Prezentujemy fragment wstępu z książki „Migracje modernizmu. Nowoczesność i uchodźcy”. Pod redakcją Tomasza Majewskiego, Wiktora Marca i Agnieszki Rejniak-Majewskiej, Narodowe Centrum Kultury – Stowarzyszenie Topografie, Warszawa – Łódź, 2014. Pominięto przypisy.

 

Pewne rzeczy napisane mogą być tylko w obym języku.

Nie zostają utracone w przekładzie, one w nim się rodzą.

Svetlana Boym

Pytanie o nowoczesność nadal wiąże się z kwestią naszego temporalnego usytuowania, a to wydaje się obecnie bardziej skomplikowane, niż w okresie mody na konceptualizacje spod znaku ponowoczesności. Sytuacja, z którą próbuje się mierzyć niniejsza książka, to wymykający się narracji progresywnej problem zmiennego usytuowania i regularnych „powrotów” nowoczesności, jej wewnętrznych przemian związanych z ruchem migracji. Prosta interpretacja sugerowałaby, że nowoczesność jest zorientowanym prospektywnie ruchem do przodu. Kiedy jednak przyjrzymy się temu, w jaki sposób skonstruowane były nowoczesne wizje postępu i prześledzimy krok po kroku jak powstawały narracje o samej nowoczesność – okazuje się, że oś czasu interferuje z topograficznie ujętą przestrzenią, a właściwy cel i pełnoprawna forma nowoczesności rozpoznawana była zawsze jako ulokowane „gdzie indziej”. Dla zamieszkującego w Paryżu, wyobrażonej stolicy wieku XIX, Alexisa de Tocqueville i wielu późniejszych, owym miejscem – zapowiedzią przyszłości – była Ameryka; pod względem tempa rewolucji technologicznej w XIX wieku dla Niemców i Francuzów była to Wielka Brytania, a w sensie progresji artystycznej – na długi czas Paryż; dla mieszkańców krajów Europy Środkowej i Wschodniej – uogólniona Europa Zachodnia z metropolitalnymi ogniskami masowej konsumpcji i produkcji przemysłowej. Nie chodzi jednak o podkreślanie raz jeszcze hegemonicznego znaczenia centrów, ani imitacyjnego charakteru modernizacyjnych procesów na peryferiach. Tym, co tu chcemy zaakcentować, jest wpisany w samo pojęcie nowoczesności paradoks – powtarzający się ruch delokalizacji i przemieszczenia, który rządzi jej historyczną dynamiką. Można powiedzieć, że ze względu na owo, nie zawsze uświadamiane, zakorzenienie w wyobrażonym „gdzie indziej”, nowoczesność nie posiadała empirycznego umiejscowienia – jest (u)topią. Wyobrażona mapa (mapy) modernitas nie pokrywa się z geografią realną – dlatego podróż do ziemi nowoczesności w kontekście wiązanych z nią oczekiwań, wizji i aspiracji, zazwyczaj bywa zawodem. Okazuje się, że nowoczesność albo już „tam” była (rozmijając się z horyzontem dążeń i aspiracji „tutaj”) albo jest – według spotkanych na miejscu autochtonów – „zupełnie gdzie indziej”. Takie dezorientujące doświadczenie było częstym udziałem wygnańców; migrantów, którzy wbrew doświadczeniu XX-wiecznej katastrofy próbowali sens nowoczesnego etosu ocalić lub ponownie ustanowić. Powracającą kanwą ich doświadczenia było coś, co zaprzecza najbardziej rozpowszechnionemu przekonaniu. Nowoczesne myślenie zawsze mianowicie okazuje się powiązane z terytorium, jego horyzont zmienia się przede wszystkim topograficznie a dopiero później pojęciowo lub kategorialnie. Z drugiej strony jednostkowe „tożsamości” są tym, co – w przeciwieństwie do konkretnych form nowoczesnego myślenia – daje się przenieść i przeszczepiać na obcy grunt. Jak ma się taki odwrócony optycznie układ, który zaprzecza ustalonej relacji „obcości” i „autochtonii”, do nowoczesnych fenomenów de-nacjonalizacji teorii i de-terytorizaliacji sztuki, rozwijających się po II wojnie światowej, próbują pokazać na wybranych przykładach autorzy zamieszczonych w naszym tomie tekstów.

