Każda ze stron tego układu sił dokłada starań, aby wchłonąć większą partię bogactwa wytworzonego podczas dnia roboczego. Wzrost zysku osiąganego z danego kapitału wynika z większego wyzysku pracy albo ze wzrostu jej wydajności. Spadek zysku z kolei wiąże się z ograniczeniem kontroli społecznej poprzez pracę. Posiadacz kapitału zabiega więc o zagarnięcie większej części wartości wytworzonej przez narzuconą pracę, jednakowoż robotnicy walczą przeciwko pracy, która przekształca ich życie w towar. Sprzeczne perspektywy klasowe przejawiają się również w różnym odniesieniu klas do dwojakiego charakteru formy towarowej. Wartością użytkową, towarem jako wytworem pracy konkretnej, w pierwszym rzędzie zainteresowana jest klasa robotnicza, realizująca za jej pomocą swoje własne potrzeby. Niewątpliwie dla robotników każda praca w pierwszej kolejności jest konkretna, gdyż jej wykonanie zawsze wiąże się z określonymi umiejętnościami czy wytrzymałością. Tymczasem kapitał zainteresowany jest przede wszystkim towarem jako wartością, czyli zmaterializowaną pracą abstrakcyjną, której treścią jest kontrola społeczna. Kontrola ta nigdy nie jest jednak całkowita i ostateczna, gdyż siła robocza ma to do siebie, że z pasywnego czynnika produkcji może przekształcić się w aktywny czynnik walki klas. Sprzedaż zdolności do pracy nie jest więc równoznaczna z jej wykonaniem.

Ponieważ substancją wartości jest praca, a nośnikami zdolności do pracy są robotnicy, to zawsze występuje możliwość, że nabędą oni zdolność do odmowy. Oznacza to, że kapitał faktycznie nie jest w stanie istnieć bez robotników, którzy są zasadniczym ograniczeniem rozszerzania stosunków kapitalistycznych. Wartość powstaje więc w rezultacie walki pomiędzy klasami, która toczy się o to, czy, na jak długo i za jaką cenę kapitał zdoła narzucić pracę uprzedmiotowioną w formie towarowej. Toteż teorię wartości można uznać za teorię wartości opartej na walce klas. To teoria robotniczej walki przeciwko pracy narzuconej przez kapitał.

Wyjaśnia ona sposób wyzysku pracy, u którego podstaw leży przywłaszczenie przez kapitalistę wartości dodatkowej wytworzonej w procesie produkcji i określa stopień rozszerzenia stosunków kapitalistycznych. Ponadto ujawnia, że robotnicy jako wytwórcy wartości zdolni są znieść stosunki wyzysku. W konsekwencji uzasadnia też, że są oni w stanie stworzyć świat poza kapitalizmem, samodzielnie określając treść bogactwa społecznego[1]. Tym tłumaczy się fakt, że teoria wartości może uwzględniać robotniczy punkt widzenia, służąc walce z panowaniem kapitału, a jej założenia mogą wyjaśniać zasady tej walki.

Narzucenie stosunków pracy, które zostają wyrażone w wartości, pociąga za sobą odrzucenie wszelkich innych wartości powszechnie szanowanych w społeczeństwie. W związku z tym ludzka działalność, która reprodukuje siłę roboczą i nie przyjmuje formy wartości, dla kapitału nie posiada znamion pracy jako takiej. Niemniej działalność ta jako „konsumpcja robotnika pozostaje […] momentem produkcji i reprodukcji kapitału” (Marks 1951, 616).

Wartość siły roboczej

Wartość siły roboczej określana jest „wartością środków niezbędnych do utrzymania jej posiadacza” (Marks 1951, 181). Nie znaczy to, że wartość ta reprezentuje łączną wartość wytworzoną przez robotnika w trakcie dnia roboczego. Wartość użytkowa siły roboczej w perspektywie kapitału polega na tym, że posiadacz siły roboczej może wytworzyć więcej wartości, niż potrzebuje do własnego utrzymania. Poza wartością środków utrzymania wytwarza on nadwyżkę wartości, czyli dostarcza kapitaliście pracę dodatkową. Owa nadwyżka przyjmuje formę wartości dodatkowej.

Ponadto: „W przeciwstawieniu do innych towarów określenie wartości siły roboczej zawiera pierwiastki historyczne i moralne” (Marks 1951, 182). Niezbędność w tym wypadku ma charakter społeczny, a pierwiastki historyczne i moralne nie tylko odnoszą się do towarów nabywanych na rynku, ale również uwzględniają szersze zaplecze reprodukcji siły roboczej, gdyż: „Wartość siły roboczej określał nie tylko czas pracy potrzebny do utrzymania indywidualnego robotnika dorosłego, lecz czas pracy potrzebny do utrzymania rodziny robotniczej” (Marks 1951, 425). Historyczny i moralny standard wartości siły roboczej zakłada więc ustalony wolumen towarów jako przedmiotów użytku codziennego i proporcjonalną do niego normę nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Zmiany tego standardu odbijają się na wysokości płacy roboczej, która, stosownie do intensywności walk pomiędzy klasami, przyjmuje poziom płacy rodzinnej lub płacy, która pozwala wyłącznie na utrzymanie pojedynczej jednostki wchodzącej w skład gospodarstwa domowego. W ten sposób wielkość wartości siły roboczej zależy również od zaplecza reprodukcyjnego, którego części składowe w danym okresie pozostają do dyspozycji robotników i nie przyjmują formy towarowej[2].

Płaca robocza

Wartość siły roboczej wyraża natomiast płaca, która jest jednym z narzędzi wykorzystywanych w walce o wysokość wartości siły roboczej. Płaca przejawia się jako ekwiwalent wartości wytworzonej przez robotnika, dzięki czemu ukrywa właściwy kapitalizmowi stosunek wyzysku. W rzeczywistości opłacona zostaje jedynie praca niezbędna, odpowiadająca wartości środków utrzymania robotnika, podczas gdy wartość dodatkowa wytworzona przez pracę dodatkową zostaje przywłaszczona przez kapitalistę.

Dzięki płacy możliwe jest również utrzymanie pozoru, że prawdziwa praca to taka działalność człowieka, za którą otrzymuje on płacę roboczą. Toteż wszelka praca, wykonywana poza obrębem stosunków pracy najemnej, uznawana jest przez posiadacza kapitału za bezwartościową, gdyż nie jest ona źródłem wartości w znaczeniu ekonomicznym. Przeznaczony na nią czas jest w optyce kapitalistycznej czasem bezwartościowym, formalnie wolnym od kontroli kapitalistycznej. Z racji tego, że wykonywana w „czasie wolnym” praca nienajemna nie znajduje wyrazu w płacy roboczej, to zostaje ona ukryta, podobnie jak część dnia roboczego, na którą przypada praca dodatkowa.

Podział pracy na tę bezpośrednio opłaconą i bezpośrednio nieopłaconą idzie w parze z podziałem na robotników najemnych i nienajemnych. Drugą grupę zwyczajowo uznaje się za bezrobotnych, w przeciwieństwie do tych, którzy w danym czasie są zatrudnieni. W ramach płacowego podziału pracy robotnicy najemni nawiązują bezpośredni stosunek z kapitałem, pozyskując od niego środki pieniężne umożliwiające przeżycie, które transferują do rąk robotników nienajemnych. Ci uzyskujący płacę posiadają większą siłę niż robotnicy nienajemni. Występowanie tych drugich wywiera jednak nacisk na obniżenie funduszu płac i powoduje wzmożone podporządkowanie czynnych zawodowo. Kapitalistyczne zastosowanie podziału płacowego wzmaga więc antagonizm w obrębie całości świata pracy, osłabiając jego siłę przetargową w zderzeniu z samym kapitałem.

Doświadczenie słabszych ukazuje, że z chwilą, gdy robotnicy o lepszej pozycji (czyli mężczyźni uzyskujący płacę, gdy kobiety są jej pozbawione, lub biali zarabiający więcej niż czarni) zwyciężają, nie musi to dla słabszych oznaczać zwycięstwa, może nawet oznaczać porażkę obu grup. Ponieważ nierówność sił w łonie klasy stanowi o sile kapitału (Lotta Femminista, International Feminist Collective 1972, 18–19).

W perspektywie kapitału płaca jest niezbędnym narzędziem zarządzania siłą roboczą, które sankcjonuje zagarnięcie wartości dodatkowej. Ewentualny wzrost płacy uzależnia on od wzrostu wydajności pracy w procesie produkcji. Natomiast z punktu widzenia robotników płaca określa stopień ich panowania nad własnym życiem i poziom konsumpcji, stanowi ona broń, która wyznacza własną siłę. Strona robotnicza za pomocą płacy zaspokaja własne potrzeby, kładąc nacisk na rozszerzenie swojego dostępu do formy towarowej. Jeżeli uda jej się związać wysokość płac z samodzielnie określonymi potrzebami, a nie ze wzrostem zysku, to poszerza ona swoją autonomię względem porządku kapitalistycznego, czego wyrazem jest żądanie wzrostu płac niezależnie od wzrostu wydajności pracy, wzrostu płac przy ograniczeniu pracy. Podobnie udane walki o zrównanie płac, niezależnie od konkretnej pracy wykonywanej w procesie produkcji towarowej, skutkują ograniczeniem kapitalistycznego stosowania płacy jako narzędzia hierarchizacji robotników najemnych i indywidualizacji ich stosunku z kapitałem. Analogicznie walki o opłacanie pracy bezpośrednio nieopłacanej znoszą segmentację świata pracy na część najemną i nienajemną.

Nienajemna praca reprodukcyjna

Praca reprodukcyjna jest celową działalnością człowieka polegającą na wytwarzaniu wartości użytkowych, umożliwiających produkcję i reprodukcję siły roboczej w celu jej sprzedaży na rynku. Praca ta jest wykonywana przy użyciu środków utrzymania, które wówczas spełniają funkcję środków produkcji i reprodukcji siły roboczej. W skład rzeczowych czynników reprodukcji siły roboczej wchodzą środki pracy reprodukcyjnej (np. wyposażenie kuchni), które umożliwiają przekształcanie przedmiotów pracy reprodukcyjnej (np. produkty spożywcze). Produktami procesu pracy reprodukcyjnej są gotowe do spożycia środki utrzymania (np. gotowy do spożycia posiłek), w których zostaje ona uprzedmiotowiona. Produktem ich spożycia z kolei jest siła robocza. Spożycie gotowych środków utrzymania jest możliwe dzięki wykorzystaniu przez robotnika jego własnych funkcji życiowych. Jeżeli spożywa je produkcyjnie, odtwarzając, gromadząc i przekazując uzdolnienia, których wykorzystanie jest niezbędne w procesie produkcji towarowej, to wówczas odtwarza swój potencjał życiowy w formie towaru. W przeciwieństwie do produkcji towarowej reprodukcję klasy robotniczej kapitalista „może śmiało powierzyć samozachowawczemu i rozrodczemu instynktowi robotników” (Marks 1951, 617), o ile dzięki działaniu tego instynktu będą odtwarzali własne zdolności wymagane w procesie produkcji, stając się w ten sposób potencjalnie osobowymi czynnikami produkcji.

Produkcja siły roboczej dotyczy generacyjnej zastępowalności robotników i ma charakter okresowy, natomiast reprodukcja wiąże się z odtwarzaniem zdolności i chęci do pracy w wymiarze codziennym. Gospodarstwo domowe to podstawowa sfera pracy reprodukcyjnej, chociaż ta ma miejsce również w innych obszarach: edukacji, opieki zdrowotnej, gospodarki naturalnej, prostytucji itp. Pracę najemną można również włączyć w ramy pracy reprodukcyjnej, ponieważ umożliwia otrzymanie płacy roboczej, która jest niezbędnym środkiem utrzymania w kapitalizmie[3]. Niemniej przyjmuje się, że praca reprodukcyjna dotyczy tych, którzy świadczą opiekę, pomoc domową i edukację, co umożliwia odtworzenie ich własnej lub też innych zdolności do pracy.

Wszelkie rodzaje pracy przyczyniającej się do reprodukcji kapitalistycznych stosunków klasowych, nie tylko reprodukcji siły roboczej, które nie są wyrażone w płacy roboczej, zdefiniować można natomiast jako prace nienajemne. „Nienajemna praca nie jest nieopłacana, jest raczej przynajmniej częściowo sprzedawana kapitałowi w zamian za pozapłacowy dochód” (Cleaver 2011b, 114). Kapitał czerpie korzyści z pracy nienajemnej, a okolicznością warunkującą jej wykonanie jest uzyskanie części płacy innej osoby, świadczeń społecznych czy innych pozapłacowych form dochodu. Podczas gdy praca najemna w całości służy kapitałowi i pozornie jest w całości przezeń opłacona, to jeśli chodzi o pracę nienajemną, w większości przypadków pozornie żadna jej część nie jest wykonywana na rzecz kapitału, lecz w interesie osoby ją podejmującej i pozornie pozostaje całkowicie nieopłacona. Pod kategorię pracy nienajemnej podlegają m.in.: wytwórczość na własne potrzeby, poszukiwanie pracy, praca uczniowska w szkole i w domu, wymiana pozarynkowa, zakupy samoobsługowe, praca domowa, praca niewolnicza, praca więźniów czy też wolontariat. Robotnicy nienajemni nie posiadają bezpośredniej kontroli nad pieniądzem, co znaczy, że w porównaniu z robotnikami najemnymi ich dostęp do towarów i kontrola nad ich własnym życiem są ograniczone. Brak dostępu do płacy powoduje, że ich udział w podziale kapitalistycznego bogactwa przyjmuje charakter pośredni. Kapitał poprzez narzucenie formy towarowej przykuwa robotników nienajemnych do pracy i pośredniej zależności od innych robotników najemnych bądź instytucji państwowych. Zależni są oni od różnych form redystrybucji dóbr, częściej niż robotnicy najemni zaspokajają swoje indywidualne potrzeby konsumpcyjne na drodze produkcji i wymiany pozarynkowej. Bezpośrednie uzyskiwanie płacy od kapitalisty przez pojedynczego robotnika nie zwalnia go jednak z wykonywania pracy nienajemnej, polegającej chociażby na dojazdach do pracy, doszkalaniu się czy na samodzielnym przygotowywaniu niezbędnych posiłków. Każdy robotnik w ciągu swojego życia wykonuje więc różne rodzaje pracy nienajemnej, lecz nie każdy jest zaprzęgnięty do pracy najemnej. Innymi słowy, każdy robotnik jest częściowo uzależniony od przedmiotów pierwszej potrzeby w formie towarowej, lecz nie każdy otrzymuje płacę, która umożliwia ich nabycie.

Chociaż praca reprodukcyjna nie zawsze przybiera formę nienajemną[4], a u podstawy pracy nienajemnej nie zawsze leży reprodukcja siły roboczej[5], to jednak praca, która ma miejsce poza obrębem kapitalistycznej produkcji i cyrkulacji, szczególnie w proletariackim gospodarstwie domowym, przeważnie ma postać nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Tym samym przyjmuje się tu, że praca reprodukcyjna występuje w formie nienajemnej.

Proces produkcji i proces nienajemnej pracy reprodukcyjnej

Rzeczowe i osobowe czynniki procesu produkcji należą do kapitalisty. Dzięki temu sprawuje on nad nią bezpośrednią kontrolę – narzuca dyscyplinę pracy, reguluje jej długość, intensywność i wydajność. Natomiast nienajemna praca reprodukcyjna nie podlega bezpośredniej kontroli kapitału. Nie ma sztywno ustalonego początku i końca, w jej przebiegu następuje ciągłe przechodzenie od jednej czynności do drugiej, związane z wytwarzaniem różnych wartości użytkowych. Na tle produkcji kapitalistycznej praca reprodukcyjna wyróżnia się brakiem rozwiniętej kooperacji, brakiem rozwiniętego podziału pracy i technicznym zacofaniem.

Również wytwory procesu produkcji towarowej należą do kapitalisty. Dąży on do skracania czasu przeznaczonego na ich wytwarzanie, gdyż celem, któremu podporządkowuje organizację procesu produkcji, jest nieograniczone pomnażanie wartości urzeczowionej w towarach. Z kolei robotnik kontrolujący swoją pracę reprodukcyjną dąży do skracania czasu pracy przeznaczonego na wytwarzanie dóbr konsumpcyjnych, których ilość jest ograniczona jego potrzebami reprodukcyjnymi. Z charakteru tej pracy nie wynika potrzeba bezgranicznej pracy dodatkowej, wytwarzającej produkt dodatkowy. Ponadto realizacja własnych potrzeb może przybierać niestandardową, subiektywnie określoną postać.

Bez wątpienia nienajemna praca reprodukcyjna jest więc pracą konkretną wytwarzającą wartości użytkowe, które nie są przeznaczone na sprzedaż i nie należą do kapitalisty. Zdolność do jej wykonywania także nie jest sprzedawana na rynku za pieniądze, nie przybiera formy towarowej. W tym wypadku wartości użytkowe nie są wytwarzane dzięki połączeniu kapitału zmiennego z kapitałem stałym, nie ma tu mowy o jedności procesu pracy i procesu pomnażania wartości. Pozapieniężny stosunek pomiędzy pracą nienajemną a kapitałem jest zapośredniczony, np. przez innych robotników najemnych lub instytucje państwowe. Społeczne stosunki nienajemnej pracy reprodukcyjnej nie wyrażają się w formie towarowej, mimo to odciska ona swoje piętno na procesie wytwarzania i pomnażania wartości.

Obniżanie wartości siły roboczej z udziałem nienajemnej pracy reprodukcyjnej

Istnienie nienajemnej pracy reprodukcyjnej wynika z ograniczonej wysokości płacy, której wielkość uniemożliwia nabycie wszystkich przedmiotów użytku codziennego wymaganych do reperacji szkód poniesionych przez robotnika w pracy. Wbrew „wartościowej perspektywie” posiadacza środków produkcji problem reprodukcji siły roboczej nie zawęża się do uzyskania płacy przez jednostkę. Część nabytych za płacę surowych środków utrzymania, czyli nośników wartości wymiennej, nabiera wartości użytkowej, zawartej w nich jedynie potencjalnie, dopiero po odpowiednim przekształceniu ich za sprawą nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Ta „inna” praca zmienia zakupione na rynku produkty w środki zdatne do konsumpcji, a także wytwarza środki konsumpcji z surowców pozyskanych poza wymianą towarową (rzeczowe czynniki reprodukcji nie zawsze składają się z towarów). W ten sposób konsumpcja ludności robotniczej zostaje podniesiona powyżej progu zdefiniowanego na podstawie płacy. Z punktu widzenia robotnika jego własna reprodukcja obejmuje więc dwa elementy: konsumpcję towarów, które są środkami utrzymania, i nienajemną pracę reprodukcyjną, która uzdatnia je do spożycia, a także kompensuje ich niedobory. Odpowiednio siła robocza faktycznie nie jest w pełni wytworem kapitału, gdyż w jej skład nie wchodzą jedynie towary. Jest ona nośnikiem określonych proporcji między pracą niezbędną uprzedmiotowioną w spożywanych przez nią towarach i dodatkową nienajemną pracą reprodukcyjną.

Skoro wartość środków utrzymania zależy od ucieleśnionej w nich pracy najemnej, to praca nienajemna, polepszając wartość użytkową środków utrzymania, powoduje jednocześnie obniżenie ich wartości. Wielkość wartości siły roboczej zmienia się więc w prostym stosunku do ilości pracy najemnej ucieleśnionej w spożywanych środkach utrzymania, a w odwrotnym stosunku do ucieleśnionej w nich ilości nienajemnej pracy reprodukcyjnej, która nie jest wyrażona w wartości.

Stąd ograniczenie długości dnia roboczego, przy stałym poziomie wydajności pracy (stałej wartości środków utrzymania), nie musi powodować ograniczenia pracy dodatkowej i wartości dodatkowej. Nie dojdzie do tego, jeżeli ograniczeniu długości dnia roboczego towarzyszyć będzie zwiększenie nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Wówczas stratę pracy dodatkowej, wynikającą ze skrócenia dnia roboczego, zrekompensuje praca reprodukcyjna, która obniży wartość środków utrzymania, a co za tym idzie obniży wartość siły roboczej i skróci pracę niezbędną. Pomimo że nienajemna praca reprodukcyjna nie wytwarza wartości dodatkowej, to posiada znamiona pracy dodatkowej niewyrażonej w wartości. Wprawdzie nie sposób zeń wydobyć wartości dodatkowej, lecz obniżając wartość siły roboczej, umożliwia ona wzrost wartości dodatkowej.

Ilekroć w wyniku spadku koniunktury spada dostępność artykułów żywnościowych, mieszkań czy opieki medycznej, kapitał stosownie do tego procesu zmusza robotników, aby pracą nienajemną wypełnili braki środków utrzymania. Kiedy spadkowi płacy realnej i wzrostowi cen pożywienia towarzyszy wzrost bezrobocia, robotnicy częściej zaczynają samodzielnie przygotowywać posiłki czy uprawiać spożywane warzywa. To z kolei powoduje wzmożone zapotrzebowanie na nieprzetworzone środki i przedmioty pracy reprodukcyjnej. Równocześnie następuje spadek produkcji gotowych środków utrzymania wytwarzanych uprzednio przez wyspecjalizowane działy gospodarki[6].

W grę wchodzi również przeciwna tendencja – do wzrostu zatrudnienia i ograniczenia nakładu nienajemnej pracy reprodukcyjnej. Jej okrojona ilość musi zostać zrekompensowana zwiększonym dostępem do towarowych środków utrzymania (Cleaver 2011a). Podjęcie zatrudnienia wiąże się ze skróceniem czasu przeznaczonego chociażby na samodzielne przyrządzanie posiłków, co oznacza konieczność ich zakupu na rynku. W fazie wzrostowej cyklu gospodarczego produkcja towarowa wypiera pracę nienajemną, która częściej przybiera formę pracy najemnej. Wejście na rynek osób uprzednio świadczących nienajemną pracę reprodukcyjną wiąże się ze zwyżkowym ruchem płac realnych i rozszerzeniem produkcji towarowej. Opieka czy nauka przestają przybierać postać nienajemną i zostają przekształcone w kapitalistyczne gałęzie produkcji. Równocześnie zachodzi technologiczne doskonalenie środków i przedmiotów pracy reprodukcyjnej, wdrażanie nowych gotowych środków utrzymania. Nowe dobra konsumpcyjne warunkują narzucenie nowych i zanik starych form pracy w domu czy w szkole. Przykładowo wraz z informatyzacją tradycyjne zakupy w sklepie zostają zastąpione przez zakupy on-line, co znaczy, że podróż do i ze sklepu zostaje zastąpiona przez opłaconą dostawę do domu.

Utowarowienie pracy reprodukcyjnej ma zatem charakter cykliczny, uzależnione jest od wzrostu i spadku koniunktury gospodarczej. Kapitał dąży do zachowania poza obrębem gospodarki tej działalności reprodukcyjnej, która przyczynia się do zachowania niskiej wartości siły roboczej i której utowarowienie w danej sytuacji nie przyniesie zwiększenia skali akumulacji.

Ruch okrężny reprodukcji siły roboczej

Akumulacja ta polega na realizacji kolejnych stadiów ruchu okrężnego kapitału indywidualnego. Kapitał w ramach ruchu okrężnego zmienia swoją rzeczową postać, wyrażając w ten sposób określone stosunki klasowe. Funkcją kapitału pieniężnego (P) jest połączenie środków produkcji (Śp) z siłą roboczą (Sr). Kapitalista posiada monopol na użycie środków produkcji (Śp), przez co zmusza klasę robotniczą do sprzedaży swojej siły roboczej (Sr). Kapitał w formie produkcyjnej (…Pr…) tworzy nową wartość użytkową i wartość dodatkową. Siła robocza w procesie produkcji (…Pr…) wytwarza towar (T’) o wartości przewyższającej sumę wartości samej siły roboczej i środków produkcji. Kapitał w formie towarowej (T’) realizuje wartość i dostarcza dobra konsumpcyjne. Środki utrzymania lub środki produkcji (T’) zostają wymienione za pieniądz (P’) z innymi kapitalistami i z klasą robotniczą. Realizacja kolejnych stadiów owego procesu umożliwia osiągnięcie wartości dodatkowej wytworzonej przez pracę dodatkową, która zostaje uprzedmiotowiona w towarach (Marks 1955, 25–62).

                   Sr                                 Sr

                  /                                    /

          P – T … Pr … T ‚ – P ‚. P – T … Pr … T ‚ – P ‚ itd.

           l      \        l      l      l             \       l        l

           l       Śp    l      l      l              Śp   l        l

 1        l_____ l___l__l                      l        l

 2                       l___l___________l       l

 3                                l______________l

 

  1. ruch okrężny kapitału pieniężnego, 2. ruch okrężny kapitału produkcyjnego, 3. ruch okrężny kapitału towarowego

Nienajemna praca reprodukcyjna jako „inna” praca dodatkowa, która tworzy nadwyżkę wartości użytkowej, zostaje natomiast wchłonięta przez siłę roboczą, co następuje w ramach ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej (Cleaver 2011b, 158–159). Pierwsze stadium tego ruchu splata się z ruchem okrężnym kapitału indywidualnego, kiedy dochodzi do wymiany siły roboczej (Sr) za płacę w formie pieniężnej (P). Drugie stadium, w którym następuje wymiana płacy (P) na środki utrzymania (Śu) nabywane od kapitalistów, nie wchodzi do ruchu okrężnego kapitału indywidualnego, choć ma w nim swój początek. W trzecim stadium (Pr) wkład pracy reprodukcyjnej sprawia, że surowe środki utrzymania nabierają dodatkowej wartości użytkowej i jako gotowe do spożycia środki utrzymania zostają wchłonięte przez siłę roboczą (Śr*). W sile roboczej zostaje uprzedmiotowiona określona ilość pracy najemnej i dodatkowej pracy reprodukcyjnej, która tworzy nadwyżkę wartości użytkowej. Pod koniec całego procesu wartość siły roboczej ulega obniżeniu (Śr*).

Sr – P – T(Śu) …Pr… Sr*. Sr – P – T (Śu) …Pr… Sr* itd.

Ruch okrężny reprodukcji siły roboczej

Siła robocza na drodze wymiany ponownie wiąże się z ruchem okrężnym kapitału, stając się jego elementem. Jej wartość wymienna zostaje zrealizowana w akcie sprzedaży kapitałowi (P – Sr), a jej wartości użytkowa realizuje się poprzez spożycie w procesie produkcji towarowej (…Pr…).             

                    Sr – P – T(Śu) … Pr … Sr*. Sr – P – T(Śu) … Pr … Sr* itd.

                           ^                                              ^                

                            I                                              I                   

                            I       Sr                                   I      Sr           

                            I      /                                      I     /            

                           P – T … Pr … T ‚ – P ‚ .  P – T … Pr … T ‚ – P ‚ itd.

                                   \                                             \

                                   Śp                                           Śp

Wytworzony przez pracę reprodukcyjną produkt dodatkowy, który wchłania robotnik, dzięki cyrkulacji kapitalistycznej zostaje włączony do procesu produkcji. Robotnik najemny pośredniczy zatem w stosunku pomiędzy robotnikiem nienajemnym a kapitałem. Tym sposobem przy opłacaniu jednego zatrudnionego kapitał może wyzyskiwać pracę kilku bezrobotnych.

Siła robocza jest jedynym elementem ruchu okrężnego kapitału indywidualnego, który nie powstaje w ramach innych ruchów okrężnych kapitału. Jej istnienie zależy od zachowania ciągłości odrębnego ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej. Przyczyna przerwania procesów produkcji i cyrkulacji kapitału może więc występować poza ramami samego ruchu okrężnego kapitału.

Reprodukcyjna siła przetargowa robotników

W ramach dwóch stadiów wymiany i jednego stadium pracy ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej ma miejsce walka dwóch klas o wartość siły roboczej. Dotyczy ona wszystkich elementów ruchu związanych z procesami wymiany i pracy (pieniądz, siła robocza, środki utrzymania, praca reprodukcyjna). Kolejne stadia muszą zostać zrealizowane, a udana realizacja jednego z nich nie zapewnia zrealizowania kolejnego. Istnieje możliwość, że płynne przechodzenie od jednego do drugiego stadium ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej zostanie przerwane, co następnie spowoduje przerwanie reprodukcji ruchu okrężnego kapitału.

a) Stadium Sr – P

W stadium wymiany siły roboczej na płacę walka dotyczy tego, czy kapitał zdoła zmusić robotników do sprzedaży ich siły roboczej i jaka będzie jej cena. Z jednej strony kapitał wykazuje tendencję do zawierania stosunku z ludnością, która wciąż dysponuje zróżnicowanymi źródłami utrzymania, gdyż niepełna proletaryzacja gospodarstwa domowego[7] umożliwia utrzymanie niskiej wartości siły roboczej. Z drugiej strony, tendencja do nieograniczonego rozszerzenia stosunku wyzysku sprzyja pełnej proletaryzacji gospodarstwa, czyli sytuacji, w której płaca stanowi główne lub w rzadkich przypadkach jedyne źródło dochodu należących do niego osób. Postępująca proletaryzacja wzmaga z kolei zależność reprodukcji siły roboczej od nakładów towarowych (Wallerstein i Smith 2012, 45). Razem z utowarowieniem źródeł utrzymania, typowym dla rozwiniętych obszarów gospodarki kapitalistycznej, następuje również wzrost standaryzacji procesu pracy reprodukcyjnej. Wzmożona zależność gospodarstwa domowego od dostaw wody, energii, utylizacji śmieci itd. oznacza, że o ilości rąk do pracy w coraz większym stopniu decyduje wysokość płacy i świadczeń socjalnych, a nie praca nienajemna. Wzrost proletaryzacji gospodarstwa domowego, wzmagający kapitałochłonność reprodukcji siły roboczej, podnosi więc próg, poniżej którego nie może spaść płaca. Stan ten zwiększa możliwości załamania stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału.

Na podaż siły roboczej wpływa również cykliczność procesu rozszerzania stosunków pieniężnych. Podczas okresów wzrostu gospodarczego wielkości akumulacji kapitału stałego nie musi odpowiadać akumulacja kapitału zmiennego, co znaczy, że popyt na siłę roboczą będzie wzrastał szybciej niż jej podaż. Wówczas niepełne wykorzystanie środków produkcji ograniczy kapitalistyczną zdolność do rozszerzania produkcji. Wzrost popytu na zdyscyplinowanych robotników, przy spadku wielkości rezerwowej armii pracy, powoduje załamanie stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału (Bell i Cleaver 2017, 111). Robotnicza migracja z gorszych rynków pracy na lepsze lub migracja dająca szansę na pozyskanie źródeł utrzymania poza rynkiem pracy jest kolejną przyczyną kurczenia się podaży siły roboczej.

Załamaniu omawianego stadium wymiany sprzyja także walka robotników nienajemnych o uzyskanie płacy roboczej lub dostępu do środków utrzymania w sytuacji, kiedy owoce ich pracy są przejmowane przez kapitał. Żądania darmowego mieszkania zamiast mieszkania czynszowego, opłacania pracy związanej z nauką w szkole zamiast pobierania za nią czesnego, dostępu do darmowego transportu publicznego zamiast transportu biletowanego, powszechnego dostępu do opieki medycznej zamiast domowych sposobów leczenia, opłacania opieki nad dziećmi sprawowanej przez rodziców itd. wzmagają presję zwiększenia wydatków kapitałowych na opłacanie pracy nienajemnej.

b) Stadium P – T(Śu)

W przypadku wymiany pieniądza (płacy) na środki utrzymania problem dotyczy zdolności kapitału do ograniczania dostępności środków utrzymania za pomocą ceny pieniężnej. Robotnicy mogą podnieść cenę swojej siły roboczej, co umożliwi im wzrost spożycia artykułów pierwszej potrzeby. Kapitał, wykorzystując pieniężne zapośredniczenie dostępu do dóbr konsumpcyjnych, może jednak odzyskać utraconą wartość w sferze cyrkulacji. Aby narzucić korzystny dla siebie stosunek wymiany płacy za środki utrzymania, stosuje wówczas rządową politykę finansową sprzyjającą inflacji, zorientowaną na wywołanie wzrostu cen towarów. Wzrost ten, przy niezmiennej płacy nominalnej, ponownie ograniczy dostęp do środków utrzymana oraz umożliwi transfer realnych dochodów klasy robotniczej do kieszeni kapitalistów posiadających towary.

Stopień, w jakim forma ceny zostanie narzucona, powodując ograniczenie dostępu do środków utrzymania, podlega jednak zmianom, gdyż jednostki zaspokajają swoje indywidualne i grupowe potrzeby, wykorzystując również pozapłacowe i pozapieniężne formy dochodów. Codziennie szacują korzyści wynikające z utowarowienia własnego życia w zamian za płacę lub z jego odtowarowiena. Przykładowo wywłaszczenie kapitalistów daje szansę na pominięcie formy pieniężnej w dostępie do bogactwa. Ma ono miejsce w przypadku samoredukcji czynszów, opłat za dostawy prądu czy bieżącą wodę, kradzieży w zakładach pracy lub w sklepach. Uwalnianie dostępu do dóbr konsumpcyjnych na drodze kwestionowania cen i własności prywatnej dotyczyć może także zajmowania pustostanów czy samowoli budowlanej. Ilekroć robotnicy zdobywają kontrolę nad przedmiotami użytku codziennego, unikając zawarcia stosunku pracy najemnej, pieniądz przestaje być narzędziem ograniczania dostępu do dóbr warunkujących ich przeżycie. Odrzucenie pieniężnego zapośredniczenia w dostępie do środków utrzymania powoduje załamanie stadium wymiany towaru za pieniądz (T’ – P’) w ramach ruchu okrężnego kapitału (Bell i Cleaver 2017, 151).

Załamania omawianego stadium ruchu okrężnego reprodukcji wywołuje również spadek popytu efektywnego spowodowany zbyt niskimi płacami. W takich okolicznościach nie dojdzie do realizacji wartości T’ poprzez wymianę za P’, gdyż robotnicy nie będą dysponowali pieniężnym ekwiwalentem odpowiadającym wartości T’. Jednym ze sposobów znoszenia tej bariery przez kapitał jest rozpowszechnienie kredytu konsumpcyjnego, który pozwala utrzymać niezbędną wielkość siły nabywczej robotników (Bell, Cleaver 2017, 117-118). Utrzymanie niskich płac poprzez zadłużenie zależy z kolei od ich zdolności kredytowej. Każdy udzielony kredyt niesie ze sobą ryzyko podjęcia walki przez dłużnika o poprawienie warunków spłaty i obniżenie wysokości odsetek, występuje również prawdopodobieństwo jego niespłacenia. Niewypłacalność dłużnika może wiązać się z przejęciem przez wierzyciela pewnych środków utrzymania, lecz wierzyciel staje wtedy przed problemem odzyskania części ich wartości użytkowej, skonsumowanej przez dłużnika przed egzekucją długu.

c) Stadium …Pr…

W niniejszym stadium problem sprowadza się do tego, czy nienajemna praca reprodukcyjna zostanie wykonana, wytwarzając nadwyżkę uprzedmiotowioną w sile roboczej. Kapitał narzucając klasie robotniczej określony standard reprodukcji siły roboczej, zabiega o narzucenie takiej organizacji „czasu wolnego”, która zapobiegałaby jego „trwonieniu” na zaspokajanie potrzeb innych niż reprodukcyjne. Jeżeli czas rozporządzalny nie zostanie przekształcony w czas dodatkowej pracy reprodukcyjnej, to będzie on dla kapitalisty czasem straconym. Odpowiednio do tego dzień roboczy powinien składać się z pracy niezbędnej i dodatkowej urzeczowionej w towarach, jak również z dodatkowej pracy reprodukcyjnej urzeczowionej w gotowych do spożycia środkach utrzymania. Praca najemna musi być tym fragmentem dnia, w przebiegu którego nie wykonuje się pracy reprodukcyjnej i vice versa, powinna być też ona zsynchronizowana z rytmem produkcji towarowej.

Kapitał kształtuje więc rzeczowe czynniki reprodukcji i pośrednio wpływa na organizację procesu ich przetwarzania tak, aby umożliwiał on jedynie reprodukcję człowieka jako towaru, a nie realizację jego samodzielnie określonych potrzeb. Jednym ze sposobów takiej racjonalizacji zastosowania środków utrzymania jest wdrażanie naukowej organizacji pracy reprodukcyjnej zorientowanej na pomiar jej skali, złożoności i czasu trwania. Nie bez znaczenia jest w tym przypadku określenie zestawu niezbędnych dóbr reprodukcyjnych. Przykładowo mieszkanie, zorganizowane na kształt oddzielnego warsztatu produkcyjnego, zawiera stanowiska pracy w kuchni i łazience. Ich standardowym wyposażeniem są szafy i lodówka wykorzystywane jako zasobniki do magazynowania, a także zmywarka i pralka – maszyny, których zastosowanie zgodne z instrukcją obsługi reguluje czas pracy w domu. Usytuowanie mieszkania powiązane jest z infrastrukturą transportu zbiorowego bądź indywidualnego, która określa czas poświęcony na podróż do zakładu pracy, szkoły bądź na zakupy. Kapitalistyczne standardy reprodukcji narzucają również instytucje państwowe, zdolne regulować ilość i jakość dostępnych środków utrzymania. Dostępność antykoncepcji i aborcji określa czas poświęcony na opiekę nad potencjalnym potomstwem, program nauczania określa czas nauki w szkole i odrabiania zadań domowych, polityka planowania przestrzennego wpływa na czasochłonność transportu.

Wartość użytkowa środków utrzymania jest kształtowana przez kapitał zgodnie z jego potrzebami. Nie sprawuje on jednak bezpośredniej kontroli nad sposobem ich użycia. Zakup towarów o normalnej wartości użytkowej, nie gwarantuje zatem ich celowego spożycia, którego efektem będzie odtworzenie potencjału do pracy. Robotnicy są w stanie pokonywać stawiane przed nimi przeszkody i unikać spożycia wartości użytkowych z pierwotnie nadanym im przeznaczeniem. Robotnicze zastosowanie środków i przedmiotów pracy reprodukcyjnej może wiązać się z indywidualnymi i zbiorowymi formami protestu, kiedy samochody służą do organizacji ulicznej blokady a nie do stawiania się w pracy, komputery są narzędziem rozszerzania informacji o zamieszkach lub nawiązywania relacji towarzyskich, a nie narzędziem polowania na oferty pracy, urządzenia służące do pomiaru energii po przerobieniu przestają naliczać jej pobór, ograniczając wysokość rachunków. Do opuszczania dni roboczych, przedłużania okresu wakacyjnego czy unikania zatrudnienia robotnicy wykorzystują służbę zdrowia, która wystawia lekarskie zwolnienia z pracy. Dzięki instytucjom edukacyjnym mogą oni zdobywać umiejętności przydatne do samodzielnego rozwoju, a nie do rozwoju przedsiębiorstw kapitalistycznych. Takie kreatywne wykorzystanie wartości użytkowej w swojej różnorodności pozwala na zaspokojenie subiektywnych potrzeb i nie służy utrzymaniu zdolności do podjęcia pracy, a wręcz przeciwnie, umożliwia jej unikanie. Praktyki w czasie wolnym, które nie zawężają się do polepszenia wartości użytkowej siły roboczej i obniżania jej wartości, sprzyjają ograniczeniu możliwości powtórnego zawarcia stosunku klasowego (P – Sr) a także ograniczeniu wydajności i długości pracy w stadium produkcji (…Pr…).

Robotnicy przekształcając pracę choćby w wypoczynek, wykorzystują określoną technologię i organizację pracy reprodukcyjnej. Z tej przyczyny kapitał zmuszony jest wciąż przekształcać rzeczowe czynniki reprodukcji, gdyż w innym wypadku utraci swoją kontrolę nad pracą. Unowocześnianie środków, przedmiotów i organizacji pracy reprodukcyjnej wynika ze stałego wzrostu wydajności w produkcji. Niemniej tak jak wzrost wydajności pracy w produkcji nie oznacza powszechnego skrócenia dnia roboczego, podobnie wzrost wydajności opieki, nauki czy sprzątania, nie jest równoznaczny z ich skróceniem. Łącznie z rewolucjonizowaniem technicznej podstawy pracy reprodukcyjnej kapitał stara się podwyższać poziom standardu reprodukcji siły roboczej. Nowym środkom utrzymania przypisuje określoną ilość pracy, zmuszając robotników do rozwijania nowych umiejętności reprodukcyjnych. Przykładowo dostęp do bieżącej wody, pralki i detergentów wywołuje podniesienie wymogów higieny osobistej robotnika i czystości jego mieszkania. Niezniszczona garderoba, którą pracownik biurowy, kelner czy przedstawiciel handlowy przywdziewa do pracy, powinna być świeżo wyprana, poddana działaniu płynu do płukania, a także wyprasowana, co wymaga określonego nakładu pracy.

Wzrost wydajności pracy reprodukcyjnej, ograniczając jej zapotrzebowanie, tworzy jednak materialną podstawę do jej ograniczenia. Tendencji do wzrostu wydajności pracy, towarzyszy spotęgowanie robotniczych dążeń do wykorzystania jej owoców i przekształcania czasu pracy w czas wolny od niej. Obniżenie wartości i zwiększenie dostępności środków utrzymania mogą oni wykorzystać do rozszerzenia samodzielnie określonych potrzeb, których zaspokajanie z punktu widzenia kapitału pierwotnie nie miało znaczenia reprodukcyjnego. Dobra wcześniej uważane za luksusowe stają się wówczas niezbędne, nabierają cech historycznych pierwiastków określających wartość siły roboczej. Wzrost konsumpcji wraz z tendencją do całkowitego ograniczenia pracy reprodukcyjnej znosi zubożenie, które jest warunkiem ponownego zawarcia stosunku kapitałowego w stadium wymiany pieniądza na siłę roboczą (P – Sr) w ramach ruchu okrężnego kapitału.

