Dariusz Brzeziński. 2015. Myślenie utopijne w teorii społecznej Zygmunta Baumana. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR.

Choć jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych znany był w Polsce tylko stosunkowo nielicznej grupie badaczy społecznych i studentów socjologii, dziś Zygmunt Bauman jest jednym z najpopularniejszych rodzimych intelektualistów. Co więcej, uznać można go chyba za pierwszego w Polsce, wykreowanego przez media i popularne wydawnictwa, „intelektualnego celebrytę”. Mnożące się w ostatnich latach wywiady z Baumanem, publikowane zarówno w prasie, jak i w formie odrębnych książek, w istotny sposób wpływają na wyobrażenia o współczesnym świecie podzielane przez znaczną część czytelniczej publiczności. Ten „socjologiczny gawędziarz” uwodzi nas, czytelników, obrazowym, a zarazem poetyckim językiem, celnymi metaforami i błyskotliwymi interpretacjami.

Objaśnia, z niemałą przenikliwością, niemal wszystkie dziedziny życia społecznego – medialne reprezentacje polityki, przekształcenia globalnego kapitalizmu, kulturę konsumpcji, biograficzne trajektorie współczesnych mieszkańców Zachodu, problemy etyczne w świecie „płynnej nowoczesności”, współczesne formy miłości, kulturowe zmagania ze śmiercią i wiele, wiele innych. Trudno byłoby wskazać myśliciela równie wszechstronnego, a zarazem potrafiącego w takim samym stopniu inspirować zarówno uniwersyteckich profesorów, jak i przeciętnych czytelników.

            Fenomen Baumana sprawia, że coraz częściej jego postać i twórczość stają się przedmiotem dociekań naukowych. Zarówno w Polsce, jak i za granicą ukazało się w ostatnich kilkunastu latach niemało poświęconych mu monografii, prac zbiorowych i artykułów naukowych. Niedawno dołączyła do nich książka poświęcona myśleniu utopijnemu w teorii społecznej Baumana autorstwa Dariusza Brzezińskiego, socjologa związanego z UJ i IFiS PAN.

Socjologia w imię lepszego jutra

Pisarstwo Baumana, pełne chwytliwych porównań czy metafor, ostrych dychotomii i wielopiętrowych dygresji, często raczej mnożących pytania niż odpowiedzi, przesądza nie tylko o jego popularności, lecz również stanowi przedmiot krytyk ze strony części środowiska naukowego. Baumanowska proza socjologiczna spotyka się z zarzutami o nieuzasadnione uproszczenia i brak zakorzeniania w badaniach empirycznych oraz o nadmierną koncentrację na retorycznych efektach, co owocować ma niespójnością i niesystematycznością wywodu. Innymi słowy, zdaniem niektórych Bauman to raczej literat niż naukowiec. Problem ten zostaje zauważony i omówiony w książce Brzezińskiego, przy czym wybór takiej strategii pisarskiej wynikać miałby z utopijnego charakteru rozwijanej przez Baumana teorii społecznej. Tytułowe „myślenie utopijne” rozumiane jest tu jednak bardzo szeroko, jako wszelka krytyka istniejącej rzeczywistości i powiązane z tym pragnienie jej przekroczenia. „Transcendowanie” – jak pisze cytowany przez Brzezińskiego Bauman – „jest modalnością ludzkiego życia w świecie”.