Nie bez powodu pierwsze szeroko zakrojone syntezy, konceptualne mapy nowoczesnej tradycji zachodniej, tworzone były z dystansu, jaki wymusiła emigracja. Wciąż orientują nasze myślenie książki takie jak O procesie cywilizacji (1939) Norberta Eliasa, stworzona przez żydowskiego uchodźcę w Zurychu, Paryżu i Londynie, czy fundamentalna dla komparatystyki literackiej oraz historii kultury monografia Ericha Auerbacha Mimesis. Rzeczywistość przedstawiona w literaturze Zachodu (1946), pisana na wygnaniu w Stambule w latach 1942-45. Podstawowe kompendia w zakresie nowoczesnej architektury i wzornictwa, mapujące a new traditon to również dzieła emigracyjne: monumentalna praca Czas, przestrzeń, architektura (1941) Sigfrieda Giediona,powstała w oparciu o wykłady, które autor wygłosił w Harvardzie w latach 1939-1940; mający zbliżoną genezę Pionierzy współczesności (Pioneers of Modern Design, 1936, wyd. zmienione 1943) Nicolausa Pevsnera, to dzieło niemieckiego uchodźcy, który po 1933 roku znalazł azyl w Wielkiej Brytanii. Warto podkreślić, że są to książki, które wyobrażenie o tym czym jest modernizm i nowoczesność upowszechniały od lat 50. w krajach postkolonialnych i Bloku Wschodnim. Sytuacja wygnania, oderwania od tradycji kulturowej połączona ze świadomością kryzysu formacji nowoczesnej, tworzyła unikalną perspektywę oglądu – skłaniała do generalnych rekapitulacji i przewartościowań. Wymienione prace, które ogarniają ogromne obszary tematyczne i na pierwszy rzut oka wydają się być efektem zacisznej pracy gabinetowej z przepastnymi bibliotekami w zapleczu, powstawały de facto w sytuacji zagrożenia, niepewności bytowej, trudności z opanowaniem cudzego języka. Pozornie ponadhistoryczny charakter tych dzieł, ich „ambicje kartograficzne” warto w duchu Benjaminowskiego zwrotu od czystej pojęciowości do fizjonomiki materialistycznej odesłać na powrót do kontekstu wyłaniania się; dostrzec w nich za Edwardem Saidem „ziemskość” (wordliness), a więc uwikłanie autorytatywnie przemawiającego do nas tekstu w kondycję niepewności uchodźcy, który potrzebę orientacji, posiadania niezawodnej „busoli i mapy”, kompensacyjnie przenosi na dzieło tworzące panoramę nowoczesnych zjawisk. Nie bez znaczenia był tutaj zapewne i zmieniony kontekst instytucjonalny, komunikacyjny – konieczność wyjścia naprzeciw obcej sobie publiczności, „podbicia” audytorium. Migracyjne losy artystów i artystek, badaczy, teoretyków, okazują się w tej perspektywie czynnikiem nieoddzielnym od obieranego przez nich kierunku myślenia, stylu argumentacji i profilu rozwijanych przedsięwzięć. Splot tych czynników oddziałujących na teksty staraliśmy się objąć roboczym mianem „materializmu biograficznego”, sygnalizując z jego pomocą odmienną od tradycyjnie pojętej sygnaturę autorską – wykraczającą poza wyznaczaną iteracyjnie w ramach strategii tekstowych „tożsamość”. Chodziło nam raczej o naznaczający dzieło, bądź projektowaną przez tekst siatkę pojęć, wymiar kontyngencji; mamy więc na myśli czynniki wymazywane w długofalowym procesie recepcji i „kanonizacji” tekstów i koncepcji teoretycznych uznanych za klasyczne.

Podstawowym tematem książki i zebranych w niej szczegółowych studiów jest rola geograficznych i kulturowych przemieszczeń związanych z wymuszoną mobilnością emigrantów w tworzeniu autodefinicji i języków opisu nowoczesności. W szczególności ich udział w przekształceniach idiomów sztuki i teorii w późnych latach 30. i 40. XX wieku, spowodowanych falą ucieczek z Niemiec, anektowanych Czech, Austrii, z czasem z pogrążonej w wojnie Europy. W centrum naszych zainteresowań znalazła się formacja, którą za Ehrhardem Bahrem będziemy określać jako modernizm wygnańczy. Sytuacja, w której ważna część europejskiej elity umysłowej znalazła się w wyniku gwałtownych wydarzeń historycznych w Stanach Zjednoczonych, w kraju, który wcześniej postrzegany był jako wyobrażone locus nowoczesności, stanowi w naszych oczach moment zwrotny dla nowoczesności. Wpisanie się w amerykański pejzaż intelektualny i artystyczny było dla niektórych niemożliwe, procesy adaptacji i recepcji jedynie częściowe i selektywne. W tym kontekście warto postawić pytanie, na ile utrwalone po II wojnie światowej paradygmaty teorii i sztuki stanowią efekt skuteczności przyjętych strategii translacyjnych oraz doraźnych koniunktur? W jakim stopniu zuniwersalizowane, utrwalone w świadomości „normatywne wzorce artystyczne” i „dominujące koncepcje teoretyczne” kryją wiedzę o przygodności, której są niewątpliwie wytworem? Te powracające pytania dotyczą, jak widać, szerzej rozumianych mechanizmów przekładu kulturowego, zmiany paradygmatycznej i instytucjonalnych rekonfiguracji – istotnych nie tylko w kontekście analizy emigracyjnych doświadczeń lat 40. i ich dyskursowych efektów, ale także znaczących dla teraźniejszych prób rozumienia zjawisk globalizującej się kultury, w której słowo „migracja” i „migrant” stały się kategoriami niejednoznacznym, często nadużywanymi.

Kultywowanie „poczucia obcości” można również postrzegać jako część automitologizacji nowoczesności, wyrażającej się w wizji mobilności i dynamizmu, kulcie inności i egzotyki. W modernistyczno-awangardowych wystąpieniach z początku XX wieku znać często wyraz zasobnej, pewnej siebie epoki kolonializmu. Skłonność do romantyzacji obcości, estetyczna i kulturowa fascynacja „innym” prowadziła jednak także – jak to pokazuje historia francuskiego surrealizmu i etnografii – do przekroczenia perspektywy eurocentryzmu, w stronę krytycznej refleksji nad logiką zachodniego myślenia i kolonialnej ekspansji. Estetyczne zabiegi uniezwyklenia i Verfremdungseffekt warto zinterpretować jako coś więcej, niż eksperyment formalny lub retorykę zerwania ze starym porządkiem. Awangardowe koncepcje języka uniwersalnego, w kręgach takich jak dadaistyczny Cabaret Voltaire, wyrastały na pożywce jaką było doświadczenie językowej i kulturowej obcości, będące udziałem rumuńsko-żydowskiej inteligencji. Migracja, wciąż głównie w obrębie kontynentu europejskiego – pojmowana jako ruch z peryferii do zachodnich centrów – dystrybuowała poczucie alienacji i towarzyszącą mu swobodę „wyzwolenia z pęt”, wspierała wyobcowujący sposób myślenia, a zarazem wzmagała tęsknotę za uniwersalnie zdefiniowaną przynależnością, stając się rozsadnikiem nowoczesnych postaw i form wrażliwości. Modernizm, pojmowany jako wiązka praktyk artystycznych i symbolicznych artykulacji doświadczenia modernizacji, u samych korzeni był związany z doświadczeniem wykorzenienia, dyslokacji, przekraczania nieokrzepłych jeszcze na postimperialnym gruncie granic etnicznych, narodowych i państwowych. „Nowoczesna kultura Zachodu jest w dużej mierze dziełem wygnańców, emigrantów, uchodźców”, stwierdza Edward Said, a kondycja „oderwania”, alienacji pozostawała nie bez związku z konstrukcją nowych poetyk i nowych języków teorii. Nie chcemy jednak – mając w pamięci utrwaloną modernistyczną topikę – zapominać także o bardziej egalitarnym i powszechnym doświadczeniu eksodusu politycznego oraz bezpaństwowości, będących udziałem milionów.

(…)

Między biografią a geografią teorii – materialny wymiar episteme

Kategoria „obcego” ma ugruntowaną pozycję w naukach humanistycznych i społecznych. Wystarczy przypomnieć znane eseje Georga Simmla, Alfreda Schütza i Hannah Arendt. Obcy jako figura epistemologiczna jest przedmiotem uwagi nauk społecznych od co najmniej stulecia. Socjologowie szybko zdali sobie sprawę, że krytyczny dystans ma w społeczeństwie określony rozkład, ponieważ potencjał do wątpienia, auto-relatywizacji, krytyki najczęściej pojawiał się u jednostek wyobcowanych społecznie. W przypadku marginalizacji całych grup kulturowych, krytyczna nomadyczność i przywilej epistemiczny emigrantów realizuje się w byciu „pomiędzy” różnymi i oddzielonymi od siebie światami. Pisząc o procesach i skutkach migracji winniśmy jednak rozstać się na jakiś czas z figurą indywidualnego nomady i spróbować przekroczyć ograniczenia idealistycznego modelu produkcji intelektualnej, który skłania nas do rozpatrywania twórczych jednostek w izolacji, jako czerpiących kognitywne zyski ze swojego położenia. Chodzi w zamian o to, żeby spróbować rozpatrywać migrację jako czynnik kolektywnej, zakorzenionej społecznie produkcji wiedzy; by badać zlokalizowane epistemologie i uwikłane historycznie punkty widzenia.
(…)

Socjologia wiedzy niemal od początku ignorowała wymiar geograficzny praktyk badawczych i twórczości intelektualnej. Przykład emigracyjnej transformacji teorii pokazuje, jak duże jest znaczenie zlokalizowanej materialności w rozwoju praktyki naukowej. Miejsce, jako zagnieżdżone w określonej historii instytucji, danych sieciach komunikacji, zgęstnieniach powiązań, interakcji i wpływów, odgrywało i odgrywa nadal kluczową rolę, również w epoce telematycznego „kurczenia się” czasu i przestrzeni. Dopiero zwrot przestrzenny (spatial turn) wpłynął na uwzględnienie tego faktu w socjologii, wzmagając zainteresowanie społecznym wytwarzaniem przestrzeni i przestrzennymi uwarunkowaniami społecznych praktyk. Geograficzna bliskość, różnorodne skale powiązań i interakcji, obiegi wiedzy, relacja centrum–peryferie, narodowa specyfika i regionalne powinności wpływają na jakość produkcji naukowej. Geografia teorii powinna zatem być ważną dziedziną analizy praktyki naukowej. Byłaby ona paralelna do postulowanej współcześnie krytycznie pojętej geografii sztuki, kładącej nacisk na relacyjne pozycjonowanie artystycznych dyskursów i rządzące nimi trajektorie przepływów.
(…)

Zmiana intelektualna zawsze wykształca się w dynamicznej, współmyślącej wspólnocie. Z tego punktu widzenia, który traktuje naukę jako dzieło kolektywne, lepiej widać, jak wielkie znaczenie ma reorganizacja sieci intelektualnego wpływu i wymiany podczas lat wielkich intelektualnych migracji. Jest tak dlatego, że „umysł ludzki, ciąg myślenia w określonym ludzkim ciele konstytuowany jest poprzez osobistą historię jednostki i łańcuch społecznych spotkań”[1]. Myślenie w świecie konstytuuje się w czasowych i przestrzennych połączeniach i nie może być rozpatrywane w oderwaniu od kontekstu społecznego, jako wyidealizowany, samorodny wytwór. Jak zauważał Edward Said, myślenie i praktyka intelektualna mają charakter „ziemski” (wordlliness). Formy tej komunikacji nakierowane są ku refleksyjnemu i abstrakcyjnemu myśleniu (które samo w sobie ma jeszcze charakter niezlokalizowany). Jednak by podejmować praktyki intelektualne, jednostki muszą być włączone w komunikacyjne sieci – współmyślą słuchając, mówią do słuchaczy, odnoszą się do przeszłych argumentów i wchodzą w polemiki. Dlatego, to gdzie i z kim to robią ma absolutnie kluczowe znaczenie. Sieci społecznej uwagi i interakcje tworzą zhierarchizowane kręgi i zgęstnienia cechujące się regularnościami i cechami strukturalnymi. Przykładowo, w określonej instytucji i w określonym polu akademickim quantum uwagi publiczności jest ograniczone i tylko określona liczba osób może pozostawać na szczycie, konstytuowanym przez hierarchie osiągnięć, uwagi i kreatywności. W pewnym momencie można zostać już tylko wiernym epigonem. Migracja zaś zmienia taką sytuację radykalnie.

Czas kryzysu sprzyja przetasowaniom, które mogą umożliwić rozwój jednostkom, dla których wcześniej było to nieosiągalne. Jest tak między innymi dlatego, że nowatorzy mogą zająć w przypadku emigracji miejsca w nowych społecznych sieciach i instytucjach. W innym wypadku byłyby one niedostępne, a aspirujący musieliby obrać drogę imitacji lub wypaść z naukowego pola. „Szczególnie owocne są czasy kryzysu, które przekształcają ścieżki karier i wywołują reorganizację pola uwagi, która leży u podstaw epok największej twórczości”[2]. Osobną sprawą jest to, jak kryzys aktywizuje proces myślenia, stwarzając nowe wyzwania, dezorganizując dotychczasowy porządek społeczny i jego wyobrażeniowe zakotwiczenie. Bez wątpienia republika weimarska i późniejszy kataklizm wojny, wreszcie wyobcowująca migracja sprzyjały tak rozumianej kreatywności.

Losy emigrantów ilustrują też dobrze inne zjawisko badane przez Collinsa: piszący intelektualista niemal zawsze kieruje swoje myśli do kogoś – zakłada pewnego wyobrażonego innego, modelowego czytelnika czy domyślne audytorium. Stąd responsywność myśli w warunkach zmiany otoczenia intelektualnego, publiczności, rynku wydawniczego. W rezultacie, konfrontacja z amerykańską tradycją intelektualną powodowała niejednokrotnie powstanie ciekawych, hybrydycznych projektów „pomostowych”. Owocowała także interesującymi próbami adaptacji myśli amerykańskiej w charakterze „pośrednika”, ułatwiającego translacje własnych pomysłów w nowym otoczeniu. Warto odnotować, iż wzajemne indukowanie się pozycji intelektualnych działa najintensywniej w toku sporów i debat – myślenie konstytuuje się w polemice. Starcie i konieczność przekonywania wyostrzają argument i umożliwiają budowę zwartego systemu myślenia w dialogu i opozycji wobec otoczenia. Stąd też konfrontacja z nowym środowiskiem, często początkowo nieprzychylnym „dziwnym myślicielom z Europy”, nadmiernie teoretyzującym fizykom albo genetykom zbierającym obrazy, z czasem wyzwoliła niespotykane energie twórcze u obu stron tej relacji. Były one indukowane także w trakcie kolejnych fal migracji związanych z powrotami do Europy i reeksportem wypracowanych w Stanach Zjednoczonych idei.

