Damian Winczewski – Kryzys i niekonsekwencja

minotaurYanis Varoufakis. 2015. Globalny Minotaur. Tłum. Joanna Bednarek. Warszawa: PWN.

Globalny Minotaur jest kolejną z popularyzatorskich książek autorstwa lewicowych ekonomistów, które pojawiły się na polskim rynku wydawniczym. Dwa tytuły o zbliżonej tematyce zostały opublikowane wcześniej przez wydawnictwo Książka i Prasa – Kryzys bez końca Johna B. Fostera i Roberta McChesneya oraz Kapitalizm bez znieczulenia Michela Hussona. Polski czytelnik może sięgnąć również do napisanej jeszcze przed kryzysem, a wydanej również w KiP książki Davida Harveya Neoliberalizm. Historia katastrofy. Dwie pierwsze publikacje oferowały ciekawą, nieortodoksyjnie marksistowską diagnozę kryzysu ze znaczną domieszką analiz mieszczących się w nurcie postkeynesizmu. Trzecia zawiera rzetelną, klasową analizę rozwoju neoliberalizmu, który doprowadził do wielkiego kryzysu finansowego 2007–2008. Ci, których apetyt na wiedzę o kryzysie nie został zaspokojony, mogli zapoznać się z publikacją przedstawiciela innego obozu – Kapitalizm Zombie Chrisa Harmana oferował analizę kryzysu opartą na będącej we współczesnym marksizmie przedmiotem kontrowersji koncepcji tendencji spadkowej stopy zysku. Pomijając obcą dla większości marksistów definicję realnego socjalizmu jako „kapitalizmu państwowego”, analiza Harmana pozwoliła polskim czytelnikom poznać główne założenia dotyczące kryzysu prezentowane na Zachodzie przez ultralewicowych zwolenników Marksa.

Jaki był więc cel publikacji kolejnej książki o kryzysie finansowym, gdy znamy już podstawowe radykalnie lewicowe interpretacje tego wydarzenia? Pierwszym powodem jest z pewnością osoba samego autora, Yanisa Varoufakisa, który niedługo po wydaniu drugiej edycji niniejszej pozycji objął w Grecji tekę ministra finansów i na oczach całego świata musiał zmierzyć się z realnym wymiarem tego, o czym pisał. Drugim jest niekonsekwentny marksizm Varoufakisa, do którego sam się przyznaje – twierdzi, że lewica nie jest gotowa na radykalną zmianę, a zatem zadaniem marksizmu dzisiaj jest stabilizacja kapitalizmu w celu uniknięcia katastrofy nie tylko systemu, ale także całej cywilizacji (http://yanisvaroufakis.eu/2013/12/10/confessions-of-an-erratic-marxist-in-the-midst-of-a-repugnant-european-crisis/). Założenie to doprowadziło do stworzenia przez greckiego ekonomistę interesującej teorii i interpretacji kryzysu, która choć nie jest jawnie sprzeczna z nieortodoksyjnym marksizmem, to idzie dalej, ponieważ więcej miejsca niż inni autorzy poświęca analizie historycznej roli polityki gospodarczej Stanów Zjednoczonych po drugiej wojnie światowej i jej wpływu na mechanizm współczesnego kapitalizmu.

Varoufakis oferuje nieco bardziej zniuansowaną perspektywę metodologiczną niż Foster i cała grupa skupiona wokół czasopisma Monthly Review (na łamach którego Varoufakis wraz z Josephem Halevim opublikowali również artykuł zawierający główną ideę omawianej książki). Większość teoretyków w tym gronie opiera się na pracach Michała Kaleckiego dotyczących dynamiki kapitalizmu, a także jej rozwinięciach autorstwa Josefa Steindla i założycieli tego czasopisma – Paula Sweezy’ego i Paula Barana. Choć Varoufakis zgadza się z wieloma analizami autorów, głównie dotyczącymi wpływu sieci oligopoli na gospodarkę, jak również podziela z postkeynesistami/postakleckistami ocenę kryzysu stagflacji (co trafnie zauważył autor przedmowy), to przedstawiając cykl koniunkturalny, odwołuje się do jego ortodoksyjnie marksistowskiego ujęcia. Jego przedstawicielem był brytyjski marksista Richard Goodwin, który zakładał, że wzrost płac klasy robotniczej powyżej pewnego poziomu powoduje spowolnienie gospodarcze i rosnące bezrobocie. Gdy płace spadają poniżej tego poziomu, zatrudnienie znów rośnie, wzrasta siła organizacji pracowniczych, co prowadzi do ponownego wzrostu płac. Efektem tego są cykliczne okresy wzrostu i spowolnienia gospodarki. Kalecki uważał natomiast, że rosnące płace spowodują dalszą ekspansję inwestycyjną. Są to więc odmienne perspektywy, chociaż współcześnie heterodoksyjni ekonomiści próbują je ze sobą pogodzić. W każdym razie Varoufakis uzupełniwszy teorię cyklów koniunkturalnych Goodwina o hipotezę niestabilności finansowej Hymana Minsky’ego, tłumaczy na tej podstawie ogromną niestabilność cyklów gospodarczych w kapitalizmie.