Pomiędzy kapitałem a ludnością robotniczą rozgrywa się więc ustawiczny konflikt o ilość pracy narzuconej w „czasie wolnym”, o kontrolę nad środkami utrzymania i sposobami ich stosowania. Działalność poza przedsiębiorstwem może polegać na wytwarzaniu wartości użytkowej niezbędnej do reprodukcji siły roboczej lub przeciwnie – może hamować proces reprodukowania ludzkiego życia jako siły roboczej. Jeżeli rzeczowe czynniki reprodukcji nie zostaną przetworzone i wchłonięte przez człowieka, utrzymując jego zdolności do pracy, wtedy nie ma mowy o występowaniu pracy reprodukcyjnej. Skrócenie jej długości i intensywności umożliwia rozwój praktyk odbywających się poza obrębem kapitalistycznych stosunków społecznych. W perspektywie robotniczej mamy wtedy do czynienia ze spożyciem produkcyjnym umożliwiającym samorozwój, lecz z perspektywy kapitału jest to spożycie nieprodukcyjne, gdyż u jego podstaw leży utrata wartości przeznaczonej na środki utrzymania.

W przypadku następujących kolejno stadiów ruchu okrężnego reprodukcji siły roboczej kapitał dąży do wzrostu podaży siły roboczej (Sr – P) przy ograniczaniu dostępu do środków utrzymania (P – Śu), którym przypisuje maksymalną ilość pracy reprodukcyjnej (…Pr…). Tak jak dany poziom rozwoju technologii, organizacja produkcji i stworzony na ich podstawie podział robotników mogą zostać przez nich przezwyciężone i wykorzystane w imię realizacji ich własnych potrzeb, tak warunki reprodukcji są źródłem robotniczej siły i wpływają na kierunki jej rozwoju. Walki związane z kolejnymi stadiami reprodukcji siły roboczej z perspektywy zaangażowanych w nie robotników dotyczą obniżenia podaży siły roboczej i podwyższenia jej wartości (Sr – P), zwiększenia dostępu do środków utrzymania (P – Śu) i obniżenia nakładu nienajemnej pracy reprodukcyjnej (…Pr…). „Na poziomie społecznie rozwiniętego kapitału rozwój kapitalistyczny podporządkowany jest walkom robotniczym” (Tronti 1977, 89) toczonym w ramach procesów reprodukcji kapitału i reprodukcji siły roboczej. Jeżeli proletariat nie reprodukuje się w sposób ciągły na coraz większą skalę, wówczas następuje załamanie płynnej akumulacji kapitału.

Podstawowy warunek produkcji

Kapitał dokłada starań, aby wszelką ludzką działalność przekształcić w pracę wytwarzającą towary lub reprodukującą człowieka jako towar. Kapitalistyczne stosunki narzuconej pracy nie przybierają jednak jedynie postaci stosunków pieniężnych. Jak dotąd rozwój kapitalizmu nie osiągnął poziomu, na którym cała praca sproletaryzowanej ludności zostałaby wchłonięta przez produkcję towarową. Siła robocza owej ludności wciąż częściowo odtwarzana jest poza stosunkami wymiany towarowej. Wykonanie nienajemnej pracy reprodukcyjnej pozostaje więc podstawowym warunkiem pojawienia się na rynku siły roboczej, która jest jedynym czynnikiem produkcji wytwarzającym wartość i wartość dodatkową. Na wszystkich dotychczasowych szczeblach rozwoju kapitalizmu akumulacji pracy najemnej odpowiadała akumulacja pracy nienajemnej (Dalla Costa 1975). Stan ten przekłada się na dwoisty charakter robotników. Są oni właścicielami tylko jednego towaru, a ponadto istnieją jako „naturalna” siła reprodukcyjna. „Niewidzialność pracy domowej skrywa sekret całego kapitalistycznego świata: źródło społecznej nadwyżki, czyli praca nienajemna, musi zostać zdegradowana, znaturalizowana, zepchnięta na margines systemu, tak by osoby biorące w niej udział mogły podlegać większej kontroli i wyzyskowi” (Caffentzis 2002, 14).

Stosunki walki

Pod pewnymi względami położenie robotników sektora najemnego i nienajemnego jest porównywalne. Obie grupy są od siebie wzajemnie zależne i podlegają wyzyskowi. Bez względu na płeć, wiek i umiejętności ich celowa działalność przyczynia się do akumulacji kapitału. W obu przypadkach proletariackie doświadczenie nie zawęża się do zawarcia pieniężnego stosunku z kapitałem, lecz dotyczy całokształtu życia robotników i ich źródeł utrzymania. Występuje tu wspólny interes właściwy wszystkim wywłaszczonym ze środków produkcji, których przeżycie zależy od walki z kapitałem o dostęp do środków utrzymania.

Niemniej rozwojowi produkcji kapitalistycznej towarzyszy proces koncentracji zaangażowanej w nią ludności. Tymczasem nienajemna praca reprodukcyjna zwykle pozostaje odosobniona. Przykładowo proces pracy przebiegający w obrębie pojedynczego gospodarstwa domowego jest pod względem organizacyjnym – w dużej mierze – ograniczony do jego ram. Potencjalna współpraca gospodarstw domowych w zakresie realizacji potrzeb reprodukcyjnych ma więc stosunkowo ograniczoną podstawę materialną. Inaczej jest w przypadku procesu produkcji, który rozwija się dzięki kooperacji budującej intensywne więzi społeczne pomiędzy robotnikami w skali globalnej.

Kolejnym elementem łączącym ze sobą pracowników najemnych jest płaca. Do pewnego stopnia stanowi ona wspólny mianownik zrównujący zróżnicowane wysiłki produkcyjne. Określa udział w procesie produkcji i położenie względem innych klas, umożliwiając własną identyfikację i zrozumienie grupowego interesu. Świadomość tego interesu rozwija się między innymi wskutek walk płacowych. Stosunek pracy nienajemnej nie jest natomiast stosunkiem, który zostaje wyrażony w wartości i w związku z tym nie posiada on swojego rzeczowego wyrazu w płacy. Brak płacy utrudnia z kolei pracownikom nienajemnym identyfikację z ogółem świata pracy.

Przezwyciężenie izolacji związanej z własnym położeniem społecznym w przypadku pracy nienajemnej często wiąże się z pominięciem pośrednictwa, np. robotnika najemnego czy instytucji państwa, w dostępie do pieniądza. Dopiero zniesienie takiej formy zapośredniczenia pozwala na bezpośredni dostęp do systemu wartości wymiennej. W ten sposób przekształcony stosunek z kapitałem pozwala na otwartą konfrontację z nim samym.

W przypadku niezatrudnionych ich posiłkowanie się organizacją pracy nienajemnej celem wzmocnienia własnej siły posiada szczególną dynamikę. Jeżeli robotnik jako przedmiot wyzysku ma znaleźć się na rynku pracy, w pierwszej kolejności musi być żywy. Utrzymanie przy życiu wchodzi w skład pracy reprodukcyjnej, ale na tym sprawa się nie kończy. Samo ludzkie życie nie jest odtwarzane w celu sprzedaży na rynku pracy i nie ma ono dla kapitału wartości użytkowej. Dopiero w dalszej kolejności praca reprodukcyjna, jako praca konkretna, tworzy warunki umożliwiające przekształcenie życia w osobowy czynnik produkcji, jakim jest siła robocza. Bywa, że reprodukcja życia jako takiego i reprodukcja życia jako towaru są ze sobą zbieżne. Odmowa pracy reprodukcyjnej oznaczać może wówczas zniszczenie własnego potencjału biologicznego. Praca najemna natomiast nie jest dla robotnika bezpośrednim warunkiem zachowania własnego życia, a jej zaprzestanie w pierwszym rzędzie uderza w kapitał, a nie w niego samego.

Zwalczając robotniczy opór powstały w procesie wytwarzania towarów i reprodukcji siły roboczej, kapitał musi nieustannie zmieniać wdrażane przez siebie podziały. Dotyczą one stosunku ilości robotników nienajemnych względem najemnych, kształtowania podziału płacowego w obrębie całości świata pracy i hierarchii płac w obrębie grupy najemnej, powiązania podziałów płacowych z innymi podziałami narodowymi lub płciowymi występującymi w obrębie klasy, organizacji pracy w przedsiębiorstwie, w domu czy w szkole. Czynniki te decydują o zmianach układu sił w łonie samej klasy robotniczej, jak również w jej stosunkach z kapitałem, a co za tym idzie określają bieżący charakter walk z wyzyskiem, ich rozwój i cyrkulację.

Wykaz literatury

Bell, Peter i Harry Cleaver. 2017. Teoria kryzysu jako teoria walki klas. Tłum. Krzysztof Król. Poznań: A+

Caffentzis, George. 2002. „On the Notion of a Crisis of Social reproduction. A Theoretical Review.” The Commoner 5, Autumn: 1–22. www.commoner.org.uk.

Caffentzis, George. 2005. „Immesurable Value? An Essay on Marx’s Legacy.” The Commoner 10, Spring/Summer: 87–104. www.commoner.org.uk.

Cleaver, Harry. 2007. „Praca wciąż jest centralną kwestią”. Tłum. Jakub Maciejczyk. Recykling Idei 9: 23–30.

Cleaver, Harry. 2011a. „On Domestic Labor and Value in Mariarosa Dalla Costaʼs »Women and the Subversion of the Community«”. https://caringlabor.wordpress.com/2011/01/16/harry-cleaver-on-self-valorization-in-mariarosa-dalla-costa’s-women-and-the-subversion-of-the-community/.

Cleaver, Harry. 2011b. Polityczne czytanie Kapitału. Tłum. Iwo Czyż. Poznań: Oficyna Wydawnicza Bractwa „Trojka”.

Dalla Costa, Mariarosa. 1975. „Women and the Subversion of the Community”. W Mariarosa Dalla Costa i Selma James. The Power of Women and the Subversion of the Community. Bristol: Falling Wall Press.

Federici, Silvia. 2009. „The Devaluation of Womenʼs Labour.” W Eco-Sufficiency and Global Justice. Women Write Political Ecology. Red. Ariel Salleh. London–New York: Pluto Press.

Lotta Femminista, International Feminist Collective. 1972. List. Przedruk w L’Offensiva. Turin: Musolini: 18–19. Cyt. za: Selma James. 2012. „Sex, Race, and Class.” W Sex, Race, and Class – The Perspective of Winning: A Selection of Writings, 1952–2011. Oakland: Pm Press.

Marks, Karol. 1951. Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. 1. Tłum. zbiorowe. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1955. Kapitał. Krytyka ekonomii politycznej. T. 2. Tłum. Julian Maliniak. Warszawa: Książka i Wiedza.

Tronti, Mario. 1977. Operai e capitale. Torino: Einaudi.

Wallerstein, Immanuel i Joan Smith. 2012. „Gospodarstwo domowe jako instytucja gospodarki świata”. Tłum. Jakub Maciejczyk. Recykling idei 13: 36–48.

Wallerstein, Immanuel. 2007. Analiza systemów-światów. Wprowadzenie. Tłum. Katarzyna Gawlicz i Marcin Starnawski. Warszawa: Dialog.

 

Krzysztof Król – tłumacz i działacz OZZ Inicjatywa Pracownicza.

 

DANE ADRESOWE:

OZZ Inicjatywa Pracownicza

Kościelna 4/1a

60-538, Poznań

CYTOWANIE: Król, Krzysztof. 2017. Reprodukcja siły roboczej w kapitalizmie. Praktyka Teoretyczna 3(25): 265-288.

DOI: 10.14746/prt.2017.3.11

 

AUTHOR: Krzysztof Król

TITLE: The Reproduction of Labour Power in Capitalism

ABSTRACT: The article focuses on the reproductive labour’s role in capitalism and its political implications. It constitutes a part in the discussion on the reproductive labour.

KEYWORDS: Karl Marx, capitalism, politics, reproductive labour, feminism.

[1]   Jak twierdzi George Caffentzis, Marksowskie zastosowanie teorii wartości służyło rozwiązaniu problemów stojących przed ruchami antykapitalistycznymi w dziewiętnastym wieku, gdyż dyskurs ten miał równocześnie charakter analityczny, krytyczny i rewolucyjny (Caffentzis 2005, 94). Więcej na temat strategicznej interpretacji teorii wartości z perspektywy klasy robotniczej zob. Cleaver 2011b.

[2]   Immanuel Wallerstein i Joan Smith wyróżniają pięć rodzajów dochodów (rozumianych w szerszym sensie) gospodarstwa domowego: „płace, dochody ze sprzedaży na rynku (lub zysk), renta, transfery oraz wytwórczość na własne potrzeby (czyli bezpośredni wkład pracy)” (Wallerstein i Smith 2012).

[3]   Przykładowo, towary produkowane przez robotników przemysłu zbrojeniowego nie służą reprodukcji siły roboczej, wręcz przeciwnie, realizacja wartości użytkowej uzbrojenia pociąga za sobą wyniszczenie ludności. Niemniej płace robotników owego przemysłu są źródłem ich utrzymania, umożliwiającym reprodukcję ich potencjału do pracy.

[4]   Najemną pracą reprodukcyjną może być praca pielęgniarki, lekarki, nauczycielki, opiekunki, pomocy domowej itp.

[5]   Jak np. w przypadku nieopłaconej pracy więźniów, żołnierzy czy wolontariuszy itp.

[6]   Zastępowalność produkcji towarowej wytworami nienajemnej pracy reprodukcyjnej nigdy nie może być całkowita ze względu na jej ograniczone „uzbrojenie” techniczne. Natomiast zastępowalność nienajemnej pracy reprodukcyjnej produkcją towarową jest potencjalnie całościowa (lecz w przypadku proletariackich gospodarstw domowych stan taki należy do rzadkości).

[7]   „Rozróżnijmy dwie podstawowe możliwości: gospodarstwa domowe, w których wynagrodzenie za pracę zarobkową stanowi pięćdziesiąt procent lub więcej całkowitego dochodu w ciągu trwania życia, oraz gospodarstwa, w których stanowi ono mniejszą część. Nazwijmy pierwsze z nich »proletariackimi gospodarstwami domowymi« (ze względu na to, iż wydają one się być tak bardzo uzależnione od dochodów z pracy zarobkowej, do czego termin »proletariacki« ma się odwoływać), a drugie »półproletariackimi gospodarstwami domowymi« (ponieważ bez wątpienia większość ich członków otrzymuje przynajmniej jakieś wynagrodzenie za pracę)” (Wallerstein 2007, 56). W myśl powyższych założeń na obszarach peryferyjnych gospodarki kapitalistycznej przeważają półproletariackie gospodarstwa domowe, natomiast w centrach przeważają proletariackie gospodarstwa domowe.

Damian Winczewski – Modern Monetary Theory a marksistowska krytyka ekonomii politycznej

Abstrakt: Niniejszy artykuł jest próbą omówienia problematyki reprezentowanej przez Modern Monetary Theory (Nowoczesną Teorię Monetarną), czyli jedną z popularnych ostatnio teorii zaliczanych do nurtu postkeynesowskiego, w perspektywie marksistowskiej ekonomii politycznej. Przedmiotem analizy będą przede wszystkim założenia MMT dotyczące roli pieniądza we współczesnym świecie – zostaną one zestawione ze współczesnymi badaniami nad marksowską teorią pieniądza towarowego z Kapitału. Skomentowane i ocenione zostaną również pomysły neoczartalistów dotyczące polityki gospodarczej w kapitalizmie oraz jej wpływu na dynamikę całego systemu. Osobną kwestią jest ściśle polityczna problematyka związana z MMT, która również zostanie poddana analizie. Przedstawione zostaną punkty wspólne dla niektórych założeń MMT i koncepcji marksistowskich, przy jednoczesnym wykazaniu teoretycznej przewagi propozycji tych drugich. Autor artykułu stara się dowieść, że o ile deskryptywna część omawianej teorii, dotycząca realiów współczesnego kapitalizmu, może być zaakceptowana przez niektórych nieortodoksyjnych ekonomistów marksistowskich, to jej normatywna część powinna spotkać się z krytyką, ze względu na obecne w niej dość powierzchowne powtórzenie niektórych tradycyjnych keynesowskich propozycji dotyczących polityki monetarnej i fiskalnej.

Słowa kluczowe: marksizm, neoczartalizm, teoria pieniądza, ekonomia polityczna.

Wprowadzenie

Modern Monetary Theory (MMT), czyli Nowoczesna Teoria Monetarna, w niniejszym artykule nazywana przez nas także neoczartalizmem lub postkeynesowską teorią pieniądza[1], jest teorią makroekonomiczną analizującą współczesną gospodarkę z punktu widzenia funkcjonowania finansów publicznych w państwach posiadających monopol na kreację niezależnej waluty krajowej w systemie fiat money – czyli w systemie pieniądza fiducjarnego, niemającego oparcia w dobrach materialnych, np. w złocie. Teorię tę często zalicza się do nurtów ekonomii postkeyenesowskiej[2]. Wśród głównych reprezentantów MMT wymienić można Randalla Wraya, Billa Mitchella oraz Warrena Moslera. Poza analizą współczesnej gospodarki autorzy ci proponują również szereg rozwiązań z zakresu polityki gospodarczej, które w ostatnich latach zdobywają coraz większą popularność, prowokując dyskusję akademicką, a w krajach zachodnich także medialną. Teoria ta jest również bardzo popularna w internetowej blogosferze, do tego stopnia, że pewna część poważnej dyskusji toczy się poza przestrzenią akademicką, właśnie na blogach ekonomistów interesujących się tym zagadnieniem – dlatego też niektóre z nich zostały przez nas wykorzystane jako źródła uzupełniające standardowe publikacje akademickie w postaci książek i artykułów.

Popularność MMT i toczące się wokół niej dyskusje, a także historyczne odniesienia wskazujące na powiązania tej teorii z klasyczną ekonomią (Forstater 2004), w tym z marksizmem, stanowią według nas dobre powody, aby przyjrzeć się jej z perspektywy ekonomii marksistowskiej. Jest to bowiem teoria stawiająca pewne wyzwania przed marksizmem oraz oferująca alternatywną wizję rozwiązań niektórych problemów gospodarczych generowanych przez kapitalizm. Głównym celem niniejszego artykułu jest więc analiza, krytyka i porównanie wybranych koncepcji MMT z odpowiadającymi im koncepcjami ekonomii marksistowskiej. Pośrednimi celami są również wprowadzenie do marksistowskiej krytyki postkeynesizmu i prezentacja współczesnego stanu badań w tym zakresie.

Teza artykułu jest taka, że założenia MMT na ogólnym poziomie są słuszne, jeżeli chodzi o deskryptywny opis współczesnej rzeczywistości ekonomicznej, i nie stoją w rażącej sprzeczności z analizami nieortodoksyjnie pojmowanego marksizmu. Na poziomie normatywnym jednak recepty proponowane przez neoczartalistów w wielu aspektach zawodzą przez swój redukcjonizm i zbyt optymistyczne podejście do kapitalistycznego sposobu produkcji.

Artykuł składa się z pięciu części oraz konkluzji. W części pierwszej zostaną przedstawione geneza i główne założenia MMT. W drugiej części skonfrontujemy je ze współczesnymi badaniami nad Marksowską teorią pieniądza. Trzecia część dotyczyć będzie problemu dynamiki kapitalizmu i punktów stycznych dla marksizmu oraz postkeynesizmu, które stosują się także do koncepcji neoczartalistów. W części czwartej omówiona i poddana krytyce zostanie neoczartalistowska wizja polityki fiskalnej. W ostatniej części podejmiemy zagadnienie implikacji politycznych, które wynikają z przyjęcia założeń MMT. Całość zwieńczy zakończenie zawierające wnioski.

Najważniejsze założenia Modern Monetary Theory

Żeby szczegółowo opisać wszystkie tezy MMT i różnice w koncepcjach jej najważniejszych propagatorów, potrzebne byłoby odrębne studium. Dlatego omówione zostaną tylko wybrane, najważniejsze założenia MMT, których uznanie wymaga ich bezpośredniego odniesienia do interesujących nas aspektów ekonomii marksistowskiej.

Teoria ta w istotnej dla nas perspektywie stanowi przede wszystkim negację dogmatów ekonomii neoklasycznej na następujących płaszczyznach: a) pochodzenia pieniądza, b) podaży pieniądza, c) roli deficytu budżetowego, długu publicznego i inflacji, d) zasad funkcjonowania finansów państwowych (Umiński 2014).

W klasycznych i neoklasycznych teoriach pieniądz pełni trzy podstawowe funkcje: po pierwsze, umożliwia przeprowadzanie transakcji, po drugie, stanowi miernik wartości, a po trzecie, pełni funkcję tezauryzacyjną, to znaczy przechowuje daną wartość w czasie (Gruszecki 2015).