(…)

W badaniach nad nauką, co jasno ilustrują trajektorie naukowych biografii emigrantów z czasów wojny i w sieciach współczesnej globalnej nauki, również niezbędny jest zwrot ku mobilności, mający źródła w badaniach nad migracjami ludności, oraz zerwanie z metodologicznym nacjonalizmem. Badaniem obiegów naukowych zajmuje się także „etnografia wielości miejsc” (multi-sited etnography). Nie może ona tracić wrażliwości na to, jakie są to miejsca i jakie są ich historie, zmaterializowane w teraźniejszych połączeniach i sieciach komunikacji. Taka refleksja podąża za aktorami, nie tyle w sensie proponowanym przez Latourowską teorię aktora-sieci, co w wymiarze materialnym – śledząc połączenia, komunikację i fizyczne przemieszczania konkretnego podmiotu – naukowca, intelektualisty, artysty. Idee przenoszone są przez ludzi: artykuły i książki nie wystarczają. Do realnego upowszechnienia paradygmatów potrzeba przemieszczania się, mobilności przestrzennej osób jako nosicieli znaczeń, które w nowych kontekstach stymulują interakcje i tworzą komunikacyjne otoczenie sprzyjające określonym rodzajom twórczego myślenia.

Tego rodzaju narzędzia badania zmiany intelektualnej nie tyle wpisują się w tradycję klasycznej socjologii wiedzy, co bardziej podążają szlakiem Bourdieańskiej socjologii refleksyjnej. Nie chodzi o uprzedmiotowienie dyskursu intelektualnego, ale o pokazanie materialnych splotów, które odpowiadają za kształt praktyki naukowej, naszej własnej nie wyłączając. Materializm biograficzny nie ma zatem ambicji zastąpienia dawnej krytyki ideologii. Nie stara się on redukować zmiany intelektualnej do czynników nieuchwytnych dla samych uczestników, które mogłyby zostać ex post odsłonięte przez historyka lub teoretyka. Materializm biograficzny i geografia teorii stanowią raczej próbę rekonstrukcji materialnych relacji umożliwiających tworzenie wiedzy w warunkach wzmożonej kontyngencji. Gdy chodzi o języki teorii i mapowanie poznawcze nowoczesnej sztuki jesteśmy cały czas spadkobiercami XX-wiecznych emigrantów. Ponieważ ich idee wciąż stymulują nasze myślenie, mimo iż były one uwikłane w przygodność, także nasze pytania i próby odpowiedzi – jako autorów i redaktorów tej publikacji – nie mogą być od niej wolne. Przygodność w istocie nie raz interweniowała w ciągu trzech lat powstawania tej książki, mieszając nam szyki i podsuwając rozwiązania wcześniej nieprzewidziane. Te materialne interwencje przypadku – od zamówionych a nigdy nienapisanych tekstów, po spóźniające się pociągi – złożyły się na „kształt konieczny” tomu prezentowanego tu czytelnikom.

[1] Randall Collins, The Sociology of Philosophies: A Global Theory of Intellectual Change, Belknap Press of Harvard University, Cambridge- Massachusetts 1998, s. 30.

[2] Ibid., 51.

 

Zapraszamy na spotkania promujące książkę Migracje modernizmu. Nowoczesność i uchodźcy

Warszawa

W spotkaniu udział wezmą redaktorzy książki, Tomasz Majewski (UJ), Agnieszka Rejniak-Majewska (UŁ) oraz Wiktor Marzec (CEU Budapeszt). Dyskusję poprowadzi Iwona Kurz (UW).

Wtorek, 16 grudnia o godzinie 18. w Galerii Kordegarda, ul. Krakowskie Przedmieście 15/17, Warszawa.

Łódź

W spotkaniu udział wezmą redaktorzy książki, Tomasz Majewski (UJ), Agnieszka Rejniak-Majewska (UŁ), Wiktor Marzec (CEU Budapeszt). Dyskusję poprowadzi Michał Pabiś-Orzeszyna (UŁ).

Środa, 17 grudnia o godzinie 18. w Miejskim Punkcie Kultury Prexer-UŁ, ul. Pomorska 39, Łódź.

Wydanie książki było możliwe dzięki wsparciu Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Katedry Socjologii Kultury Uniwersytetu Łódzkiego. 

Share This