• Facebook
  • Twitter
Dramatyczny przebieg procesu oraz skazanie członkiń grupy Pussy Riot podziałało na wyobraźnię zachodnich obserwatorów, ale nie odbiło się podobnym echem w Rosji. Dlaczego zespół tak skutecznie przykuł uwagę międzynarodową i jakie jest znaczenie fenomenu Pussy Riot w perspektywie historycznej?

Poza czytelnym zachodnim, punkowym image’em, ważne jest, by dostrzec w Pussy Riot kolejny przejaw długiej tradycji sprzeciwu rosyjskiej inteligencji. Używając Leninowskiego określenia: Pussy Riot są zachodnie w formie, ale rosyjskie w treści. Zapożyczona forma punkowego happeningu niesie bardzo rosyjskie przesłanie.

Jest to również kolejna lekcja o destrukcyjnym potencjale Internetu. Jeśli obraz ma siłę tysiąca słów, to w erze YouTube’a przekaz wideo jest wart dziesięciu tysięcy. Uderzającemu wizerunkowi kolorowo ubranych kobiet tańczących przed złoconym ołtarzem w cerkwi Chrystusa Zbawiciela – prawosławnym klejnocie w narodowej koronie – w rytmie intrygującej i wpadającej w ucho muzyki nie mogła się oprzeć zachodnia publiczność. Szybko zainspirowało to [copy-cat] analogiczne działania w katedrze w Kolonii i demonstracje poparcia w dziesiątkach miast od Marsylii po Sydney, zaś wyrazy współczucia wyrazili m.in. Madonna i Paul McCartney.

Oliwy do ognia dodała nieudolna reakcja rosyjskich organów państwa – organizacja nieudolnego procesu pokazowego, który zakończył się skazaniem członkiń zespołu na dwa lata łagru za „chuligaństwo motywowane nienawiścią religijną”.

Pussy Riot skutecznie skierowały globalną uwagę na problem praw człowieka w Rosji w sposób o wiele skuteczniejszy niż wcześniejsze dziesiątki doniesień o zabójstwach i pobiciach dziennikarzy czy okrutnej śmierci aresztowanego prawnika Siergieja Magnickiego. Jedyne 41 sekund nagrania, wydłużonego do trzech minut przez dodanie materiałów nakręconych w innych miejscach, skutecznie udaremniło wielomilionowy wysiłek Kremla na rzecz poprawy wizerunku kraju i zwiększenia jego soft power.

Znacznie bardziej interesujące niż wybryki zespołu w cerkwi, były oświadczenia końcowe trójki oskarżonych, które dostarczono do sądu. Redaktor naczelny „New Yorkera” David Remnick określił je jako „swoisty klasyk antologii dysydenckiej”. Każda z kobiet podjęła inny temat. Jekaterina Samucewicz wnikliwie przeanalizowała niezdrowy sojusz między cerkwią a państwem. Maria Alochina opowiedziała o deficytach w systemie edukacji i tłumieniu indywidualności. Nadieżna Tołokonnikowa zaprezentowała ogólną krytykę „autokratycznego systemu politycznego” i szczegółów przebiegu ich oskarżenia.

Z oświadczeń wyłania się portret społeczeństwa, które jest bierne i zdezorientowane w obliczu wszechpotężnej władzy biurokracji. Przedstawiona krytyka ma wymiar raczej duchowy niż materialny – Pussy Riot nie są szczególnie zainteresowane rozwijaniem i niuansowaniem oskarżeń o korupcję, czym żyje mainstreamowa opozycja.

Wielu rosyjskich komentatorów odnosiło się lekceważąco do Pussy Riot, określając ich prowokacyjne akcje, w tym wcześniejsze działania zawierające elementy seksualne, jako infantylne i natarczywe – i nieznajdujące szerszego zrozumienia w społeczeństwie. Niemniej jednak wcale nie jest jasne, czy Pussy Riot oczekiwały lub nawet pożądały takiej skali oddźwięku. One nie starały się być liderkami ruchu rewolucyjnego – leninowskiego czy pomarańczowego.

Ich wołanie o prawdę i wolność sytuuje je bezpośrednio w tradycji dziewiętnastowiecznej rosyjskiej inteligencji. Tołokonnikowa wprost wskazuje na równoważność punkowych wybryków i prawd ogłaszanych przez „świętych głupców” z minionych wieków i dowodzi, że wyrok więzienia dowodzi czystości ich intencji.

Pussy Riot zaadaptowały taktykę protestu francuskich sytuacjonistów z lat sześćdziesiątych, brytyjskich punków z lat siedemdziesiątych oraz amerykańskich feministek z Riot Grrrls z lat dziewięćdziesiątych. Pomysł użycia masek pochodzi z kolei z filmu „V jak Vendetta” spopularyzowanego przez ruch Occupy.

Jednak strategia Pussy Riot ma głębsze podstawy. Ich moralna krytyka władzy i odwołania do wyższej prawdy jest zakorzeniona w przedrewolucyjnej Rosji, w niespokojnej tradycji, która ujawniła się w okresie sowieckim. Odwołują się one do dziewiętnastowiecznej krytyki literackiej Wissariona Bielińskiego i Fiodora Dostojewskiego, a nie do Woltera, Johna Stuarta Milla czy innych reprezentantów zachodniej tradycji oświeceniowej i liberalnej.

Domaganie się indywidualnego prawa do istnienia – co Alochina nazywa „wewnętrzną wolnością” – nie jest problemem dla młodych ludzi żyjących na Zachodzie i nie było przez ostatnie sto lat lub nawet dłużej. Jakiekolwiek szybolety zachodnich radykałów – jak kapitalizm, neoliberalizm, Imperium czy rasizm – są zjawiskami całkowicie różnymi od wyzwań stwarzanych przez autorytarne rosyjskie państwo.

Oczywiście istnieje wiele podobieństw miedzy Pussy Riot i ich zachodnimi sympatykami. Jedne i drudzy chcą, żeby Rosja respektowała prawa człowieka i przeprowadzała wolne wybory. Jednak nawet jeśli zachodnia presja doprowadzi do uwolnienia członkiń zespołu, jest mało prawdopodobne, że Pussy Riot będą w stanie wykorzystać to wsparcie do osiągnięcia konkretnych politycznych celów. Podobnie jak ich dziewiętnastowieczni odpowiednicy, będą działać na własną rękę w osamotnieniu, co nie znaczy, że nie osiągną kiedyś zwycięstwa.

Przełożył Mikołaj Iwański

P. Rutland, What Links Pussy Riot With Dostoevsky, “The Moscow Times” 26.08.2012. Tłumaczenie artykułu publikujemy dzięki uprzejmości “The Moscow Times”.

Peter Rutland jest profesorem zarządzania Wesleyan University w Middletown, Connecticut.

Share This