• Facebook
  • Twitter
Jan Wacław Machajski. 2016. Pracownik umysłowy i inne pisma. Tłum. S. Kowalski, red. i wstęp P. Laskowski. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.

Choć prowadzona przez Jana Wacława Machajskiego argumentacja nigdy nie układała się w zdyscyplinowany materiał dowodowy (przypominając raczej kłącze lub koczowniczą hordę osaczającą przeciwnika), to – na przekór tym wątłym narzędziom – potrafiła podważyć wszystkie świętości. Ten całkowity polityczny ateizm umożliwiał nie tylko sugestywną rozprawę z głównymi ideologami II Międzynarodówki (Kautskym czy Bernsteinem), ale także pozbawione kompleksów ataki na Engelsa, Marksa i Kropotkina. Jedynym materialistycznym dogmatem były bowiem dla Machajskiego głodujące masy, miliony umierające w carskiej Rosji, „karmione kulami” (Machajski 2016, 154) podczas kolejnych zrywów.

To dlatego głównym przedmiotem krytyki przeprowadzonej w Pracowniku umysłowym będzie – mająca szerzyć nowy rodzaj religijnego zabobonu – marksistowska inteligencja. Analizując niemiecki i rosyjski ruch robotniczy, Machajski zobaczy uderzającą sprzeczność między siłą oddolnych masowych roszczeń a tłumiącym je aparatem socjalistycznych partii. W przeciwieństwie do prób uzasadniania tej aporii roztropnością przez współczesne elity konfrontowane z zawsze przedwczesnym oraz irracjonalnym gniewem mas, Machajski próbuje wyciągnąć z niej ostateczne konsekwencje.

Między sprawą elit socjalistycznych a sprawą robotniczych mas rozciąga się niemożliwa do pogodzenia różnica. Machajski widzi ją z dwóch stron. Z jednej, przygląda się rozwojowi ruchu na przełomie wieków, kiedy walka toczona przez uciskanych staje się przedmiotem politycznej gry o władzę, jaką elity socjalistyczne toczą z burżuazją. Z drugiej, analizuje schemat reprodukcji z Marksowskiego Kapitału, dostrzegając w nim „naukowe” uzasadnienie porządku społecznego opartego na nowej dominacji (Machajski 2016, 255). To dlatego, sądzi Machajski, nie powinny nikogo dziwić pozytywne recenzje Kapitału ogłaszane w kręgach liberalnych ekonomistów (jak Wernera Sombarta i Johana Karla Rodbertusa) czy głośna teza Piotra Struwego, zdaniem którego: „można być marksistą, nie będąc socjalistą (…) Prognoza Marksa nie obowiązuje uczonego socjalisty, przeciwnie marksizm podcina skrzydła płomiennym marzeniom socjalizmu” (Machajski 2016, 274). Zgodnie bowiem z interpretacją Machajskiego, celem dokonanego w drugim tomie Kapitału rozróżnienia na pracę żywą (wykonywaną przez żywych robotników) i martwą (skumulowaną w maszynach) miało być ograniczenie robotniczych roszczeń jedynie do owoców tej pierwszej. Słowem, skoro owoc dokonującej się w danej fabryce pracy martwej nie jest bezpośrednim efektem pracujących w niej robotników, to pracujący w tej fabryce robotnicy nie mają do niego żadnego prawa. Choć zgodnie z takim schematem można sprawnie opisać porządek jednej fabryki (rzadko maszyny z danego zakładu zostają wytworzone przez pracujące w nim robotnice), to Marks, dokonując metafizycznego przeniesienia porządku pojedynczej fabryki na porządek całego kapitalizmu, miałby zabezpieczać pracę martwą (owoc pracy pokoleń robotnic i robotników) przed jej uspołecznieniem. Tym samym przygotowując grunt nie tylko pod państwową (zamiast społecznej) własność środków produkcji, ale pod utrzymanie – w nowej, socjalistycznej rzeczywistości – mechanizmów akumulacji kapitału, niczym nieróżniących się od tych, które panują w kapitalizmie.

W tej perspektywie celem ruchu socjalistycznego nie było zniesienie wyzysku i hierarchii, ale zwykła wymiana elit. To dlatego z taką łatwością partie socjalistyczne miały godzić się na kolejne sojusze z lokalnymi liberałami; dlatego, gdy już zdobędą władzę, tak szybko odtworzą porządek klasowy w nowej formie (Machajski 2016, 76–77).

Zatem zamiast podporządkowywać walki społeczne teorii hegemonicznych tendencji w kapitalizmie, Machajski chce przede wszystkim „ująć podmiotowość podporządkowanych – napisze Piotr Laskowski w znakomitym wstępie do Pracownika umysłowego – tak by nie odebrać im sprawczej mocy, nie poddać inteligenckiemu nadkodowaniu” (Laskowski 2016, 36), które wprawdzie może służyć przejęciu władzy, ale nigdy wyzwoleniu uciskanych. Chodziło zatem o zastąpienie reprodukującego teologiczne schematy „naukowego” socjalizmu (roszącego sobie prawo do tego, by dyktować, wskazywać i wykluczać), materialistycznym śledzeniem i komunikowaniem konkretnych walk toczonych przeciwko kapitalistycznej dominacji. Temu służyć miała założona przez Machajskiego organizacja spiskowa „Zmowa robotnicza”. Celem Zmowy nie było więc uświadamianie mas, jakoby niezdolnych do rozpoznania, że kapitalizm to system światowy, nie był nim jednak także blankizm rozumiany jako terroryzm anarchistycznej awangardy, ale wypracowanie sieci organizacyjnej, która wielość strajków, powstań i rebelii splecie w jedną siłę zdolną do rewolucyjnej zmiany.

Stąd wbrew licznym krytykom Pracownika umysłowego celem tej pracy nie była irracjonalna krytyka nauki (Laskowski 2016, 43) ani nawet odrzucenie bogactw cywilizacji mieszczańskiej, ale opisywany później także przez Waltera Benjamina ruch odzyskania i uspołecznienia wiedzy, gromadzonej dotychczas na grzbiecie klas podporządkowanych (Benjamin 1991, 478). Tymczasem socjalistyczne elity (wspierające swój autorytet na co najmniej dwuznacznych wypowiedziach Engelsa i Marksa1) odgrywały rolę policji epistemologicznej skłonnej wprawdzie dzielić się wiedzą, ale tylko w taki sposób, który umożliwi reprodukcje inteligenckiego monopolu na prawdę. Wyzwolenie proletariatu, napisze Machajski:

wymaga wywłaszczenia burżuazji z całej jej władzy i przywilejów. Jednak dopóki [proletariat] będzie planować we współpracy z inteligencją „wywłaszczenie” „małej grupy kapitalistów i wielkich właścicieli ziemski”, dopóty nikogo nie wywłaszczy. Rzekomy sojusznik świetnie wie, że kiedy proletariat weźmie się za wywłaszczenie burżuazji, następny do wywłaszczenia będzie on sam, więc ze wszystkich sił uniemożliwia mu wszczęcie przygotowań do tego dzieła (Machajski 2016, 204).

Choć, jak pokazuje Laskowski, rzeczywistość przyznała rację większości przewidywań Machajskiego (za sprawą zdrady interesów robotniczych przez PPS z jednej, a bolszewików z drugiej strony), to ostatecznie Pracownik umysłowy wydaje się odtwarzać błędy własnych przeciwników. Przeprowadzając podstawowy podział między żyjącymi z pracy fizycznej a tymi, którzy dzięki kapitałowi (jak kapitaliści) i wiedzy (jak inteligencja) mogą owej pracy uniknąć, Machajski esencjonalizuje podmiot polityczny w stopniu nie mniejszym niż ortodoksyjni marksiści. Stawiając w centrum swojej filozofii politycznej umierające z głodu masy, autor Pracownika umysłowego zmuszony jest zredukować wielowarstwowość konfliktu klasowego do walk płacowych. Tym samym nie wiadomo, jak ten sprowadzony do „bydła roboczego” proletariat miałby zyskać podmiotowość zdolną nie tylko zniszczyć kapitalizm, ale także dać odpór konfabulacjom socjalistycznych elit. Choć strajki prowadzone na przełomie wieków w carskiej Rosji (a to je ma przed oczami Machajski podczas pisania Pracownika umysłowego) stosunkowo łatwo poddają się takim redukcjom, to wyciąganie na ich podstawie ogólnych wniosków musi prowadzić do koncepcji proletariatu uderzająco zgodnej z linią ówczesnej socjaldemokracji (legitymizującej swoje przywództwo całkowitym upadkiem wyalienowanych przez kapitalizm robotników).

Tymczasem, jak wiemy z badań Kristin Ross, Jacquesa Rancière’a, Carolyn Steedman czy Edwarda Palmera Thompsona, historia walk XIX-wiecznego proletariatu nie daje się sprowadzić do walk płacowych. Oprócz roszczeń wąsko materialnych stanowi także pole starć o edukację, sztukę, naukę czy odmienne sposoby organizacji pracy. Wbrew Machajskiemu proletariat nie musi czekać na rewolucję, by odzyskać gromadzone na jego „grzbiecie cywilizacyjne bogactwa”, ale za sprawą prowadzonych dekadami strajków, sabotaży, powstań zdolny jest tworzyć własną kulturę. Wyposażony w koła samokształceniowe, we własną tradycję, w tworzone pokoleniami wiersze, piosenki, legendy, ale także doskonalone latami taktyki oporowe, nie musi ani ograniczać się do roszczeń płacowych, ani nawet bać zawłaszczenia ruchu przez inteligencję. Tak rozumiany proletariat sam bowiem staje się rodzajem masowego intelektu, rozsadzającego sztywny podział na pracę fizyczną i umysłową, na robotników i partyjną inteligencję.

Wykaz literatury:

Benjamin, Walter. 1991. Gesammelte Schriften, t. 2. Suhrkamp: Frankfurt am Main.

Machajski, Jan Wacław. 2016 . Pracownik umysłowy i inne pisma. Tłum. S. Kowalski, red. i wstęp P. Laskowski. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.

Laskowski, Piotr. 2016. „Jan Wacław Machajski: jasnowidz i prorok.” W: J. W. Machajski, Pracownik umysłowy i inne pisma. Tłum. S. Kowalski, red. i wstęp P. Laskowski. Warszawa: Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego.

1 Machajski przytacza w tym kontekście żarty Engelsa z idei strajku powszechnego (Machajski 2016, 133) czy Marksowskie protesty przeciwko likwidacji prawa spadkowego (Tamże, 203).

 

 
Share This