            Rozważania Brzezińskiego obracają się wokół tezy mówiącej, że „myślenie utopijne” stanowi rdzeń myśli Baumana od początków jego pracy naukowej, a więc okresu schyłkowego stalinizmu, aż po jego ostatnie książki, felietony i wywiady. Przy bardzo szeroko zakreślonej definicji „myślenia utopijnego” interpretacja ta jest ze wszech miar słuszna, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że bez szczególnie dokładnych badań moglibyśmy podobną tezę sformułować i obronić w kontekście twórczości niemal każdego radykalnego, krytycznego czy choćby tylko postępowego myśliciela społecznego. Utopijny horyzont Baumanowskich rozważań przekłada się, jak trafnie zauważa Brzeziński, na formułowany przez niego program zaangażowanej socjologii, której głównym celem winno być, z jednej strony, denaturalizowanie istniejącego porządku, z drugiej zaś pobudzanie w czytelnikach tęsknoty za innym, lepszym światem. Tutaj też tkwi odpowiedź na pytanie o przyczyny wyboru kontrowersyjnych w opinii części krytyków akademickich strategii pisarskich Baumana. Autor Płynnego życia odrzuca wiarę w możliwość socjologii „niezaangażowanej”, oferującej w wyniku realizacji ścisłych, naukowych procedur możliwie obiektywny obraz społecznej rzeczywistości. Bauman – jak dowodzi Brzeziński – znacznie większą wagę przywiązuje do impresywnej, a nie referencyjnej funkcji swego pisarstwa. Binarne opozycje, hiperbole, metafory i stosowane w jego książkach czy wywiadach intelektualne prowokacje stanowią właśnie narzędzia tak pojętej socjologii zaangażowanej, mającej być przede wszystkim wezwaniem do budowy lepszego, bardziej sprawiedliwego i bardziej wolnego świata. W jednym z wywiadów Bauman ten sposób rozumienia socjologii wywodził wprost z lektury Marksa: „To z Marksa zaczerpnąłem, lub stworzyłem pod jego wpływem, ramy poznawczo-wartościujące, jakim, mam nadzieję, nadal hołduję: obrzydzenie do wszelkich form społecznie uwarunkowanej niesprawiedliwości, pasja obnażania kłamstw, w jakie opakowuje się odpowiedzialność za ludzką niedolę, czyniąc ją niewidoczną, oraz umiejętność wyczuwania pisma nosem, ilekroć ludzkiej wolności usiłuje się nałożyć wędzidło, lub albo taką próbę usprawiedliwić” (Brzeziński 2015, 220).

Naukowe rzemiosło, czyli dobre (czasem) jest wrogiem lepszego

Chcąc dowieść wspomnianej tezy o obecności w całej twórczości Baumana wyraźnego dążenia do przekraczania istniejącego porządku, Brzeziński nadał analitycznej części swej pracy (rozdziały IV i V) układ chronologiczny, dzieląc naukową karierę Baumana na dwa etapy: „socjalistyczny”, obejmujący lata 1953–1989 (z ważną cezurą przypadającą na rok 1968 i emigrację z Polski), charakteryzujący się skupieniem na problemach klasy robotniczej, różnych interpretacjach idei socjalizmu i analizach sytuacji panującej w bloku radzieckim, oraz „nowoczesny”, przypadający na okres po 1989 roku. Przyjęcie takiej perspektywy z jednej strony zdaje się całkowicie uzasadnione, w konsekwencji jednak owocuje licznymi, momentami męczącymi powtórzeniami. Zresztą liczne powtórzenia wynikają jeszcze z jednego powodu, o którym za chwilę.

            Przyznać jednak trzeba, że książka Brzezińskiego jest napisana w zgodzie ze wszystkimi najważniejszymi zasadami rzemiosła. Mamy tu kompetentnie i krytycznie zreferowaną literaturę przedmiotu, jasno wyłożony porządek argumentacji i cele badawcze, odpowiednie epigramy otwierające każdy z rozdziałów, zwarte podsumowania kolejnych partii tekstu… Słowem, wszystko jest tak, jak być powinno. A mimo to zapewne niejeden czytelnik i niejedna czytelniczka zakończą lekturę z poczuciem niedosytu. Dlaczego? Wydaje się, że „poprawność” tej monografii jest zarówno jej największą zaletą, jak i najpoważniejszą słabością. Sąsiadujące w tytule nazwisko Baumana i utopia dla wielu spośród czytelników i czytelniczek stanowić mogą zapowiedź pasjonującego, błyskotliwego i raczej swobodnego w formie, bliższego momentami może esejowi niż suchej naukowej rozprawie teksu. Niestety takie nadzieje w tym wypadku weryfikuje lektura już kilkunastu pierwszych stron. Ciekawe, a nieraz też i przenikliwe spostrzeżenia autora giną pośród długich, bardzo rzetelnych, ale czasem też nieco nużących rekonstrukcyjnych akapitów, które obliczone są na dostarczenie argumentacji na rzecz tez książki, które jednak – jak w przypadku tej mówiącej o utopijnym (w niezwykle szerokim rozumieniu) ukierunkowaniu teorii społecznej Baumana – trudno uznać za szczególnie przełomowe czy nowatorskie.