Były minister finansów w rządzie Syrizy rozróżnia jednak cykl koniunkturalny od Kryzysu. Nie jest to oczywiście novum wśród heterodoksyjnych myślicieli, ale na tym autor nie poprzestaje. Interesujące jest to, że uznaje on wszystkie istniejące wytłumaczenia Kryzysu za niewystarczające. Klasyczna jak na dzisiejsze czasy interpretacja Kryzysu autorstwa Hussona – czyli koncepcja dwustronnego medalu – nadprodukcji i podkonsumpcji, które spowodowały efekt finansjalizacji, nie jest dla Varoufakisa satysfakcjonująca. Zgadza się z nią i nie odrzuca działania prawa wartości (dla Hussona kluczowego), lecz uważa, że za obecną sytuacją kryje się coś więcej niż klasycznie rozumiane sprzeczności kapitalizmu.

W tym momencie autor dokonuje wielkiego zwrotu w kierunku teorii Johna Maynarda Keynesa i jego idei polegającej na poddaniu kapitalizmu globalnej regulacji. Korzenie kryzysu 2007–2008 w teoriach Harveya, Fostera i Hussona tkwią w walce klasowej i chęci odzyskania dominacji przez kapitalistów zgrupowanych w monopole, oligopole i kartele. Autorzy ci podkreślają zarówno słabnącą rolę USA, jak i to, że kapitaliści po kryzysie stagflacyjnym uzyskali pełnię władzy nad aparatem państwowym, którego zaczęli używać do masowej deregulacji i wdrażania polityki austerity. Varoufakis proponuje cofnąć się jeszcze dalej, robiąc jednocześnie krok naprzód w interpretacjach.

Dla autora Globalnego Minotaura kapitał potrafi żyć w symbiozie z państwem i wykorzystywać jego mechanizmy do poszerzenia swojej dominacji. Zdolny jest też do wasalizowania innych krajów. Wszystko zacząć się miało na konferencji w Bretton Woods w 1944 roku, gdzie odrzucono śmiałe propozycje Keynesa (polegające na stworzeniu mechanizmu przesuwania nadwyżek towarowych i pieniężnych do krajów posiadających ich deficyt, aby drogą takiej interwencji stworzyć ogólnoświatową równowagę rynkową), zaś Stany Zjednoczone umocniły swoją pozycję globalnego imperatora. Zdaniem Varoufakisa rząd tego kraju podporządkował sobie Niemcy i Japonię, a w późniejszym czasie, za ich pośrednictwem, także znaczne obszary Europy i Azji. Wszystko po to, aby mieć rynki zbytu dla upłynniania nadwyżek kapitałowych. Po kosztownych wojnach i faktycznym bankructwie sytuacja się odwróciła i Stany Zjednoczone zaczęły wykazywać podwójny deficyt – handlowy i budżetowy. W związku z tym pod przewodnictwem Paula Volckera opracowano strategię polegającą na deregulacji rynku i zorientowaniu polityki gospodarczej na import dóbr wytwarzanych w krajach podporządkowanych amerykańskiemu kapitałowi, dzięki której Stany Zjednoczone zaczęły zasysać nadwyżki z innych rynków.

Zatem zdaniem greckiego ekonomisty to właśnie supremacja kapitału amerykańskiego pod czujnym wzrokiem rządu zapewniała kapitalizmowi przez lata stabilizację. Recesja po wielkim kryzysie finansowym była więc nie tylko efektem chciwości, nieodpowiedzialności, walki klasowej czy nadprodukcji połączonej z podkonsumpcją i niskim udziałem płac w zyskach. Była przede wszystkim konsekwencją załamania się dotychczasowego systemu pochłaniania globalnej nadwyżki handlowej przez Stany Zjednoczone. Zła sytuacja jest wynikiem braku konsekwencji w działaniach rządzących, którzy korzystając z upadku banków i hegemonii amerykańskiego kapitału, mogliby taki mechanizm wprowadzić jako cenę za ratowanie sytuacji publicznymi pieniędzmi.

W dalszej części autor pisze o skutkach kryzysu w strefie euro i proponuje jego złagodzenie poprzez wprowadzenie mechanizmu, dzięki któremu słynące z nadwyżek kapitałowych kraje północnej Europy inwestowałyby je w zmagających się z deficytem krajach południowych jak Hiszpania czy Grecja.

