Prezentowane przez nas tłumaczenie tekstu Doug Enaa Greene jest otwarciem serii artykułów historycznych, którymi chcemy zapowiedzieć numer Praktyki Teoretycznej „Ontologiczny komunizm i podziemne nurty wczesnej nowożytności”.

Komunizm przed kapitalizmem

Choć Spartakus był ulubionym historycznym bohaterem Karola Marksa, to późniejszy marksizm zrobił bardzo wiele, żeby zatrzeć jakąkolwiek pamięć o tej anachronicznej fascynacji. Zapał, z jakim kolejne grupy marksistów przyłączały się do mieszczańskiej pochwały kapitalizmu i postępu, był wprost proporcjonalny do walk klasowych prowadzonych w celu jego zatrzymania. To wyalienowanie filozoficznych i partyjnych elit od ruchów społecznych (jak się okazało zupełnie ignorujących żelazne prawa historii) stanie się przedmiotem krytyki całego pokolenia myśli krytycznej od Blocha, przez Adorno i Horkheimera, a skończywszy na Benjaminie. Kwestia rozbicia takiej wizji historii, w której historią miałby rządzić jakieś zewnętrzne i nienaruszalne prawa stanie się zupełnie centralna dla materializmu historycznego Benjamina.

Zdaniem niemieckiego filozofa obecna w niemieckiej socjaldemokracji wiara w to, że ruch robotniczy płynie z prądem postępu i nowoczesności, była nie tylko odpowiedzialna za klęskę ruchów społecznych lat 20 i 30, ale stanowiła pierwszym krok do zwycięstwa faszyzmu. Benjamin nie tylko był przekonany, że komunizm jest jedyną realną alternatywą dla kapitalizmu. Argumentował także, że nie istnieje żadna zasada (z wyjątkiem iluzorycznej idei postępu), która kazałaby walki toczone współcześnie traktować z większymi przywilejami niż, te które toczone były w przeszłości. Benjamin z pewnością pamiętał o głośnym zdaniu z 18 brumaire’a Ludwika Bonaparte, zgodnie z którym: „Ludzie sami tworzą swoją historię, ale nie tworzą jej dowolnie, nie w wybranych przez siebie okolicznościach, lecz w takich, jakie już zastali, w okolicznościach danych i przekazanych”. Nic nie wskazuje na to żeby niemiecki filozof myślał o komunizmie jako gotowym projekcie, który można w taki sam sposób zaimplementować w dowolnym miejscu na świecie i każdym momencie historycznym. Konsekwentnie rezygnując ze snucia utopijnej wizji nowego społeczeństwa uważał, że możliwość komunizmu, jaka stała przed Spartakusem, Münzerem czy Leninem była tą samą możliwością, nawet jeśli egalitarne społeczeństwa, o które każdy z nich walczył różniłby się w każdym elemencie z wyjątkiem jednego: że wszystkie miał być społeczeństwami pozbawionymi klas.

Prezentowane przez nas tłumaczenie tekstu Doug Enaa Greene jest otwarciem serii artykułów historycznych, którymi chcemy zapowiedzieć numer Praktyki Teoretycznej „Ontologiczny komunizm i podziemne nurty wczesnej nowożytności”. Choć w samym artykule Greene pokutuje pogląd o komunizmie jako projekcie możliwym wyłącznie po nowoczesności i kapitalizmie, to stanowi on bardzo zajmującą rekonstrukcję powstania Spartakusa jako walki klasowej i pozostaje w opozycji do tezy, zgodnie z którą historia walk klasowych zaczęła się wraz z nowoczesnością.

Michał Pospiszyl

Starożytne powstanie Spartakusa i dziesiątek tysięcy jego współtowarzyszy jest prawdopodobnie najbardziej znanym buntem niewolników w historii. W trakcie swojego życia Spartakus odważył się sprzeciwić dominacji rzymskich właścicieli niewolników i ich republice. W kolejnych pokoleniach imię Spartakusa ­­symbolizowało opór i wyzwolenie spod ucisku, służąc za inspirację dla haitańskiego niewolnika Toussainta L’Ouverture do poprowadzenia w 1790 roku zakończonego zwycięstwem buntu; Karola Marksa, a także niemieckiego Związku Spartakusa Róży Luksemburg i Karla Liebknechta.

Spartakus stał się częścią kultury masowej dzięki filmom, serialom telewizyjnym i powieściom. Pomimo jego niesłabnącej legendy, o samym Spartakusie wiemy raczej niewiele – bezpośrednie źródła historyczne zostały spisane przez majętnych Rzymian, którzy nie stali po jego stronie, składali sprzeczne relacje i to nierzadko po długim czasie od samych wydarzeń. Co więcej, historie te zostały spisane przez zwycięzców tej wojny. Z tych właśnie powodów nasza wiedza o życiu Spartakusa, przebiegu wydarzeń i celach rebelii jest ograniczona.

Naszym celem jest opis tła historycznego Republiki Rzymskiej i powstania Spartakusa, ale także zadanie pytania o to, co właściwie uosabiała jego postać.

Mimo skromnej liczby dostępnych informacji zgodzę się z francuskim filozofem komunistycznym Alainem Badiou co do tego, że Spartakus reprezentował „inwariant komunistyczny” (albo lepiej, protokomunizm). Jak pisze Badiou, inwariant komunistyczny to „czysta idea równości” (Badiou 2008, 100), która znalazła swoje odzwierciedlenie na przestrzeni historii w masowych rewolucyjnych ruchach niewolniczych, chłopskich czy robotniczych.