            Wrócić też trzeba do kwestii licznych powtórzeń. W dążeniu do uczynienia zadość postulatowi opatrywania tekstów naukowych metakomentarzem, przedstawiającym czytelnikowi porządek wywodu, strukturę argumentacji itd., autor posunął się chyba odrobinę zbyt daleko. Każdy rozdział otwiera bowiem wprowadzenie, omawiające strukturę, zawartość i najważniejsze ustalenia każdego z podrozdziałów, następnie każdy z podrozdziałów rozpoczyna wstęp, który omawia strukturę i zawartość kolejnych części tworzących dany podrozdział, wieńczy je zaś podsumowanie, którego treść w niemały stopniu pokrywa się ze wstępem; podobnie jest również w przypadku podsumowań każdego z rozdziałów – autor streszcza podejmowane wątki i potwierdza ustalenia, które zostały zapowiedziane już we wprowadzeniu. Dodajmy do tego jeszcze, że każdy z paragrafów, które składają się na podrozdziały, również wieńczy próba rekapitulacji… Momentami można przez to odnieść wrażenie, że autor więcej uwagi poświęca konstruowaniu takiego metakomentarza niż temu, co powinno stanowić rdzeń pracy, czyli analitycznym partiom tekstu.

Filozofowie tylko rozmaicie interpretowali świat…

Te krytyczne uwagi o książce Brzezińskiego trzeba traktować oczywiście z dystansem – mają one bowiem względny charakter, wynikający z perspektywy, jaką przyjmiemy, przystępując do lektury. Przyjmując optykę drobiazgowo trzymającego się form naukowej wypowiedzi recenzenta rozprawy doktorskiej, zawodu na pewno po lekturze nie odczujemy. Sama książka, nawet jeśli nie porwie nas formą, stanowi bez wątpienia kompetentne wprowadzenie w twórczość Baumana i zgrabną próbę zreferowania najważniejszych myśli o „lepszym świecie” obecnych w jego pismach.

            Zauważyć przy tym można, że optymizmu, bez którego „myślenie utopijne” nie jest możliwe, w twórczości Baumana jest w ostatnich latach coraz mniej. Jego prace powstające w ostatnim ćwierćwieczu, a więc w „nowoczesnej” – jak ujął to Brzeziński – fazie jego twórczości, naznaczone są coraz większym pesymizmem i rozczarowaniem rzeczywistością „płynnej nowoczesności”. Stosunkowo szybko okazało się bowiem, że przekroczenie ograniczeń „stałej” nowoczesności otworzyło nie tylko nieznane wcześniej możliwości autoekspresji, przemieszczania się, kształtowania własnej tożsamości i stylu życia, lecz zarazem przyniosło ze sobą rosnącą niepewność, lęk przed Innym, kompulsywną konsumpcję, radykalny wzrost społecznych nierówności i ostateczny upadek sfery publicznej. Diagnozy Baumana z roku na rok stają się więc coraz bardziej gorzkie, a na horyzoncie „płynnej nowoczesności” majaczyć groźnie zaczyna widmo… dystopii.

            Te rozpoznania Baumana w wielu wypadkach wyraźnie współbrzmią z krytykami formułowanymi przez radykalne myślicielki i myślicieli, a często – ze względu na wspomnianą już specyfikę jego strategii pisarskiej – wypadają na ich tle nawet bardziej stanowczo i zdecydowanie. Zgodnie jednak ze swym programowym stanowiskiem, Bauman stroni od wskazywania konkretnych rozwiązań instytucjonalnych czy formułowania spójnych projektów zmiany społecznej. O ile więc, mówiąc językiem Brzezińskiego, jego twórczość przenika „myślenie alternatywistyczne” (czy też może wezwanie do jego rozwijania), o tyle uchyla się w zasadzie od jakichkolwiek prób kreowania rzeczywistych alternatyw dla istniejącego porządku. O ile rozsądnie jest, jak się wydaje, podzielać Baumanowską nieufność wobec domkniętych, drobiazgowo zaprojektowanych wizji nowego ładu, o tyle zatrzymanie się na etapie formułowania moralnego apelu wzywającego do otrzeźwienia i zawrócenia z drogi wiodącej ludzkość na skraj przepaści zdaje się być strategią mało obiecującą. Baumana tak pochłania krytyka istniejącego porządku, tak wiele energii i pisarskiego talentu wkłada on w stworzenie jego możliwie sugestywnego i ponurego obrazu, że zdaje się nie dostrzegać jego pęknięć, słabych punktów i ruchów protestu, które stać się mogą agentem progresywnej zmiany społecznej. Oczywiście należy mieć nadzieję, że jego niestrudzone apele o więcej społecznej solidarności i przywrócenie demokratycznej agory zyskają sobie możliwie największą liczbę słuchaczy i słuchaczek. Pamiętajmy jednak, że o zmianę nie wystarczy apelować. Trzeba o nią zabiegać i walczyć. Myślenie utopijne to tylko pierwszy krok. Drugim powinna być utopijna praktyka.

 

Kamil Piskała

Share This