Mikołaj Ratajczak – Przeciwko efektywności dzieła bożego

Giorgio Agamben. 2012. Opus Dei: Archeologia dell’ufficio. Homo sacer, II, 5. Torino: Bollati Boringhieri.

Opus dei: Archeologia obowiązku jest uszeregowana jako piąty tom drugiej części cyklu „Homo sacer” (II, 5). Oznacza to, że należy ją traktować jako kolejne genealogiczne studium Agambena poświęcone ciągłości między starożytnymi i średniowiecznymi konceptami regulującymi ówczesne myślenie o życiu etycznym i politycznym a nowoczesnymi „urządzeniami” organizującymi kategorialny i pojęciowy zasób teorii prawa, państwa i polityki. Zwornikiem ustanawiającym według Agambena tę ciągłość, która przetrwała przecież kilka rewolucji ekonomicznych, politycznych, technologicznych i społecznych, jest teologia. Twierdzenie to odpowiedzialne jest za specyficzną aurę, która otacza dzieło Agambena, aurę zarówno pewnej „niewczesności” i imponującej erudycji, jak i oryginalności podejścia do badań genealogicznych. Teza ta jest jednak tak naprawdę dużo radykalniejsza niż nawet to, samo w sobie odważne i wymagające z pewnością szerokiego uzasadnienia, sformułowanie o konceptualnej ciągłości przednowoczesnego i nowoczesnego słownika filozofii politycznej. Agamben bez wszelkich wątpliwości twierdzi bowiem, że teologia funkcjonowała nie tyle jako sam tylko nośnik pewnych filozoficznych treści, lecz jako laboratorium, w którym przekształcano starożytne kategorie filozoficzne i w którym eksperymentowano na pojęciach o naturze tyle ontologicznej, co politycznej. Efekty tych eksperymentów w dużym zaś stopniu miały ukształtować dyskurs nowożytnej filozofii – takie pojęcia jak „wola”, „cnota”, „autorytet”, „przysięga”, różnica między „byciem” a „powinnością” czy „suwerenność” miały zostać według Agambena ukształtowane w znaczącym stopniu przez teologię chrześcijańską, która jako pierwsza musiała się zmierzyć z różnicą między polityką tego świata i nowym problemem ekonomii zbawienia.

To właśnie temu obszarowi refleksji teologicznej, dotyczącemu boskiemu planowi zbawienia świata, a więc boskiej ekonomii, poświęcony był tom II, 2 cyklu „Homo sacer”, Il regno e la gloria [Panowanie i chwała], zresztą chyba najciekawsza i najważniejsza z książek Agambena (której na piedestale zagrozić wszak może wydany już tom IV, 2, ostatni tom cyklu – L’uso dei corpi [Użytek z ciał]). W książce tej Agamben przekracza ograniczenia typowo Schmittiańskiej teologii politycznej i przeprowadza genealogię paradygmatu teologii ekonomicznej, w której centrum sytuuje się nie tyle figura Boga-suwerena, lecz Boga nieingerującego bezpośrednio w świat (np. za pomocą cudów), czyli Boga-Ojca z konceptu Trójcy Świętej. Trójca była bezpośrednią odpowiedzią wczesnych myślicieli chrześcijańskich na problem różnicy między politycznym biegiem spraw doczesnych a „ekonomią zbawienia”, boskim planem zbawienia wspólnoty wiernych, który z czasem został określany jako mysterion tes oikonomias (tajemnica ekonomii), w całkowitym przeciwieństwie do mesjanistycznej koncepcji wspólnoty wiary Pawła z Tarsu mówiącego wyłącznie o oikonomia tou mysteriou (ekonomii tajemnicy). Agamben skupia się na ontologicznych konsekwencjach dogmatu o trójcy świętej, którego teoretycy, starający się pogodzić przedwieczną i pozaczasową naturę Boga-Ojca z czasowym charakterem świata, „zarządzanego” przez pozostałe osoby Trójcy, musieli wprowadzić różnicę między bytem (tym, czym Bóg jest) a praktyką (tym, co Bóg-Trójca robi w ramach „ekonomii zbawienia”).