Te inwarianty komunistyczne, takie jak przypadek Spartakusa, służą za przykład prawdy politycznej za sprawą czterech cech: woli, równości, stanowczości i terroru (Badiou 2009, 27). Kiedy mówię, że Spartakus reprezentuje ideę komunizmu, nie twierdzę, że komunizm był historycznie możliwy w czasach Spartakusa – był jedynie marzeniem. Jednak tego typu marzenia, inspirujące przez wieki przedwczesne rewolty, od Spartakusa począwszy, poszerzały granice tego, co możliwe. W końcu dopiero dzięki wyłonieniu się nowoczesnego kapitalizmu i proletariatu, z pomocą interwencji marksistowskiej teorii i praktyki, mógł zostać wcielony w życie komunizm. Cytując Brunona Bosteelsa, wraz z narodzinami marksizmu komunizm z marzenia staje się możliwością historyczną: „Marksizm bez komunizmu jest pusty, ale komunizm bez marksizmu jest ślepy” (Bosteels 2011, 279).

Tło historyczne

Republika Rzymska w czasach rebelii Spartakusa była w fazie gwałtownej ekspansji i destabilizacji. Legiony Republiki podbiły już Kartaginę, Grecję oraz Półwysep Iberyjski. Wojny przemieniły Morze Śródziemne w rzymskie jezioro, a Republika niezagrożenie stała na pozycji światowej potęgi.

Rzym jednak, mimo braku zagrożeń z zewnątrz, był nękany wewnętrznymi problemami. W przeciwieństwie do większości pozostałych starożytnych potęg był republiką, co oznaczało, że nie rządził nim monarcha, ale wybierany dożywotnio Senat. Członkowie Senatu Rzymskiego – konsulowie, kwestorzy, pretorzy pochodzili z zamożnej klasy patrycjatu. Przez większość czasu trwania Republiki patrycjusze posiadali monopol na władzę w Senacie i określali politykę państwa. Klasa plebejuszy, złożona z drobnego chłopstwa i pozbawionych wszelkiej własności proletarii była tylko nieznacznie reprezentowana. Rodziny patrycjuszy wykorzystywały swoją siłę polityczną do zwiększenia posiadanych obszarów ziemskich poprzez ucisk chłopów, uprawomocniając swoje żądania decyzjami powołanych przez patrycjat sędziów. Kontrola Senatu przez patrycjuszy oznaczała także powoływanie oficerów, którzy z kolei zajmowali większość podbijanych ziem.

Plebs nie pozostawał bezczynny wobec tej sytuacji. Pięciokrotnie w latach 393–287 p.n.e. plebejusze podejmowali formę quasi-strajku generalnego znanego jako secessio plebis: opuszczając Rzym oraz odmawiając służby w armii. Konflikty te przyniosły w końcu rozszerzenie przez Senat praw plebsu i ustanowienie jego reprezentantów – trybunów. Trybuni byli powoływani w celu ochrony plebejuszy przed nadużyciami magistratur patrycjuszowskich oraz wetowania niekorzystnych legislacji prawnych. Po pewnym czasie jednak trybuni stali się integralną częścią państwa rzymskiego.

            Jak mówi marksistowski historyk G.E.M. de Ste. Croix:

Można rzecz, że z początku sprzeciwiali się magistraturom państwowym niemal tak, jak reprezentanci robotników dyrektorom firm, ale choć nigdy nie zdobyli insygniów i odznak magistratur, ich stanowiska z czasem w coraz większym stopniu asymilowały się (De Ste. Croix 1981, 335).

Wielu bogatszych plebejuszy znacząco zyskiwało na swoich nowych stanowiskach, rządząc w efekcie wspólnie z patrycjuszami, co pozbawiło resztę plebsu ochrony politycznej. Mimo to idea „trybunów ludowych” – reprezentantów wszystkich biednych i uciskanych – przetrwała w historii i została wykorzystana przez komunistów takich jak Gracchus Babeuf i Włodzimierz I. Lenin.

Mimo ekspansji terytorialnej republiki przez nieustające wojny sytuacja plebsu nie poprawiła się. Jak wspomniano, podbijane ziemie przekazywane były głównie patrycjuszom. Wojny oznaczały  także, że ogromna liczba drobnych rolników musiała służyć w legionach, czasami nawet przez dwadzieścia lat. Po powrocie do domu chłopi zastawali swoje gospodarstwa pogrążone w długach i zrujnowane. Żołnierze przybywający z zagranicy przywozili nowe choroby, które dziesiątkowały lokalną populację. Sposobem ambitnych rzymskich generałów na zdobycie posłuchu wśród swoich żołnierzy była obietnica ziemi w podbitych prowincjach. Lojalność żołnierzy przede wszystkim wobec dowódcy, a nie republiki skutkowała jednak ciągłymi wojnami domowymi i niepokojem społecznym wynikającym z rywalizacji o władzę.

W ten sposób opuszczone i obiecane ziemie wpadły w ręce państwa i patrycjuszy, którzy budowali na nich wielkie posiadłości (ignorując prawa ograniczające obszar posiadania). Historyk Michael Grant w następujący sposób opisuje ten proces:

majątki ziemskie liczące setki akrów stawały się coraz częstszym zjawiskiem w Italii; ich bogaci właściciele poszerzali je coraz bardziej, kosztem drobnych posiadaczy, wykorzystując metody od wykupu i hipotek po przemoc fizyczną (Grant 1978, 162).

