Pięć lat po wprowadzeniu święta majowego przez II Międzynarodówkę Róża Luksemburg opublikowała krótką odezwę. Tekst pochodzi z czasopisma „Sprawa Robotnicza”, nr 8, 1894 r. Komentarz do tekstu napisał Igor Strapko.

Praca czyni godność człowieka, tworzy wartość. Praca jest tym, co w cudowny sposób przemienia ludzką kondycję. Dodaje człowiekowi godności istoty kreatywnej, twórczej, boskiej – niezależnej od kaprysów innych bogów. Zwierzę staje się człowiekiem, kiedy natura staje się kulturą, a wszystko dzięki pracy – twórczyni wartości. Poprzez twórczą kreację naturalistyczna „maszyna do propagacji replikatorów” przeradza się w człowieka – dyspozytora własnej woli, konstruktora rzeczywistości, w której wspólnoty mają urok wierszy, a jedne i drugie wyzwalają. Praca czyni człowieka, bo tworzy jego świat.

1 Maja jest świętem człowieka niepodległego. To najważniejsze święto w humanistycznym kalendarzu, święto wszystkich świąt. To dzień, który przypomina nam o możliwości bycia ludźmi bardziej, o potencji konstruowania wspólnot niezależnych od pochodzenia, płci, seksualności, rasy, krwi. To manifestacja możliwości wypracowania innego świata, niż ten, który znamy; świata w którym człowiek jest stawką, nie figurą na planszy w grze rozgrywanej przez wsteczne wszystko-co-ważniejsze od nas samych.

Praca czyni ludzi wolnymi. Faszystowska kpina z pracy poprzez niewolenie, obdzieranie z godności, eksterminowanie więźniów obozów koncentracyjnych, nie ma siły podważania tych faktów. Praca czyni nas wolnymi od  skandalu heteronomii człowieka wobec przemocy natury i jej kulturowych atrap. Od wszystkich władczych genów w memetycznym przebraniu religii (z niedoścignionymi „prawami naturalnymi”), patriotyzmu w jego licznych wariantach (który ledwo udaje, że konstytuuje się przez coś innego niż ujadanie jednych zwierząt na inne, a wszystko ze strachu o żerowiska),  niewidzialnej ręki rynku (z konsumpcjonistycznym obrzędem, w którym sacrum fetyszyzmu towarowego miesza się z profanum orgii pożądania tego, czego spełnienie i tak możliwe jest dopiero albo po śmierci kapitalizmu, albo własnej, na tamtym świecie).

Aby jednak móc dostrzec emancypacyjną istotę pracy, trzeba uwolnić wyobraźnię od rzeczywistości panującego reżimu, w którym jest ona jedynie przyczyną fizycznego, duchowego i egzystencjalnego cierpienia pracownika najemnego, i objąć ją oglądem socjalistycznej utopii. Do tego namawia nas Róża Luksemburg w „Święcie majowym i socjalizmie” z 1894 roku. Czytanie tego artykułu – z pozoru naiwnego (naiwność to komfort na który stać było autorkę nie mającą wyobrażenia o wypadkach, jakie w 1915 roku sprowokują ją do sformułowania alternatywy, którą  posługujemy się do dziś: socjalizm albo barbarzyństwo), niemniej bezpretensjonalnego w prostocie narracji. Jej adresatem jest wzrastająca w siłę klasa robotników przemysłowych. Liryczne wyobrażenia Luksemburg na temat socjalistycznej przyszłości przywołują na myśl „Imagine” Johna Lennona. W istocie, Luksemburg proponuje opowieść podobną do słynnego manifestu Lennona –  o świecie nierzeczywistym, ale możliwym, w którym „ludzie kochać się będą jak bracia, bo wszyscy będą równi, wolni i szczęśliwi”. „Możesz powiedzieć, że jestem marzycielem, ale…” 

Wróćmy na ziemię pracy wyzyskiwanej. W warunkach kapitalistycznego reżimu praca tworzy wartość, z której człowiek pracy jest okradany. Nie ma niczego heroicznego, niczego ludzkiego, niczego godnego w reprodukowaniu zniewolenia. Nie świętujemy więc dziś pracy zrabowanej proletariatowi przez burżuazję. Nie świętujemy własnego zniewolenia, marnowania życia na czynności, które czynią nas coraz mniej rozumiejącymi, za to coraz bardziej bezwolnymi.

Święto Pracy nie jest świętem globalnie zorganizowanej przestępczości w majestacie prawa, wielowymiarowej alienacji, pochwałą klasowego status quo. To dzień, w którym krzywdzeni i poniżani proklamują gotowość do odzyskania pracy jako siły tworzenia własnego człowieczeństwa – wspólnoty ludzi wolnych, siostrzanych i równych. Naszą odświętną intencją nie jest jedynie pamiątka walki klasowej o 8-godzinny dzień pracy. Mierzymy dalej: ku ludowej samorządności procesów produkcji i dystrybucji, obaleniu przyczyn alienacji poprzez pracę, rodzącej frustrację, apatię i upokorzenie. Walczymy o socjalizm, w którym „fabryki, maszyny, ziemia, kopalnie, warsztaty będą należały do wszystkich, do społeczeństwa, jak dziś ogrody publiczne i skwery. Każdy będzie mógł przyjść i pracować gdzie zechce”.

Walcząc o odzyskanie panowania nad pracą tworzymy warunki możliwości ludzkiej autonomii. Opowiadając się przeciw logice zysku i wyzysku, wypracowujemy konstytucję wspólnoty na miarę jej marzeń. Majowe święto to zapowiedź rządów ludu, samodzielnie stanowiącego „prawa dla siebie, ponieważ ani króla, ani żadnych panujących nie będzie”. Bez i mimo panów dojrzewamy do istnienia na miarę utopijnych marzeń.

1 Maja proletariat na świecie manifestuje wolę tworzenia i uznania wypracowanych wspólnie warunków globalnego współistnienia, wymawia posłuszeństwo wobec narzuconym siłą zasad  planetarnego nie-ładu. Proletariuszy wszystkich krajów łączy dziś marzenie o odzyskaniu twórczego wymiaru ich zaangażowania w przetwarzanie świata zastanego w oczekiwany. Święto Pracy jest ciosem w bezsporność panowania systemu napędzanego wyzyskiem. Dlatego pierwszomajowe postulaty likwidacji umów śmieciowych, sprawiedliwych wynagrodzeń za nadgodziny, wzmacniania organizacji związkowych są zaledwie narzędziami, torującymi drogę do ostatecznego celu. Tym celem, jak przypomina Róża Luksemburg, jest socjalizm.

Igor Strapko

Róża Luksemburg – Święto Majowe i Socjalizm

 

 

Jaki jest ostateczny cel walki robotniczej?

We wszystkich krajach przemysłowych robotnicy walczą coraz energiczniej i coraz solidarniej o wydostanie się z nędzy i poniżenia. Jednocześnie wzrasta solidarność między robotnikami różnych krajów.

Najbardziej połączyło wszystkich robotników na świecie Święto 1 Maja. W tym dniu są oni jak jedna rodzina, raczej jedna armia i mają jeden wspólny cel przed sobą: 8-godzinny dzień roboczy.

Czy jednak robotnicy zadowolą się już zupełnie, gdy zdobędą wszędzie 8 godzin pracy, czy wtedy powiedzą sobie: stanęliśmy u celu walki, zadowólmy się swoim losem?

Robotnicy nie mogą tak powiedzieć, nie mogą uważać 8-godzinnego dnia roboczego za swój ostateczny, najwyższy cel. 8 godz. pracy, to tylko tymczasowa ulga w życiu robotniczym; dobiwszy się jej, robotnicy wszystkich krajów będą dążyli dalej, gdyż ostateczny cel świadomych robotników jest wyższy nad 8 godz. pracy.

Tym celem jest socjalizm.

Co to jest socjalizm?