Jednak kryzysu w strefie euro nie udało się zażegnać ze względu na niefrasobliwość polityków, którzy nie wykorzystali sytuacji, w której znalazły się banki – zostały uratowane z publicznych pieniędzy, co dawało podstawę do objęcia ich ściślejszą regulacją i zwiększoną kontrolą. Szansa ta nie została jednak wykorzystana i pozwolono bankom na powrót do wcześniejszego sposobu prowadzenia biznesu.

W wymiarze ogólnoświatowym dzisiejszą receptą na kryzys według autora jest tylko powrót do Keynesowskiej idei globalnego zarządzania nadwyżkami i deficytami (w książce opisywany jako Globalny Mechanizm Recyklingu Nadwyżek – GMRN) lub wynalezienie nowego globalnego „odkurzacza” nadwyżek, choćby pod postacią Chin.

Książka napisana jest pięknym językiem pełnym metafor. Zawiera teksty w ramkach objaśniające podstawowe pojęcia oraz przykłady obalające niektóre założenia liberalnej ekonomii. Bardzo dobrze się ją czyta i zdecydowanie zajmuje bardziej niż podobne jej publikacje. Opowiada o rzeczach w dużej mierze znanych dla osób interesujących się marksistowskimi i postkeynesowskimi intepretacjami kryzysów, ale w ciekawej i zniuansowanej perspektywie teoretycznej.

Wszystko ma jednak swoją cenę. Być może niektórzy czytelnicy zarzucą autorowi, że nazbyt fetyszyzuje rolę Stanów Zjednoczonych, w porównaniu z którymi Niemcy, Japonia i pozostałe kraje są tylko pionkami. Termin „walka klas” też się właściwie w książce nie pojawia, a autor sprowadza problemy kapitalizmu do gry politycznej między mocarstwami, gdzie klasy bezpośrednio nie występują; raczej przeciwstawia on „finansjerę” „społeczeństwu”. Jednak są to raczej pomniejsze zarzuty, które można by odeprzeć, uzasadniając taki obraz stylistyką książki i tym, że jest przeznaczona dla szerokiego grona czytelników.

Obawy wzbudza nie tyle niekonsekwentny marksizm autora, co przejawiająca się jednocześnie niekonsekwentna strategia polityczna. Varoufakis bardzo sprawnie analizuje historię poprzedzającą kryzys finansowy i w sposób wyraźny dostrzega powody pozostawienia GMRN w przeszłości. Były nimi przede wszystkim chłodny racjonalizm amerykańskich biurokratów i interesy wielkiego kapitału. Autor zwraca też uwagę na interesy narodowe, które nieustannie przewijają się przez jego książkę, więc musi być też świadomy osobliwej racjonalności europejskich biurokratów, którzy nade wszystko stawiają interes swoich krajów.

Nie przeszkadza to jednak autorowi w promowaniu idei GMRN jako jedynego optymalnego rozwiązania i utyskiwaniu, że kanclerz Merkel i europejscy biurokraci wolą pozwolić na odrodzenie potęgi bankierów niż zastosować złoty środek mistrza Keynesa. Autor trafnie analizuje, że działalność niemieckiego rządu jest krótkowzroczna i nie służy samemu państwu niemieckiemu. W dalszym okresie spowodować może rozpad całej strefy euro. Jednakże naiwnością byłaby wiara w racjonalność niemieckich i europejskich polityków. Byłemu greckiemu ministrowi finansów nie udało się ich przekonać, lecz było to do przewidzenia, jeśli weźmie się pod uwagę ich wcześniejsze poczynania objawiając brak pomysłu na długotrwały stabilny rozwój gospodarczy. Nie można uniknąć wrażenia, że Varoufakis potrafi w ciekawy sposób analizować historię, ale nie potrafi się czegoś z niej nauczyć. Wszak niestety słusznie przyznaje, że lewica nie jest gotowa na obalenie kapitalizmu i przejęcie władzy.

Obserwując historię kapitalizmu, można wyciągnąć przykry wniosek, że ponadnarodowa koordynacja polityki gospodarczej nawet w wymiarze lokalnym była zadaniem niezwykle trudnym. Wprowadzenie jakiegoś mechanizmu recyklingu nadwyżek pozbawiłoby częściowo kapitalistów swobody inwestowania, co też odbiłoby się negatywnie na ich zdolności do kontrolowania światowej gospodarki. Dlaczego więc Varoufakis sądzi, że globalny recykling mógłby się udać w wymiarze światowym? Jeżeli krajowi kapitaliści z trudem i tylko pod wielkim przymusem rezygnują z kontroli nad gospodarką, to czemu naciskom instytucji odpowiedzialnych za wprowadzenie GMRN miałyby się poddać wielkie korporacje i kartele? Być może autor przecenił siłę oddziaływania i niezależność państw narodowych. Niezależnie od interesów narodowych, dla biurokratów i polityków interes kapitału zawsze stoi wyżej. Trudno więc mieć żal, jaki żywi do nich Varoufakis za to, że nie chcą realizować polityki zgodnej z interesem całego społeczeństwa – chyba że zostaną postawieni pod ścianą. Państwo a rewolucja Lenina jest lekturą cały czas aktualną – państwo jest przede wszystkim organem sprawowania władzy klasowej.

Autor pewnie sam się o tym przekonał, kiedy bezskutecznie próbował wynegocjować warunki porozumienia greckiego rządu z troiką. Zdziwienie budzi jednak fakt, że najwidoczniej się tego nie spodziewał i liczył na przejaw dobrej woli urzędników, których słusznie krytykował w swojej książce. Nie do końca konsekwentne jest również poparcie greckiego ekonomisty dla unii walutowej, pomimo tego, iż zdaje sobie sprawę z tego, że dezintegracja polityki fiskalnej i monetarnej stawia kraje takie jak Grecja w katastrofalnym położeniu. Znając dobrze krótkowzroczność europejskich polityków, nie powinien oczekiwać zbyt wiele przez samo posłużenie się groźbą grexit. Grecja przy powrocie do własnej waluty nie mogłaby liczyć na „supermoce” Stanów Zjednoczonych – tj. na efektywny popyt na swoją walutę osiągany dzięki sile politycznej i militarnej.

Posiadanie suwerennej waluty mogłoby jednak uchronić Grecję przed niespłacalnością zadłużenia i umożliwić przynajmniej częściowo odtworzenie koniunktury wewnętrznej. Struktura długu publicznego jest ważniejsza niż jego przyrost. Prawdziwym zagrożeniem jest dług zagraniczny denominowany w euro i w obcych walutach – ponieważ grecki rząd nie ma żadnej kontroli nad tymi walutami. Przyrost długu publicznego denominowanego w drachmie nawet w znacznej ilości nie byłby równie groźny. Prawdziwym problemem dla zwolenników grexit byłaby wówczas akceptacja zagranicznych wierzycieli dla przewalutowania długów. Trzeba pamiętać, że sam strach przed wysokim długiem wynika w dużej mierze z klasycznej, ilościowej teorii pieniądza – w świetle teorii bliskich postkeynesizmowi, jak Nowoczesna Teoria Monetarna (Modern Monetary Theory), dług publiczny zaciągnięty w suwerennej walucie jest tylko elektronicznym zapisem i przy niepełnym wykorzystaniu mocy produkcyjnych nie wpływa bezpośrednio na inflację. Teoria ta ma oczywiście wciąż wielu oponentów nawet w samym współczesnym postkeynesizmie, dlatego nie można się dziwić, że wielu lewicowych ekonomistów broni polityki Varoufakisa. Na przeciwnym biegunie znajdują się ekonomiści tacy jak Costas Lapavitsas – do niedawna partyjny towarzysz byłego greckiego ministra finansów. Od początku był liderem grupy zwolenników grexit, a jego publikacje i opinie w zachodnich mediach cieszyły się niemałym zainteresowaniem. Wielka szkoda, że nie ma polskiego przekładu jego książki – Crisis in Eurozone. Autor proponuje w niej odmienne niż Varoufakis rozwiązanie, które sprowadza się w głównej mierze do demontażu strefy euro. Warto, żeby polski czytelnik mógł porównać obie perspektywy autorstwa tych interesujących greckich ekonomistów.

Podsumowując, można więc powiedzieć, że Globalny Minotaur jest interesującym obrazem kryzysu, w którym autor połączył w ciekawy sposób koncepcje teoretyczne różnych tradycji, aby pokazać, że sytuacja, w jakiej obecnie się znajdujemy jest niepowtarzalna, tak samo jak szansa na zmiany, która zostanie jak zwykle zmarnowana. Mimo powiewu literackiej świeżości, autor jednak nie posuwa się tak daleko, jak mogłyby na to wskazywać użyte przez niego dobitne metafory. Trafnie rozgryza sprzeczności systemu, jednak stać go jedynie na odświeżenie idei regulacjonizmu w skali kontynentalnej i globalnej. Książkę jednak warto przeczytać, ponieważ obrazuje sprzeczności, w jakie uwikłane są nowe lewicowe partie, i niejako usprawiedliwia porażkę polityczną samego Varoufakisa.


Dodaj komentarz

Na podobny temat: