Bartosz Ślosarski – Frajerskie wymiary kultury

Bartosz Ślosarski – Frajerskie wymiary kultury

Michał Rauszer. 2014. Homo Frajer: Nieświadome wymiary kultury. Gdańsk: Wydawnictwo Naukowe Katedra.

Na początku zeszłego wieku Antonio Gramsci podjął się próby zrozumienia, dlaczego we Włoszech nie wybuchła rewolucja socjalistyczna. Zdiagnozowany przez niego problem nie dotyczył materialnej słabości proletariatu oraz jego organizacji, ale duchowej słabości klas niehegemonicznych. Słabość duchowa wynika z konkretnych, realnych praktyk odbywających się w materialnym polu życia społecznego. Hegemonia klas panujących w sferze kultury nie jest zatem wyłącznie przejawem jej usytuowania w ramach kapitalistycznego sposobu produkcji. Podkreślając ten fakt, wiele badaczy i badaczek zwróciło się w stronę badania kultury w celu dokonania jej klasowego odczytania.

Na polskim gruncie, idąc tropem analiz popkultury Slavoja Žižka i lewicy lacanowskiej, w swojej ostatniej książce Homo Frajer. Nieświadome wymiary kultury taką próbę podjął kulturoznawca Michał Rauszer. Już we wstępie widoczna jest quasi-žižkowska próba nakreślenia ogólnej teorii wszystkiego – jak stwierdził sam autor, interesuje go przede wszystkim przedstawienie „propozycji lacanowskiej interpretacji współczesnej kondycji ludzkiej” (Rauszer 2014, 14). Uznając jednak, że nie sposób wykonać tak tytaniczną pracę na zaledwie250 stronach książki, autor zawęża swój problem badawczy, pytając: jak możliwy jest podmiot kreacji, buntu i emancypacji, jeśli wynika on z historycznie poprzedzającego go pola Innego? Jak możliwe są perspektywy wolności w ramach jakiegokolwiek dyskursu hegemonicznego?

Za Jacques’em Lacanem autor uznaje, że podmiot jest pustym znaczącym, które stanowi o możliwościach wyzwolenia, a zarazem pozwala na dokonanie wyjścia z relacji dyskursywnego ujarzmienia. Wychodząc od trzech relacji podmiotowych wyodrębnionych przez Alaina Badiou (z czego dwa pierwsze to podmiot wiary i podmiot reakcji), autor skupia się na „podmiocie zaciemnionym”, dla którego prawda jest zakryta i przynależy do sił transcendentnych. Celem tego podmiotu w dobie „końca historii” jest obniżanie bólu i intensyfikowanie przyjemności. Zdaniem Rauszera ten typ podmiotowości, który cynicznie unika wszelkiego zaangażowania ideologicznego, jest współcześnie dominujący. Dla tej podmiotowości używa nazwy „homo frajer”, czyli połączenia Agambenowskiego „homo sacer” z tytułem filmu Zemsta frajerów z 1984 roku (jak również Žižkowskiego podziału homo sacer/homo sucker).

O ile „homo sacer” jest „zewnętrznym miejscem innego, innego życia, innego pragnienia, od którego »zachodni człowiek« musi się oddzielić” (Rauszer 2014, 239), którego czysto operacyjnie (i dość „oryginalnie”) autor sprowadza go do kwestii fanatyzmu (np. fundamentalizmu religijnego) oraz nieumiejętności poradzenia sobie w ramach neoliberalnego kapitalizmu, o tyle „homo frajer” jest jego rewersem. Rauszer, za Žižkiem, uznaje, że życie człowieka wedle frajerskiego paradygmatu sprowadza się tylko do podtrzymywania jego funkcji oraz powierzchniowego efektu. Dodaje jednak, że „homo frajer” mieści się w polu radykalnego podporządkowania myślenia, działając z przekonaniem/wiarą o swojej niezależności. Autor na przykładzie różnych kulturowych postaci rozpatruje również trzy (nieświadome) wymiary „homo frajera”. Mamy zatem wymiar cyniczny (pozorny dystans wobec narzuconych hegemonicznych schematów działania, które się realizuje), reakcyjny (tożsamość jako odwrócenie niepożądanych stosunków, ich przeciwieństwo) oraz interpasywny (wydelegowanie własnej tożsamości na zewnętrzną formę).

Publikacja Michała Rauszera stawia sobie również cel polityczny, sprowadzający się do demistyfikacji frajerstwa. Odbywa się to przede wszystkim tam, gdzie autor pisze o polskim kontekście kulturalno-politycznym. Dzięki paru slajdom z popkultury, wykorzystanym przez Rauszera, widzimy jak staje się ona mechanizmem podporządkowania klas niehegomicznych, będących głównymi odbiorcami kultury popularnej. Tym samym autor próbuje wejść w buty swojego intelektualnego oraz retorycznego guru, Slavoja Žižka. Oczywistym jest, że tak, jak żarty słoweńskiego filozofa nie zawsze są śmieszne, tak też niektóre lacanowskie przemyślenia Rauszera nie będą wydawać się atrakcyjne, przede wszystkim z perspektywy realnych walk kontrkulturowych, w rodzaju choćby Occupy With Art. Mimo tego, książka pozostaje warta odnotowania, stanowiąc udaną próbę zaimplementowania lacanowsko-žižkowskich koncepcji do sfery polskiej kultury.

Bartosz Ślosarski