Duże posiadłości, latyfundia, przyniosły zmiany w produkcji rolnej. Wzrastająca liczebność populacji miejskiej skłaniała posiadaczy ziemskich do produkcji roślinnej, na przykład zboża, i wykorzystania w celach handlowych nowych metod płodozmianu, nawożenia, konstrukcji pługów i doboru ziaren (Grant 1978, 162–163). Inne produkty, które przynosiły więcej pieniędzy, jak na przykład winogrona i oliwki, także cieszyły się wysokim popytem, podobnie jak hodowla bydła do produkcji wełny, sera i innych dóbr.

Niewolnictwo

Latyfundia do zyskownej produkcji tych dóbr potrzebowały odpowiedniej siły roboczej, a chłopstwo było w rozpadzie. Siła ta została odnaleziona w rosnącej populacji niewolników. Mimo że niewolnictwo istniało już od dawna w świecie rzymskim, podboje w III i II w. p.n.e. przyniosły liczący dziesiątki tysięcy napływ niewolników. Na przykład po III wojnie macedońskiej, zakończonej podbojem Grecji, ponad 150 tysięcy osób trafiło do niewoli (Charman 2008, 75).

Niewolnicy nie mieli żadnej formy ochrony prawnej. Ci wykorzystywani w domach byli traktowani stosunkowo lepiej od pracujących w polu, nie znaczy to jednak, że byli traktowani dobrze. Niewolnicy rolni byli uważani za zwierzęta juczne – źle traktowani i zapracowywani na śmierć. Rzymski latyfundysta Katon Starszy radził, w jaki sposób winno się postępować z niewolnikami: podczas choroby niewolnik powinien dostawać mniejsze racje jedzenia; więcej uwagi należy poświęcać bydłu, a jedynym przywilejem może być małżeństwo między niewolnikami, o ile tylko złożą za to opłatę właścicielowi (Grant 1978, 164). Niewolnicy byli często skuwani w łańcuchy i wykorzystywani seksualnie. Do I w. p.n.e. rzymska Italia posiadała 2 miliony niewolników, wolna ludność wynosiła 3,25 miliona. Ten bezwzględny wyzysk, razem z pauperyzacją rzymskiego chłopstwa, rosnącą populacją miejskiej biedoty i karierami ambitnych generałów ufundowały podstawy dla eksplozji społecznych, które zagroziły Republice ruiną.

 Rzymskie latyfundia były niewydajne i niezbyt produktywne. Niewolnicy nie pracowali tak wydajnie jak wolni pracownicy, ponieważ nie odnosili ze swojej pracy żadnych korzyści. Karl Kautskyw następujący sposób opisuje rzymską gospodarkę:

Pracujący w latyfundiach niewolnicy, mało inteligentni, złośliwi i cieszący się z każdej szkody swojego znienawidzonego oprawcy, produkowali znacznie mniej niż chłopi w swoich gospodarstwach. Już w pierwszym wieku n.e. Pliniusz wskazywał, jak urodziwe były ziemie Italii, kiedy jeszcze generałowie nie wstydzili się pracy na roli i jak oporna stała się Matka Ziemia po oddaniu jej w ręce skutych i napiętnowanych niewolników. Co prawda nadwyżka z takiej uprawy mogła być w niektórych przypadkach wyższa niż w gospodarstwach chłopskich, ale na pewno nie zwiększała dobrobytu podobnej liczby ludzi. Mimo to, w trakcie wojen stale destabilizujących za sprawą Rzymu region śródziemnomorski, gospodarka oparta na niewolnikach rozwijała się, zatapiając klasę wieśniaczą; bowiem wojna przynosiła  prowadzącym ją posiadaczom ziemskim bogactwo, nowe połacie ziemi i zastępy tanich niewolników (Kautsky [1908] 2015).

Gospodarka oparta na niewolnikach doprowadziła do powstania pasożytniczej klasy posiadaczy ziemskich żyjących tylko dla własnego luksusu. Napływ niewolników zniszczył chłopstwo i niezależną produkcję rzemieślniczą. Zdobycze kulturalne Rzymu, jego sztuka, literatura, rzemiosło, filozofia, nauka, architektura i zwycięstwa militarne pochodziły od klasy „wyzwolonej” od pracy. Słynna „chwała Rzymu” została jednak zbudowana na krwi i znoju niewolników.

Niewolnicy oczywiście nie przyjmowali biernie swojej pozycji. W ciągu dwóch wieków miało miejsce co najmniej kilkanaście powstań we Włoszech, dwa duże powstania na Sycylii (lata 135–132 i 104–100 p.n.e) oraz kilka buntów w Azji Mniejszej. Powstania sycylijskie przyniosły zresztą ogromne straty i rozlew krwi. Wszystkie te okoliczności były ustawione na scenie, gdy zaczynał się bunt Spartakusa.

Rebelia

Kim właściwie był Spartakus? Źródła wskazują różne informacje o jego pochodzeniu1. Możliwe, że służył w rzymskiej Auxilii2, zdezerterował i został sprzedany jako niewolnik i wyszkolony na gladiatora (według Salustiusza i Appiana). Historyk Plutarch twierdzi, że Spartakus miał żonę – proroczkę, która razem z nim trafiła do niewoli (i wspólnie z nim uciekła). Opisuje też Spartakusa jako osobę „nie tylko o wielkiej odwadze i sile, ale także osądzie i obyczajach przewyższających jego los, bardziej hellenistycznych niż trackich”.

Spartakus został uwięziony w szkole gladiatorów Lentulusa Batiatusa w Kapui, w której przebywali także Galowie i Germanie. Według Plutarcha bunt wybuchł w 73 r. p.n.e., kiedy: nie z powodu złego zachowania [niewolników], ale niesprawiedliwości ich właściciela, byli trzymani w ścisłej izolacji w oczekiwaniu na walki gladiatorów. Dwustu z nich zaplanowało ucieczkę, a kiedy wyszła na jaw wieść o tym, ci, którzy w porę się zorientowali i zdołali się wyzwolić, w liczbie 78, złapali w kuchni za noże i wywalczyli drogę na wolność.

Inne źródła podają, że jedynie trzydziestu niewolników zdołało zbiec z Kapui. Niezależnie od wersji, Spartakus i pozostali gladiatorzy zebrali innych niewolników i ofiarowali wolność równym sobie. Jeśli wierzyć relacjom Rzymian, niewolnicy zaczęli po tym plądrować sąsiadujące wioski i przechwycili rzymskie oręże z Kapui, uważając swoją gladiatorską broń za niehonorową (Plutarch).

Siły zbrojne Spartakusa były z początku małe, ale u swojego szczytu liczyły między 70 a 120 tysięcy zbrojnych (Appian). Rzymskie źródła przyznają niewolnikom szereg motywacji: zemsta, wolność, okazja do plądrowania czy powrót na ziemie ojczyste. Według Plutarcha Spartakus został wybrany na przywódcę przez niewolników i miał dwóch bezpośrednich podwładnych, także zbiegłych gladiatorów – Kriksosa i Oinomaosa (Orozjusza). Między Spartakusem i innymi przywódcami gladiatorów istniało napięcie, które w końcu miało doprowadzić do podziału ich armii według przynależności plemiennej (na ich własną szkodę).

Jeśli chodzi o plądrowanie, Spartakus zarządził równy i bezstronny podział łupów między swoich ludzi – w przeciwieństwie do praktyki rzymskiej, według której generałowie otrzymywali większość zdobyczy wojennych (Appian). Niewolnicy musieli posiadać funkcjonujące struktury wojskowe i dostęp do podstawowych środków produkcji, ponieważ według Appiana sami wytwarzali broń – co oznaczałoby, że nie musieli polegać na orężu zdobytym od Rzymian. Spartakus zakazał swoim żołnierzom gwałtu na porwanych kobietach, zrywając z ówczesnymi zwyczajami wojskowymi – rozkaz ten jednak był później ignorowany (Salustiusz).

Mimo spięć z innymi dowódcami, kiedy Kriksos poległ w walce, Spartakus rozkazał poświęcić na jego cześć trzystu Rzymian (Appian) i rozkazał rzymskim więźniom walczyć jako gladiatorom (Florus). Przynajmniej raz, w celu zmotywowania swoich ludzi, Spartakus według Appiana „ukrzyżował rzymskiego więźnia na obszarze pomiędzy dwoma armiami, aby pokazać, jaki los czeka tych, którzy nie zwyciężą w walce”. Spartakus nie wzbraniał się przed zabijaniem więźniów podczas swojego marszu na Rzym i nie pozwalał na przyjmowanie rzymskich dezerterów w swoje szeregi (Appian).

Spartakus zabronił używania złota w swoim obozie. „Wiemy”, mówi Pliniusz w XXXIII księdze Historii naturalnej, że „Spartakus (przywódca powstania niewolników) nie dozwalał złota ani srebra w swoim obozie. Jakże zbiegli niewolnicy przewyższają nas swoją wielkodusznością!”3.

Początkowo Rzym nie uznawał powstania za wojnę, a jedynie sprawę bezpieczeństwa wewnętrznego. W tamtym czasie Rzymianie musieli działać na kilku frontach, tłumiąc znaczny bunt w prowincji Hiszpanii i tocząc trzecią wojnę z Mitrydatesem w Azji Mniejszej. Prowadzone przez pretora Klaudiusza Glabera siły rzymskie wysłane do walki ze Spartakusem stanowiły zebrane naprędce pospolite ruszenie (Appian). Glaber oblegał obóz niewolników na zboczu Wezuwiusza, licząc na zwycięstwo przez zagłodzenie przeciwnika. Mimo otoczenia obozu przez wroga, niewolnicy zdołali przedrzeć się za jego linię, korzystając z ukrytego wyjścia i schodząc z góry po winoroślach (Florus). Dzięki temu udało im się pokonać Rzymian, a Spartakus przejął wierzchowca Glabera.

Tym starciem niewolnicy zapoczątkowali szereg imponujących  zwycięstw przeciw Rzymianom – ataków na obozowiska Waryniusza, Toraniusza4 i podbicie prowincji Kampania (Florus). W tamtym czasie niewolnicy stawali się już w pewnym stopniu regularną armią, dysponując kawalerią i podstawowym umundurowaniem (Florus). Bunt stał się na tyle poważną kwestią dla Rzymian, że obaj konsule Senatu zostali wysłani na czele armii mających powstrzymać Spartakusa.

Wspomniane zwycięstwa nie były jednak dla Spartakusa całkowitym triumfem. Liczył on, że zapewni niewolnikom powrót w rodzinne strony, przekraczając Apeniny i Alpy i wkraczając na terytoria wyjęte spod kontroli państwa rzymskiego. Jeden z konsuli jednak zablokował zaplanowaną przez niego trasę (Appian). W tym czasie Spartakus rozważał już marsz na Rzym. Zmienił jednak zdanie i według Appiana

nie uważał, żeby był gotowy na tego typu walkę, jako że cała jego armia nie była odpowiednio uzbrojona, a żadne z miast nie przyłączyło się do niego, po jego stronie stali jedynie niewolnicy, dezerterzy i motłoch. Mimo to zajął góry wokół Turioj i podbił samo miasto.

Trudno powiedzieć, czy to był rzeczywisty powód odwołania ataku na Rzym przez Spartakusa.

Podczas gdy Spartakus przesuwał się na północ Półwyspu Apenińskiego, armia Kriksosa, licząca 30 tysięcy żołnierzy, została oddzielona od głównych sił (prawdopodobnie przez konflikty plemienne) i dwie trzecie z nich poległo w walce z Rzymianami w bitwie pod górą Garganus. Spartakus zdołał przemieścić tam własne oddziały i pokonać konsuli, ale jego armia i tak poniosła poważne straty (Appian). Od momentu pokonania armii prowadzonej przez rzymskich konsuli, rzymski Senat zaczął całkowicie poważnie traktować powstanie. Aby pokonać niewolników, najbogatszy człowiek w Rzymie, mający ambicje polityczne Marek Licyniusz Krassus, objął dowodzenie nad sześcioma legionami, które miały zakończyć wojnę (Appian).

Krassus wykorzystał dawną praktykę decymacji w celu przywrócenia dyscypliny w rzymskiej armii. Jak pisze Plutarch, pięciuset z tych, którzy wykazali się największym tchórzostwem i jako pierwsi opuścili pole bitwy, zostało podzielonych na 50 dekad, a z każdej z nich skazywano na śmierć po jednym żołnierzu… Wiąże się z tym sposobem śmierci także niesława i poniżenie na oczach całej armii.

Przez decymację Krassus budził wśród żołnierzy większy strach niż sam przeciwnik. Według relacji tego typu brutalność odniosła pożądane skutki – morale znacznie wzrosło, a w kolejnej bitwie Rzymianie pokonali 10-tysięczną armię niewolników.

Spartakus i jego armia dotarli do Cieśniny Mesyńskiej, planując następnie przeprawę na Sycylię. Mieli nadzieję, że opłacenie korsarzy pozwoli im wylądować na wyspie i przyłączyć do powstania sycylijskich niewolników. Korsarze jednak przyjęli opłatę i odpłynęli, zdradzając Spartakusa i pozostawiając go na pastwę losu (Plutarch).

Krassus postanowił zamknąć drogę Spartakusowi, wznosząc w rekordowym czasie mur w poprzek cypla półwyspu, na którym znajdowało się Regium. Mur przebiegał „od morza do morza przez zwężenie lądu, długi na trzysta furlongów, szeroki i głęboki na piętnaście stóp. Ponad rowem zbudował [Krassus] mur o niesamowitej wysokości i wytrzymałości” (Plutarch). Spartakus i jego wojownicy znaleźli się w pułapce, a wraz z kończącymi się zapasami stanęli przed wyborem: poddać się albo walczyć. Podczas niespokojnej zimowej nocy niewolnicy zasypali więc fragment rowu drewnem, chrustem i gałęziami, dzięki czemu jednej trzeciej armii zostało się wydostać poza mur (Plutarch).

Krasus obawiał się, że Spartakus wyruszy teraz na Rzym, jednak kolejne podziały wśród oddziałów niewolników doprowadziły do opuszczenia armii przez część z nich, która następnie rozbiła obóz nad jeziorem. Dowiedziawszy się o tym, Krassus zaatakował obozowisko, licząc na wybicie niewolników. Nim mu się to jednak udało, Spartakus nadszedł z pomocą i doprowadził przeciwnika do odwrotu. Dalsze potyczki odbyły się z dużym kosztem dla niewolników, a wojsko Krassusa nadal deptało im po piętach. Senat po otrzymaniu informacji o możliwym ataku na miasto zdecydował wezwać generała Pompejusza z Hiszpanii na pomoc w zwyciężeniu Spartakusa (Appian). Plutarch twierdzi, że to Krassus zażądał wsparcia Pompejusza i Lukullusa z Tracji. W każdym razie Krassus chciał zakończyć wojnę przed dotarciem któregokolwiek z nich, obawiając się, że chwała i zasługi nie zostaną przyznane jemu, a innym dowódcom.

Według Appiana Spartakus próbował negocjować z Krassusem, jego starania zostały jednak odrzucone. Po wylądowaniu wojsk rzymskich w Brundizjum z Krassusem na tyłach, Spartakus ruszył w ich kierunku. Wiedział także, że nadchodzi Pompejusz, więc przygotowywał się do bitwy. Kiedy nadeszła ta chwila,

Spartakus dostrzegł nadciągającą konieczność i naszykował swą armię do walki. Kiedy przyprowadzono mu konia, chwycił za miecz i zabił go mówiąc, że jeśli tego dnia wygrają, zdobędzie wiele wierzchowców wroga, zaś jeśli przegra, nie będzie potrzebował żadnego (Plutarch).

Bitwa zamieniła się w rzeź, kiedy Spartakus i jego wojownicy skrzyżowali dziesiątki tysięcy mieczy z przeciwnikiem, broniąc się przed potęgą Rzymu.

            Appian mówi, że Spartakus próbował zabić Krassusa, jednak

został zraniony w udo włócznią i padł na kolano, trzymając przed sobą tarczę i przedzierając się przez swoich napastników dopóki on i grupa jego towarzyszy nie zostali otoczeni i wymordowani (…). Ciało Spartakusa nie zostało znalezione.

Krassus uwolnił 3000 obywateli rzymskich po pokonaniu Spartakusa. Stosunkowo ludzki sposób traktowania jeńców przez niewolników kontrastował z zachowaniami armii rzymskiej. 6 tysięcy żołnierzy było ściganych przez Krassusa, jednak legiony Pompejusza odcięły im drogę i schwytały. Pompejusz napisał do Senatu, przyznając zwycięstwo swoim zasługom, co doprowadziło Krassusa do furii. Schwytani niewolnicy zostali ukrzyżowani wzdłuż drogi Appiana rozciągającej się przez 120 mil od Rzymu do Kapui. Ich przybite do krzyży ciała miały służyć za lekcję dla każdego niewolnika, który ośmieliłby się pomyśleć o buncie.

Znaczenie

Jakie było znaczenie tego nieudanego powstania niewolników? Czy to po prostu kolejny przykład oporu wyzyskiwanych i podporządkowanych mas, który wydarzył się na przestrzeni dziejów? Czy Spartakus był tylko jednym z męczenników, który ocalał w źródłach historycznych?

Twierdzę, że Spartakus stanowił przykład czegoś, co Alain Badiou nazywa „inwariantem komunistycznym”, który istnieje w historii i przedstawia prawdę polityczną, „w której afirmowana jest radykalna wola mająca na celu emancypację całej ludzkości” (Badiou 2009, 27)5.

Dowody na to, że Spartakus jest „inwariantem komunistycznym” albo „protokomunistą” są bardzo skąpe. W przeciwieństwie do armii rzymskiej Spartakus dzielił łupy wojenne po równo między wszystkich swoich ludzi. Zdołał też zjednoczyć poróżnione plemiona pod wspólnym sztandarem (nie bez spięć). Nie istnieją jednak żadne dowody na to, że Spartakus żądał zniesienia niewolnictwa jako instytucji – główne źródła sugerują, że najważniejszą motywacją niewolników była ucieczka z Italii i powrót w rodzinne strony.

Możemy jednak spekulować na temat różnych dążeń Spartakusa. Podobno stawiał on opór praktykom plądrowania ludności cywilnej wśród niewolników:

Wielu lokalnych niewolników, którzy w naturalny sposób zdawali się sprzymierzeńcami [Spartakusa], zaciągało do swoich kryjówek skarby swoich panów lub ich samych: wobec gniewu barbarzyńców i natury niewolników nic nie jest święte ani niedopuszczalne. Temu Spartakus nie był w stanie zapobiec, chociaż często ich błagał o zaniechanie swych czynów (Sallust).

            Co więcej, Spartakus zabronił używania złota i srebra w swoim obozie.

Wewnętrzne podziały w armii Spartakusa nie wynikały tylko z przynależności plemiennej, ale reprezentowały odmienne podejście co do czerpania korzyści z wojny. Wydaje się, że Spartakus nie zgadzał się z pozostałymi przywódcami, Kriksosem i Oinomaosem, którzy szukali okazji do plądrowania okolicznych wiosek, zupełnie tak, jak to robili wrodzy im Rzymianie. Jak dowiedliśmy, Spartakus miał bardziej egalitarny etos i mimo swojej brutalności nawet przez Rzymian uznawany był za osobę wyjątkową i o szczególnej kulturze intelektualnej. Odmienna strategia wojskowa Spartakusa ujawnia się jako klasowa i polityczna przy okazji sytuacji na Sycylii. Relacje Rzymian przyznają, że zamierzał udać się tam, by wzniecić powstanie wśród sycylijskich niewolników.

Niezależnie od tego, czy Spartakus świadomie chciał znieść niewolnictwo, czy jedynie widział w tym desperacką szansę na ucieczkę od przeważających sił Rzymu, wciąż widać wyraźną różnicę w strategii w porównaniu do obu pozostałych dowódców i Rzymian. Powody fiaska marszu Spartakusa na Rzym pozostają zagadką – nie jest jasne, czy zawiniły spory wewnętrzne, brak sprzętu oblężniczego, wsparcia mieszkańców miasta potrzebnego do zajęcia stolicy (Appian), czy też po prostu brakowało Spartakusowi wizji społeczeństwa, które miałoby zastąpić Republikę.

Mimo fragmentaryczności dostępnych źródeł możemy przypuszczać, że Spartakus nie był jedynie zainteresowany grabieżą i powrotem do Tracji, ale śnił sny o nowym społeczeństwie. Czystość i rozmiar powstania niewolników już wystarczyły, aby Spartakus stał się wrogiem społeczeństwa rzymskiego i wszystkich wartości, które były przez nie reprezentowane. Wielu zniewolników, którzy stanęli u jego boku, motywowało się bez wątpienia szeregiem marzeń – od zemsty na bogaczach po zniesienie niewolnictwa. Zdolność Spartakusa do zebrania i poprowadzenia tak ogromnej armii w tak krótkim czasie może mieć źródło w marzeniu o bardziej egalitarnym społeczeństwie.

Ta wizja nowego świata – bez niewolników ani panów – nie została jednak raczej spójnie wyrażona (a przynajmniej nie ma na to dowodów w ocalałych źródłach). Patrząc jednak obiektywnie, właśnie takie znaczenie miał dla Rzymian armia niewolników powstających przeciwko swoim panom.

Walka klasowa

Nawet jeśli powstanie Spartakusa obiektywnie stanowiło wyzwanie rzucone społeczeństwu rzymskiemu (a być może także marzenie o porządku komunistycznym), co z subiektywnymi intencjami niewolników? Niewolnicy jako całość nie myśleli o sobie jako o klasie mającej obalić swoich panów. Nie tworzyli także innego porządku społecznego. Z drugiej jednak strony większość walk klasowych w historii nie była zdefiniowana świadomością klasową i nie zmienia to ich natury jako walk klasowych.

            Według marksistowskiego historyka starożytności, G.E.M. de Ste. Croix:

Klasa (określona klasa) to grupa osób w społeczności zdefiniowana przez swoje położenie w całości produkcji społecznej, zdefiniowana przede wszystkim w relacji (głównie w zależności od stopnia własności lub kontroli) do warunków produkcji (innymi słowy, środków pracy i produkcji) i do innych klas (…). Osoby tworzące daną klasę mogą, ale nie muszą być świadome swojej własnej tożsamości i wspólnych interesów jako klasy i mogą, ale nie muszą odczuwać wrogości wobec członków innych klas jako takich (De Ste. Croix 1981, 43–44).

            De Ste. Croix pisze dalej:

Przyjęcie bardzo popularnej koncepcji walki klasowej, która wyklucza przyjęcie jej jako takiej o ile nie występuje świadomość klasowa i aktywny konflikt polityczny (jak twierdzą niektórzy marksiści), oznacza rozwodnienie tego pojęcia do stanu, w którym praktycznie znika ono w wielu sytuacjach. Można wtedy zaprzeczyć istnienia walki klasowej w Stanach Zjednoczonych lub między przedsiębiorcami a zatrudnionymi imigrantami w Północnej Europie, albo między panami a niewolnikami w starożytności, tylko dlatego, że w każdym z tych przypadków klasa wyzyskiwana nie ma albo nie miała „świadomości klasowej” lub nie podejmowała żadnego działania politycznego z wyjątkiem bardzo rzadkich, ograniczonych działań. Powiedziałbym, że takie rozumowanie zaprzecza sensowi nie tylko Manifestu komunistycznego, ale większości dzieł Marksa (De Ste. Croix 1981, 57).

Tym samym powstanie Spartakusa może zostać obiektywnie określone jako odzwierciedlające walkę klasową, nawet jeśli jego uczestnicy nie dysponowali świadomością klasową ani motywacjami politycznymi. Niewolnicy, stawiając opór wobec Rzymu, reprezentowali potencjał innego społeczeństwa – nawet jeśli nie zdawali sobie z tego sprawy lub zdawało się to jedynie niewyraźnym marzeniem.

To marzenie niewolników, jakkolwiek szlachetne, nie składało się jednak z rozwiniętej wizji tego, co miałoby nastąpić po społeczeństwie rzymskim. Być może właśnie dlatego Spartakus nie wyruszył na Rzym – nie miał pojęcia, co zrobi, jeśli wygra. A nawet gdyby niewolnicy zwyciężyli, co wtedy? Czas dla komunizmu jeszcze nie nadszedł. Spartakusowi stawała na drodze wsteczna natura rzymskiej ekonomii opartej na niewolnikach. Niewykluczone, że mógłby wyłonić się jedynie inny system oparty na wyzysku – tak, jak stało się to w przypadku rozwoju feudalizmu po upadku Rzymu.

Jak ocenić więc to przedwczesne „protokomunistyczne” powstanie? Buntujący się niewolnicy nie wiedzieli tego, co my o obiektywnych granicach historii. Należy podkreślić, że my posiadamy tę wiedzę dzięki ludziom takim, jak Spartakus, którzy odważyli się postawić następny krok. My z kolei podniesiemy porzucony sztandar z miejsca, w którym oni się zatrzymali i poniesiemy go dalej w kierunku zwycięstwa. Klęska Spartakusa, tak jak innych powstań niewolników, poddanych, chłopów czy robotników w historii, nie poszła na marne. Ich przegrane nie były ostateczne.

            Jak pisze Róża Luksemburg:

Z tego przeciwieństwa między konkretnością zadania a brakiem niezbędnych do jego realizacji przesłanek w początkowej fazie rozwoju rewolucji wynika, że poszczególne walki rewolucyjne kończą się formalnie klęskami. Ale rewolucja jest jedyną formą „wojny” – to jest również jej szczególnym prawem życiowym – w której ostateczne  zwycięstwo może zostać przygotowane jedynie przez szereg „klęsk” (Luksemburg 1959, 520).

Naszym zadaniem jako komunistów i rewolucjonistów jest zmieniać werdykty historii i pomścić klęskę Spartakusa. Walki naszych radykalnych przodków nie pokazują nam, że rządy klasy panującej są wieczne, ale że opór jest możliwy i możemy odnieść zwycięstwo.

Nasza walka ma miejsce we współczesności, toczona jest jednak także za pokonane klasy. Jak mówi Walter Benjamin, argumentując przeciwko reformistycznym socjaldemokratom, którzy zapomnieli o swoich poprzednikach, przypomnianych przez rewolucjonistów (tak jak w przypadku Komunistów Niemieckich przyjmujących imię Spartakusa):

Podmiotem poznania historycznego jest sama walcząca, uciśniona klasa. U Marksa pojawia się ona jako ostatnia klasa zniewolona, jako ta, która wywiera zemstę i w imię pokoleń zwyciężonych dopełnia dzieła wyzwolenia. Ta świadomość, która na krótko raz jeszcze doszła do głosu w „Spartakusie”, zawsze była gorsząca dla socjaldemokracji. W ciągu trzech dekad udało jej się niemal całkowicie wymazać nazwisko Blanqui’ego, które swym donośnym brzmieniem wstrząsnęło minionym stuleciem. Z upodobaniem obsadziła klasę robotniczą w roli zbawicielki przyszłych pokoleń. Pozbawiła ją tym samym jej najlepszych sił. W tej szkole klasa robotnicza oduczyła się zarówno nienawiści, jak chęci ponoszenia ofiar. Obie bowiem karmią się obrazem zniewolonych przodków, a nie ideałem wyzwolonych wnuków (Benjamin 2012, 318–319).

Jako komuniści nie poprzestajemy na czerpaniu inspiracji z dawnych walk uciśnionych i wyzyskiwanych, ale staramy się dociec, dlaczego przegrali, aby wygrać naszą walkę, tu i teraz. A nasze zwycięstwo jest już możliwe dzięki rozwojowi kapitalizmu.

Mimo że Badiou zrezygnował ze swojego dawnego stanowiska, uważam, że komunizm jest możliwy tylko kiedy na scenę wkraczają proletariat i marksizm6:

Wraz z proletariatem, opór ideologiczny staje się nie tylko powtórzeniem inwariantu, ale także osiąga mistrzostwo jego realizacji. Ten wyjątkowy moment zbiega się z narodzinami marksizmu. Ten drugi właściwie,jest niczym innym niż nagromadzeniem całej wiedzy przekazanej przez tysiącletnią walkę ideologiczną wokół inwariantów komunistycznych (Bosteels 2011, 279).

            Z jednej strony, agentem rewolucji komunistycznej jest, jak mówi Marks:

klas[a] okut[a] w kajdany radykalne, klas[a] społeczeństwa obywatelskiego, która wcale nie jest klasą tego społeczeństwa; stan, który oznacza rozkład wszystkich stanów; warstw[a], która ma charakter uniwersalny przez swe uniwersalne cierpienia i nie rości sobie pretensji do żadnych praw szczególnych, dlatego że w stosunku do niej dokonuje się nie jakieś́ poszczególne bezprawie, lecz bezprawie w ogóle. (…) Tym rozkładem społecznym w postaci odrębnego stanu jest proletariat (Marks 1962, 470–471).

            A proletariat:

jest samodzielnym ruchem ogromnej większości w interesie ogromnej większości. Proletariat, najniższa warstwa obecnego społeczeństwa, nie może się̨ wydźwignąć́, nie może się̨ wyprostować́, nie wysadzając w powietrze całej nadbudowy warstw stanowiących oficjalne społeczeństwo (Marks i Engels 1962).

W zadaniu tym prowadzi nas teoria marksistowska, pielęgnowana i budowana na dawnych walkach (także i tej Spartakusa), która dostarcza nam rozumienia historii, społeczeństwa, ekonomii, polityki i pomaga nam odpowiednio zorientować praktyczne walki rewolucyjne tak, aby w końcu zrealizować wieczny ideał Spartakusa.

Tłumaczył: Tomasz Płomiński

Wykaz literatury

Badiou, Alain. 2008. Meaning of Sarkozy. New York: Verso Books.

Badiou, Alain. 2009. Logics of Worlds: Being and Event 2. New York: Continuum.

Benjamin, Walter. 2012. „O pojęciu historii.” Tłum. A. Lipszyc. W Konstelacje: Wybór tekstów. Tłum. Adam Lipszyc i Anna Wołkowicz. Kraków: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Bosteels, Bruno. 2011. Badiou and Politics. Durham: Duke University Press.

De Ste. Croix, G.E.M. 1981. The Class Struggle in the Ancient Greek World: From the Archaic Age to the Arab Conquests. Ithaca: Cornell University Press.

Grant, Michael. 1978. History of Rome. New York: Charles Scribner’s Sons.

Hallward, Peter. 2003. Badiou: A Subject to Truth. Minneapolis: University of Minnesota Press.

Harman, Chris. 2008. A People’s History of the World: From the Stone Age to the New Millennium. New York: Verso Books.

Kautsky, Karl. [1908] 2015. „Foundations of Christianity.” Marxists Internet Archive. https://www.marxists.org/arc hive/kautsky/1908/christ/ch04.htm (data dostępu: 18 lipca 2015).

Luksemburg, Róża. 1959. „Porządek panuje w Berlinie.” W Wybór pism. T. 2. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol i Fryderyk Engels. 1962. „Manifest Partii Komunistycznej.” W MED. T. 4. Warszawa: Książka i Wiedza.

Marks, Karol. 1962. „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa. Wstęp.” W MED. T. 1. Warszawa: Książka i Wiedza.

Nowaczyk, Bernard. 2008. Powstanie Spartakusa 73–71 p.n.e. Warszawa: Bellona.

Toscano, Alberto. 2010. Fanaticism: On the Uses of an Idea. New York: Verso Books.

Winkler, Martin M. 2008. „The Principal Ancient Sources on Spartacus.” Wiley Online Library, http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/9780470776605.oth1/pdf (data dostępu: 18 lipca 2015).

  1. Skorzystamy tu z głównych źródeł rzymskich na temat powstania. Konkretni cytowani historycy są wymieniani kursywą lub w nawiasach. Zob. Winkler 2008 (data dostępu: 18 lipca 2015). []
  2. Rodzaj jednostki wojskowej (przyp. tłum.). []
  3. Cyt. za https://www.marxists.org/archive/kautsky/1908/christ/ch04.htm (przypis 9). []
  4. W innych pracach dowódca ten występuje także pod nazwiskiem Kossyniusz, zob. Nowaczyk 2008, 120 (przyp. tłum.). []
  5. Spartakus jest także szczegółowo omawiany w Badiou 2009, 51–52, 54, 56–57, 59–60, 63–65, 68–70, 72. []
  6. Bardziej szczegółowe omówienie natury inwariantów komunistycznych według Badiou zob. Toscano 2010, 90–92; Bosteels 2011, 276–280; Hallward 2003, 36–37. []
Share This