Opus Dei stanowi rozwinięcie badań tomu II, 2 nad teologią ekonomiczną. Agamben skupia się jednak tym razem przede wszystkim na figurze podmiotu, która stanowi efekt teologicznego oddzielenia bytu od praktyki. Znaczące partie książki, będące bezpośrednim odniesieniem i rozwinięciem Il regno e la gloria, poświęcone są politycznemu odczytaniu teologicznej problematyki liturgii. Liturgia, która z „dzieła dla ludu” (leiturgeos) przekształciła się w praktykę uczestniczenia, dopełniania i wychwalania boskiej ekonomii zbawienia (a raczej jej tajemnicy), stanowi zagadnienie, któremu Agamben poświęcił, przynajmniej w części, wiele ze swoich ostatnich publikacji (do listy należy dodać Altissima povertà [Najwyższe ubóstwo], a więc tom VI, 1, oraz krótki esej La chiesa e il regno [Kościół i panowanie]). W sercu teologicznej refleksji liturgicznej znajduje się bowiem oddzielenie bytu od praktyki, które w Opus dei analizowane jest od strony teologii sakramentu. Wokół sakramentu, a zwłaszcza sakramentu chrztu, wielokrotnie w historii Kościoła udzielanego przecież przez osoby, których instytucja ta nie obdarzyła odpowiednimi pełnomocnictwami lub też które swoim życie i zachowaniem okazywały się w ten lub inny sposób niewłaściwe do chrzczenia innych, uformowała się bogata literatura teologiczna dotycząca „skuteczności”. Problem pojawia się bowiem wtedy, gdy pytamy: co decyduje o skuteczności sakramentu?

Odpowiadając na to pytanie, Kościół w swojej nauce rozróżnił opera operata – wykonywaną czynność – od opera operantis – osoby, która daną czynność wykonuje. Skuteczność opera operata gwarantuje sam Chrystus, często w tradycji utożsamiany z najwyższym kapłanem, zaś kapłan w świecie doczesnym staje się swego rodzaju instrumentem, którego gesty przenoszą czy też po prostu realizują efektywność gwarantowaną przez boską ekonomię zbawienia. Realność i efektywność działania podmiotu (w terminach politycznych: jego potestas) jest więc możliwa tylko przez to, że pewna instancja wyższa (w odpowiednim słowniku: auctoritas) ją gwarantuje. Teologiczne rozróżnienie, które było przecież jak najbardziej politycznym gestem mającym gwarantować spójność funkcjonowania Kościoła jako instytucji, miało za swój efekt (a pewnie również i cel) oddzielenie skuteczności działania od bytu podmiotu tego działania. Prawdziwą tajemnicą, misterium liturgii jest powiązanie w jednym liturgicznym (lub też sakramentalnym) geście skuteczności gwarantowanej „z góry” z działaniem „oddolnym”. Z tego też względu liturgię określa się właśnie jako opus Dei, „dzieło boże”, a więc czynienie własnymi rękami tego, co Bóg zaplanował w swojej ekonomii zbawienia. Teologia liturgii wyznacza również paradygmat dla nowoczesnego rozumienia urzędu i wszystkich związanych z nim filozoficznych aporii. Funkcja kapłańska wymaga stworzenia paradoksalnego pojęcia podmiotu funkcjonującego, w celu wypełnienia „tajemnicy urzędu”, niczym żywy instrument, w którym opus operatum pokrywa się w całości z opus operantis tylko pod warunkiem, że zostaje od niego odróżnione. Odnajdujemy w tej koncepcji urzędu kapłańskiego znaną figurę „włączającego wyłączenia” – kapłan zostaje odróżniony od swojego działania tylko po to, by następnie zostać z nim utożsamionym. Problem polega na tym, że w wyniku pierwszego rozdzielenia skuteczność gestu została już przypisana instancji wyższej, której, w efekcie zjednania podmiotu-instrumentu z jego aktywnością, kapłan zostaje ostatecznie podporządkowany.

Oto problem, który interesuje Agambena: na czym polega ontologia urzędu i obowiązków z niego wypływających, zgodnie z którą urzędnik (kapłan) jest tym, co robi i robi to, czym jest. To specyficzne błędne koło, które włoski filozof śledzi aż do Kantowskiej teorii etyki, jest według niego konsekwencją teologicznego odróżnienia bytu od praktyki. W samym swoim rdzeniu ontologia ta, która okazuje się pod koniec książki również ontologią rozkazu, jest zorientowana na problem „efektywności” (operatività). Upełnomocnienie, uczynienie działania skutecznym polega na przydaniu mu efektywności, na uznaniu jego działania za odpowiedni efekt. Na tym polega według Agambena znacząca różnica między teologiczną nauką o efektywności sakramentu a Arystotelesowską doktryną potencjalności i aktu – o ile według Arystotelesa potencja i akt dotyczą dwóch różnych sposobów bycia, o tyle teologia liturgiczna zawsze zainteresowana jest wyłącznie efektem i tylko efekt istnieje dla niej w pełni. Nigdzie nie widać tego lepiej niż w koncepcji piątej przyczyny sformułowanej przez Tomasza z Akwinu. Rozwijając Arystotelesowską naukę o czterech przyczynach każdego bytu, Akwinata dodaje jeszcze przyczynę piątą – instrumentalną: siekiera ma swoją funkcję instrumentalną w osobie, która za jej pomocą rąbie drewno. Przyczyna ta o tyle różni się od przyczyny celowej, że instancja „realizująca” tę przyczynę jest zewnętrzna wobec tego bytu. To właśnie Tomaszowa nauka o przyczynie instrumentalnej stanowi filozoficzną konceptualizację teologii sakramentu – każdy kapłan (tak samo zresztą jak i urzędnik czy po prostu każdy spełniający swój „obowiązek”) jest zarówno bytem faktycznym, jak i funkcjonalnym – jest egzystencją realizującą się w tym, co robi. Z tego względu teologiczna nauka o sakramencie wyznacza według Agambena model pełnej „ekonomizacji rzeczywistości”. Pod koniec drugiego, zdecydowanie najbardziej systematycznego rozdziału książki, Agamben odnosi się wprost do Heideggera, swojego filozoficznego mistrza, przywołując jego koncepcję techniki jako sprowadzania bycia bytu do „zestawu” rozporządzalnego dla współczesnych potrzeb przemysłowych. Robi to, by pokazać, że metafizyka nowoczesna jako kontynuatorka teologii ekonomicznej jest jednak przede wszystkim ekonomicznym paradygmatem rządzenia światem i ludźmi nakierowanym na „efektywną” realizację ich potencjału.

Ważnych wskazówek co do celu przeprowadzanych przez Agambena badań teologiczno-genealogicznych dostarcza czwarty, ostatni rozdziału Opus Dei. Jest to rozdział zarówno najwięcej obiecujący, najbardziej odkrywczy w stosunku do tego, co znamy z innych tomów cyklu „Homo sacer” (porównywalny w tym aspekcie jedynie z Il sacramento del linguaggio [Sakramentem języka], a więc tomem II, 3), jak i, jednocześnie, rozdział najbardziej rozczarowujący, gdy dotrzemy już do jego końca, kiedy to intelektualna obietnica go otwierająca nie zostaje w pełni zrealizowana. Wielkie nadzieje budzi wprowadzenie przez Agambena kategorii habitusu (centralnej również dla Altissima povertà). Agamben zauważa bowiem, że hexis (a więc grecki odpowiednik łacińskiego habitus) w filozofii Arystotelesa pełniło funkcję eksplikacji metafizycznego problemu przejścia od potencji do aktu, wiążąc tym samym Arystotelesowską etykę z metafizyką. Jako że właśnie to przejście sytuuje się w centrum analizowanej przez Agambena ontologii sakramentu i obowiązku (a więc „efektywnego” realizowania potencjału), jak i całego cyklu „Homo sacer”, czytelnik od razu zauważa, że problematyka nawyku okazuje się centralna dla całego „pozytywnego” projektu Agambena. Zresztą sam autor podkreśla, iż „nawyk stanowi logiczne miejsce, z którego mogłaby się wyłonić swego rodzaju teoria podmiotowości”. Przygląda się raz jeszcze problemowi powiązania wszelkiego potencjału z potencjałem do niewykonywania danej czynności (czy też impotencją) oraz kwestii zewnętrznej instancji realizującej potencjał w sposób „efektywny”. Są to wszystko tematy poruszane przez Agambena w całym cyklu o świętym człowieku, i to tematy najbardziej trudne i niejasne w całej jego myśli. I gdy tylko czytelnik ma nadzieję, że Agamben przedstawi pozytywną koncepcję habitusu, jego uwaga zostaje skierowana ku nowoczesności i przetrwaniu w niej, głównie w filozofii Kanta, ontologii obowiązku i sakramentu.

Opus Dei pozwala jednak lepiej naszkicować mapę zainteresowań Agambena w całym jego cyklu o świętym człowieku. Z pewnością nie widać na niej tematów, które były najczęściej podnoszone w recepcji opartej wyłącznie na I i III tomie (czyli chronologicznie najwcześniejszych, również jeśli chodzi o tłumaczenia Agambena na język polski), takich jak zrównanie demokracji z totalitaryzmem, utożsamienie biopolityki z tanatopolityką czy odrzucenie wszelkich nowoczesnych instytucji. A jeśli nawet Agamben rzeczywiście tak myśli, to jego badania poświęcone teologii ekonomicznej i powiązanej z nią koncepcji podmiotowości (jak i jego ostatnie publikacje poświęcone językowi i formie życia) umożliwiają taką lekturę jego tekstów, w której chodzi przede wszystkim o – jak ujmował to Deleuze – wynajdywanie nowego oręża, w tym przypadku przeciwko wszelkiej dominacji i przemocy metafizyki „efektywności”.

Mikołaj Ratajczak


Dodaj komentarz

Na podobny temat: