• Facebook
  • Twitter
Gilles Deleuze i Félix Guattari. 2017. Anty-Edyp: Kapitalizm i schizofrenia. Tłum. Tomasz Kaszubski. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.

Choć polski przekład pierwszej części Kapitalizmu i schizofrenii zapowiadany był przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej już kilka lat temu, na jego publikację musieliśmy poczekać aż do roku 2017. Trudno jednak mieć wątpliwości co do tego, że dziś Anty-Edyp znacznie lepiej wpisuje się w kontekst budzących u nas największe zainteresowanie nurtów humanistyki niż dekadę wcześniej, kiedy dominującym na akademii modelem teoretycznym wciąż pozostawał przede wszystkim dekonstrukcjonizm, a proces silnej popularyzacji myśli neospinozjańskiej i wyrastających z niej prądów myślowych – takich jak nowy materializm, posthumanizm, „odkurzona” ontologia polityczna – dopiero się rozpoczynał. Ostatnich kilka lat to w Polsce również czas uzupełniania przekładu bibliografii Gillesʼa Deleuzeʼa, którego pisma, choć pobieżnie znane są tutejszej czytelniczce od lat osiemdziesiątych, w gruncie rzeczy kojarzyły się dotąd z szeroko, nieprecyzyjnie ujmowanym poststrukturalizmem. Kiedy mamy już dostęp do tłumaczeń znaczącej większości prac Deleuzeʼa oraz wszystkich tomów napisanych przez niego w duecie z Féliksem Guattarim – niedawno swoją premierę miała praca Kafka: Ku literaturze mniejszejAnty-Edyp, chyba najgłośniejsza książka w dorobku filozofa, niezaprzeczalnie trafia na podatny grunt.

Tom opisywany jest zwykle w skrócie jako atak na klasyczną psychoanalizę Freudowską, jednak w takim sformułowaniu doprawdy trudno zawrzeć rozliczne kwestie podjęte przez francuskich teoretyków. Szkicując bardzo skrupulatny, ale otwarty (i rozbudowywany w kolejnych książkach) system filozoficzny, autorzy jako stawkę traktują przede wszystkim stworzenie radykalnego projektu politycznego, który umożliwi jednostkowe i kolektywne wyrwanie się z ryz specyficznie pojmowanego faszyzmu oraz skuteczne stawianie oporu nowym formom kapitalistycznego wyzysku. Psychoanaliza, wraz z proponowanym przez nią pojęciem kompleksu Edypa, fetyszyzacją kategorii braku i notorycznym sprowadzaniem wszelkich problemów psychicznych do relacji zachodzących wewnątrz trójkąta rodzinnego, okazuje się więc tylko jednym z elementów układanki, swoistą agenturą współczesnego despotyzmu i zarazem adwokatką kapitalistycznych warunków produkcji.

Anty-Edyp, w przeciwieństwie do późniejszej o osiem lat drugiej części Kapitalizmu i schizofrenii, nie został skomponowany w równie „kłączasty”, konceptualny sposób – mamy tu do czynienia z prostym podziałem na cztery duże części, z których każda dotyczy innej wiązki problemów, choć wszystkie z różnych stron naświetlają najistotniejszą bodaj kwestię: zagadnienie pragnienia-produkcji.

W pierwszej części, poświęconej „maszynom pragnącym”, twórcy mierzą się przede wszystkim z maszynistycznym wymiarem ich ontologicznego projektu, dając do zrozumienia, że centralną koncepcję pojmują nad wyraz szeroko. Maszyna nie odnosi się tu do porządku symbolicznego, zdaniem Deleuzeʼa i Guattariego produkcja dotyczy bowiem tylko tego, co realne, także gdy mówimy o procesach psychicznych (to zresztą jedno z głównych założeń omawianej tu materialistycznej psychiatrii, czyli domeny Guattariego, który do końca życia pracował w klinice La Borde Jeana Ouryʼego). W tej części po raz pierwszy w tomie pojawia się również kluczowe dla schizoanalizy, zaczerpnięte od Antonina Artauda pojęcie Ciała bez Organów – choć kategoria ta będzie miała fundamentalne znaczenie dla „geologicznej” wykładni schizoanalizy z drugiej części Kapitalizmu i schizofrenii, tutaj zaakcentowane zostały nieco inne jej atrybuty. Poza tym, że równoznaczna jest ona z gładką przestrzenią, a więc określa sposób kompozycji odrzucający trwałą organizację, w której każdy element ma swoje wyznaczone miejsce (CbO nie jest przeciw organom, ale przeciw organizacji), odnosi się ona również do – nieco ważniejszego w tym kontekście – procesu produkcji. Według autorów ten ostatni osiągać może różne stopnie intensywności, CbO określa zaś jego „stopień zero”: nie oznacza to, że tworzenie CbO jest negatywem produkcji – jego zaistnienie jest warunkiem koniecznym, aby proces produkcji mógł się rozpocząć, wówczas zaś ciało zostaje stopniowo zorganizowane.