Główną cechą (neo)klasycznego podejścia do pieniądza jest podkreślenie jego neutralnego charakteru – zdaniem reprezentantów tej teorii nie wpływa on na inne, realne procesy gospodarcze (Bell 2001; Bludnik 2015, 34). Ponadto mówi się też o – wspomnianej już – jego funkcji tezauryzacyjnej: w tym ujęciu pieniądz zawsze przechowuje wartość związaną z jakimś towarem lub kruszcem, innymi słowy, jego wartość bierze się z siły nabywczej towaru/kruszcu, na którym jest oparty. Przykładowo, dla Davida Ricarda pieniądz był po prostu złotem lub srebrem – i takim samym towarem jak wszystkie inne (1817, 238). Dlatego też przedstawicieli klasycznej teorii pieniądza nazywa się zwolennikami towarowej teorii pieniądza lub – dawniej – „metalistami”. Ekonomiści neoklasyczni, a konkretnie monetaryści, mają bardzo zbliżone przekonania. Twórca teorii monetaryzmu Milton Friedman twierdził, że każda waluta powinna być pośrednio lub bezpośrednio związana z wartością jakiegoś towaru (1994, 22).

Zdaniem metalistów historycznie pieniądz wywodzi się z gospodarki barterowej i, jak twierdził Carl Menger, narodził się on spontanicznie oraz oddolnie w celu usprawnienia procesu wymiany towarów. Wówczas środkiem wymiany zostawał inny towar, który reprezentował szczególną wartość dla uczestników transakcji handlowej (2007, 257–262). Można powiedzieć, że koncepcja Mengera traktowana jest jako paradygmat we współczesnych analizach ewolucji pieniądza (Kubiczek 2015).

W teorii neoklasycznej kluczową rolę w podaży pieniądza pełnią oszczędności. W tym ujęciu banki najpierw gromadzą oszczędności, żeby następnie udzielać kredytów i pożyczek, które są źródłem inwestycji, co implikuje założenie głoszące, że stopa oszczędności determinuje stopę inwestycji. Podejście to wiąże się z przyjmowaną przez ekonomistów klasycznych ilościową teorią pieniężną, który do ekonomii głównego nurtu na powrót wprowadził Friedman (2010). W ramach tej teorii głosi się, że ilość pieniądza znajdująca się w obiegu gospodarczym w liniowy sposób przekłada się na poziom cen. W związku z tym nadmierna ilość inwestycji powoduje wzrost inflacji, zaś odwrotny przypadek skutkuje jej obniżeniem. Neoklasycy zakładają, że podaż pieniądza reguluje się automatycznie, ponieważ kiedy inwestycje są nadmierne, powoduje to wzrost stopy procentowej, co wymusza na inwestorach zmniejszenie nakładów, a to z kolei zwrotnie przyczynia się do spadku ceny dostępnego kredytu.

Ekonomia neoklasyczna bazuje na aksjomacie, zgodnie z którym inwestycje prywatne z założenia są bardziej efektywne niż państwowe. Wobec tego jej przedstawiciele negatywnie zapatrują się na interwencje państwowe, ponieważ te konkurują w walce o środki pieniężne z przedsiębiorstwami prywatnymi. Efektem tej konkurencji jest wypieranie inwestycji prywatnych przez inwestycje państwowe. Głównym źródłem inwestycji państwowych jest zwiększający się deficyt budżetowy. Ponieważ zdaniem neoklasyków wolny rynek reguluje się sam i zapewnia optymalną alokację zasobów, to interwencja państwa nie prowadzi do zmian w zagregowanym wolumenie produkcji gospodarki narodowej, lecz wskutek zwiększenia ilości pieniądza w obiegu prowadzi jedynie do wzrostu cen[3].

Szkoła monetarystyczna dopuszcza jedynie ograniczoną interwencję, którą może w uzasadnionych warunkach przeprowadzić niezależny od rządu bank centralny. Wpływa on na poziom podaży pieniądza w gospodarce, regulując stopę procentową oraz stopę rezerwy obowiązkowej w bankach. Kontroluje również operacje otwartego rynku, które polegają na zakupie bądź sprzedaży bonów oraz papierów wartościowych, starając się w ten sposób zabezpieczyć rynek pieniężny przed nieoczekiwaną utratą płynności. Tym samym uznaje, że pieniądz ma charakter egzogeniczny.

 Genezą wielu założeń MMT jest trwający od wielu lat spór o pochodzenie i rolę pieniądza, toczony między zwolennikami i przeciwnikami zarysowanego przez nas powyżej stanowiska. W historii myśli ekonomicznej nazywano go często sporem pomiędzy metalizmem a czartalizmem, określanym czasem również jako stanowisko nominalistyczne (Wray 2015, 162). Aczkolwiek współcześnie mówi się raczej o sporze pomiędzy zwolennikami pieniądza egzogenicznego i endogenicznego.

Za ojca czartalizmu powszechnie uważa się niemieckiego ekonomistę Georga Friedricha Knappa. W swojej wydanej w 1895 roku w Niemczech, a w latach dwudziestych przetłumaczonej na język angielski książce State Theory of Money twierdził, że pieniądz nie jest towarem, ale tworem prawnym stworzonym i wprowadzonym do obiegu przez państwo.

Nie miało dla niego znaczenia, czy pieniądz istnieje w formie złota czy papieru, ponieważ utrzymywał, że należy traktować go jako kupon bądź żeton (wł. charta), który za sprawą umowy społecznej umożliwia ludziom wymianę handlową (Knapp 1924, 32). Jego poglądy miały wpływ na Johna Maynarda Keynesa, który również krytykował klasyczne podejście do pieniądza (1930). Podobnie żyjący w tych samych czasach ekonomista brytyjski Alfred Mitchell-Innes głosił pogląd, że pieniądz jest relacją społeczną pomiędzy dłużnikiem i wierzycielem, niezależnie od tego, czy wierzycielem jest państwo czy podmioty prywatne (1914). Współcześnie neoczartaliści tacy jak Mosler uważają, że pieniądz niezależnie od formy, jaką przybiera – papierowej, kruszcowej bądź jakiejkolwiek innej – nie różni się niczym od elektronicznego zapisu na koncie. Zapis ten jest wart tylko tyle, ile jest wart w momencie zawarcia konkretnej transakcji, to znaczy jego wartość równa jest zakupionym dobrom i usługom w danej chwili (Mosler 2014, 57).

Istotą czartalizmu jest teza, że to państwo stwarza publiczne zapotrzebowanie na walutę poprzez ogłaszanie podatków, które muszą być płacone przez obywateli w walucie krajowej. Zwolennicy tej teorii uważają, że opisuje ona funkcjonowanie wszystkich systemów monetarnych. Ważnym czynnikiem tych systemów jest swoboda fiskalna państwa – będzie ona duża, jeżeli państwo jest suwerennym emitentem własnej waluty o płynnym kursie (niezwiązanym z kursem innej waluty – jest to kluczowe dla jej niezależności), zaś mniejsza, jeżeli kurs waluty będzie sztywny lub powiązany ze standardem złota.

Współcześnie zwolennicy MMT w pełni przyjmują te założenia, traktując przejście z systemu pieniądza opartego na kruszcu do systemu fiat money – czyli pieniądza niemającego pokrycia w żadnym towarze, kreowanego przez banki centralne ex nihilo – jako potwierdzenie powyższej teorii. Wciąż trwa spór między metalistami a czartalistami o to, czy pieniądz rzeczywiście narodził się spontanicznie podczas wymiany barterowej czy na skutek działań państwa. Prowadzone badania sięgają czasów starożytności i pierwszych instytucji państwowych w tej epoce (Semenova 2011, Bransbourg 2011).

            Stanowisko zajęte w dyskusji o pochodzeniu i funkcjach pieniądza niesie ze sobą poważne implikacje makroekonomiczne. Współcześni kontynuatorzy czartalistów przyjmują, że podatki nie finansują wydatków państwa. Wręcz przeciwnie, to państwo nakłada podatki w tym celu, aby stworzyć zapotrzebowanie na kreowaną przez siebie walutę i używa polityki fiskalnej do regulacji zachowań podmiotów gospodarczych (Mosler 2014, 31). Innymi słowy, następuje tutaj odwrócenie słynnego bon motu Margaret Thatcher, że rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. W pewnym sensie w państwie będącym suwerennym emitentem własnej waluty rząd „ma wszystkie pieniądze” i tworzy obciążenia fiskalne, aby podaży waluty odpowiadał popyt na nią.

W związku z tym np. głośny współcześnie problem kryzysu systemu emerytalnego dla neoczartalistów nie sprowadza się do kwestii gromadzenia pieniędzy na wypłatę emerytur. Według nich państwowy system emerytalny czy ubezpieczeniowy nie może zbankrutować, bo zgromadzone w nim środki nie są niczym więcej niż tylko zapisem na koncie (Mosler 2014, 73). Prawdziwym problemem jest więc zapewnienie takich warunków gospodarczych, w których możliwe będzie wytworzenie odpowiedniej ilości dóbr i usług koniecznych do zaspokojenia potrzeb emerytów (Winczewski 2016). Dlatego można powiedzieć, że choć MMT jest w dużej mierze teorią funkcjonowania finansów, to realnym skutkiem przyjęcia jej założeń jest przynajmniej częściowe przesunięcie uwagi polityki gospodarczej z fetyszyzowanego przez neoliberałów sektora finansowego na sferę realnej pracy i produkcji.

Przyjęcie powyższych tez o pochodzeniu i roli pieniądza implikuje odmienne względem teorii neoklasycznej stanowisko dotyczące podaży pieniądza i funkcjonowania finansów państwowych. Według zwolenników MMT koncepcja egzogeniczności pieniądza i możliwości sprawowania nad nim pełnej kontroli przez bank centralny jest mocno wątpliwa. Zdaniem Wraya uznanie silnej („teoretycznej”) egzogeniczności pieniądza wymagałoby ignorowania zmiennych endogenicznych, takich jak: wydatki, stopa procentowa, bezrobocie, inflacja oraz popyt sektora prywatnego na kredyt (1992). Realistycznie rzecz ujmując, bank centralny musi mieć te zmienne na uwadze, co potwierdza raczej założenie o endogeniczności pieniądza.

Ponadto reprezentanci postkeynesowskiej teorii pieniądza przyjmują, że kreacją pieniądza zajmują się też banki komercyjne, a mówiąc precyzyjniej, stwierdzają, że pieniądz w gospodarce może być tworzony i niszczony. Schemat ten opisywaliśmy w innym artykule:

Z każdym udzielonym kredytem bank tworzy nowy depozyt, którego skutkiem jest powstanie nowej siły nabywczej. Innymi słowy, bank nie wykorzystuje istniejących depozytów („nikomu nie zabiera”), aby udzielić kredytu. Nowe depozyty tworzą nowe aktywa (należności kredytobiorcy względem banku) i pasywa (kwota do wykorzystania przez kredytobiorcę). Analogicznie spłata kredytu powoduje destrukcję pieniądza. Podobnie kreacją nowego pieniądza jest skup/wyprzedaż przez bank centralny instrumentów finansowych reprezentujących sektor publiczny (np. obligacji) (Winczewski 2015).

Powyższy mechanizm kreacji i destrukcji pieniądza potwierdza publikacja Banku Anglii (2014) oraz kilka innych, w tym również publikacja Narodowego Banku Polskiego (Kapuściński et al. 2016). W związku z tym możliwości banku centralnego co do kontrolowania podaży pieniądza są bardzo ograniczone i sprowadzają się w zasadzie do kontrolowania stopy procentowej. Zwolennicy MMT są również dość sceptyczni, jeżeli chodzi o skuteczność stosowania instrumentu polityki pieniężnej, jakim jest wyznaczanie stopy rezerwy obowiązkowej. Twierdzi się bowiem, że za kreację pieniądza nie odpowiadają oszczędności, lecz konieczność wzmożonych wydatków. Implikuje to założenie, że poziom rezerw trzymanych przez banki komercyjne w banku centralnym w dużym stopniu zależy od zmiennych endogenicznych, tj. od aktualnej sytuacji na rynku, i w mniejszym stopniu wpływają nań odgórne dyrektywy władz banku centralnego co do poziomu rezerwy minimalnej.

Przyjmowana przez postkeynesistów endogeniczność pieniądza prowadzi również do odrzucenia ilościowej teorii pieniądza[4] i wynikających z niej poglądów dotyczących inflacji. Ekonomiści neoklasyczni zakładają, że wolnorynkowa gospodarka oparta jest na samoregulującym się mechanizmie prowadzącym do maksymalnego wykorzystania środków produkcji. Wskutek tego włączenie się państwa do gry rynkowej powoduje presję inflacyjną i w rezultacie wzrost kosztów produkcji. Postkeynesiści twierdzą jednak, że w gospodarce rynkowej nie mamy do czynienia z pełnym wykorzystaniem środków produkcji, co uchyla furtkę dla interwencji państwowej. Wedle przyjmowanych przez nich założeń dodatkowe wydatki finansowane z deficytu budżetowego nie przekładają się w sposób liniowy na wzrost inflacji, dopóki nie zostanie osiągnięty stan pełnego wykorzystania środków produkcji. Do tego momentu w przypadku wystąpienia nadwyżkowego popytu przedsiębiorstwa prywatne nie zwiększałyby cen, tylko ilość produkowanych towarów. Dopuszcza się jednak możliwość wzrostu stopy inflacji przy niepełnym wykorzystaniu środków produkcji. Wyniknąć może to ze strony podażowej na przykład wtedy, gdy przy zwiększonych inwestycjach brakuje wykwalifikowanych pracowników mogących obsłużyć zamówienia strony inwestującej. Z zasady jednak skutki inflacyjne takiej sytuacji powinny być tymczasowe i ograniczone do branży, w której brakuje rąk do pracy. Wzrost poziomu inflacji może wystąpić również wtedy, kiedy popyt będzie rósł szybciej niż możliwości produkcyjne gospodarki (Umiński 2014).

            Generalnie rzecz biorąc, główne różnice w poglądach dotyczących pieniądza między szkołą neoklasyczną a MMT można ująć w poniższej tabeli:

Pieniądz Według neoklasyków Według MMT
Pochodzenie Wymiana barterowa Polityka fiskalna państwa
Charakter Egzogeniczny Endogeniczny
Rola Neutralna Powiązana z innymi elementami gospodarki
Kreacja Bank Centralny Bank Centralny i banki komercyjne
Podaż Oszczędności w banku Kredyt kreowany ex nihilo

Tabela 1. Zestawienie głównych różnic w ujęciach funkcjonowania pieniądza w gospodarce kapitalistycznej między szkołą neoklasyczną a Modern Monetary Theory

 Źródło: opracowanie własne

           

Jak widać, podejścia prezentowane w ramach obu szkół są przeciwstawne i wykluczające się nawzajem, co prowadzi do istotnych implikacji praktycznych. Odrzucenie neoklasycznych dogmatów wiedzie do afirmacji aktywnej polityki fiskalnej państwa kosztem polityki pieniężnej, która przez neoklasyków stawiana jest na pierwszym miejscu, jeżeli chodzi o ogół polityki gospodarczej państwa. Podstawowym źródłem pomysłów zwolenników MMT na politykę finansową prowadzoną przez państwo jest słynny artykuł Abby Lernera o finansach funkcjonalnych.

            Tezy Lernera sprowadzają się do następujących twierdzeń:

1) Głównym zadaniem rządu jest kontrola siły nabywczej obywateli. Przy zbyt niskich wydatkach sektora prywatnego zadaniem państwa jest interwencja i obniżka podatków lub zwiększenie wydatków. Kiedy wydatki prywatne są zbyt wysokie, wtedy rząd powinien ciąć swoje wydatki lub podwyższyć podatki.

2) Państwo powinno dbać o optymalizację wydatków inwestycyjnych w gospodarce. W tym celu może regulować stopy procentowe. Może się zadłużyć w celu ich podwyższenia lub spłacić długi w celu ich obniżenia.

3) Jeżeli powyższe metody będą zawodzić, rząd w celu naprawy sytuacje może emitować swoją walutę w dowolnej ilości (Lerner 1943).

Powyższe tezy zostały wpisane w zasady polityki gospodarczej postulowane przez MMT. W zasadzie postulaty dotyczące polityki fiskalnej sformułowane w ramach tej teorii sprowadzają się do oceny finansowania wydatków rządowych za pomocą deficytu budżetowego. Za Billem Mitchellem można stwierdzić, że w wyznaczaniu dochodu narodowego kluczowa jest prosta zasada: deficyt sektora publicznego równy jest nadwyżce sektora prywatnego. W związku z tym, że efektywny popyt równy jest rzeczywistemu dochodowi narodowemu, w rezultacie ex post tożsamość rachunku bilansów sektorowych przyjmuje następującą postać:

(G – T) = (S – I) – NX

gdzie G – wydatki rządowe, T – podatki, S – oszczędności sektora prywatnego, I – inwestycje, a NX – eksport netto (Mitchell 2009a).

Według Mitchella, ogólnie rzecz ujmując, oszczędności sektora prywatnego netto nie mogą istnieć bez skumulowanych wydatków rządowych finansowanych deficytem budżetowym. W modelu gospodarki zamkniętej, gdzie nie występuje eksport (NX = 0), deficyt budżetowy przekłada się liniowo na oszczędności prywatne (dolar za dolara czy złotówka za złotówkę). W gospodarce otwartej zaś suma oszczędności prywatnych składa się z inwestycji prywatnych, deficytu budżetowego i eksportu netto. Jednak generalnie rzecz biorąc, zdaniem Mitchella jedyną jednostką, która może zapewnić sektorowi prywatnemu aktywa finansowe (oszczędności) netto i wyeliminować bezrobocie, jest sektor publiczny.

Z tej perspektywy zwiększanie wydatków rządowych finansowanych z deficytu budżetowego pełni więc pozytywną rolę, stymulując rozwój całego sektora prywatnego. Prowadzi to do konkluzji, że inwestycje dokonane przez państwo przekładać się będą na wyższe oszczędności sektora prywatnego. Nadmierny deficyt zaś zgodnie z tezami Lernera może być korygowany przez politykę podatkową (Mosler 2014, 91).

Podsumowując ogólny zarys MMT, można stwierdzić, że teoria ta zbudowana jest w dużej mierze na dość starych konceptach, wywodzących się z klasycznego keynesizmu i czartalizmu. Przemiany gospodarcze, z którymi mieliśmy do czynienia w ostatnich dekadach, na czele z porzuceniem standardu kruszcowego, a także kolejnymi kryzysami finansowymi spowodowanymi neoliberalną polityką, sprzyjały odświeżeniu zrekonstruowanych przez nas powyżej poglądów. MMT w przestrzeni publicznej bywa często krytykowana za ogólnikowość i duży poziom uproszczenia. Rozmaite kontrowersje wzbudzają również szczegóły proponowanych w ramach MMT rozwiązań. Jest to jednak teoria, która wciąż zyskuje popularność w świecie ekonomii heterodoksyjnej. Z tego względu konieczne wydaje się przeanalizowanie jej założeń i odniesienie się do nich z perspektywy marksistowskiej.

Konsekwencje dla marksistowskiej teorii wartości

Analizowanie głównych założeń MMT z perspektywy marksistowskiej wpisuje się w szerszy dialog pomiędzy ekonomią marksistowską a postkeynesizmem, który toczy się już od wielu lat. Wielu postkeynesistów, czy w ogóle ekonomistów heterodoksyjnych, niezależnie od tego, czy zgadzają się z tezami MMT na temat funkcjonowania pieniądza we współczesnym kapitalizmie, z różnych powodów popiera aktywną rolę państwa w gospodarce, finansowanie rozwoju deficytem budżetowym, uznaje politykę fiskalną za bardziej istotną od polityki pieniężnej etc.

Również wiele ogólnych założeń MMT dotyczących pieniądza, takich jak uznanie jego endogenicznego charakteru w kapitalistycznej gospodarce czy pogląd, że pieniądz jest kreowany w momencie zaciągnięcia długu, jest znanych i raczej powszechnie akceptowalnych w doktrynie postkeynesowskiej (Lavoie 1984). Rzecz jasna podobnie jak w innych nurtach ekonomii heterodoksyjnej wiąże się to z krytyką neoklasycznych założeń o neutralności pieniądza (Fontana 2000, 2003).

Nie będziemy w tym miejscu analizować złożonych relacji pomiędzy poglądami zwolenników MMT a poglądami innych postkeynesistów, ani też rekonstruować zaciętych dyskusji wokół poszczególnych założeń tej teorii, które miały miejsce w ostatnich latach. Chcemy skupić się wyłącznie na relacji pomiędzy MMT a marksizmem, pamiętając jednak, że krytyka tego drugiego z pozycji MMT jest w dużej mierze częścią ogólnej postkeynesowskiej recepcji marksistowskiej ekonomii politycznej.

Aby ustalić stosunek między MMT a marksistowską teorią wartości, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, jaki jest rzeczywisty charakter teorii pieniądza wyłożonej przez Marksa w Kapitale. Standardowa interpretacja głosi, że w dziele tym mamy do czynienia z towarową teorią pieniądza. Zdaniem niektórych ekonomistów założenie o towarowej naturze pieniądza jest teoretyczną koniecznością, wynikającą z logicznej struktury Kapitału. Z faktu, że żyjemy współcześnie w epoce fiat money, wyciągnięto wniosek, iż pieniądz nie posiada już towarowego charakteru, zatem realia współczesnej gospodarki stoją w sprzeczności z teorią Marksa (Lavoie 1986).

Rzeczywiście towarowa teoria pieniądza wyłożona przez Marksa w I tomie Kapitału wydaje się potwierdzać te przypuszczenia. Myśliciel z Trewiru przyjął tam w gruncie rzeczy podobną do teorii Mengera koncepcję genezy pieniądza, wedle której pieniądz wyłonił się spontanicznie w toku społecznego rozwoju produkcji i handlu, jako uniwersalne medium wymiany: „Społeczne działanie wszystkich innych towarów wydziela więc określony towar, za pomocą którego wyrażają one wszechstronnie swoją wartość” (Marks 1951, 92). Z historycznego punktu widzenia pieniądz miał być koniecznym wytworem rozwoju formy towarowej: „w miarę jak produkty pracy przeistaczają się w towary, towar przeistacza się w pieniądz” (1951, 93). Samych źródeł formy pieniężnej Marks upatrywał w aktywności plemion koczowniczych, które wchodząc w interakcję z innymi wspólnotami, potrzebowały łatwo zbywalnych, ruchomych ekwiwalentów pieniężnych, do których można było zaliczyć m.in. niewolników (1951, 94–95).

Trzeba jednocześnie oddać niemieckiemu filozofowi, że w przeciwieństwie do ekonomistów głównego nurtu daleki był od analizowania gospodarki kapitalistycznej w kategoriach prostej wymiany towarowej. Choć zdawał się przyjmować hipotezę gospodarki barterowej jako źródła pochodzenia pieniądza, to odrzucał wszelkie podobieństwo między nią, a realiami współczesnego mu rynku kapitalistycznego. Nie przyjmował więc założenia o wzajemnej wymienialności dowolnych towarów, uważał, że w gospodarce kapitalistycznej ich społeczna forma musi być uznana i zapośredniczona przez medium jednego towaru – pieniądza. Dlatego też specyficzną cechą kapitalizmu jest nie wymiana towarowa, lecz obecność pieniądza i cyrkulacji pieniężnej[5] (Milios, Dimoulis i Economakis 2002, 28).

Pieniądz w rozumieniu Marksa jest więc towarem ogólnym, co bynajmniej nie znaczy, że posiada jakąś immanentną wartość. Cechuje go bowiem posiadanie pewnej szczególnej formy wartości. Oznacza to, że jak każdy inny towar można wycenić go tylko w innych towarach, a do wyceny tej dochodzi z chwilą wejścia pieniądza do cyrkulacji. Świeżo wykopane złoto lub srebro posiada już rynkową wartość, odzwierciedlającą społecznie niezbędną pracę będącą źródłem wartości towarów, które stanowią ekwiwalent danej ilości kruszcu. Innymi słowy, zawiera czystą wartość wymienną (Marks 1986, 129). Stąd też zdaniem Marksa bierze się fetyszyzm pieniężny, będący szczególną formą fetyszyzmu towarowego: przekonanie o magicznej wartości kruszcu, która pozornie jest niezależna od pracy ludzkiej i stosunków społecznych (1951, 96–99).

Kiedy naszą analizę ograniczymy do pierwszych ksiąg Kapitału, to z perspektywy czartalistowskiej może się wydawać, że trewirski filozof zatrzymał się w połowie drogi. Rozpoznawał on bowiem znaczący wpływ państwa na kreację i obieg pieniądza. Opisał historyczną ewolucję, podczas której bite monety zawierały stopniowo coraz mniejszą ilość kruszcu, aż do momentu, gdy zaczęły być wypierane przez pieniądz papierowy, który sam jako materiał będąc czymś niemal bezwartościowym, formalnie stał się znakiem – banknot papierowy symbolizować miał daną ilość kruszcu (Marks 1951, 132–133). Jednocześnie, analizując pieniądz papierowy, Marks faktycznie zbliżył się do „praw” ilościowej teorii pieniądza (którą w innych miejscach krytykował[6]) – w jego wizji papierowy pieniądz nie był czartalistowskim żetonem, ponieważ faktycznie jego ilość powinna odpowiadać wyobrażonej ilości złota, które powinno krążyć w obiegu, jeżeli wszystkie pieniądze papierowe wymieniłoby się na oznaczoną przez nie ilość złota (1951, 134–135). Zatem jeżeli ilość pieniądza papierowego w obiegu byłaby dwukrotnie wyższa niż potencjalne rezerwy złota, wówczas ceny powinny być dwukrotnie wyższe. W związku z tym pieniądz papierowy ma tylko „byt na pozór oderwany od swej substancji kruszcowej” (1951, 136).

Niemniej jednak w świetle współczesnej wiedzy trudno byłoby uznać teorię Marksa za czystą teorię pieniądza towarowego. Po pierwsze z tych powodów, które w swojej książce przedstawił Marek Łagosz. Przesłanką wartości wymiennej pieniądza w koncepcji niemieckiego filozofa, odróżniającą pieniądz od innych towarów, nie jest zapotrzebowanie na konkretną wartość użytkową. Pieniądz w każdej postaci posiada wartość użytkową tylko umownie, nie może być skonsumowany indywidualnie, lecz o ile nie został odłożony jako środek oszczędności, musi zawsze cyrkulować w gospodarce. Wypowiedzi Marksa dotyczące pieniądza kredytowego przedstawione w III tomie Kapitału i wcześniej, w Zarysie krytyki ekonomii politycznej, świadczą – zdaniem Łagosza – o tym, że de facto w ujęciu Marksowskim pieniądz nie jest nośnikiem wartości, lecz reprezentuje siłę nabywczą (Łagosz 2012, 64–65).

Uznanie pieniądza nie za towar, ale przede wszystkim za znak/symbol określonej siły nabywczej, nieco osłabia krytykę Marksowskiej teorii pieniądza z perspektywy rzeczywistości fiat money, ponieważ wydaje się to oddalać konieczny związek między prawomocnością tej teorii a np. obowiązywaniem standardu złota. Nie zmienia to faktu, że teoria ta pozostaje w ścisłym związku z teorią wartości. Jeżeli nawet po likwidacji standardu kruszcowego przestalibyśmy uznawać kruszce za główny punkt odniesienia dla pieniądza papierowego, to według Marksowskich założeń i tak powinniśmy uważać, że łączna siła nabywcza pieniądza znajdującego się w obiegu powinna odpowiadać wolumenowi społecznie niezbędnego czasu pracy zawartego w towarach znajdujących się na rynku.

Zrozumienie i ustalenie relacji, w jakiej Marksowska teoria pieniądza znajduje się względem nowoczesnej teorii pieniądza, wymaga przeglądu kilku kluczowych stanowisk reprezentowanych przez czołowych współczesnych ekonomistów marksistowskich.

Pierwszym z nich jest stanowisko zajmowane przez Augusto Grazianiego. Jego główna teza głosi, że pieniądz w Marksowskiej teorii nie ma w pełni charakteru towarowego, jak również nie można uznać go za czysty pieniądz kredytowy. Generalnie jednak podejście tego ekonomisty w pewnym ograniczonym zakresie afirmuje towarowy charakter pieniądza. Punktem wyjścia analiz Grazianiego jest uznanie podwójnej funkcji pieniądza – jest on nie tylko ogólnym ekwiwalentem, ale także sam w sobie jest relacją społeczną, ponieważ łączy kapitał i pracę. Towarowość pieniądza wydaje się włoskiemu ekonomiście problematyczna ze względów ontologicznych. W uproszczonym modelu, kiedy ograniczymy funkcję pieniądza do fazy produkcji, wówczas wydaje się jasne, że pieniądz nie może mieć charakteru towarowego. Kapitalista bowiem używa pieniędzy do nabycia siły roboczej, dzięki której będzie mógł produkować towary. Z tego punktu widzenia nielogiczne wydaje się to, żeby kapitalista używał towaru do kupna siły roboczej. Ponadto pieniądz jako towar musiałby być wytworem wcześniejszego procesu produkcyjnego. Jeżeli uznalibyśmy pieniądz za towar, to zakładałoby to istnienie przed fazą produkcji jakiegoś charakterystycznego towaru spełniającego funkcję pieniądza, którego pochodzenia nie bylibyśmy w stanie wytłumaczyć. Zdaniem Grazianiego powinniśmy zrezygnować z przyznawania pieniądzom jakiejś stałej, uniwersalnej natury. Zamiast tego trzeba rozważyć hipotezę głoszącą, że pieniądz zmienia swoją naturę w zależności od tego, w której fazie cyrkulacji się znajduje – w fazie początkowej wymiany między pracą i kapitałem czy na etapie cyrkulacji towarowej (Graziani 1997).

Jak autor argumentuje dalej, nie ma powodu, by na etapie cyrkulacji towarowej negować, że pieniądz jest towarem, uniwersalnym ekwiwalentem, który umożliwia pozyskanie innych towarów. Kiedy spojrzymy na gospodarkę naturalną, gdzie nie ma podziału pomiędzy pracą a środkami produkcji, z logicznego punktu widzenia klasyczna hipoteza natury pieniądza – w której jego funkcję pełni oddolnie wybrany przez społeczność towar umożliwiający handel nadwyżkami produkcyjnymi – nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jednak gdy wrócimy do kwestii wymiany pracy na kapitał na etapie początkowym cyrkulacji w gospodarce kapitalistycznej, okaże się, że pieniądz musi mieć siłę nabywczą, nie będąc jednocześnie towarem. Zatem w fazie początkowej cyrkulacji pieniądz z konieczności ma charakter kredytowy.

 Zdaniem Grazianiego założenie to nie jest sprzeczne z teorią Marksa. Argumentował on, że niemiecki filozof nie tworzył swoich analiz pieniądza towarowego w oparciu o model czystej gospodarki kapitalistycznej – zakładał w poszczególnych miejscach wymianę międzynarodową oraz interwencję państwa; w związku z tym jego uwaga poświęcona pieniądzowi kruszcowemu wynikała z faktu, iż ten stanowił w owych czasach najpewniejszą walutę rozliczeniową w transakcjach międzynarodowych i międzypaństwowych. Marksowskie analizy płacy roboczej mają dowodzić, że założenie kredytowego charakteru pieniądza w początkowej fazie cyrkulacji nie jest sprzeczne z treścią Kapitału. Marks podkreślał bowiem, że wszelkie rozliczenia między kapitalistą i robotnikiem z zasady zachodzą ex post. Możemy więc powiedzieć, że faktycznie w początkowej fazie produkcji kapitalista pozyskuje siłę roboczą na kredyt, zobowiązując się wobec robotnika, że dostarczy mu w czasie określonym umową środków na pozyskanie niezbędnych dla niego dóbr.

Pozostaje kluczowe pytanie – co z wartością pieniądza? Jak przekonywał Graziani, w gospodarce kapitalistycznej pieniądz nie służy do zapewnienia obrotu na rynku już wyprodukowanych towarów, lecz jest środkiem inicjującym produkcję towarową. Nie jest uznawany za trwale pozyskany środek (stanowiący jakąś rezerwę kapitałową), ale za krótkoterminową pożyczkę zapewniającą płynność podczas cyklu produkcyjnego. Po jego zakończeniu pieniądze wracają do pożyczkodawcy lub służą do rozpoczęcia kolejnego cyklu. W związku z tym każdy, kto używa pieniądza jako kapitału, nie zestawia czasu pracy koniecznego do produkcji towarów z czasem niezbędnym do produkcji pieniądza, ale wykorzystany czas pracy z odsetkami płaconymi instytucji finansowej. Czym innym jest zatem wartość pieniądza w relacji między finansistą i przedsiębiorcą, a czym innym w relacji między przedsiębiorcą i rynkiem. Zdaniem Grazianiego przyczyna nieporozumień co do związku wartości pieniądza ze społecznie niezbędnym czasem pracy leży w nieprawidłowym odczytaniu metodologicznych założeń Kapitału – Marks, twierdząc, że ceny towarów są skorelowane ze zużytym na nie czasem pracy, mówił o tym w sensie całościowym, odnosząc się do społeczeństwa jako ogółu złożonego z dwóch głównych klas. Nie znaczy to jednak, że wartość transakcji pieniężnych dokonywanych przez kapitalistę indywidualnego wykazuje silną korelację ze społecznie niezbędnym czasem pracy (Graziani 1997).

Inaczej mówiąc, włoskiemu ekonomiście chodziło o to, że w gospodarce kapitalistycznej ujmowanej jako całość wartość pieniędzy znajdujących się w obiegu powinna mniej lub bardziej odpowiadać wartości znajdujących się w obiegu towarów i zawartej w nich wartości dodatkowej. Jednocześnie na poziomie indywidualnym inwestycje poszczególnych przedsiębiorców mogą być z powodzeniem finansowane pieniądzem kreowanym i niszczonym przez instytucje finansowe, którego wartość nie ma bezpośrednio nic wspólnego z czasem pracy.

Innym ważnym ekonomistą przeciwstawiającym się odczytaniu Marksowskiej koncepcji pieniądza jako pieniądza towarowego jest Fred Moseley. Podobnie jak dla Grazianiego, również dla Moseleya oczywiste jest to, że w teorii Marksowskiej od czasu Przyczynku do krytyki ekonomii politycznej pieniądz jako środek cyrkulacji w gospodarce kapitalistycznej nie musi być towarem (Marks 1953, 93–122). Zdaniem amerykańskiego ekonomisty kluczowa jest odpowiedź na pytania, czy pieniądz rzeczywiście jest nośnikiem wartości i czy da się na gruncie Marksowskiej teorii stworzyć czystą teorię pieniądza kredytowego przystosowaną do rzeczywistości fiat money (Moseley 2005, 9–17).

Odpowiedź Moseleya brzmi: nośnik wartości jako taki nie musi sam posiadać wartości. Zatem niewymienialny pieniądz papierowy, niemający pokrycia w żadnym kruszcu (tożsamy z czartalistowskim żetonem) teoretycznie sam może być nośnikiem wartości. W tym celu musi być uznawany przez właścicieli towarów za uniwersalny ekwiwalent, a co za tym idzie – musi być wymienialny na wszystkie dostępne towary. Powstaje wówczas następujące pytanie: jeżeli społecznie niezbędna praca jest reprezentowana przez niewymienialny na złoto pieniądz papierowy, to co w takim razie, w gospodarce ujmowanej jako całość, określa sumę pieniędzy odpowiadającą godzinie pracy społecznie niezbędnej, kiedy nie można przyrównać jej do godziny przeznaczonej na produkcję złota?

Według autora sedno problemu tkwi w tym, że w Marksowskich analizach pieniądza papierowego złoto jest niczym więcej, jak tylko medium zapośredniczającym pewną liczbę godzin pracy społecznie niezbędnej w relacji do ilości pieniędzy papierowych znajdujących się w obiegu. Wychodząc od analiz zawartych w Kapitale, pieniężne odzwierciedlenie czasu pracy (MELT – monetary expression of labour time) można by wówczas opisać prostym równaniem, w którym ilość pieniędzy znajdującą się w obiegu całej gospodarki dzieli się przez łączną sumę społecznie niezbędnego czasu pracy skonsumowanego przez tę gospodarkę w danym okresie. Innymi słowy, w odróżnieniu od czasów Marksa, wartość pieniądza byłaby dziś bezpośrednio wyznaczana przez czas pracy, bez mediacji kruszców. Koncepcja Moseleya zbliża się wobec tego do ilościowej teorii pieniądza w tym sensie, że ilość pieniądza w obiegu ma częściowy wpływ na ceny. Jednocześnie jest to teoria bardziej rozbudowana. Ilość pieniądza w obiegu nie przekłada się bezpośrednio na ceny. Są one wyznaczane w większym stopniu przez MELT: kiedy nominalna wartość pieniędzy znajdujących się w obiegu zaczyna przekraczać wartość pracy zawartej w dostępnych towarach, wówczas siła nabywcza pieniądza powinna maleć (Moseley 2011).

W zbliżony sposób rozumuje John Weeks, choć dla niego „towarowość” teorii pieniądza warta jest zachowania, gdyż jego zdaniem jest ona w stanie determinować bezwzględny poziom cen w gospodarce kapitalistycznej. W swoich analizach pokazał on, że towarowa baza pieniądza stanowi kotwicę nominalną dla poziomu cen towarów znajdujących się na rynku, tzn. stanowi zmienną nominalną, wedle której można badać odchylenia zagregowanego poziomu cen od zagregowanej wartości czasu pracy zgromadzonej w towarach. Na przykład z historycznej perspektywy można dostrzec korelację pomiędzy wzrostem zagregowanego indeksu cen w USA a spadkiem wydobycia złota na świecie. Nie znaczy to rzecz jasna, że wydobycie i ceny złota tłumaczą fluktuacje cen w USA i należy powrócić do standardu kruszcowego. Zdaniem Weeksa wskazuje to, że hipotetyczny towar pełniący rolę uniwersalnego ekwiwalentu, taki jak złoto, w praktyce może stanowić dla cen kotwicę nominalną. Nie tłumaczy to jednak, czy istnieje korelacja pomiędzy miarą wartości złota a cenami nominalnymi. Nie wyjaśnia także relacji między wartością złota a ceną złota w niewymienialnej walucie papierowej. Zatem nie wyjaśnia również związku pomiędzy ceną złota a ceną towarów w systemie fiat money (Weeks 2012). Autor chciał jedynie potwierdzić przeświadczenia Marksa z III tomu Kapitału, gdzie deklarował on, że choć system pieniądza kredytowego może opierać się głównie na wierze, to jednak nie może być w pełni oderwany od swojej towarowej, opartej na pracy społecznej bazy (Marks 1959, 163).

Powyższe analizy w głównej mierze miały za zadanie pokazać aktualność prawa wartości we współczesnej gospodarce kapitalistycznej. Mimo że stopy rentowności osiągane przez kapitalistów np. na drodze inwestycji w sektorze finansowym, a także za sprawą znajdującego się w obiegu pustego pieniądza mogą radykalnie przekraczać wartość zagregowanego społecznie niezbędnego czasu pracy, to jednak, jak pisał Michel Husson, zdarza się czasami, że gospodarka zostaje „przywołana do porządku przez prawo wartości”. Świadczyć o tym mają krachy na giełdzie, podczas których pieniądz wyparowuje z rynku, tzn. podczas których kurs akcji znacznie przekracza realną stopę zysku w marksistowskim rozumieniu (Husson 2011, 39).

Tytułem komentarza można więc stwierdzić, że Marksowskie czy marksistowskie ujęcie pieniądza nie stoi w bezpośredniej sprzeczności z czartalistowską teorią pieniądza, będąca podstawą MMT. Marksistowscy ekonomiści nie wykluczają w żaden sposób, że gospodarka kapitalistyczna może ze względnym powodzeniem funkcjonować w systemie fiat money, zaś kapitaliści i rząd mogą dokonywać inwestycji za pomocą pieniądza wykreowanego ex nihilo, a nawet osiągać z tego tytułu wysoką stopę zwrotu z zainwestowanego kapitału. Nie upierają się również przy tezie, że cena waluty powinna być powiązana ze standardem kruszcowym.

Główna różnica polega na tym, że dla marksistów pieniądz – bez względu na to, jaka jego ilość znajduje się w obiegu – na ogólnym, zagregowanym poziomie posiada pewną wartość, która powinna odpowiadać wartości pracy abstrakcyjnej zawartej w wyprodukowanych towarach. Znaczące odchylenia od tej zasady teoretycznie powinny grozić kryzysem. Dla zwolenników MMT wartość pieniądza jest w dużej mierze umowna i zależna od zaufania, jakim obywatele darzą rząd, jego pozycji międzynarodowej itd. Jednocześnie w tym miejscu różnica między marksizmem a MMT nie jest tak duża, jak można by sądzić. Główny ekonomista i ideolog MMT, Randall Wray przyznał (z dość pragmatycznych powodów), że dla stabilności waluty potrzebne jest odniesienie do jakiejś formy kotwicy nominalnej (2013).

Związki ekonomii marksistowskiej i MMT mogą być więc bliższe, niż się wydaje. Stosunek zwolenników MMT do pieniądza jest w dużej mierze instrumentalny i naznaczony pragmatyzmem. Interesuje ich głównie efektywne wykorzystanie MMT jako narzędzia skutecznej polityki fiskalnej i kwestią drugorzędną wydaje się dla nich to, czy pieniądz jest nominalnie zakotwiczony w jakiejś bazie towarowej. Ekonomia marksistowska nie neguje rzeczywistości opisywanej przez MMT, lecz nie zatrzymuje się na powierzchownych efektach makroekonomicznych, tylko próbuje zbadać całą sprawę dużo głębiej. Mimo pozornie diametralnie różnego oglądu natury pieniądza w rzeczywistości obie szkoły ekonomiczne zgodne są ze sobą co do głównej konkluzji: bazująca na koncepcji egzogeniczności pieniądza neoliberalna polityka pieniężna jest zawodna, prawdziwe osiągi gospodarcze nie są zależne od ilości pieniądza znajdującego się w obiegu w takim stopniu, jak to przedstawia ekonomia neoklasyczna; kondycja gospodarcza i dobrobyt społeczeństwa zależne są od realnie wyprodukowanych dóbr i usług. Wartość pracy nie musi mieć bezpośredniego przełożenia na ceny. Pozwala jednak ocenić rzeczywisty stan gospodarki oraz ustalić stopę wyzysku kapitalistycznego.

Wobec powyższych wniosków warto zestawić główne cechy pieniądza według obydwu omawianych podejść:

Pieniądz Według MMT Według marksizmu
Charakter Endogeniczny Endogeniczny
Forma Kupon Towar
Wartość Umowna (zależna od zaufania społecznego itd.) Na zagregowanym poziomie odpowiada wartości pracy zużytkowanej na produkcję towarów
Stabilizacja waluty przez kotwicę nominalną Tak Tak

Tabela nr 2. Główne cechy pieniądza według Modern Monetary Theory i według marksistowskiej krytyki ekonomii politycznej

 Źródło: opracowanie własne

Widać więc, że podejście obu szkół do praktycznych aspektów funkcjonowania pieniądza w gospodarce kapitalistycznej jest w zasadzie zbieżne. Zarówno marksiści, jak i MMT-erzy wykluczają neutralny charakter pieniądza, uznając jego endogeniczność. Ponadto negują założenia ilościowej teorii pieniądza, jeżeli chodzi o inflacją, przy czym zgadzają się co do konieczności istnienia pewnego stabilizatora waluty w postaci kotwicy nominalnej. Można powiedzieć, że różnice przeniesione są na wyższy poziom – choć panuje względna zgoda co do tego, jakie pieniądz ma właściwości w powszednim żywocie gospodarki kapitalistycznej, to różnice pojawiają przy teoretycznych rozważaniach nad rzeczywistą formą i wartością pieniądza. Marksizm cechuje się tutaj pogłębioną perspektywą, podczas gdy MMT przyjmuje najprostsze nasuwające się wytłumaczenie. Pod tym względem marksizm wydaje się bardziej wyrafinowaną propozycją teoretyczną, jako że MMT raczej nie ma takich aspiracji i stawia na ujęcie bardziej pragmatyczne. Trzeba bowiem pamiętać, że przyjęcie lub modyfikacja klasycznej marksowskiej koncepcji pieniądza, choć pozwala zrozumieć głębiej system kapitalistyczny, nie ma dużego znaczenia praktycznego. Pomijając bardzo wysoki stopień jej abstrakcyjności (Nelson 2001), dość trudno byłoby za jej pomocą przeprowadzać szczegółowe badania empiryczne, np. systemu finansowego, w dużej mierze ze względu na statystyki, które są konstruowane bez żadnego związki z teorią wartości. Marksowska teoria pieniądza z pewnością ma teoretyczną przewagę nad neoklasyczną koncepcją ilościową. Jej wykorzystanie empiryczne byłoby jednak nader trudne, zwłaszcza że we współczesnym świecie analizowanie pieniądza jako towaru postrzegano by jako działanie dość kuriozalne[7].

Problem dynamiki gospodarczej

Podstawą MMT w kwestii teorii dynamiki gospodarczej jest założenie zasadniczo tożsame z założeniami teorii keynesowskiej, a zwłaszcza postkeynesowskiej – gospodarka kapitalistyczna nie kreuje w automatyczny sposób pełnego zatrudnienia. Kluczową rolę w tym względzie odgrywa efektywny popyt zarówna na krótszą, jak i na dłuższą metę (Arestis 1996). W odróżnieniu od neokeynesistów zwolennicy MMT nie uważają, że przyczyną braku pełnego zatrudnienia w gospodarce kapitalistycznej mogą być sztywne ceny lub płace. Jednocześnie można pobudzić jej wzrost i uniknąć kryzysu, stymulując ją inwestycjami finansowanymi kredytami i zwiększonym deficytem budżetowym.

Założenia te przeczą rzecz jasna ortodoksyjnie marksistowskim tezom, zgodnie z którymi kryzys, a w niektórych interpretacjach nawet całkowite załamanie gospodarcze, jest z natury wpisany w kapitalistyczny sposób produkcji i właściwie nie ma przed nim ratunku. Sprawa jest dość dobrze znana, więc ograniczymy się głównie do krytyki tych ortodoksyjnych założeń za pomocą teorii dynamiki gospodarczej Michała Kaleckiego (1980a) i współczesnej modyfikacji Marksowskich schematów reprodukcji autorstwa Andrew Trigga (2006).

Jak wiadomo, główny zarzut stawiany Marksowskiej teorii reprodukcji rozszerzonej kapitału społecznego (Marks 1955, 521–561) jest związany z problemem, skąd w schematach reprodukcji bierze się zbyt na towary będące efektem ciągle rosnącej produkcji kapitalistycznej. Jako jedna z pierwszych zagadnienie to podjęła Róża Luksemburg, która stwierdziła, że kapitaliści zapewniają sobie rosnący, efektywny popyt na towary poprzez kolonizację i transformację krajów niekapitalistycznych. Gdyby było inaczej i kapitalizm stanowiłby gospodarkę zamkniętą, wtedy – zdaniem polskiej marksistki – w zgodzie z logiką teorii reprodukcji kapitalizm czekałby krach i całkowite załamanie. Jednocześnie w swoich analizach militaryzmu Luksemburg antycypowała teorię interwencjonizmu państwowego, który miał w przyszłości uratować wzrost gospodarczy w kapitalizmie, choć podkreślała przy tym, że interwencja musi negatywnie odbić się na zarobkach robotników (2011, 563–564).

Zagadkę kapitalistycznej reprodukcji rozwiązał dopiero Kalecki. Ciągle rozwijającą się pomimo strukturalnych ograniczeń efektywnego popytu akumulację kapitału da się dość łatwo wyjaśnić, odwołując się do równań zysku z Teorii dynamiki gospodarczej. Jak wiemy, w równaniach polskiego ekonomisty następuje odwrócenie znanej z ekonomii klasycznej relacji pomiędzy oszczędnościami i inwestycjami:

S <= I

Czyli przyszłe oszczędności sektora prywatnego są wyznaczane przez bieżące inwestycje. Założenie to przyjmują w pełni wszystkie odłamy postkeynesizmu, w tym MMT. W całości równanie zysków przybiera następującą postać:

P = CP + I + BD + NX

gdzie P – zagregowane zyski, CP – zagregowana „konsumpcja kapitalistów” (konsumpcyjne wydatki z zysku kapitalistów), I – inwestycje brutto całego sektora prywatnego (do tego agregatu wliczane są zwykle także zakupy nieruchomości przez osoby indywidualne), BD – deficyt budżetowy, NX – eksport netto (w przypadku nadwyżki importu wartość ta będzie ujemna). Wszystkie wartości odnoszą się do jednego, konkretnego okresu, np. jednorocznego.

W czasach Kaleckiego zakładano, że stopę oszczędności robotników można wyłączyć z modelu ze względu na jej niewielką istotność. Niektórzy ekonomiści głównego nurtu krytykowali tę teorię, twierdząc, iż jest ona nieaktualna, ponieważ współcześni robotnicy potrafią stosunkowo dużo oszczędzać i akumulować bogactwo. W rzeczywistości oznacza to dodanie tylko kolejnej zmiennej do równania – ΔS(W)

Innymi słowy, jest to relacja oszczędności względem zadłużenia netto gospodarstw domowych. Wzrost tych oszczędności oznacza spadek zysków, analogicznie spadek oszczędności oznacza wzrost zysków. Zatem:               

P = Cp + I + BD + NX – ΔS(W)

Kalecki wyjaśnił więc, że w otwartej gospodarce kapitalistycznej występuje cały szereg zmiennych umożliwiających reprodukcję rozszerzoną. Źródłem zwiększonego efektywnego popytu na towary produkowane przez kapitalistów może być głównie: a) interwencja państwa finansowana z deficytu budżetowego, b) wzrost eksportu czy c) wzrost zadłużenia gospodarstw domowych. Można mówić też o czynnikach pomniejszych, jak wzrost konsumpcji samych kapitalistów, przy czym przeważnie nie przypisuje się temu czynnikowi zbyt wielkiej wagi, jako że zakłada się, iż poziom konsumpcji tej klasy jest w miarę stały i niezależny od poziomu zysków. Ewentualny wzrost wydatków kapitalistów będzie dotyczyć ograniczonego segmentu towarów, przeważnie dóbr luksusowych, co nie prowadzi jednak do znaczących fluktuacji w ich ogólnym poziomie konsumpcji.

Powyższe założenia nie budzą większych kontrowersji w ramach ekonomii heterodoksyjnej i są przyjmowane przez jej przedstawicieli, w tym przez znaczną część ekonomistów marksistowskich. Bardziej skomplikowane jest zagadnienie sformułowanego przez Marksa prawa tzw. tendencji spadkowej stopy zysku. Kwestia tego, czy rzeczywiście prawo to jest aktualne, pozostaje jedną z linii demarkacyjnych wyznaczającą podziały we współczesnej ekonomii marksistowskiej.

Również w przypadku tego prawa Kalecki przeprowadził pionierską krytykę (Vianello 1989), dlatego też mówi się niekiedy, że zapoczątkował on ekonomię neomarksistowską, czyli wersję marksizmu, która w kwestiach spojrzenia na dynamikę gospodarczą i roli efektywnego popytu bliska jest ekonomii postkeynesowskiej.

Dla Marksa stopa zysku była siłą napędową całej gospodarki kapitalistycznej. Jednocześnie zdawał on sobie sprawę, że stopa zysku jest zagrożona przez sam rozwój produkcji (Marks 1959, 278–279). Postęp techniczny w kapitalizmie miał powodować spadek przeciętnej stopy zysku, ponieważ wraz z nim rośnie wydajność pracy, wobec tego ta sama ilość pracy będzie w przyszłości prowadziła do wytworzenia większej ilości lepszych produktów. W koncepcji Marksa rosnąca wydajność pracy wiąże się ze zmniejszeniem stopy wyzysku, co oznacza mniejszy zysk, a to powinno prowadzić do kryzysu kapitalizmu.

Problemem w tej koncepcji jest założenie, że podczas gdy organiczny skład kapitału zwiększa się (rośnie ilość środków produkcji w stosunku do zaangażowanej siły roboczej), to stopa wartości dodatkowej pozostaje niezmienna. Innymi słowy, wzrost wydajności pracy w kapitalizmie przekładałby się liniowo na wzrost płac robotników, doprowadzając do zmniejszenia zysków przedsiębiorców. Założenie to zostało uznane przez neomarksistów za mało realistyczne, a prawo spadkowej tendencji stopy zysku – odrzucone. Najbardziej charakterystyczna wydaje się w tym miejscu krytyka tego prawa, jakiej dokonał Paul Sweezy:

W ustroju kapitalistycznym rosnącej wydajności pracy towarzyszy zwykle tworzenie się rezerwowej armii przemysłowej, której istnienie działa zniżkowo na płace, a więc zwyżkowo na stopę wartości dodatkowej. Jedna ze specyficznych cech kapitalizmu polega właśnie na tym, że praca nagromadzona w formie kapitału stałego staje do konkurencji z pracą żywą i hamuje żądania pracy żywej. Założenie stałej stopy wartości dodatkowej przy wzrastającej wydajności pracy oznacza niedocenienie tej właściwości ustroju kapitalistycznego (Sweezy 1961, 160).

Przyglądając się powyższej argumentacji Sweezy’ego, można stwierdzić, że dla nieortodoksyjnych marksistów działanie prawa zniżkowej tendencji stopy zysku jest de facto uzależnione od konkretnej, historycznej fazy kapitalizmu i siły klasy robotniczej. Mówiąc ściślej, to walka klas decyduje o tym, czy stopa zysku będzie rzeczywiście maleć, czy też wzrastać, co zresztą jest raczej zgodne z intencjami samego Marksa. Głębokie znaczenie walki klas w tym aspekcie podkreślał również Kalecki, który zakładał, że przy słabej pozycji związków zawodowych kapitaliści mogą podwyższać marże zysków kosztem konsumpcji samych robotników (1980b, 133).

Do problemu można podejść również bardziej matematycznie. Najbardziej doniosłej próby symulacji oddziaływania spadkowej tendencji stopy zysku na gospodarkę kapitalistyczną podjął się inny wybitny, nieco zapomniany polski ekonomista Henryk Grossman. Z jego obliczeń obejmujących trzydziestopięcioletni okres wynika, że na końcu cyklu gospodarka kapitalistyczna uległaby załamaniu, ponieważ zyski kapitalistów byłyby tak małe, że zabrakłoby im w końcu środków na inwestycje (Grossman 1929).

Grossman zakładał jednak neoklasyczne pryncypium, zgodnie z którym kapitaliści, żeby mogli zainwestować, muszą najpierw zgromadzić odpowiednią sumę oszczędności. Jak zauważył Trigg, sytuacja zmieni się znacząco, jeżeli do modelu Grossmana dodamy założenie Kaleckiego o inwestycjach determinujących oszczędności. Wówczas stopa zysku w tym modelu nadal będzie spadać, ale ze względu na dodane, odpowiadające współczesnym realiom założenie o możliwości kredytowania inwestycji – choć gospodarka może co prawda popaść w stagnację – reprodukcja rozszerzona nie zostanie zahamowana (Trigg 2006, 78–85).

Podobnie rzecz wygląda w przypadku makrodynamiki Kaleckiego. Należy zacząć od wzoru na stopę zysku z zainwestowanego kapitału:

r = P/K

gdzie P – (zagregowane) zyski, K – wartość kapitału zaangażowanego w produkcję/usługi.

Zatem w kontekście równania zysków będzie to wyglądać tak:

r = (CP + I + BD + NX – ΔS(W)) / K

W związku z tym inwestycje przekładają się na wartość kapitału:

Kn = Kn-1 + I – δ

gdzie Kn – wartość bieżąca kapitału, Kn-1 – wartość kapitału w poprzednim okresie, δ – amortyzacja – odpisy/utrata wartości kapitału zaangażowanego w produkcję wynikające ze zużycia (fizycznego, ale także technologicznego).

Czyli w skrócie:

ΔK = I – δ

Jeżeli założyć więc, że wartości Cp, BD, NX i S(W) będą równe zeru, to przyjmując przykładowo, że początkowy K = 1000 jednostek,  przy δ = 0, ΔK = I = 100, zauważymy, że:

okres n: r = 100/1000; okres n+1: r = 100/1100; n+2: 100/1200 itd… (Winczewski 2015).

Widać zatem na powyższych równaniach, że w przypadku uproszczonego, zamkniętego modelu gospodarki kapitalistycznej założenia Marksa dotyczące stopy zysku mają sens. Gdyby nie duży wpływ czynników zewnętrznych, gospodarka kapitalistyczna wykazywałaby silną tendencję stagnacyjną.

W praktyce w marksistowskiej ekonomii prowadzi się wiele badań empirycznych, które w zależności od przyjętej metodologii i danych statystycznych bądź potwierdzają, bądź zaprzeczają istnieniu spadkowej tendencji stopy zysku w danych okresach.

Do pierwszej grupy należą między innymi badania Anwara Shaikha (1987), który odróżnia ogólną stopę zysku od stopy zysku przedsiębiorstw i koncentruje się na tendencji spadkowej tej drugiej. Podobne stanowisko zajmuje również Moseley, skupiający się z kolei na rosnącym znaczeniu i kosztach pracy nieprodukcyjnej, która wypiera pracę produkcyjną, przez co negatywnie oddziałuje na stopę zysku (1992, 2010). Najmocniejsze stanowisko zajmuje Andrew Kliman, który przewidywał, że po kryzysie finansowym 2007–2008 mimo pakietów stymulacyjnych stopa zysku będzie dalej spadać i prowadzić do stagnacji (2009).

Na drugim biegunie znajduje się przede wszystkim szkoła skupiona wokół czasopisma Monthly Review, wiele zawdzięczająca teorii dynamiki Kaleckiego. Oprócz wspomnianego wcześniej Paula Sweezy’ego do jej głównych przedstawicieli można zaliczyć Paula Barana, Harry’ego Magdoffa czy Johna Bellamy’ego Fostera. Według reprezentantów tej szkoły główną przyczyną obecnej stagnacji kapitalizmu nie jest spadek stopy zysku, lecz monopolizacja, która prowadzi do osłabienia konkurencji cenowej i zmniejszenia liczby innowacji (Baran i Sweezy 1966; Foster i Magdoff 2009).

Rozwikłanie tego sporu wykracza poza ramy niniejszego artykułu[8]. Jego obecność pokazuje jednak, że w marksizmie nie istnieje jednolite, dogmatyczne podejście do dynamiki gospodarczej kapitalizmu. Okresowe występowanie efektu spadkowej stopy zysku jest dla marksistów kwestią badań empirycznych oraz stanu walki klasowej w danym czasie.

Zaprezentowaliśmy ten krótki przegląd wybranych stanowisk zajmowanych przez marksistowskich ekonomistów wobec dynamiki gospodarczej, aby pokazać, że w tym zakresie zasadniczo jest to teoria znacznie głębsza i bogatsza niż propozycje teoretyków związanych z MMT.

Co do dynamiki gospodarczej, zwolennicy MMT nie mają zbyt wiele do powiedzenia ponad to, co głosili Kalecki czy Keynes. Właściwie można uznać, że teoria ta niespecjalnie interesuje się dynamiką gospodarczą, ufając raczej tradycyjnym postkeynesowskim założeniom.

Zasadne jest przypuszczenie, że ekonomiści związani z MMT zauważają stagnacyjną tendencję dynamiki kapitalizmu, przynajmniej w jego neoliberalnej wersji. Większość z nich zakłada wzrost gospodarczy oparty na rosnącym w kontrolowanym tempie długu publicznym. W przypadku braku środków inwestycyjnych zakłada się możliwość cięć w niektórych obszarach lub zwiększenie podaży suwerennej waluty wedle poniższego wzorca agregatu przepływów pieniężnych:

Y(t) = M(t)v(t)

gdzie Y oznacza wzrost PKB w okresie rocznym, M oznacza sumę zagregowanych zasobów pieniężnych, v oznacza zaś szybkość obiegu pieniężnego.

W przeciwieństwie do teorii neoklasycznej, która skupia się na wartości M, czyli ilościowym wyrazie zasobów pieniężnych, MMT koncentruje się na prędkości, z jaką pieniądze krążą w obiegu, starając się do tego wskaźnika dopasować podaż pieniądza (Andresen 2013).

Generalnie neoczartaliści dość optymistycznie zakładają, że można osiągnąć stabilny wzrost, rolując dług publiczny w nieskończoność. Tę intuicję potwierdzają badania ekonometryczne niektórych postkeynesistów, np. Steve’a Keena, który udowadniał, że możliwy jest stabilny wzrost oparty na ciągłym przedłużaniu spłaty zadłużenia publicznego (2000). W zgodzie z tą teorią są również tezy Michaela Hudsona, który proponował jakiś czas temu, aby wszystkie długi na świecie anulować (2014).

W MMT priorytetem jest pełne zatrudnienie, które ma być gwarantem pozytywnego rozwoju gospodarczego. Dlatego też zwolennicy MMT sceptycznie podchodzą do wskaźników wzrostu gospodarczego, które są „pompowane” spekulacją na rynkach finansowych. Wray otwarcie głosi, że jedną z cech jego teorii jest zerwanie z fetyszem PKB (i ogólnie wysokiej rentowności) oraz typowym dla ekonomii neoklasycznej powiązaniem pełnego zatrudnienia z dużym wzrostem gospodarczym (Wray i Tymoigne 2013). Dla neoczartalistów nie wzrost gospodarczy, lecz odpowiednia polityka fiskalna jest metodą na osiągnięcie stabilności gospodarczej i zarówno późniejszego stabilnego rozwoju, jak i wzrostu gospodarczego, co omówimy szerzej w kolejnej części.

Recepty neoczartalistów na stabilny rozwój gospodarczy nie różnią się zasadniczo niczym od propozycji Kaleckiego, który również uważał, iż da się sfinansować pełne zatrudnienie deficytem budżetowym, a inwestycje publiczne nie będą wypierać inwestycji prywatnych (1980c). Jednocześnie, w przeciwieństwie do neoczartalistów, polski ekonomista wykazywał się daleko idącym realizmem, gdy przewidywał, że kapitaliści nie będą chcieli utracić kontroli nad zatrudnieniem i płacami, w związku z tym będą podejmować wszelkie środki, by przeciwdziałać reformie kapitalizmu (Kalecki 1980d).

Z perspektywy marksistowskiej MMT jest więc kolejną odmianą reformizmu, która dzieli wszystkie jego zalety i wady. Marksiści nie wierzą w stabilny rozwój gospodarczy, więc nie podzielają optymizmu neoczartalistów. Można jedynie spekulować, czy postulaty MMT są w ogóle możliwe do zrealizowania w ramach kapitalizmu i czy nie prowadzą siłą rzeczy do jakiejś formy socjalizmu rynkowego. To jednak wymaga wpierw szerszego spojrzenia na proponowane przez MMT rozwiązania fiskalne.

MMT i polityka gospodarcza w kapitalizmie

Jeżeli przyglądamy się polityce fiskalnej proponowanej przez MMT z perspektywy marksistowskiej, to musimy raz jeszcze powrócić do kwestii samego pieniądza. Zwolennicy MMT rzecz jasna mają rację, głosząc, że we współczesnym systemie walutowym pieniądz może być kreowany w dowolnych ilościach. Państwo nie jest w stanie wyznaczyć wartości pieniądza (Lavoie 1992, 192–197). Rzeczą decydującą w tym wypadku jest zaufanie do waluty, co już w punkcie wyjścia premiuje silne państwa kapitalistyczne, takie jak USA. Generalnie rzecz biorąc, wydaje się, że żeby w ogóle mówić o szansach powodzenia polityki fiskalnej prowadzonej zgodnie z MMT, potrzebna jest oparta na zdrowych zasadach polityka inflacyjna, czyli odnosząca się do wspomnianej już wcześniej jakiejś wersji kotwicy nominalnej. Być może nawet neoczartaliści mogliby skorzystać z ustaleń ekonomii marksistowskiej i spróbować stworzyć projekt takiej kotwicy, czerpiąc z teorii wartości opartej na społecznie niezbędnym czasie pracy[9].

Gdyby polityka gospodarcza nie miała żadnego odniesienia do realnej wartości kreowanej w produktywnych sektorach gospodarki kapitalistycznej, istniałoby poważne ryzyko wzrostu cen lub spadku stopy zysku. Rzecz jasna teoretycznie istnieje możliwość utrzymywania gospodarki w stanie pełnego zatrudnienia przy pomocy swobodnego kreowania przez rząd suwerennej waluty, która nie posiada zakotwiczenia w realnej wartości towarów. Działo się tak w gospodarkach państw, w których panował realny socjalizm.

W klasycznym modelu takiej gospodarki pieniądz nie posiada niemal żadnego związku z produkowanymi towarami. Jego podaż ustalana jest administracyjnie, a sam pieniądz jest praktycznie neutralny, niczym w założeniach neoklasycznych. Nie ma więc realnego oddziaływania na procesy gospodarcze (Ericson 1991). Jednak w praktyce pełne zatrudnienie (przynajmniej w statystykach) jest możliwe do utrzymania mimo rosnących niedoborów, stagflacji czy ogólnie fatalnego stanu gospodarki. Poniekąd dowodzi to formalnej słuszności MMT. Niemniej jednak w zderzeniu z kapitalistycznymi reformami rynkowymi tego rodzaju polityka musiała zaowocować wyraźnymi tendencjami kryzysowymi, ponieważ urealnienie cen odbywało się poprzez inflację (Kołodko 1989).

Z perspektywy marksistowskiej w przypadku MMT problematyczne jest również to, że podobnie jak inne nurty keynesizmu teoria ta proponuje rozwiązania cechujące się dbałością o interesy obydwu głównych klas, to znaczy troszczy się zarówno o kapitalistów, jak i robotników.

Za Guglielmo Carchedim możemy wyróżnić dwa rodzaje interwencji rządowej w keynesowskiej polityce gospodarczej: a) aktywność w obszarze redystrybucji i b) aktywność inwestycyjną. W przypadku redystrybucji mówi się o dwóch problemach. Pierwszy dotyczy standardowego zarzutu, że korzystna dla klasy robotniczej polityka (wyższe pensje, mniejsze podatki, pomoc socjalna itd.) może obrócić się przeciwko niej (czy przeciwko społeczeństwu w ogóle) w tej fazie dobrej koniunktury, w której gospodarka powinna ulec schłodzeniu w celu zapobieżenia niekorzystnym efektom inflacyjnym. Wówczas, jeżeli rząd będzie chciał utrzymać względnie wysoki poziom zadowolenia zarówno klasy robotniczej, jak i kapitalistów (jeżeli chodzi o opodatkowanie), będzie zmuszony dokonać cięć np. w sektorze opieki zdrowotnej czy pomocy społecznej.

Carchedi wysunął jeszcze jeden zarzut – kiedy w okresie kryzysowym rząd prowadzi politykę redystrybucyjną korzystną dla klasy robotniczej (wzrost płac netto), wówczas konsumpcja rośnie. Jednak zdaniem włoskiego marksisty nie musi prowadzić to do wzrostu produkcji, ponieważ konsumowane są wówczas te produkty, na które w początkowej fazie kryzysu brakowało popytu. Można jednak spierać się z tą opinią – co prawda zmagazynowane wcześniej dobra mogą znikać, ale z drugiej strony wyższy poziom konsumpcji może przynajmniej utrzymać poziom produkcji sprzed kryzysu. Ponadto, nawet jeżeli produkcja zostanie zwiększona, to przy wysokich płacach stopa zysku kapitalistów będzie się obniżać, zniechęcając ich do rozwoju produkcji (Carchedi 2012). Wszystko więc wydaje się zależne od tego, jak długo kapitaliści będą chcieli ponosić koszty prorobotniczej polityki. Należy przy tym pamiętać, że nawet przy malejącej stopie zysku, ze względu na fakt zwiększenia produkcji, rosnąć może sama masa zysku. Dużą rolę w takim przypadku odgrywają koszty płacowe. Jest to także wątek w szerszej dyskusji na temat tego, co determinuje inwestycje – aktualna dynamika sprzedaży (Kalecki) czy właśnie stopa zysku (Amit Bhaduri).

W przypadku polityki inwestycyjnej argumentacja Carchediego jest dużo słabsza. Właściwie replikuje ona neoklasyczną krytykę keynesizmu, z tym że przeprowadzona jest z pozycji marksistowskich. Carchedi stwierdził właściwie, że klasyczna polityka keynesowska, polegająca na inwestycjach w sferze zatrudnienia i produkcji, wypycha inwestycje prywatne (sektor prywatny miałby tracić wówczas zyski i rezerwy wartości dodatkowej). W odniesieniu do proponowanego m.in. przez neoczartalistów rozwiązania, polegającego na zwiększeniu podaży pieniądza, Carchedi miał do powiedzenia tylko tyle, że rosnący dług trzeba będzie kiedyś spłacić, co oddala tylko kryzys w czasie. Jak wiemy, z perspektywy MMT jest to zwyczajny nonsens.

Inwestycje publiczne zmierzające do zwiększenia zatrudnienia i poprawienia warunków życia klasy robotniczej są rzeczą jak najbardziej pożądaną. Proponowany przez MMT program gwarancji zatrudnienia – polegający na sfinansowaniu przez państwo każdemu chętnemu społecznie pożytecznego stanowiska pracy za minimalną stawkę[10] – prowadziłby, parafrazując Keynesa, do „eutanazji drobnych przedsiębiorców”, a ściślej mówiąc, tych spośród nich, którzy swoją konkurencyjność opierają na niskich kosztach pracy.

Pomijając ewentualny opór kapitalistów, głównym problemem jest to, że polityka prowadząca do pełnego zatrudnienia oparta o tzw. monetyzację długu (czyli pokrywanie go przez bank centralny dodrukiem lub zapisami na kontach) nie została zweryfikowana w praktyce[11]. Jednocześnie występują w tym przypadku dość istotne komplikacje teoretyczne, których są świadomi sami zwolennicy MMT. Jeden z nich, Bill Mitchell przyznał, że przy polityce monetyzacji długu po osiągnięciu pełnego zatrudnienia ceny zaczną rosnąć (2013). To samo stwierdził keynesista Ed Dolan, przy czym powołując się na krzywą Phillipsa i badania statystyczne dotyczące powojennej gospodarki USA, doszedł do wniosku, że empirycznie rzecz biorąc, inflacja rosła, zanim jeszcze osiągnięto stan pełnego zatrudnienia (2013).

Wydaje się więc, że nawet jeżeli proponowana przez neoczartalistów polityka inwestycyjna będzie przynosić pozytywne efekty, to jednak w końcu zacznie skutkować powrotem do problemów natury redystrybucyjnej. Żeby inflacja nie zniwelowała pozytywnych skutków rosnącego zatrudnienia, w pewnym momencie konieczny będzie nawrót do polityki schładzania, które w zależności od konfiguracji politycznej obozu rządzącego może oznaczać albo rozwiązania niekorzystne dla materialnego położenia klasy robotniczej, albo deprecjację stopy zysku kapitalistów, co z kolei może doprowadzić do załamania produkcji.

Trzeba pamiętać, że jest to jedynie pewien wycinek krytyki MMT, ponieważ ujęte zostały przez nas głównie argumenty ważne z perspektywy marksizmu. W łonie ekonomii postkeynesowskiej toczą się na temat MMT ostre spory, skupiające się na rozmaitych wadach tej teorii istotnych w optyce samego keynesizmu. Generalnie sami postkeynesiści krytykują MMT za dość płytkie podejście do teorii Keynesa i niekonsekwentne trzymanie się jej (Lavoie 2011, Palley 2013). Jednocześnie warto pamiętać, że zwolennicy MMT bronią swoich pozycji (Fullwiler, Kelton i Wray 2012), choć zdaniem krytyków ich odpowiedzi opierają się w dużej mierze na powtarzaniu wciąż tych samych argumentów w nieco zmienionej formie.

Polityczne konsekwencje MMT

Pomijając rozważania stricte ekonomiczne, trzeba powiedzieć kilka słów o politycznym wymiarze tej teorii. Pomimo faktu, że podobnie jak większość postkeynesistów, większość neoczartalistów reprezentuje poglądy lewicowe i bliskie socjaldemokracji, to jednocześnie wielu z nich chwali MMT jako neutralną politycznie teorię dostępną dla każdego, bez względu na przekonania.

Założenie o politycznej neutralności (przynajmniej jeżeli chodzi o część deskryptywną tej teorii) jest przez sprzymierzeńców MMT uznawane za jej zaletę. W optyce marksistowskiej jednak jest to raczej dość naiwne i szkodliwe przekonanie. Deklarowanie neutralności wpisuje się w nurt określony przez Györgya Lukàcsa mianem dezideologizacji. W zamierzeniu miała ona na celu uniezależnienie nauki od wszelkiej ideologii, jednakże zdaniem autora w praktyce oznaczała eliminację z pola zainteresowań nauki problematyki moralnej, a także tematu problemów i konfliktów społecznych. Wywodząca się z neopozytywizmu koncepcja nauki miała zdaniem Lukàcsa wyzbyć się w ogóle wszelkich wartościowań (1984, 791–792).

W rzeczywistości prąd nastawiony na kompletną dezideologizację nauki, a w dalszej perspektywie także kultury, polityki i społeczeństwa, sam musi być nazwany ideologią. Zwolennik teorii Lukàcsa powiedziałby, że ten styl uprawiania nauki jest w praktyce rodzajem usprawiedliwiania społecznego i kulturowego status quo.

Zapewne rzecznicy MMT liczą na marketingowy efekt przekazu o neutralności politycznej, licząc na to, że uda im się pozyskać sympatyków w szerokich kręgach społecznych i wśród polityków różnych opcji. Dotyczy to przede wszystkim części deskryptywnej MMT, która bez odwoływania się do żadnej ideologii opisuje funkcjonowanie współczesnych systemów monetarnych, rolę banków centralnych i komercyjnych, mechanizm kreacji pieniądza itd. Zdaniem Wraya część ta byłaby jak najbardziej do przyjęcia w warunkach wolnorynkowych. Spostrzeżenia te podzielają niektórzy libertarianie[12]. Można argumentować, że elementy normatywne, takie jak sztandarowy program gwarantowanego zatrudnienia, mają charakter jednoznacznie lewicowy, socjaldemokratyczny, a być może stanowią nawet jakiś krok w kierunku systemu socjalistycznego. Jednakże, po pierwsze, nie wiążą się one z koniecznością przewrotu w stosunkach produkcji, lecz z kolejną reformą, która może zostać zmodyfikowana lub po jakimś czasie cofnięta w wyniku zmiany układu sił klasowych. Po drugie, mimo że przypisuje się takim reformom socjaldemokratyczny charakter, to nie wydaje się, by były one w sposób konieczny i nierozerwalny związany z ogólną treścią polityki socjaldemokratycznej opartej na wierze w demokrację i wolności obywatelskie. Teoretycznie można wyobrazić sobie sytuację, w której reformy tego typu są realizowane przez państwa autorytarne, wykorzystujące gwarancję pracy dla każdego obywatela w sektorze publicznym w celu zwiększenia kontroli nad społeczeństwem.

Narzędzia wchodzące w skład MMT pozbawione politycznej treści mogą być wykorzystywane przez rozmaite nurty dalekie od idei postępu społecznego. Ponieważ neoczartalizm kładzie bardzo duży nacisk na suwerenność walutową oraz ścisłe podporządkowanie polityki monetarnej i fiskalnej aparatowi biurokratycznemu, to istnieje ryzyko wykorzystania jego postulatów przez stronnictwa nacjonalistyczne, konserwatywne, a nieraz wręcz faszyzujące, które hasło suwerenności fiskalnej i monetarnej mogą wpisać w szerszy dyskurs narodowo-konserwatywny, straszący społeczeństwo utratą suwerenności narodowej w przypadku poparcia innej opcji politycznej. Istnieją zresztą takie przykłady wykorzystania MMT[13].

Innym problemem jest imperializm i możliwość wykorzystania własnej waluty przez kraje imperialistyczne w celu zdominowania państw słabszych. Temat ten zresztą jest w ostatnich latach szerzej dyskutowany. Stosunkowo niedawno Janis Warufakis w Globalnym Minotaurze opisywał, w jaki sposób USA, korzystając ze swojej politycznej, militarnej i gospodarczej przewagi, przez długi czas wykorzystywały kraje europejskie i azjatyckie w celu zapewnienia wysokich zysków swoim przedsiębiorstwom (2015). Podobnie Michael Hudson w swojej książce Super Imperialism zauważał, że USA zadłużając się, korzystają z siły swojej waluty opartej na potencjale militarnym państwa, w ten sposób zapewniając sobie stały dopływ dóbr i usług stosunkowo niskim kosztem (2003).

Zwolennicy MMT bronią się, głosząc pogląd, że przecież USA w każdym momencie może spłacić wszystkie swoje długi (Martin 2014), generując dowolną ilość waluty w postaci zapisu na koncie. Jak już wspomniano wcześniej, wartość pieniądza w systemie fiat money opiera się przede wszystkim na wierze. Oprócz tego istotną rolę odgrywa popyt na daną walutę. Dlatego imperializm USA nie opiera się na tym, że zaciągają one długi, których nie mogą spłacić. Polega raczej na tym, że swoją siłą niejako zmuszają inne kraje do uznawania dolara za główną walutę rezerwową. Wskutek tego zawsze będzie występowało zapotrzebowanie na tę walutę, przez co nie może ona w krótkim czasie ulec katastrofalnej deprecjacji. Drugą stroną medalu jest fakt, że kraje słabsze gospodarczo, a mówiąc ściślej, kraje prowadzące niefrasobliwą politykę podatkową – nieposiadające skutecznego aparatu państwowego zapewniającego wysoką ściągalność podatków – oraz te o wysokim poziomie zadłużenia zagranicznego, nawet w teorii nie mogą w pełni wykorzystać oferty MMT, choćby i całkowicie kontrolowały podaż suwerennej waluty krajowej. Po pierwsze, jeżeli kraje te mają słaby i nieskuteczny aparat państwowy, to ich waluta nie będzie cieszyła się zaufaniem obywateli, nie mówiąc już o zagranicznych pożyczkodawcach. To zmusza je do zaciągania kredytów w obcych walutach, np. w dolarach czy euro. W związku z tym banki centralne obcych państw, manipulując kursem walut, mogą w istotny sposób wpływać na sytuację gospodarczą, a przez to także na sytuację społeczno-polityczną danego kraju.

Dobrze zresztą obrazują to działania Europejskiego Banku Centralnego, a ściślej mówiąc – tzw. Troiki (EBC, Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy), które korzystając z obecności Grecji w strefie euro, wpływają na jej politykę wewnętrzną i zmuszają jej rząd do posłuszeństwa oraz przeprowadzania „reform” w duchu polityki austerity. Grecy, nie posiadając własnej waluty, nie za bardzo mogą się przeciwstawić dominacji Troiki. Oczywiście problematyczne jest to, czy wyjście ze strefy euro i powrót do drachmy poprawiłyby sytuację. Część ekonomistów jednak, w oparciu o powyższe przesłanki, popiera ten pomysł – np. Costas Lapavitsas (2012).

MMT, pretendująca do bycia teorią „uniwersalną” i „apolityczną”, ma więc różne oblicza. Z jednej strony, za jej pomocą można spojrzeć na imperializm z innej perspektywy. Z drugiej zaś strony, w teorię tę nie jest wpisana żadna głębsza analiza polityki i stosunków społecznych. Wobec tego istnieje realne niebezpieczeństwo jej wykorzystania w propagandzie czy nawet praktyce etatystycznych stronnictw prawicowych. Ponadto trzeba powiedzieć, że teoria ta implicite zakłada bardzo duże zaufanie do biurokracji państwowej, co może mieć różne negatywne skutki, włączając w to nadmierne korzystanie z procedury monetyzacji długu.

Konkluzja

Ogólnie rzecz biorąc, MMT i marksizm funkcjonują na nieco innych obszarach i poziomach współczesnej ekonomii. MMT trudno w ogóle nazwać ekonomią polityczną. Jest to raczej pewien zestaw narządzi ekonomicznych możliwych do wykorzystania przez polityków gospodarczych reprezentujących różne opcje (zarówno gospodarcze, jak i polityczne), choć zasadniczo jest przedmiotem uwagi głównie postkeynesistów i osób o zapatrywaniach socjaldemokratycznych.

Zasadniczo jednak istnieje pewna przestrzeń dialogu między MMT a ekonomią marksistowską. Stan badań pokazuje, że nie istnieje bezpośrednia sprzeczność między marksistowskim a neoczartalistowskim spojrzeniem na rolę pieniądza. Różnica polega na tym, że teoria marksistowska funkcjonuje na głębszym poziomie i nie poprzestaje na konstatacji faktów wynikających z rzeczywistości fiat money. Szuka ona realnych źródeł wartości pieniądza; wydaje się, że choć teoria wartości ma w praktyce dość ograniczone znaczenie, to jednak może ona stanowić bazę alternatywnej polityki monetarnej, oferując teoretyczną podstawę do wyznaczenia kotwicy nominalnej – jest to z pewnością ten aspekt marksistowskiej teorii pieniądza, na który powinni zwrócić uwagę zwolennicy MMT.

W przypadku rozwiązań proponowanych przez MMT w obszarze polityki gospodarczej można stwierdzić, że w większości podlegają one tradycyjnej marksistowskiej krytyce keynesizmu, która zarzuca reprezentantom tego nurtu kolaborację klasową, zaś same rozwiązania ocenia jako w dużej mierze nieskuteczne. Rzecz jasna wielu współczesnych marksistów popiera rozwiązania keynesowskie w zakresie redystrybucji, a zwłaszcza inwestycji, ponieważ dają one nadzieję na wzmocnienie roli klasy robotniczej. Jednocześnie marksiści zdają sobie sprawę, że pełna realizacja tych postulatów jest niemożliwa w ramach kapitalistycznego sposobu produkcji. Z perspektywy tradycyjnie marksistowskiej bez uspołecznienia sektora finansów i produkcji, bez wprowadzenia demokratycznego planowania gospodarczego, polityka ciągłego zwiększania wydatków musi zawieść. Niemniej jednak wydaje się, że niektóre rozwiązania proponowane przez MMT, jak np. monetyzacja długu, są dla marksistów do zaakceptowania i warto je dokooptować do zestawu postulatów radykalnej lewicy.

Jednym z największych mankamentów MMT jest jej deklarowana apolityczność, i to w tym aspekcie ekonomia marksistowska ma nad nią największą przewagę, ponieważ stanowi element kompleksowej teorii badającej przede wszystkim stosunki produkcji w kapitalizmie. MMT można uznać za pewną zredukowaną wersję keynesizmu, która odświeża kilka koncepcji ważnych dla ekonomii heterodoksyjnej. Jeżeli chodzi o aspekt normatywny, recepty tej teorii wydają się mocno uproszczone i nacechowane raczej przesadnym optymizmem w kwestiach możliwości regulacji gospodarki kapitalistycznej.

Wykaz literatury

Aldasoro, Ińaki i Robert Unger. 2017. „External Financing and Economic Activity in Euro Area – Why are Bank Loans Special?” BIS Working Papers 622.

Arestis, Philip. 1996. „Post-Keynesian Economics: Toward Coherence.” Cambridge Journal of Economics 20.

Andresen, Trond. 2013. „Improved Macroeconomic Control with Electronic Money and Modern Monetary Theory.” Real World Economics Review 63.

Baran, Paul i Paul Sweezy. 1966. Monopoly Capital. New York: Monthly Review Press.

Bell, Stephanie. 2001. „The Role of the State and the Hierarchy of Money.” Cambridge Journal of Economics 25.

Bludnik, Izabela. 2015. Postkeynesizm. Teoria endogenicznej kreacji pieniądza. Poznań: Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Bransbourg, Gilles. 2011. „Fides et Pecunia Numerata. Chartalism and Metallism in the Roman World Part 1: The Republic.” AJN Second Series 23.

Cambell, Martha. 2005. „Marx’s Explanation of Money Function: Overturning the Quantity Theory.” W Marx on Money. Red. Fred Moseley. New York: Palgrave Macmilian.

Carchedi, Guglielme. 2012. „Could Keynes End the Slump? Introducing the Marxist Multiplier.” International Socialism 136. http://isj.org.uk/could-keynes-end-the-slump-introducing-the-marxist-multiplier/ .

Disyatat, Piti. 2010. „The Bank Lending Channel Revisited.” BIS Working Papers 297.

Dolan, Ed. 2013. „Debt Sustainability, Growth, Interest Rates, and Inflation: Some Charts for Discussion and Some Inconvienient Truths for MMT.” http://www.economonitor.com/dolanecon/2013/01/28/debt-sustainability-growth-interest-rates-and-inflation-some-charts-for-discussion-and-some-inconvenient-truths-for-mmt/.

Domar, Evsey. 1962. Szkice z teorii wzrostu gospodarczego. Tłum. Lech Niżyński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Dymski, Gary. 2006. „Money and Credit in Hetorodox Theory: Reflections on Lapavitsas.” Historical Materialism 14.

Ericson, Richard. 1991. „The Classical Soviet-Type Economy: Nature of the System and Implications of Reform.” The Journal of Economic Perspectives 5.

Fine, Ben. 1985–1986. „Banking Capital and Theory of Interest.” Science & Society 69.

Fine, Ben i Costas Lapavitsas. 2000. „Markets and Money in Social Science: What Role for Economics?” Economy and Society 29.

Fontana, Giuseppe. 2000. „Post Keynesians and Circuists on Money and Uncertainty: an Attempt at Generality.” Journal of Post Keynesian Economics 23.

Fontana, Giuseppe. 2003. „Post Keynesian Approaches to Endogenous Money: a Time Framework Explanation.” Review of Political Economy 15.

Forstater, Matthew. 2004. „Tax-Driven Money: Additional Evidence from the History of Thought, Economic History and Economic History”. Working Paper 35. http://www.cfeps.org/pubs/wp-pdf/WP35-Forstater.pdf .

Foster, John i Harry Magdoff. 2009. The Great Financial Crisis. New York: Monthly Review Press.

Friedman, Milton. 1994. Intrygujący pieniądz. Tłum. Krzysztof Szlichciński. Łódź: Wydawnictwo Łódzkie.

Friedman, Milton. 2010. „Quantity Theory of Money”. W Monetary Economics. Red. Steven Durlauf i Lawrence Blume. London: Palgrave Macmillan.

Fullwiler, Scott T., Stephanie Kelton i L. Randall Wray. 2012. Modern Money Theory: A Reponse to Critics. http://cas2.umkc.edu/economics/people/facultyPages/wray/papers/Working%20Papers/Fullwiler%20Kelton%20Wray%20MMT.pdf .

Grossman, Henryk. 1929. Das Akkumulations- und Zusammenbruchsgetz des kapitalistischen Systems. Leipzig: Verlag Neue Kritik.

Graziani, Augusto. 1997. „Marxist Theory of Money.” International Journal of Political Economy 27.

Gruszecki, Tomasz. 2015. „Problemy z rozumieniem współczesnego pieniądza.” Acta Universitatis Lodziensis. Folia Economica 317.

Hudson, Michael. 2003. Super Imperialism. London: Pluto Press.

Husson, Michel. 2011. Kapitalizm bez znieczulenia. Tłum. Zbigniew Marcin Kowalewski. Warszawa: Książka i Prasa.

Kapuściński, Mariusz, Andrzej Kocięcki, Halina Kowalczyk, Tomasz Łyziak, Jan Przystupa, Ewa Stanisławowska, Anna Sznajderska i Ewa Wróbel. 2016. „Mechanizm transmisji polityki pieniężnej w Polsce. Co wiemy w 2015 roku?”. Materiały i Studia NBP 323.

Jackson, William. 1999. „Basic Income and the Right to Work: A Keynesian Approach.” Journal of Post-Keynesian Economics 21.

Kalecki, Michał. 1980a. „Teoria dynamiki gospodarczej”. W Michał Kalecki. Dzieła. T. 2. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1980b. „Walka klas a podział dochodu narodowego”. W Michał Kalecki. Dzieła. T. 2. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1980c. „Trzy drogi do pełnego zatrudnienia”. W Michał Kalecki. Dzieła. T. 1. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Kalecki, Michał. 1980d. „Polityczne aspekty pełnego zatrudnienia”. W Michał Kalecki. Dzieła. T. 1. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne.

Keen, Steve. 2000. „The Nonlinear Economics of Debt Inflation.” W Commerce, Complexity and Evolution. Red. William Barnett. Cambridge: Cambridge University Press.

Keynes, John Maynard. 1930. A Treatise on Money. New York: Harcourt, Brace and Company.

Knapp, Georg. 1924. State Theory of Money. Tłum. H.M Lucas i J. Bonar. London: Macmillan & Company Limited.

Kołodko, Grzegorz. 1989. „Economic Reforms and Inflation in Socialism: Determinants, Mutual Relationships and Prospects.” Communist Economies 1.

Kubiczek, Sebastian. 2015. „Od barteru do pieniądza wirtualnego – charakterystyka procesu dematerializacji pieniądza”. Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach 236.

Lapavitsas, Costas. 1997. „Two Approaches to the Concept of Interest Bearing Capital.” International Journal of Political Economy 27.

Lapavitsas, Costas. 2012. Crisis in the Eurozone. London: Verso Books.

Lavoie, Don. 1986. „Marx, the Quantity Theory, and the Theory of Value.” History of Political Economy 18.

Lavoie, Marc. 1984. „The Endogenous Flow of Credit and the Post Keynesian Theory of Money.” Journal of Economic Issues 18.

Lavoie, Marc. 1992. Foundations of Post-Keynesian Economic Analysis. Cheltencham: Edward Elgar.

Lavoie, Marc. 2011. „The Monetary and Fiscal Nexus of Neo-Chartalism: A Friendly Critical Look.” https://www.boeckler.de/pdf/v_2011_10_27_lavoie.pdf.

Lerner, Abba. 1943. „Functional Finance and the Federal Debt.” Social Reasarch 10.

Lee, Frederic. 1994. „From Post-Keynesian to Historical Price Theory.” Review of Political Economy 3.

Lukàcs, György. 1984. Wprowadzenie do ontologii bytu społecznego. Tłum. Kazimierz Ślęczka. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Luksemburg, Róża. 2011. Akumulacja kapitału. Tłum. zbiorowe. Warszawa: Książka i Prasa.

Łagosz, Marek. 2012. Marks. Praca i czas. Warszawa: PWN.

Manjarin, Edgar i Maciej Szlinder. 2016. „A Marxist Argumentative Scheme on Basic Income and Wage Share in an Anti-Capitalist Agenda.” Basic Income Studies 11.

Marks, Karol. 1953. Przyczynek do krytyki ekonomii politycznej. Tłum. Edward Lipiński. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1955. Kapitał. T. 2. Tłum. Julian Maliniak. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1956. Kapitał. T. 1. Tłum. zbiorowe. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1959. Kapitał. T. 3, cz. 2. Tłum. Edward Lipiński, Julian Maliniak. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1986. Zarys krytyki ekonomii politycznej. Tłum. Jan Wyrozembski. Warszawa: Książka i Wiedza.

Martin, Peter. 2014. „Economic Imperialism: Fact or Fiction?” https://petermartin2001.wordpress.com/2014/06/09/economic-imperialism-fact-or-fiction/.

McLeay, Michael, Amar Radia i Thomas Ryland. 2014. „Money Creation in Modern Economy.” Bank of England Quaterly Bulletin 1. http://www.bankofengland.co.uk/publications/Documents/quarterlybulletin/2014/qb14q1prereleasemoneycreation.pdf.

Menger, Carl. 2007. Principles of Economics. Tłum. James DingwallBert F. Hoselitz. Auburn: Ludwig von Mises Institute.

Milios, John, Dmitri Dimoulis i George Economakis. 2002. Karl Marx and the Classics. Hampshire: Ashgate Publishing Company.

Mitchell-Ins, Alfred. 1914. „The Credit Theory of Money.” The Banking Law Journal 31.

Mitchell, Bill i Joan Muskyen. 2008. Full Employement Abandoned Shifting Sands and Policy Failures. Cheltencham: Edward Elgar.

Mitchell, Bill. 2009. „Deficit Spending 101 Part 1.” http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=332.

Mitchell, Bill. 2009. „Deficit Spending 101 Part 3.” http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=381.

Mitchell, Bill. 2013. „Exploring Pro-Cyclical Budget Positions.” http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=22542.

Mitchell, William i Warren Mosler. 2001. „Fiscal Policy and Job Guarantee. Australian National University Discussion Paper 441. https://openresearch-repository.anu.edu.au/bitstream/1885/40582/3/DP441.pdf.

Mitchell, William i Martin Watts. 2005. „A Comparison of the Macroeconomic Consequences of Basic Income and Job Guarantee Schemes.” Rutgers Journal of Law & Urban Policy 2.

Moseley, Fred. 1992. The Falling Rate of Profit in the Postwar United States Economy. New York: St. Martins Press.

Moseley, Fred. 2005. „Introduction.” W Marx’s Theory of Money. Red. Fred Moseley. New York: Palgrave Macmilian.

Moseley, Fred. 2010. „Is the U.S Economy Headed for a Hard Landing?” Mount Holyoke College Working Paper  http://www.mtholyoke.edu/courses/fmoseley/HARDLANDING.doc

Moseley, Fred. 2011. „The Determination of the »Monetary Expression of Labor Time« (»MELT«) in the Case of Non-Commodity Money”. Review of Radical Political Economy 43.

Mosler, Warren. 2014. Siedem śmiertelnie niewinnych oszustw polityki ekonomicznej. Tłum. Mariusz Kuciel. Warszawa: Warszawski Instytut Nowoczesnej Teorii Monetarnej.

Nelson, Anitra. 2001. „Marx Theory of the Money Commodity.” History of Economics Review 31.

Palley, Thomas. 2013. „Money, Fiscal Policy, and Interest Rates: A Critique of Money Monetary Theory.” IMK Working Paper 109. https://www.econstor.eu/bitstream/10419/105973/1/imk-wp_109_2013.pdf .

Ricardo, David. 1817. „Principles of Political Economy and Taxation.” https://www.marxists.org/reference/subject/economics/ricardo/tax/ch28.htm.

Semenova, Alla. 2011. „The Origins of Money: Evaluating Chartalist and Metallist Theories in the Context of Ancient Greece and Mesopotamia.” https://mospace.umsystem.edu/xmlui/bitstream/handle/10355/10843/SemenovaOriMonEva.pdf.

Shaikh, Anwar. 1987. „Falling Rate of Profit and the Economic Crisis in the US.” W Imperiled Economy. Red. Robert Cherry. New York: Monthly Review Press.

Szlinder, Maciej. 2017. „Problemy z argumentacją zwolenników Nowoczesnej Teorii Pieniężnej przeciw dochodowi podstawowemu. Komentarz do tłumaczenia”. Praktyka Teoretyczna 24.

Sweezy, Paul. 1961. Teoria rozwoju kapitalizmu. Tłum. Edward Lipiński. Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Naukowe.

Trigg, Andrew. 2006. Marxian Reproduction Schema: Money and Aggregate Demand in Capitalist Economy. New York: Routledge.

Umiński, Paweł. 2014. „Modern Monetary Theory jako alternatywne podejście do pieniądza i polityki pieniężnej”. Folia Oeconomica 299.

Warufakis, Janis. 2015. Globalny Minotaur. Tłum. Joanna Bednarek. Warszawa: PWN.

Vianello, Ferdinando. 1989. „Effective Demand and the Rate of Profit: Some Thoughts on Marx, Kalecki and Sraffa.” W Kalecki’s Relevance Today. Red. Mario Sebastiani. London: Palgrave Macmilian.

Weeks, John. 2012. „The Theory and Empirical Credibility of Commodity Money.” Science & Society 76.

Winczewski, Damian. 2016. „Kryzys emerytalny w Unii Europejskiej”. Bez Dogmatu 109.

Winczewski, Damian. 2015. „Pieniądz i zagregowany popyt w polskiej ekonomii marksistowskiej”. Nowa Krytyka 35.

Wray, Randall. 1992. „Commercial Banks, the Central Bank, and Endogenous Money.” Journal of Post-Keynesian Economics 14.

Wray, Randall. 2013. „How Big is Big Enough: Would the Basic Income Guarantee Satisfy the Unemployed?” Economonitor. http://www.economonitor.com/lrwray/2013/07/09/how-big-is-big-enough-would-the-basic-income-guarantee-satisfy-the-unemployed/ .

Wray, Randall i Eric Tymoigne. 2013. „Modern Money Theory 101: A Reply to Critics.” Levy Economics Institute Working Paper 778: http://www.levyinstitute.org/pubs/wp_778.pdf.

Wray, Randall. 2015. Modern Monetary Theory. London: Palgrave Macmillan.

Damian Winczewski – absolwent filozofii na Uniwersytecie Gdańskim. Obecnie doktorant filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim, gdzie przygotowuje rozprawę poświęconą Róży Luksemburg. Zajmuje się filozofią marksistowską oraz heterodoksyjną ekonomią polityczną.

DANE ADRESOWE:

Wydział Humanistyczny Uniwersytet Szczeciński

  1. Krakowska 71–79

71-017 Szczecin

EMAIL: damian.winczewski@gmail.com

CYTOWANIE: Winczewski, Damian. 2017. Modern Monetary Theory a marksistowska krytyka ekonomii politycznej. Praktyka Teoretyczna 3 (25): 136-175.  

DOI: 10.14746/prt.2017.3.5

AUTHOR: Damian Winczewski

TITLE: Modern Monetary Theory and Marxist Critique of Political Economy

ABSTRACT: This article is an attempt to discuss the issues represented by Modern Monetary Theory, one of the most popular post-Keynesian theories within the perspective of Marxist political economy. The subject of the analysis will be primarily MMT assumptions about the role of money in the modern world, in juxtaposition with contemporary research analyzing the Marxist theory of commodity money capital. The ideas of neo-chartalists on economic policy in capitalism and its influence on the dynamics of the whole system will also be commented on and evaluated. Another issue is the strictly political problems related to MMT, which will also be analyzed. Common points will be shown, combining some of the MMT concepts with Marxist concepts, while demonstrating the theoretical predominance of Marxist propositions. The author of this article is trying to prove that, while the realism of modern capitalism belongs to the descriptive part, some non-orthodox Marxist economists may accept that the normative part of this theory should be criticized because of its rather superficial repetition of some traditional Keynesian monetary and fiscal policy proposals.

KEYWORDS: Marxism, neo-chartalism, theory of money, political economy.

[1]   W pewnym sensie nie jest to do końca słuszna nazwa, ponieważ w postkeynesowskiej teorii pieniężnej można rozróżnić teorię cyrkulatywistyczną i (neo)czartalistowską – dzielą one ze sobą większość głównych założeń, a różnica między nimi polega na tym, że teoria cyrkulatywistyczna tłumaczy operacje finansowe między podmiotami prywatnymi, zaś (neo)czartalistowska tłumaczy operacje pomiędzy instytucjami państwowymi a podmiotami prywatnymi (Mitchell 2009b). Dlatego też nie będzie błędem, kiedy przy ogólnej charakterystyce głównych funkcji pieniądza będziemy zamiennie używać terminów MMT, neoczartalizm i postkeynesowska teoria pieniężna.

[2]   Aczkolwiek niektórzy autorzy nie zgadzają się z tą klasyfikacją, zwłaszcza ci, którzy sami uważają się za reprezentantów postkeynesizmu i są krytyczni wobec MMT (np. Thomas Palley). Również niektórzy zwolennicy MMT, jak np. Bill Mitchell, uważają, że propagowana przez nich teoria czerpie dużo więcej od Marksa niż od Keynesa.

[3]   W ostatnim czasie teoria ta jest krytykowana nie tylko przez postkeynesistów, ale również przez ekonomistów z banków centralnych (zob. np. Disyatat 2010; Aldasoro i Unger 2017).

[4]   Krytykuje ona większość jej założeń: a) założenie kontroli podaży pieniądza przez bank centralny, b) tezę, zgodnie z którą szybkość obiegu pieniądza jest taka sama na różnych etapach cyklu gospodarczego i c) wykorzystanie pełni mocy produkcyjnych gospodarki.

[5]   Założenie to rozbija rzecz jasna słynną formułę T–P–T (towar–pieniądz–towar) na formuły T–P i P–T, co opisywał Marks na kolejnych stronicach Kapitału. Ujawnia to, że na każdym etapie kapitalistycznej wymiany handlowej kluczową rolę odgrywa właśnie pieniądz, który w ekonomii klasycznej przedstawiany był jako neutralna „zasłona” wymiany towarów, w której transakcje przebiegać miałyby w zasadzie podobnie jak w barterze.

[6]   Marks był krytyczny wobec ilościowej teorii pieniądza, ponieważ ta traktowała pieniądz jedynie jako środek cyrkulacji i negowała jego związki z wartością. Dla niemieckiego filozofa pieniądz był przede wszystkim nośnikiem wartości, co poprzedzało jego znaczenie jako środka cyrkulacji (Campbell 2005).

[7]   Przedstawiliśmy zresztą pewien wycinek dyskusji, która trwa od lat i która dotyczy również możliwości wykorzystania Marksowskiej teorii kapitału pieniężnego, w tym zwłaszcza ustaleń dotyczących stopy procentowej we współczesnej ekonomii heterodoksyjnej. Wydaje się, że dyskusja ta wciąż jest daleka od zakończenia (zob. np. Fine 1985–1986, Lapavitsas 1997, Fine i Lapavitsas 2000, Dymski 2006).

[8]   W naszym przekonaniu należy jednak być podejrzliwym wobec badań niektórych ekonomistów, którzy próbując udowodnić aktualność założeń Marksa, dobierają próbę statystyczną od zakończenia II wojny światowej, czyli od 1945 roku, po współczesność. Ze względu na boom powojennej odbudowy powinno się raczej założyć, że stopa zysku znajdowała się wówczas na nienaturalnie wysokim poziomie, wobec czego logicznie rzecz biorąc, musiał nastąpić jej spadek. Dużo ciekawsze byłyby badania nad znacznie dłuższym okresem, obejmujące także dziewiętnasty wiek. Po za tym badania niektórych niemarksistowskich ekonomistów dowodzą, że sytuacja w gospodarce kapitalistycznej jest na tyle dynamiczna, iż trudno jest właściwie mówić o jakiejś jednolitej tendencji, jeżeli chodzi o stopę zysku (zob. np. Lee 1994).

[9]   Zdaniem niektórych zwolenników MMT funkcję kotwicy antyinflacyjnej mógłby spełniać program gwarantowanego zatrudnienia. Mechanizm antyinflacyjny tego programu określono mianem Non-Accelerating-Inflation-Buffer Employement Ratio (NAIBER). Został on opisany przez Billa Mitchella (Mitchell i Muysken 2008). Krytycy zarzucają tej koncepcji, że w jej ramach kotwicę stanowi nie społecznie niezbędny czas pracy, lecz realny czas pracy wykonywanej w ramach programu gwarantowanego zatrudnienia. W związku z tym porównywalność godzin pracy jest jedynie postulowana, a stabilizacja wartości pieniądza zależna jest od dyscyplinujących mechanizmów kontroli w ramach programu gwarantowanego zatrudnienia, o ile, tak jak proponują zwolennicy MMT, prace w ramach programu gwarantowanego zatrudnienia nie mają tworzyć towarów/usług na sprzedaż, by nie konkurować z sektorem prywatnym (zob. Szlinder 2017).

[10] Program gwarantowanego zatrudnienia jest też zresztą często analizowany jako konkurencyjny dla dochodu podstawowego. Na ten temat toczyło się i toczy współcześnie wiele dyskusji (zob. np. Mitchell I Mosler 2001, Mitchell i Watts 2005, Jackson 1999, Manjarin i Szlinder 2016). Wśród ekonomistów heterodoksyjnych zdania na ten temat są podzielone. Tematowi temu został poświęcony również jeden z numerów Praktyki Teoretycznej: http://www.praktykateoretyczna.pl/numery/2017-2/pt-2242017/ .

[11] Jednocześnie warto wspomnieć, że w ograniczonej skali testowano programy gwarantowanego zatrudnienia: 1. Expanded Public Works Program (EPWP) w RPA; 2. National Rural Employement Guarantee Act (NREGA) w Indiach; 3. Jefes de Hogar w Argentynie. Zwolennicy MMT często powołują się na te programy jako na przykłady umiarkowanego sukcesu. Inni ekonomiści jednak są bardziej krytyczni i wymieniają wiele wad tych programów, zwłaszcza indyjskiego.

[12] Dowody na to znajdują się w blogosferze, zob. np. https://beinglibertarian.com/mmt/.

[13] Chociażby w naszym kraju istnieje tzw. Instytut Nowoczesnej Teorii Monetarnej, który wykorzystuje tę teorię do głoszenia haseł nacjonalistycznych i antyimigranckich.