Socjalistyczny porządek, do którego dążą świadomi robotnicy, jest tak niepodobnym do dzisiejszych porządków na świecie, jak dzień do nocy, jak niebo do ziemi.

Dziś społeczeństwo dzieli się na dwie klasy ludzi: jednych – co ciężko pracują i żyją w nędzy, drugich – co nic nie robią i żyją w rozkoszach. W socjalistycznym społeczeństwie nie będzie żadnych różnic między ludźmi, wszyscy będą zupełnie równi jak bracia. Nie będzie bogatych ani biednych, panujących i podwładnych. Fabryki, maszyny, ziemia, kopalnie, warsztaty będą należały do wszystkich, do społeczeństwa, jak dziś ogrody publiczne i skwery. Każdy będzie mógł przyjść i pracować gdzie zechce.

Przedmioty wytworzone będą również składane do magazynów publicznych. Każdy w miarę pracy będzie otrzymywał z tych magazynów wszystko potrzebne mu do życia. Kto nie będzie nic robił, nie będzie miał prawa do niczego. Dlatego, aby nie umrzeć z głodu – wszyscy zdrowi i silni będą pracowali.

Cały naród będzie stanowił prawa dla siebie, ponieważ ani króla, ani żadnych panujących nie będzie. Ustanowi on też prawa dobre i sprawiedliwe. Praca będzie wszędzie urządzoną tak, aby był jak najzdrowsza i jak najprzyjemniejsza. Dzięki maszynom wytworzenie wszystkiego, co dla społeczeństwa potrzebne, będzie kosztowało coraz mniej pracy. W socjalistycznym ustroju dość będzie, by wszyscy pracowali tylko 6 albo 4 godziny dziennie.

Każdemu wolno będzie mieć jakie chce przekonania, jaką chce wiarę, jaki chce język. Zapanuje na świecie zupełna swoboda bo naród pracujący nie będzie miał panów nad sobą, będzie sam sobie panem.

Starzy, niedołężni, chorzy i dzieci będą pielęgnowani i utrzymywani przez społeczeństwo. Dzięki niewielkiej pracy zdrowych i dorosłych wystarczy na dostatnie życie dla wszystkich. Nie będzie wtedy żebraków, co umierają z nędzy pod płotem, ani dzieci podrzucanych przez matki; nie będzie starców, którzy nie mają gdzie złożyć swojej głowy, ani dziewcząt, sprzedających się dla chleba. Ludzie kochać się będą jak bracia, bo wszyscy będą równi, wolni i szczęśliwi!

Mój boże, zawoła nie jeden, czy to możliwe, aby takie cudowne porządki sprawdziły się kiedy na ziemi? Toż socjalizm tak wygląda, jak bajka z tysiąca i jednej nocy!

Socjalizm nie tylko sprawdzi się na ziemi, ale z każdym dniem bliższym nas się staje. Wielki uczony, Karol Marx, po długich latach nauki i badania nad życiem społecznym wykazał, że socjalizm musi być na ziemi. Jak pewnym jest to, że słońce świeci nad nami, że ziemia obraca się koło słońca, tak pewnym jest przyszłe panowanie socjalizmu, tych wszystkich cudnych porządków, któreśmy opisali. Karol Marx nie tylko dowiódł tego, ale wykazał jasno w jaki sposób, jaką drogą możemy dojść i dojdziemy do socjalizmu. Zaraz to zobaczymy.

Gdzie źródło naszej niedoli?

Zapytajmy, skąd pochodzą w naszym czasie nędza, głód i chłód? Dlaczego nie tylko u nas w Polsce, ale na całym świecie jest dziś tylu głodnych, obdartych i bosych, tylu żebraków bez chleba i dachu?

Może dlatego, że nie stało dla wszystkich ludzi chleba, odzienia, obuwia i mieszkań? Bynajmniej! Dość jest na świecie dla wszystkich chleba, odzienia i dachu. Ręce ludzkie wszystkiego wytwarzają pod dostatkiem. Dzięki maszynom wynalezionym, dzięki użyciu do nich pary i elektryczności, wszystko wytwarza się dziś w kolosalnych masach i nadzwyczaj szybko. Gdyby tak każdy potrzebujący mógł brać sobie wedle potrzeb z tych wszystkich rzeczy, starczyłoby dla każdego aż nadto. Wszyscy bez wyjątku mogliby żyć nie tylko w dostatku, ale w zbytku. Moglibyśmy żyć w zbytku – a żyjemy w nędzy! Dlaczego?

Dlatego właśnie, że każdy potrzebujący nie może pójść i wziąć z wytwarzanych rzeczy, czego mu potrzeba. Nikt z nas nie ma dostępu do tych rzeczy, do tych magazynów, chociaż one wszystkie są naszymi rękami zrobione! Te wytworzone przez nas przedmioty są prywatną własnością kapitalistów, gdyż do nich należą fabryki i warsztaty, w których pracujemy.

Kto ma narzędzia pracy, kapitał – zagarnia wszystkie przedmioty tymi narzędziami stworzone. My zaś, którzy to wszystko własnymi rękami robimy, dostajemy w płacy roboczej tylko marną cząstkę wszystkiego, cząstkę, która nam ledwie starczy na życie. Nie możemy korzystać z rezultatów naszej pracy, bo między nami a owocem naszych trudów stoją kapitaliści i zagarniają wszystko sobie.

W tym leży cała przyczyna złego, w tym źródło naszej niedoli. Całe nasze położenie dzisiejsze bierze początek z naszego położenia materialnego, ekonomicznego. Ponieważ nic nie posiadamy, więc też żyjemy w nędzy, niewoli, ciemnocie i poniżeniu. Natomiast kapitalistom z tego, że posiadają narzędzia pracy wypływają: bogactwo, władza, nauka i zaszczyty.

Dopóki narzędzia pracy będą nadal należały do prywatnych bogaczy, a my, masy robotnicze, będziemy tylko pobierali płacę roboczą – póty będą trwały dzisiejsze stosunki.

Dopiero wtedy wszyscy będziemy mieli dostęp do wytworzonych przez nas przedmiotów, każdy wedle swych potrzeb, kiedy narzędzia pracy będą należały do nas wszystkich, kiedy maszyny, ziemia, kopalnie będą wspólną własnością robotników, t.j. gdy będzie ustrój socjalistyczny.

Dlatego robotnicy muszą dążyć do socjalizmu i nie mogą poprzestać na skróceniu pracy do 8 godzin dziennie.

 

Jaką drogą dojdziemy do socjalizmu?

Nasze dzisiejsze porządki społeczne są nie tylko złe, ale coraz gorsze. Sprzeczność między bogactwem, które tworzymy dla kapitalistów, a naszą nędzą staje się coraz bardziej rażąca. Możność dobrobytu dla nas wzrasta z każdym nowy wynalazkiem, z każdą nową maszyną. A w rzeczywistości każdy nowy wynalazek, każda nowa maszyna pozbawia nas masami chleba i nędzę naszą powiększa.

Tym sposobem wytwarzamy rękami naszymi z każdym dniem coraz większe bogactwa, a otrzymujemy z nich sami coraz mniejszą cząsteczkę. Robotnicy stanowiący 9 /10 części narodu, stają się coraz biedniejsi, a kapitaliści, których niewielka jest garść – coraz bogatsi.

Potworność dzisiejszych porządków występuje jaskrawo na jaw w kryzysach przemysłowych. Wtedy nagromadzone przez kapitalistów masy towarów leżą bez użytku, bo nie ma ich komu sprzedać. My zaś, robotnicy, którzy byśmy je użyli dla naszego zdrowia i naszej wygody, nie mamy ich za co kupić. A wskutek tego, ze mało jest kupujących, że wszelkich rzeczy wytworzyliśmy za dużo, fabryki stają, tracimy zajęcie i wpadamy w jeszcze większą nędzę.

Te kryzysy, wykazujące nasze potworne, szalone stosunki społeczne, stają się coraz częstsze. Nasz chleb staje się coraz cięższym i coraz niepewniejszym. Życie jest z każdym dniem nieznośniejsze. I tu właśnie nadzieja lepszej przyszłości. Ludzie nie są na szczęście jucznym bydłem, które cierpliwie znosi jarzmo przez całe życie. Ludzie pragną wyjść z niedoli, walczą z losem, dobijają się szczęścia. Jeżeli nasz porządek społeczny coraz bardziej dokucza ogromnej masie ludu – musi nadejść chwila, kiedy ten lud powie sobie: „dość niedoli, trzeba zmienić zupełnie te porządki na lepsze!”

Panowanie kapitalistów, porządek kapitalistyczny, jak go nazywają, przyspiesza właśnie sam swój koniec. Powiększa on ciągle nie tylko nędzę robotników, ale i ich liczbę. Przez wielkie maszyny, przez wielki przemysł bankrutują coraz bardziej drobni właściciele: włościanie, majstrowie rzemiosł, sklepikarze. Nie mogą oni wytrzymać konkurencji z wielką własnością, wielkim kapitałem. Ci wszyscy zrujnowani prędzej czy później – aby żyć – imają się najmu do pracy, jak i my robotnicy. Przez to ilość robotników w każdym kraju powiększa się ciągle i coraz prędzej. Kapitalistów zaś staje się coraz mniej, bo zostają tylko najbogatsi.

Tak więc z jednej strony rośnie ciągle liczba robotników, pozbawionych wszystkiego przez kapitalizm, niezadowolonych, pragnących innego życia. Z drugiej strony zmniejsza się ciągle liczba kapitalistów, bogatych, zadowolonych i pragnących utrzymać nadal swoje panowanie.

Tą drogą w końcu będzie nas, niezadowolonych taka siła, a wrogów tak mało, że to co zechcemy – będzie musiało się stać. Wtedy lud roboczy powie: musi nastać zmiana w porządkach społecznych! – i zmianę przeprowadzi. Lud odbierze tym niewielu kapitalistom, którzy zostaną, wszystkie narzędzia pracy i ustanowi na nie wspólną własność. Kapitaliści nie będą mieli siły przeciwstawić się temu. Nastanie nowy porządek – nastanie Socjalizm.

 

Co jest koniecznym dla przyspieszenia socjalizmu

Jednak, aby się wszystko tak stało, jak mówiliśmy, konieczne są pewne warunki. Koniecznym jest przede wszystkim, aby lud roboczy zrozumiał, że najpierwsza przyczyna jego dzisiejszego położenia leży we własności kapitalistów na narzędzia pracy. Należy, aby zrozumiał, że tylko odebranie tych narzędzi kapitalistom i zaprowadzenie społecznej na nie własności, socjalizmu, położy koniec dzisiejszej niedoli. Niezbędnym jest, słowem, aby lud roboczy się uświadomił, przekonał do socjalizmu, stał się z przekonań socjalistą.

Po drugie, koniecznym jest, aby klasa robotnicza poczęła stopniowo wpływać na rządy we wszystkich krajach. Kraków nie od razu zbudowany. Na to, aby wziąć kiedyś całe rządy w ręce i zaprowadzić nowy porządek, należy powoli dobierać się do rządu – i przeprowadzać potrzebne zmiany. Koniecznym jest, słowem, aby robotnicy stali się siłą polityczną.

Po trzecie, koniecznym jest, aby robotnicy wszystkich krajów połączyli się w jedną armię przyszłego zbawienia. Tak wielką zmianę, jak zaprowadzenie socjalizmu, potrafią przeprowadzić tylko złączeni robotnicy całego świata. Koniecznym warunkiem socjalizmu jest więc zupełna międzynarodowa solidarność robotników.

 

Czy nas Święto Majowe zbliża do socjalizmu?

A teraz zapytajmy, czy święto 1-go Maja przyczynia się do nastania socjalizmu, czy nas zbliża do chwili naszego wybawienia? Zbliża stokrotnie!

Najprzód święto Majowe jest dla nas środkiem zdobycia 8 godzinnego dnia roboczego, a ta zdobycz będzie wielkim krokiem do socjalizmu. Aby w klasie robotniczej rozszerzyło się uświadomienie socjalistyczne, musi ona mieć siły fizyczne i czas do oświecania się, gromadzenia, organizowania..

Życie robotnika – powiada Karol Marx – zaczyna się dopiero wtedy, gdy się kończy jego praca. Im mniej robotnik pracuje, tym więcej czasu zostaje mu na samokształcenie. Im zaś bardziej oświeconym, im świadomiej może się zastanowić nad przyczyną swej zależności od kapitalistów, tym energiczniej i dzielniej walczy o socjalizm.

Następnie, Święto Majowe jest dla nas walką o swobodę polityczną, o pozbycie się despotycznego caratu. Przy dzisiejszym rządzie, przy naszym obecnym położeniu politycznym nigdy byśmy nie doszli do socjalizmu. Klasa robotnicza musi mieć wpływ na rząd i już dzisiaj wymuszać krok za krokiem różne zmiany na swoją korzyść. Ażeby kiedyś umieć rządzić całym krajem, wydawać wszystkie prawa, lud roboczy musi także już dziś tego uczyć, już dziś przyjmować udział w prawodawstwie – przynajmniej przez swych wybranych przedstawicieli. Do tego wszystkiego konieczną jest swoboda polityczna, rząd konstytucyjny.

Święto Majowe zbliża nas do tego rządu, a więc przez to daje nam niezbędny warunek dojścia do socjalizmu.

Wreszcie, Święto Majowe jest corocznym wyrazem solidarności robotników wszystkich krajów. Jak świat światem, nie było jeszcze przykładu takiej powszechnej, marsowej, jednozgodnej demonstracji, jaką jest święto robotnicze 1go Maja. W tym dniu okazuje się jawnie silna łączność obejmująca walczący międzynarodowy proletariat. W tym dniu miliony robotników wszystkich krajów, narodów, wyznań – występują na jedno hasło, przejmują się jedną wielką ideą i wolą. Ten międzynarodowy charakter Święta Majowego stanowi o jego ogromnym znaczeniu dla przyspieszenia socjalizmu. Socjalizm zwycięży i może zwyciężyć jedynie połączonymi siłami wszystkich robotników świata. Święto Majowe, łączące proletariat całego świata w jednej myśli, w jednym celu, umacnia w nim poczucie jedności i przygotowuje przyszłe zwycięstwo socjalizmu.

Samo Święto Majowe, ustanowione przez Kongres robotników-socjalistów w Paryżu w 1889 r., pociąga z każdym rokiem nowe tłumy robotnicze na to socjalistyczne hasło. Te miliony, świętujące dziś 1go Maja, idące za socjalistami na ich wezwanie, są dziś już w połowie, jutro będą całkiem – socjalistami.

Tak więc 1szy Maj zbliża nas z każdym rokiem do zmiany dzisiejszego porządku na socjalistyczny. Wszystko, o co walczymy przez Obchód Majowy – 8 godzin pracy, swoboda polityczna – jest niezbędne dla nastania socjalizmu. Sam zaś Obchód Majowy łączy nas wszystkich robotników świata, na wezwanie socjalistów, w jedną siłę, która obali dzisiejszy ustrój i stworzy nowy.

Święto Majowe jest wyrazem walki nie tylko o 8-godzinny dzień roboczy, nie tylko o swobodę polityczną.

Święto Majowe jest także walką  o zbliżenie socjalizmu!

Wielki wódz niemieckich robotników, Ferdynand Lassalle mówił jeszcze przed 30-tu laty: Gdy w ciszy mojej pracowni wnikam myślą w przyszłe historyczne koleje ludzkości, słyszę jawnie zbliżające się kroki batalionów robotniczych, idących do szturmu kapitalistycznej twierdzy. Od tego czasu bataliony robotnicze wzrosły do całych armii, i w dniu 1go Maja grzmiące ich kroki rozlegają się w uszach burżuazji, jak ogłuszający łoskot gromu.

Share This