Druga część w całości poświęcona jest psychoanalitycznemu familiaryzmowi, który wiąże się z niemożnością bezkrytycznego zoperacjonalizowania lekcji Freuda w odniesieniu procesów społecznych. Clue Deleuzjańsko-Guattariańskich rozważań staje się doskonale widoczne, gdy twórcy schizoanalizy, odnosząc się do pism Wilhelma Reicha, zestawiają dwa ściśle ze sobą związane rodzaje represji: psychiczną oraz społeczną. Fakt, że pragnienie samo w sobie jest rewolucyjne (nie uzupełnia braku, ale jest wobec niego prymarne), a nie osiąga takiego status dlatego, że jest pragnieniem „zabicia ojca”, jawi się autorom jako oczywistość. Pragnienie nie ma swego źródła w potrzebie przekroczenia edypalnych zakazów, ale jest uprzednie wobec jakichkolwiek dyscyplinujących aparatów – próba nałożenia na nie siatki pojęciowej trójkąta rodzinnego jest niczym innym jak próbą ujarzmienia swobodnych przepływów pragnienia i sfunkcjonalizowania go w taki sposób, aby służyło utrzymaniu kapitalistycznych warunków produkcji. Nie trzeba chyba dodawać, że przyjęcie takiej optyki determinuje określone spojrzenie na walki klasowe: prymarnie oddolny i demokratyczny wymiar oporu stawianego klasom posiadającym odnajduje swoją argumentację również w psychiatrii, czego nauki polityczne nie wykorzystują dziś zbyt często – eksploracji tej sfery warto byłoby dziś poświęcić należytą uwagę.

Część trzecia zawiera skrupulatne prezentacje trzech wyróżnionych przez autorów maszyn społecznych: prymitywnej maszyny terytorialnej, barbarzyńskiej maszyny despotycznej i cywilizowanej maszyny kapitalistycznej. Opis ostatniej z nich, który w niektórych kręgach nadal wzbudza sporo kontrowersji, a nawet prowokuje kierowane w stronę autorów zarzuty o opiewanie kapitalistycznych warunków produkcji, szczególnie z dzisiejszej perspektywy wydaje się nad wyraz wartościowy. Tutaj właśnie Deleuze i Guattari przedstawiają kapitalizm jako system schizofreniczny, jedyną maszynę społeczną, która dokonuje deterytorializacji. Ponieważ w powierzchownym odbiorze ten ostatni termin jawi się jako waloryzowany jednoznacznie pozytywnie, z lektury Anty-Edypa wyciągano czasem pochopnie wniosek, jakoby schizoanaliza była rodzajem filozoficznego fundamentu dla mającej dopiero nadejść skrajnej deregulacji światowego rynku. W rzeczywistości było inaczej, choć autorzy być może nie zaakcentowali tego wystarczająco mocno: kapitalizm, jako system dokonujący nieustannych przewrotów w sposobach produkcji pod wpływem nacisków klas pracujących („Burżuazja nie może istnieć bez nieustannego rewolucjonizowania narzędzi produkcji, a więc stosunków produkcji, a więc całokształtu stosunków społecznych”, Marks i Engels 2007), prowokuje według autorów jedynie względną deterytorializację – jednocześnie utrzymuje przy życiu pseudokody (rodzinę, naród, religię, rasę), bez których nie byłby w stanie właściwie funkcjonować, a które mają charakter jak najbardziej despotyczny. Co jednak jeszcze ważniejsze: względna deterytorializacja, choć pozornie może czynić to na pewnym poziomie relacji międzyludzkich, nie znosi społecznej hierarchii – kapitalizm bez podziału klasowego przestaje przecież istnieć.

W części czwartej Deleuze i Guattari starają się w najbardziej przystępny i bezpośredni sposób przedstawić główne założenia schizoanalizy. Kluczowa jest tu nie tylko prezentacja tego, w jaki sposób rzeczony typ ujmowania rzeczywistości wpływać może na krytyczne przyglądanie się opresyjnym strukturom życia psychicznego i pola społecznego – umożliwiając tym samym uwalnianie pragnienia z edypalnych maszyn i pozwalając mu znaleźć linie ujścia – ale i to, że zarysowany został tu pozytywny projekt stojący za schizoanalizą. Nie jest on co prawda jeszcze wolny od opisanej wyżej słabości, które przezwyciężona zostanie dopiero w Tysiącu plateau, napisanym już po zamachu na Salvadora Allendego z 11 września 1973 roku w czasie widocznego wprowadzania neoliberalnej hegemonii na świecie – wracam tu do kwestii stosunku autorów do procesów deterytorializacji, który przez swoją niejednoznaczność skłonił część komentatorów do myślenia o twórcach schizoanalizy jako o kolaborantach wolnego rynku zachęcających do większego uwolnienia przepływów kapitału i zdekodowanej siły roboczej. I dlatego czternaste plateau z drugiej części Kapitalizmu i schizofrenii zamyka dosadnie wyrażony postulat: „Oczywiście przestrzenie gładkie nie są wyzwalające same przez się. Jednak to w nich zmienia się i przemieszcza walka, i to w nich życie odtwarza swe stawki, staje w obliczu nowych przeszkód, wynajduje nowe sposoby postępowania i zmienia przeciwników. Nigdy nie należy wierzyć, że sama gładka przestrzeń wystarczy by nas ocalić” (Deleuze i Guattari 2015, 617). Jeszcze bardziej czytelnie wybrzmią te słowa, gdy zestawimy je z zakończeniem ostatniej historyczno-filozoficznej rozprawy Deleuzeʼa (wydanej w 1988 roku), a poświęconej Leibnizowi: „Pozostajemy leibnizjanistami, nawet jeśli to już nie akordy wyrażają nasz świat i nasz tekst. Odkrywamy nowe sposoby fałdowania i nowe zwoje, przede wszystkim dlatego, że fałdowanie, rozfałdowywanie i ponowne fałdowanie jest dla nas najwyższą stawką” (Deleuze 2014, 320).

W tym właśnie pomocna okazuje się dziś lektura Kapitalizmu i schizofrenii: deterytorializacyjne ruchy wykonane przez płynną, nieuchwytną formę kapitalizmu w żadnym wypadku nie zostaną odwrócone, konieczne jest zatem odpowiednie przeformułowanie modelu antykapitalistycznych praktyk – współczesne formy oporu stawianego globalnemu wyzyskowi mogą przybrać formę „ponownego fałdowania”, zdecentrowanych, oddolnych prób tworzenia społecznego ciała opartego na reżimie dóbr wspólnych.

Chociaż polskie badania związane z obszarem filozofii politycznej coraz częściej zwracają się ku całkowicie „spłaszczonym” systemom pojęciowym, rezygnującym z reprezentacjonizmu lub skupionym na jego krytyce – dotyczy to m.in. zwrotu ku radykalnej immanencji spod znaku autora Traktatu teologiczno-politycznego oraz wzmożonego zainteresowania autonomistami takimi jak Antonio Negri, Franco „Bifo” Berardi czy Paolo Virno – zdawać się może, że w powszechnym obiegu wciąż silne pozostaje u nas myślenie tego, co polityczne w paradygmacie Heglowsko-Lacanowskim. Wskazywać może na to niesłabnąca w Polsce popularność książek Slavoja Žižka, publikacja kolejnych tomów Lacanowskich Seminariów w serii PWN-u czy choćby ostatni sukces Prześnionej rewolucji Andrzeja Ledera – książki, która za swój fundament ma tezę o koniecznym paternalizmie liberalnych elit nad nieświadomymi masami.

Z drugiej strony wydany dziś Anty-Edyp stanowić może niezłą odpowiedź na rosnące zainteresowanie późnym Derridą i jego widmoontologiczną wizją polityki zakładającą konieczność ciągłego odwlekania „sprawiedliwości”, której ostatecznym warunkiem możliwości jest jej niemożliwość. Czytanie Marksa w kluczu Hamletowskim zasłania materialistyczny wymiar polityki, teoretycznie umożliwia opis procesów społecznych jako „przepływów”, ale jednocześnie czyni te przepływy bezcielesnymi, oderwanymi od ich realnych uwarunkowań. Szekspirowski bohater jest przecież punktem odniesienia także dla Deleuzeʼa i Guattariego – oni jednak w jego kwestii zajmują zupełnie inne stanowisko, argumentując, że nieświadomość nie jest sceną, a rodzinny teatr nie może zastąpić miejsca produkcji, lecz jedynie zniekształcić jego obraz.

Pojawienie się przekładu pierwszej części Kapitalizmu i schizofrenii w takich okolicznościach może zdecydowanie przyczynić się do wzmocnienia pozycji akademii mniejszościowej, która przede wszystkim wyrzeka się perspektywy opartej na „trwodze przed masami”, nie traktuje społecznej emancypacji jako efektu skapywania, a przy tym pozostaje wierna materializmowi, zamiast odpływać w spektralne dywagacje oparte na niemożliwych do zoperacjonalizowania aporiach. Pamiętać powinniśmy, że maszyna Deleuze-Guattari dostarczyła wielu narzędzi do opisu przemian współczesnego świata w kluczu radykalnej immanencji, a projekt schizoanalityczny czeka na swoje nowe aktualizacje.

Wykaz literatury:

Deleuze, Gilles i Félix Guattari. 2015. Tysiąc plateau: Kapitalizm i schizofrenia II. Red. meryt. Joanna Bednarek. Warszawa: Fundacja Nowej Kultury Bęc Zmiana.
Deleuze, Gilles i Félix Guattari. 2017. Anty-Edyp: Kapitalizm i schizofrenia. Tłum. Tomasz Kaszubski. Warszawa: Wydawnictwo Krytyki Politycznej.
Deleuze, Gilles. 2014. Fałda: Leibniz i barok. Tłum. Mateusz Janik i Sławomir Królak. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Marks, Karol i Fryderyk Engels. 2007. Manifest Partii Komunistycznej. Tłum. Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej Uniwersytetu Warszawskiego. http://www.filozofia.uw.edu.pl/skfm/publikacje/marks-engels01.pdf

Share This