Paolo Virno. 2015. When the Word Becomes Flesh. Language and Human Nature. Tłum. Giuseppina Mecchia. Cambridge–London: The MIT Press.

Wydany w tym roku przekład książki Paolo Virna When the Word Becomes Flesh. Language and Human Nature wpisuje się w szerszy trend popularyzacji współczesnej włoskiej filozofii w anglosaskim obiegu akademickim (który to trend doprowadził już jakiś czas temu do ukucia terminu Italian Theory). Specyfikę większości włoskich autorów, którymi interesuje się amerykańska czy brytyjska (ale również niemiecka, nieustępująca tym poprzednim w intensywności przekładów i recepcji) akademia, stanowi polityczny wymiar ich tekstów, związany ze współczesnymi transformacjami społeczno-ekonomicznymi, przez co niektórzy z nich, m.in. Christian Marazzi, Franco „Bifo” Berardi czy Maurizio Lazzarato, tłumaczeni są „na bieżąco”, a przekłady ich starszych publikacji nie mają większego sensu. W tym kontekście decyzja wydawnictwa MIT o publikacji angielskiej wersji książki z 2003 roku wydaje się na pierwszy rzut oka chybiona (może się taką wydawać również niedawna decyzja Verso o wydaniu innej książki Virna, Il ricordo del persente – angielski tytuł Déjà Vu and the End of History – opublikowanej oryginalnie w 1999 roku). Jest to jednak ze wszech miar słuszny i trafiony wybór. Virno to przede wszystkim wybitny współczesny filozof języka, kontynuujący i rozwijający wiele z najciekawszych tradycji włoskiej filozofii, semiotyki czy antropologii. Nie zmienia to faktu, że jest on również oryginalnym teoretykiem polityki, uważanym za jednego z czołowych przedstawicieli „postoperaizmu”, badaczy wywodzących swoje refleksje nad polityką z analiz przejścia od fordyzmu do postfordyzmu oraz wykształcenia się nowych mechanizmów władzy ekonomicznej, przede wszystkim globalnej dominacji kapitału finansowego. Te dwa wymiary intelektualnej pracy Virna – filozofia języka i filozofia polityki – nie są jednak od siebie oddzielone.

Podtytuł książki tylko na pierwszy rzut oka wymienia dwa problemy, którym poświęcona jest rozprawa. W rzeczywistości jest to jednak pleonazm. Dla Virna język jest naturą ludzką, a mówiąc dokładniej: wyznaczniki czegoś takiego jak „natura ludzka” nie są związane z metafizyczną różnicą między człowiekiem jako bytem „rozumnym”, „niepełnym” czy w inny sposób oddzielonym od całości bytu, lecz pokrywają się bez reszty z logiczno-lingwistycznymi regułami rządzącymi wypowiedzią jako elementarną jednostką analizy politycznie i etycznie zorientowanej filozofii języka. Tylko taką bowiem Virno chce uprawiać. Różnica w podejściu i perspektywie jest fundamentalna. Z jednej bowiem strony filozofia analityczna, a także różne postacie uniwersalnej czy generatywnej gramatyki zainteresowane są przede wszystkim wewnętrzną strukturą języka rozumianego jako system logiczny lub gramatyczny, a z drugiej liczne odłamy kontynentalnej filozofii języka koncentrują się wyłącznie na semiotycznej infrastrukturze, w taki lub inny sposób nieświadomej, wyznaczającej ekonomię tekstu nieredukowalnego do sensu lub znaczącego nieredukowalnego do znaczonego. Virno zaś wykracza poza tę opozycję, skupiając swoją uwagę przede wszystkim na logice wypowiedzenia, a co się z tym wiąże – dyspozycji językowej, nieredukowalnej do jakiegokolwiek zestawu istniejących reguł czy struktur określających, czym zdolność do mówienia jest lub może być.

Stąd też tytuł książki, który jest zarazem cytatem z Ewangelii wg św. Jana. Zresztą nie tylko tytuł czyni z książki Virna trawestację ewangelii, a w zasadzie znaczącej części korpusu chrześcijańskich traktatów teologicznych. Virno podkreśla bowiem, że właściwym zadaniem każdej materialistycznej filozofii (także materializmu historycznego we wszystkich jego postaciach) jest teoretyczne ujęcie problemu wcielenia słowa, powiązania systemu językowego z biologiczną jednostką, która mówi. Okazuje się zatem, że zasadniczym punktem wyjścia materialistycznej filozofii polityki jest problem zdolności do mówienia i samego aktu mowy. Pierwsza część książki poświęcona jest właśnie drobiazgowej analizie wypowiedzenia. Virno podkreśla, że nie można ujmować aktu enuncjacji jako realizacji uprzednio danego scenariusza czy aktualizacji potencjalnie istniejących reguł. Każde wypowiedzenie jest aktywnością wirtuozerską, tylko do pewnego stopnia wyznaczaną przez istniejące reguły, a w znacznej mierze będącą kreatywnym działaniem podmiotu zabierającego głos. Wynika to także z faktu, że mówienie jest czynnością pozbawioną z góry określonego celu, a nie realizującą się w jakimś wytworze innym od samego aktu mówienia. Taki opis wypowiedzenia jako aktywności niezdeterminowanej, bez celu i produktu, przywołuje oczywiście na myśl prace Wittgensteina i Arendt. Jest również bliski wcześniejszym pracom Virna (przede wszystkim A Grammar of the Multitude). Zasadniczym tematem When the Word Becomes Flesh jest jednak nie tyle samo wypowiedzenie, co zdolność mowy, analizowana nie jako biologiczne uwarunkowania możliwości artykulacji dźwięków, lecz jako metahistoryczny inwariant ludzkiej natury – jej wrodzona kreatywność.

Tak rozumiana zdolność mowy nie jest jednak dostępna analizie sama w sobie, lecz jedynie pośrednio, przez swoje efekty. Dlatego tak wiele miejsca w książce Virno poświęca fenomenowi, który określa jako performatyw absolutny. Różnica między performatywem absolutnym a innego rodzaju performatywami polega na tym, że o ile te ostatnie są sposobem działania za pomocą słów, ten pierwszy polega na samym manifestowaniu aktu mowy. Każde wypowiedzenie dzieli się na treść danej enuncjacji oraz na sam fakt, że ona zaistniała, że nastąpił akt mowy. Niektóre z wypowiedzi wskazują na ten moment lokucji. Performatyw absolutny manifestuje jednak wyłącznie sam fakt, że podmiot mówi, dlatego jego językową postacią sformułowaną w konkretnym języku historycznym (w tym wypadku jest to język polski) jest „mówię”. Dla Virna tak rozumiany performatyw absolutny ma fundamentalne znaczenie dla genezy podmiotowości. To on bowiem jest logiczno-lingwistycznym warunkiem możliwości ukonstytuowania się podmiotu jako podmiotu. Według Virna ta jedność nie jest transcendentalną jednością apercepcji ukonstytuowaną na jedności „myślę”, lecz jednością aktu mowy, każdorazowo ufundowanego na „mówię”. Co ważniejsze, „mówię” jest zawsze akcją w świecie, a nie aktywnością przynależną jedynie „wnętrzu” podmiotu.

Ten światowy, czy też jak to lubi ujmować Virno, publiczny charakter dyspozycji językowej jest jednym z najciekawszych tematów recenzowanej książki. Włoski filozof podkreśla, że każdy akt wypowiedzenia stanowi powtórzenie tego podstawowego momentu antropogenezy, którego logiczną strukturę ukazuje performatyw absolutny. Każdy akt mowy stanowi ekspozycję tego, co prawdziwie transindywidualne w naturze każdego z nas, a więc wspólnych dyspozycji całego gatunku, a nie jedynie zdolności pojedynczej jednostki. Akt lokucji należy zatem ujmować w optyce specyficznej logiki tego, co indywidualne i tego, co wspólne, jako indywidualną realizację tego, co przedpodmiotowe i transindywidualne. Realizację, która ma jednocześnie charakter aktywności w świecie, praktycznej, podmiototwórczej i kreatywnej.

Z owego zastąpienia „myślę” przez „mówię” (mówiąc technicznie: z zastąpienia pozaświatowej transcendentalnej jedności apercepcji wewnątrzświatową, praktyczną aktywnością językową) Virno wyciąga wnioski istotne dla przemyślenia znaczącej części tradycji marksistowskiej, zwłaszcza tej, która odwoływała się do pojęcia alienacji jako narzędzia krytyki stosunków społecznych. Uzewnętrznienie podmiotu, reifikacja transindywidualnych aspektów naszej natury, stanowi istotny aspekt właściwego procesu upodmiotowienia. Jeśli bowiem jako podmioty wytwarzamy się w akcie mówienia, akt ten jest już zawsze uzewnętrzniony w świecie w postaci konkretnych realizacji gramatycznych reguł i leksykalnych zasobów. Co więcej, akt mówienia komplikuje arbitralność oddzielenia signifiant od signifié, wprowadzając do gry raczej zmysłowo postrzegalną (a więc, ponownie, publiczną) jedność postrzeganego znaczącego z rozumianym znaczącym. W akcie komunikacji językowej nic nie dzieje się wewnątrz podmiotu czy poza światem – wszystko jest publiczne.

Swoje analizy aktu wypowiedzenia Virno odnosi do problematyki filozofii politycznej w dwóch aspektach. Po pierwsze, zadaje pytanie o związek natury ludzkiej z historią. Wracając ponownie do swojej ulubionej debaty między Noamem Chomskim a Michelem Foucaultem, która miała miejsce w roku 1971 w Eindhoven, Virno stara się sformułować trzecią pozycję, unikającą alternatywy między przyjmowaniem inwariantnych struktur myślenia i mówienia takich samych dla każdego podmiotu (Chomsky) a redukcją ludzkiej natury do konkretnych historycznych form instytucjonalnych i naukowych (Foucault). Kreśląc wizję tego, co nazywa historią naturalną, włoski filozof zainteresowany jest przede wszystkim historycznymi manifestacjami wspólnej dla gatunku ludzkiego dyspozycji językowej – momentami kryzysu, kiedy ta dyspozycja zanika, jest tłumiona, lub też momentami jej pełnej manifestacji. Historia bowiem jest według Virna możliwa dlatego, że ludzie zwierze jest zwierzęciem mówiącym. A jako zwierzę mówiące jest równocześnie zwierzęciem politycznym.

Po drugie, Virno rozwija w tej książce jedno z pojęć kluczowych dla swojej refleksji nad polityką: multitudo, wielość. Przeciwstawiając wielość ludowi, odwołuje się do swoich ustaleń odnośnie dyspozycji językowej i wskazuje na lingwistyczno-logiczne podstawy obu tych fundamentalnych dla okcydentalnej myśli politycznej konceptów. O ile bowiem lud ufundowany jest na wspólnej, jednej woli, która jest jednocześnie jego ciągłym zadaniem i celem do zrealizowania (tę paradoksalną logikę widzimy najlepiej w funkcji suwerenności, która ma jednocześnie reprezentować jedność i tę jedność wprowadzać), o tyle wielość to, co wspólne, ma za swoją przesłankę. Lud jest zbiorem ukształtowanych podmiotów, a tak naprawdę kolektywnym podmiotem potęgującym cechy podmiotu indywidualnego (jak Hobbesowski Lewiatan), wielość zaś to polityczny podmiot ufundowany na transindywidualnym doświadczeniu mowy, publicznym charakterze wypowiedzenia i powtarzanej za każdym razem antropogenezy. Wielość to polityczny podmiot w swoim językowym stawaniu-się.

Książka Virna to swoista skrzynka z bardzo konkretnymi narzędziami konceptualnymi, które czekają jeszcze na zastosowanie. Najważniejszym bowiem problemem, który pozwalają one uchwycić, a na który sam Virno wielokrotnie, choć niestety w niezadowalający sposób wskazuje, jest centralna rola kreatywności, to znaczy dyspozycji językowej, w dzisiejszych reżimach produkcji i akumulacji. Projektowana przez Virna historia naturalna okazuje się w dobie kapitalizmu kognitywnego nową filozoficzną propozycją ukierunkowania materializmu historycznego jako perspektywy badania stosunków produkcji, zaś rozwijane przez niego pojęcie wielości odnosi się nie tylko do podmiotu polityki, lecz również nowej, sprekaryzowanej siły roboczej. Bardzo dobrze zatem, że ukazuje się wreszcie w języku angielskim. Choć sama w sobie pozostaje raczej typowo filozoficzną rozprawą, stanowi swego rodzaju most miedzy bogatą tradycją materialistycznej filozofii języka i podmiotu (od Wygotskiego przez Wittgensteina po Simondona i Winnicotta) a współczesnymi badaniami marksistowskimi nad reżimami kreatywnej i kognitywnej pracy.

Share This